Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zbrodnia w bibliotece. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zbrodnia w bibliotece. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 kwietnia 2013

Val McDermid "Syreni śpiew"

Książkę przeczytałam dzięki portalowi Zbrodnia w Bibliotece i wydawnictwu Prószyński i S-ka.


Skąd się bierze ZŁO? Czy winny jest jakiś defekt w ludzkim DNA? Czy może już w życiu płodowym coś poszło nie tak? A może ludzie dziedziczą te złe geny po swoich socjopatycznych przodkach? Napisano wiele prac na ten temat, ale każda z nich może być tylko domniemaniem, domysłem, przypuszczeniem, że jest tak, a nie inaczej. Bohater kryminalnej serii szkockiej autorki Val McDermid od lat próbuje zgłębić to zagadnienie. Skąd się bierze ZŁO? I do końca nie jest przekonany o właściwości swoich badań. Zwłaszcza, że nie są one czysto teoretyczne.

Bo doktor Tony Hill niejednokrotnie miał do czynienia ze złem w czystej jego postaci. Także w powieści „Syreni śpiew”, która otwiera cykl o psychologu kryminalnym, doktor Hill staje oko w oko z pokręconym ludzkim umysłem. W Bradfield zaczynają ginąć młodzi mężczyźni, którzy przed śmiercią poddawani są okrutnym torturom, za pomocą narzędzi stosowanych przez hiszpańską inkwizycję. Policja, wraz z detektyw Carol Jordan, zwraca się do genialnego psychologa, Tony’ego Hilla, z prośbą o pomoc w śledztwie. Tony zaczyna blisko współpracować z Carol i wkrótce zaczyna powstawać portret psychologiczny sprawcy. Jednocześnie mamy okazję poznawać socjopatyczny umysł mordercy, a także psychiczne zawirowania samego doktora Hilla. Do tego dochodzi plejada sprytnych lub irytujących gliniarzy, co sprawia, że książkę pochłania się z prawdziwą przyjemnością.

Inteligentna intryga, psychologiczne podejście do tematu, bohater błyskotliwy, ale z szeregiem wad, psychicznych można by rzec usterek i demonów przeszłości. Wszystko jest niewątpliwym plusem, postaci są jak najbardziej ludzkie, chociaż w samej osobie mordercy za wiele tego człowieczeństwa nie znajdziemy. A może jednak? Bo czymże jest ZŁO? 

Pierwszy tom z serii o doktorze Hillu zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Kiedyś czytałam któryś z kolei i wówczas także książka przypadła mi do gustu. Zatem czas na kolejne odsłony zmagań Hilla z ciemną stroną ludzkiego umysłu. Polecam.

czwartek, 12 lipca 2012

Thomas Enger "Bóle fantomowe"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości serwisu Zbrodnia w Bibliotece i wydawnictwa Czarnego.


Henning Juul to mężczyzna z bliznami. Na twarzy i w sercu. To mężczyzna, który przeżył piekło. A wlaściwie ciągle w tym piekle tkwi. To człowiek, którego życie spłonęło w czasie jednej wrześniowej nocy. Dwa lata wcześniej w tragicznym pożarze w jego mieszkaniu zginął mały Jonas-synek Henninga i Nory. Ich małżeństwo rozpadło się, Henning musiał sam poskładać swoje życie. Właściwie cały czas to robi…

W najnowszej odsłonie przygód dziennikarza Henninga Juula, autorstwa Thomasa Engera, bohater staje przed kolejnym zadaniem, które okazuje się być ściśle powiązane z tragicznymi wydarzeniami sprzed dwóch lat. Otóż w więzieniu siedzi skazany za morderstwo kolegi Tore Pulli, były egzekutor długów, który znany był z mocnego uderzenia pięścią, miażdżącego szczękę przeciwnika. To był jego znak rozpoznawczy, który także pozostał na ciele zamordowanego. Tore zwraca się do Juula z prośbą o pomoc, gdyż twierdzi, że jest niewinny. Jednocześnie informuje dziennikarza, że posiada wiadomości dotyczące zagadkowego pożaru, w którym zginął synek Henninga. I że nie był to nieszczęśliwy wypadek. Juul z rozpaczą, pomieszaną z nadzieją, postanawia zająć się sprawą niesłusznie (poniekąd) oskarżonego i osadzonego, wchodząc tym samym w niebezpieczny światek osiłków, ochroniarzy, stałych bywalców siłowni. Jednocześnie wciąż walczy z demonami przeszłości, które nie przestają go atakować.

