Konkurs z książką "Zapach spalonych kwiatów"

Nie zawsze pomyłki kończą się źle;) Do mnie, omyłkowo, trafiły dwa egzemplarze ksiązki do recenzji z Wydawnictwa Znak. Uzgodniłam z panem Tomaszem, że w związku z tym zrobię konkurs na blogu. I dlatego możecie powalczyć o książkę Melissy De La Cruz, zatytułowaną "Zapach spalonych kwiatów".

Aby ją zdobyć, należy wypowiedzieć się w następującej kwestii:

"Jeśli byłabyś Czarownicą, jakie moce chciałabyś mieć i do czego byś je wykorzystywała?" (czarodziejskie pytanie także dla przedstawicieli płci męskiej)

Na wasze odpowiedzi czekam do przyszłej soboty, gdy w niedzielę wrócę z targów, postaram się ogłosić zdobywcę nagrody:)

Powodzenia:)


Komentarze

  1. Gdyby, była czarownicą i miała czarodziejska moc to oczywiście uwarzyłabym czarodziejski eliksir dobrobytu i szczęścia.Tak sobie myślę,że ten czarodziejski eliksir byłby rozpylany w powietrzu,dodawany do wody pitnej i świat zamieniłby się w wielką wyspę szczęśliwości.Może byłoby nudno,bo swary,kłótnie głód i chłód odeszłyby w zapomnienie,ale ja myślę,że byłoby pięknie i spokojnie.
    jolunia559@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. -Mamo, mamo opowiesz mi bajkę? Proszę.- błagalnym głosikiem zapytała Zuzka.
    -Oczywiście. A o kim chcesz bajkę? O króliczkach, królewnach, misiach?
    -O czarownicach.
    -A dlaczego o czarownicach?
    -Bo wiesz mamusiu, ja bym bardzo chciała tworzyć przez wyobraźnie,a żeby to robić to muszę być czarownicą.
    -Rozumiem kochanie. A co chciałabyś tworzyć przez wyobraźnię?
    -No wiesz mamusiu na przykład za pomocą czarów i magii stworzyłabym te siedem gór i siedem rzek, za którymi mieszka królewna. Chciałabym,żeby dzieci wiedziały,że taki świat naprawdę istnieje.
    -To bardzo ciekawe.
    - I nawet stworzyłabym Kopciuszka i siedmiu krasnali, żeby...żeby dzieci ciągle wierzyły. Tak jak mi zawsze powtarzałaś,że marzenia są najważniejsze.
    -I musisz być czarownicą,bo chcesz by tak się stało?
    -Tak. A czy to źle?
    -Nie, kochanie.
    -To dobrze. Dziś sobie pomyślę o tym, to może jak się obudzę już będę czarownicą. i Będę czarować i czarować :)
    -To teraz kochanie zaczaruj siebie i spróbuj zasnąć. Dobranoc, moja czarownico.
    -Dobranoc maminko.

    Pozdrawiam bardzo serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. zapraszam także na swojego bloga http://ksiazkaaurelii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Po pierwsze- czarownicą być nie chciałabym :) Jakoś nie przepadam za tym gatunkiem...
    Ale gdyby się jednak okazało, że jestem takową, chciałabym mieć moc telekinezy- przenosić przedmioty z miejsca na miejsce, i pomagać innym ludziom. Można także wykorzystać telekinezę do obrony ^^
    Chciałabym także mieć władzę nad ogniem- jest to niszczycielski, i, według mnie, najfajniejszy żywioł. Można atakować wrogów ogniem, i zawsze będą się bali:3
    To chyba wszystko.. Nie chciałabym być nieśmiertelna, ponieważ patrzenie na śmierć bliskich i brak możliwości spotkania się z nimi w innym życiu, jest dla niektórych gorszy od samej śmierci. Tak samo nie chciałabym móc przewidywać przyszłości- czasem lepiej jest nie wiedzieć, co się wydarzy...