Wkrótce pojawiają się kolejne ofiary, a dziennikarskie śledztwo Henninga zaczyna się mocno odbijać na jego bezpieczeństwie. I nie tylko jego. Jak zakończy się ta rozgrywka, czy Juul znajdzie odpowiedzi na wszystkie pytania i czy w końcu odnajdzie ukojenie zatajonych własnych win? Jeśli chcecie się o tym przekonać, powinniście sięgnąć do lektury powieści „Bóle fantomowe”.
Kolejny raz dałam się wciągnąć w kryminalną zagadkę, stworzoną z prostotą, a jednocześnie finezją. Cykl przewiduje sześć tomów zmagań dziennikarza, co mnie bardzo cieszy i daje nadzieję na to, że wszystkie intrygi znajdą w końcu rozwiązanie. Książkę czyta się sprawnie, bohater jest pełen smutku, ale i wigoru, co sprawia, że postrzegamy go jako istotę z krwi i kości, cierpiącą i odczuwającą, a tym samym bardziej ludzką i na pewno nie papierową.

Polecam zapoznanie się z tą i wcześniejszą odsłoną historii norweskiego dziennikarza. Intrygujące zagadki, bolesna tajemnica z przeszłości, bieżące zmagania z rzeczywistością, pracą, życiem. To wszystko przyczynia się do odbioru tych opowieści. A mój odbiór był bardziej niż pozytywny. Polecam.

niedziela, 24 czerwca 2012

Kjell Ola Dahl "Czwarty napastnik"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości serwisu Zbrodnia w Bibliotece i wydawnictwa Czarnego.


Kjell Ola Dahl jest nazywany ojcem norweskiego kryminału. Zasłynął jako autor  serii kryminalnej z inspektorem Gunnarstrandą i asystentem Frølichem w rolach głównych. Powieści zostały przetłumaczone na wiele języków, a dzięki wydawnictwu Czarnemu trafiły także na nasze półki księgarskie. A z kolei do mojej biblioteczki, dzięki serwisowi Zbrodnia w Bibiliotece, trafiła najnowsza odsłona wspomnianej serii, zatytułowana „Czwarty napastnik”.
Tym razem ciężar utrzymania napięcia i ukazania zawiłych kryminalnych wydarzeń spadł na Franka Frølicha, który jest głównym bohaterem tej książki. A wszystko rozpoczyna się od tajnej policyjnej akcji w pewnym sklepie, gdzie na linii ognia znajdzie się piękna młoda kobieta. Frank ratuje ją z opresji i tym samym wkracza w mroczny świat namiętności, pasji i swego rodzaju zafascynowania, a także uzależnienia. Wkrótce okazuje się, że Elisabeth Faremo, bo tak nazywa się ta femme fatale, jest siostrą Jonny’ego Faremo, przestępcy, podejrzanego o zabójstwo młodego ochroniarza. Dla inspektora Gunnarstrandy sprawa zdaje się być prosta i jednoznacznie wskazywać sprawcę, jednakże niejasnym pozostaje związek pomiędzy jego pracownikiem a siostrą podejrzanego. Zwłaszcza, gdy okazuje się, że piękna Elisabeth zniknęła, a w sprawę może być zamieszana jej profesorka, z którą łączyło dziewczynę coś więcej. Sytuacja komplikuje się, gdy wkrótce zostają znalezione zwłoki Jonny’ego. Potem pojawia się następna ofiara. W tym wszystkim znajduje się Frank, który zostaje odsunięty od obowiązków służbowych, ale nieoficjalnie prowadzi własne śledztwo. I sam już nie wie na czym mu bardziej zależy: na odkryciu prawdy, kto stoi za zabójstwami, czy na znalezieniu panny Faremo, o której nie może przestać myśleć.
Powieść ujmuje sposobem przedstawienia postaci, stopniowaniem napięcia, ukazaniem głównych bohaterów, jako ludzi z krwi i kości z wielkim bagażem doświadczeń, którzy mają wiele przeżyć za sobą, którzy cierpią, kochają, nienawidzą, a przy tym nie mogą zapominać, że przyrzekali bronić i służyć. Ciekawie przedstawiony norweski półświatek, domy uciech i ludzie parający się podejrzanymi profesjami. Czy policjant będzie potrafił oddzielić zawodową powinność od gorących pragnień? Czy będzie umiał zapomnieć o tym, czego żąda jego ciało, pamiętając jednocześnie o cienkiej granicy pomiędzy prawdą a kłamstwem? Zapewniam, emocji podczas lektury będzie co niemiara. Zachęcam do przeczytania tej powieści, a najlepiej do sięgnięcia po całą serię z Gunnarstrandem i Frølichem w rolach głównych. Warto.


niedziela, 20 maja 2012

Terri Blackstock "Drapieżca"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości serwisu Zbrodnia w Bibliotece i Oficyny Wydawniczej VOCATIO.


Czy w dzisiejszych czasach możemy pozostać anonimowi? Czy możemy zamknąć się w swoim własnym świecie, otaczając się tylko garstką najbliższych? Przecież jesteśmy kuszeni tak wielką ilością nowości technologicznych, które pomagają w nawiązywaniu kontaktów, a jednocześnie sprawiają, że pragnienie bycia anonimowym jest trudne do zrealizowania. Portale społecznościowe, fora, blogi, czaty. To wszystko może być sposobem na zdobywanie nowych znajomych, na promowanie siebie i swoich dokonań, na organizowanie różnego rodzaju przedsięwzięć, zbiórek pomocy potrzebującym, akcji ratowania zwierząt. Cele szczytne i potrzebne, a obecna technologia bardzo ułatwia prowadzenie tego rodzaju działań. Ale czy do końca jesteśmy bezpieczni? Może tam, po drugiej stronie jest ktoś, komu w głowie lęgnie się krwiożerczy plan, a każdy nasz ruch w sieci jest pilnie śledzony?

O takim właśnie problemie pisze w swojej książce „Drapieżca” Terri Blackstock. To opowieść o dwudziestopięcioletniej Kristy, której młodsza siostra została w brutalny sposób zamordowana. Okazuje się, że nastolatka z wielkim zaangażowaniem korzystała z portalu społecznościowego GrapeVyne.net, na którym kilkanaście razy dziennie umieszczała posty dotyczące jej życia. Korzystając z tak zwanych „dymków” wrzucała szczegółowe informacje odnośnie tego, gdzie właśnie jest, co robi, o czym myśli. Skorzystał z tego psychopatyczny morderca, który dzięki owym wpisom z łatwością wyśledził dziewczynę, porwał i zabił. Krista i jej ojciec z trudem radzą sobie z tragedią, ale postanawiają sami odnaleźć mordercę siostry i córki. Oczywiście każde na własną rękę. David, ojciec, w każdym znajomym mężczyźnie upatruje zabójcy swego dziecka, co stwarza wiele ryzykownych sytuacji. Krista śledzi grupę znajomych siostry z portalu, wierząc, że wśród nich znajduje się psychopata. Zakłada fikcyjne konto nastoletniej dziewczyny, przygotowując pułapkę, w którą ma nadzieję schwytać mordercę. Jednocześnie nawiązuje kontakt z twórcą GrypeVyne.net, którym jest młody miliarder, Ryan Adkins. Mężczyzna na początku nie poczuwa się do odpowiedzialności za to, że dzięki jego portalowi zginęła nastolatka. Jednak już wkrótce pojawia się nowa ofiara, Ryan zaczyna dostrzegać pewne niebezpieczeństwo związane z użytkowaniem portalu i przez to ściąga na swoją głowę wiele problemów. Jednocześnie zauważa, że Kristy staje mu się coraz bliższa i chęć współdziałania nie do końca podyktowana jest tylko współczuciem czy odpowiedzialnością.