    Pozdrawiam,
    Sihhinne
    sihhinne@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Chciałabym używać mocy czarodziejskiej do sprawiania, by ludzie umieli cieszyć się z rzeczy małych i potrafili dzielić z innymi... Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj jak ja bym chciała być czarownicą, kocham czarownice !!!
    A jeśli chodzi o moce to bardzo bym chciała umieć czytać w ludzkich myślach oraz móc przesyłać swoje innym !!! Dzięki temu nie tylko bym wiedziała jak pomóc innym, jak sprawić im radość, ale też czy ktoś nie jest fałszywy, czy naprawdę mnie lubi. Trochę się obawiam, czy bym nadto nie wykorzystywała swoich mocy ale myślę że z czasem bym się nauczyła panować nad moją ciekawością :) A tym złym bym mogła całkiem fajne psikusy robić :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chciałabym być Czarownicą, ale tylko taką dobrą. Czarownica to osoba, która potrafi wyleczyć ze wszystkich chorób zarówno ciała jak i duszy. I ja mogłabym być taką osobą. Ukoiłabym ludzkie dusze, a choroby nie doskwierałyby im już tak bardzo. Myślę, że pomogłoby to naszej młodzieży, do której zresztą ja się zaliczam, bo może wreszcie zaczęłyby poznawać świat inaczej - odkryłyby coś niezwykłego w zwykłej, szarej codzienności.Pomogłoby to też osobom powyżej "wieku młodzieńczego", gdyż może wtedy nie musiałyby przejmować się tak tym, że np. znowu zachorują oraz lepiej zrozumiałyby te osoby młodzież. Nie wierzę, że to marzenie mogłoby się spełnić w 100%, ale może gdybym bardzo tego chciała i się zawzięła udałoby mi się spełnić choć trochę z mojej Listy Życzeń. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Do mnie też trafiły 2 egzemplarze i również zorganizowałam u siebie konkurs :D Tak więc nie pozostaje mi nic innego jak życzyć innym powodzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Gdybym była... cóż, moje moce tworzyły by narzędzia pomagające innym zdobyć i miłość i ochronę. Łączyłabym złamane serca, poszukiwała owych zabłąkanych połówek jabłka, cząstek pomarańczy. Wiązałabym ludzi pierwotną siłą i pomagała im żyć... Przypominałabym, że pewne sprawy są trochę ważniejsze od innych.

    Aniołom łatałabym skrzydła, bo przecież jakiś czarodziejski pyłek też bym miała. No i różdżkę. I kociołek do warzenia mikstur i przywoływania mocy. Tych mocy od klątw, magii ciemnej i mrocznej. Bo co jak co, ale za bardzo radosną bym chyba nie była.

    I czarowałabym książki, nęciła je i skuwała okowami w swojej wielkiej bibliotece. Bo co jak co, ale nazbyt nie mogłabym się zmienić. Chociaż sąsiadkę to zmieniłabym w drzewo - mało szeleszczące ;)

    Oj na pewno, gdybym miała zły humor - czyli co najmniej raz w miesiącu - możnaby oczekiwać burzy bez piorunów, bo sie ich boję. No i nosiłabym takie zarębiste kiecki i miała fajową miotłę, smoka i krzywą wieżę, w której trzymałabym księcia do użytku wewnętrznego - a co, jak szaleć to szaleć ;)

    Gdybym była... Problem w tym, że jestem tylko zwykłą wiedźmą, taką co wie pewne rzeczy, ale i tak mało kto mnie słucha ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Gdybym była czarownicą na pewno wykorzystywałabym swoje zdolności do umilania sobie życia :) Z natury jestem leniwa i dość wygodna, dlatego też każdw machnięcie różdżką byłoby dobrze zaplanowane - raz byłaby pilotem, innym razem miotłą, kiedy indziej długopisem, czasem może uratowałaby kogoś z opresji... Czytając książki na pewno służyłaby ona do przerzucania kolejnych stron, gdy ja opatulona od stóp do głów kocem nie miałabym do tego ręki :D
    Ach! Gdybym była czarownicą tyle rzeczy byłoby prostszych. Myślę, że potrafiłabym unosić przedmioty samym spojrzeniem, czy nawet tym samym spojrzeniem coś spalić lub komuś zrobić psikusa gdyby za bardzo podskakiwał. Już nawet wiem komu by się oberwało, i jak na złość, z oczami wszystko u mnie w porządku ^^.
    A tak na poważnie: będąc czarownicą, rzeczy które mam odwagę zrobić tylko w wyobraźni, w końcu mogłabym wykonać realnie. Nie wahałabym się czy pomóc staruszce na przejściu czy kalece na chodniku. Po prostu machnęłabym ręką i wszystko byłoby jak trzeba. A przynajmniej taką mam nadzieję. I właśnie dlatego Bóg nie dał ludziom magicznych mocy - żeby nie było zbyt prosto :D Kurczę, że też do takich mądrości dochodze dopiero o dwunastej w nocy...