Autorka dodatkowo pokazuje aspekt wiary, załamania się wartości, w które wierzą bohaterowie w momencie, gdy w ich życiu wydarza się tak wielka tragedia. Również Ryan zaczyna zastanawiać się na swoim życiem, wyborami, przekonaniami. A to wszystko jest tłem do pasjonującej akcji kryminalno-sensacyjnej, która jest głównym wątkiem powieści. Plus oczywiście problem braku anonimowości w naszej egzystencji.

„Drapieżca” to wciągający kryminał z przesłaniem i ostrzeżeniem. Książka, którą powinien przeczytać chyba każdy rodzic i aktywny użytkownik portali społecznościowych. Polecam.


czwartek, 17 maja 2012

Olga Rudnicka "Cichy wielbiciel"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości serwisu Zbrodnia w Bibliotece i Wydawnictwa Prószyński.

Jesteś młoda, pełna życia, masz ukochanego mężczyznę, pracę, która sprawia ci przyjemność, przyjaciółki, dobre układy z rodzicami. Wydaje ci się, że świat i los ci sprzyja. Nie wiesz jednak, że czasami właśnie los może zadecydować i sprawić, że to co do tej pory zbudowałaś, nagle legnie w gruzach. Bo ślepy zdecydował o tym, że na drodze Julii, bohaterki najnowszej powieści Olgi Rudnickiej, pojawił się ON. „Cichy wielbiciel”.
A wszystko zaczęło się od bukietu kwiatów, przyniesionego przez posłańca do salonu telefonii komórkowej, w którym pracuje Julia Rogacka. Oczywiście, wszystko zaczęło się nieco wcześniej, kiedy złośliwy los sprawił, że Julia znalazła się właśnie w tym miejscu, w tym momencie, gdzie był także i ON. Ale to uzmysłowiła sobie dużo później. Tak więc dziewczyna zaczyna dostawać kwiaty, potem rozpoczynają się głuche telefony na służbowy numer komórki. Po głuchych telefonach zaczynają się esemesy pełne miłosnych wyznań. Romantyczny wielbiciel? Czyż nie marzy o tym każda kobieta? Jasne, miło czytać o tym w romansach, ale gdy telefon dzwoni niemal nieprzerwanie, w dzień i w nocy, a miłosne wyznania zastępowane są często przez wyzwiska i wyrzuty, to już przestaje być romantyczne. Julia na początku nikomu o tym nie mówi, ale wkrótce problem zaczyna ją przerastać, o nękającym wielbicielu dowiadują się przyjaciółki, rodzice, koleżanka z pracy i wreszcie pracujący w innym mieście ukochany Robert. Nikt nie zdaje sobie sprawy, że to dopiero początek tragicznych wydarzeń, które doprowadzą Julię na skraj wyczerpania nerwowego i zmienią jej życie o sto osiemdziesiąt stopni. Jak zakończy się ta mrożąca krew w żyłach historia? Czy w Polsce prawo chroni ofiary stalkera? Gdy rozgrywa się akcja książki, w polskim ustawodawstwie jeszcze nie było takiego paragrafu. Jak zatem Julia i jej rodzina uwolnią się od chorego mężczyzny?
Książka Olgi Rudnickiej to na pozór opowieść o dziewczynie, którą prześladuje zakochany facet. Ale dla mnie to horror z prawdziwego wrażenia. Autorka w tak umiejętny sposób ukazała pętlę zacieśniającą się wokół bohaterki, pokazała macki, jakie prześladowca umiejętnie rozpościera w życiu Julii, że niemal czułam ściskanie w gardle, za każdym razem, gdy w opisanych scenach dzwonił do bohaterki telefon. W powieści poruszony jest oczywiście problem stalkingu i pokazane metody, jak należy radzić sobie w przypadku, gdy stajemy się ofiarami uporczywego nękania.
„Cichy wielbiciel” to powieść na poły sensacyjna, na poły psychologiczna ze świetnym rysem postaci będącej ofiarą nękania i z opisem zmian i fizycznych i psychosomatycznych jakie zachodzą u takiej osoby. Powieść napisana jest wciągającym językiem, a akcja rozwija się w sposób przypominający świetnie skonstruowany thriller psychologiczny. Polecam, kawał porywającej lektury.


piątek, 4 maja 2012

Lars Kepler "Kontrakt Paganiniego"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości serwisu Zbrodnia w Bibliotece i Wydawnictwa Czarnego.