    OdpowiedzUsuń
  11. Latać! Wszystkie moce poświeciłabym by tą jedyną uzyskać. Nie, nie na miotle. Pragnę latać siłą woli, unosić się ku przestworzom. Nie, nie naczytałam się Harrego Pottera, nie oglądałam też filmów o nim. Marzę o lataniu od najmłodszych lat. Nie wystarczają mi te podróże we śnie, choć są cudowne, ale jak się budzę, to dusza roztrzaskuje się o świadomość. I muszę przyznać, że odkąd urodziłam Marysię to już nie latam, za płytko sypiam. Jakbym całą noc nasłuchiwała czy oddycha.

    Dlatego szanowna komisjo, proszę o tylko jedną moc, o umiejętność latania. A resztę postaram się załatwić tym, że jetem po prostu człowiek i nikomu nie odmówię wsparcia.

    OdpowiedzUsuń
  12. Gdybym była czarownicą, to mam nadzieję, że taką w Pratchettowskim stylu - z kociołkiem, kotem i porcją dobrych rad Niani Ogg :)A wtedy już żadna dodatkowa moc nie byłaby mi potrzebna!:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Chyba mieszkałabym w lesie i zbierała dzikie zioła. Sporządzałabym z nich napary i maści, które koiłyby ludzkie ciała, serca i dusze...
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Gdybym była czarownicą to chciałabym być typową wiedźmą, nie jakąś wiotką i uroczą wiedźminką z top 10 najlepszych "czarodziejskich" ciach, tylko zwykłą mało sympatyczną, ale za to z wielkim sercem wiedźmą przez duże W.
    Dniami układałabym zaklęcia, mieszała mazidła i warzyła w garach mikstury na odgniotki, wysypki, niemoc damsko męską no i oczywiście na zło wszelkie, zaś nocami zerkałabym w swoją ulubioną szklana kulkę, a po po północy... latała na wysłużonej starej miotle.
    W przerwach na rekreację łaziłabym ze swoim czarnym kotem po lasach i łąkach za zielem wszelkim, a jedyną sprytną zdolnością mogłoby być władanie pogodą, coby mi łapska zimą nie marzły, a latem brodawki na słońcu nadmiernie nie schły - ot i wszystko, wszak wiedźma ma być wiedźmą a nie jakimś słodziakiem z chatki na kurzej nóżce ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Czy chciałabym być czarownicą? Eeee …. Tak naprawdę, to ja wam powiem po cichu, w sekrecie, że …już jestem czarownicą !!! Nikomu się tym faktem nie chwaliłam, ale posiadam nadprzyrodzoną, pierwotną moc prawdziwej miłości i swoimi różnorodnymi zaklęciami hokus pokus i inne mrokus, wykorzystuje w życiu codziennym.
    Nie należę do tych złych czarownic, bo w sumie u nas nie ma takowych. Staramy się ewidentnie wszystkie wredne wiedźmy eliminować a jak, to już nasza słodka, czarodziejska tajemnica.

    Staram się żyć w ukryciu, bo choć wszyscy deklarują, że lubią czarownice, to jednak wolę nie ryzykować spaleniem na stosie, tak jak to uczynili z moją pra pra pra pra babką.

    Ale wracając do sedna. Mam taką małą, szklaną, czarodziejską kulę w której widzę biedne, zbłąkane i cierpiące dusze potrzebujące ciepła, serdeczności i przede wszystkim miłości.Wtedy ja swymi zielonymi, mądrymi oczyma wyłapuje najbardziej potrzebujące uczuć osoby i swatam z drugą połówką ,, jabłka’’. Na mym skromnym koncie mam już parę sukcesów. W razie czego mogę załączyć dowód. Jeszcze żadna swatana przeze mnie para nie składała reklamacji, wręcz przeciwnie kochają się i mnożą do woli.

    Nie jestem samotna, gdyż mam parę ,,sióstr’’. Wpadam nieraz z wizytą do nich. Każda z nas ma unikatowe moce, choć uważam, że ja jestem najważniejsza, wszak miłość zawsze rządzi światem. Nie przeczę, że zdrowie, siła i witalność także są ważne, ale swoje wiem… miłość i tylko miłość ona najlepsza jest.

    Nieraz bywa ciężko. Czasami muszę chodzić ciemną nocą z moim kotem Swatem pod pachą i przemykamy się brudnymi uliczkami w poszukiwaniu swej ,,ofiary’’. Widzę nieraz zbuntowaną nastolatkę, która wyje z bezsilności i żalu prosząc o odrobinę uczucia w tym popapranym życiu, zaś kiedy indziej spotykam młodego chłopca maczo, który niby ma wszystko, pieniądze, dom a brak mu jedynie tego najważniejszego …miłości. Próbuje wtedy coś temu zaradzić. Moja czarodziejska kula robi zestawienie jak w komputerze i oto rodzi się kolejne uczucie między dwojgiem nieznanych ludzi. Połączyłam już tak ze cztery pary. Wprawdzie mało, ale wszak jestem początkującą czarownicą i wszystko dopiero przede mną.

    A teraz widziałam w mej szklanej przyszłości cudowny świat pełen magii, miłości i ….zapachu spalonych kwiatów…. Mam tylko nadzieję, że nie mam przeterminowanej kuli, bo inaczej wyrzucę ją na śmietnik… ;-)))

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Gdybym była czarownicą, to chciałabym posiadać dość specyficzną umiejętność, a mianowicie rozmawiać z duchami. Wiem, to lekko przerażające, może nawet straszne i niejednego przyprawiłoby o ciarki na plecach, ale mnie podoba się taka wizja. Niesamowicie i ekscytująco byłoby poznać tajemnice, uczyć się od duchów ludzi żyjących kilka stuleci wcześniej - taka innowacyjna lekcja historii.

    A gdybym nie potrafiła władać taką mocą, to idealnym zastępstwem byłoby dla mnie zatrzymywanie czasu bądź przemieszczanie się w nim. Mogłabym wtedy wrócić do swojego dzieciństwa, porozmawiać z ukochanym dziadkiem, który odszedł kilka lat temu. Zatrzymałabym słowa, które wypowiedziałam pod wpływem chwili. Takie, które zraniły. Takie, które chciałam cofnąć już w momencie ich wypowiadania, ale także i te, których niszczycielska siła uaktywniła się dopiero po czasie. Wszystkie wypowiedziane w złości, rozżaleniu, które znikały równie szybko, co się pojawiły. Niestety zbyt późno, bym mogła zmienić bieg wydarzeń.

    Z drugiej jednak strony, tej bardziej racjonalnej, chyba lepiej, że tego wszystkiego nie potrafię. Dzięki przeszłości, dokonanym wyborom i podjętym decyzjom, każdy z nas lepiej poznaje siebie. Popełnione błędy pozwalają nam wyciągnąć wnioski i iść dalej, jeśli mamy szczęście, mądrzejszymi. Doświadczenia bowiem, nawet te zaliczane do kategorii, delikatnie mówiąc, nieprzyjemnych, mają ubogacać. Co więcej - powinny to robić!

    Biorąc wszystko to pod uwagę, będąc czarownicą, chciałabym pokazać ludziom, że to, co dzieje się w ich życiu, co się im przytrafia, złego czy dobrego, ma głęboki sens. Nie powinni się tego wypierać, tylko czerpać, jak ze źródła, mądrość, siłę i odwagę. Oh i jeszcze, a może przede wszystkim, sprawiłabym, by kierowali się swoim sercem. To najlepsza z umiejętności, jaką mogłabym posiadać.

    I choć nie jestem wiedźmą, przynajmniej w dosłownym znaczeniu, spróbuję trochę poczarować… Moc serca to najsilniejsza magia, nawet w naszym racjonalnym świecie. Może się uda…?

    Pozdrawiam;*

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Sandra Brown "Następny świt"

Nora Roberts "Słodka zemsta"