„Każdego dnia wytwarza się trzydzieści dziewięć milionów naboi do różnych rodzajów broni palnej. Lekko licząc, wydatki na cele militarne wynoszą na świecie około 1226 milionów dolarów rocznie. Mimo że bez przerwy produkuje się nieprawdopodobne ilości sprzętu wojskowego, nie można zaspokoić popytu. Dziewięciu największych eksporterów broni konwencjonalnej to: USA, Rosja, Niemcy, Francja, Wielka Brytania, Holandia, Włochy, Szwecja i Chiny”.[1] 



Joona Linna to komisarz szwedzkiej policji, cechujący się niesamowitą przenikliwością, szóstym zmysłem i rasowym „gliniarskim” węchem. Jest bohaterem serii powieści kryminalnych, których autorami są Alexander Ahndoril i Alexandra Coelho Ahndoril, piszący po pseudonimem Lars Kepler. Miałam przyjemność przeczytać drugą odsłonę cyklu, zatytułowaną „Kontrakt Paganiniego”.

Penelope Fernandez to młoda aktywistka na rzecz walki przeciwko ludobójstwu w Sudanie. Urodziła się podczas krwawych walk w Darfurze, widziała okrucieństwo, masowe mordy, gwałty, bojówki dziecięce. Teraz wraz z matką i młodszą siostrą Violą, mieszka w Szwecji i głośno krytykuje wszelkie działania państwa, dotyczące handlu militariami. Ma oczywiście wielu wrogów, ale największe zagrożenie pochodzi z samej góry. Gdy wyjeżdża wraz z chłopakiem i siostrą, która pojawia się w ostatniej chwili, aby pożeglować w zatoce, nie wie jeszcze, że to początek koszmaru. Jednocześnie komisarz Joona Linna, wraz z Sagą Bauer, spotykają się podczas śledztwa dotyczącego samobójstwa Carla Palmcrony, dyrektora generalnego Inspektoratu Produktów Strategicznych. Ci z kolei nie wiedzą jeszcze, że to dopiero początek krwawej rozgrywki, w której ceną jest życie setek tysięcy ludzi, a stawką kontrakt, którego nie można zerwać.
Co ma wspólnego pewna fotografia z samobójstwem Palmcrony? Kto chce zamordować Penelope i nie ustaje w wysiłkach, aby pozbawić młodą kobietę życia? Czy Joona poradzi sobie z wyszkolonym zabójcą, a jednocześnie pokona własne słabości?

Zapewniam, że wątków budzących u czytelnika poczucie niepewności będzie mnóstwo, bo powieść ta to istna lawina mocnego uderzenia, powiązanego z misternie ułożoną intrygą. Książka wciąga, akcja rozwija się niezwykle dynamicznie, a główny bohater jest wprost idealny. Przystojny, inteligentny, skuteczny, a jednocześnie posiada własne demony, które sprawiają, że uzmysławiamy sobie, że jest człowiekiem, którego też imają się i kule i ostra klinga noża.

Kolejna seria, której nie można przegapić, kolejny bohater, którego nie można nie lubić. Polecam, kawał świetnej sensacji, dynamicznej akcji i tematu, poruszającego współczesne bolączki. Warto.
 




[1]    Str. 524, Kontrakt Paganiniego, Lars Kepler, Wydawnictwo Czarne, 2012

sobota, 3 marca 2012

Rozwiązanie konkursu kryminalnego Agnesscorpio i Zbrodni w Bibliotece


Trochę spóźniam się z ogłoszeniem wyników, ale czasami uparty los kładzie pod nogi tak wiele przeszkód, że trzeba być naprawdę skocznym i równie upartym, aby je ominąć i nie stanąć w miejscu.
Ale mam nadzieję, że nie będziecie mieli mi za złe tego poślizgu w werdykcie. Który, nawiasem mówiąc, był bardzo trudny, bo jak zawsze uczestnicy konkursu ujawnili swoje erudycyjne zdolności, fantazję i znajomość tematu.
Ale do rzeczy.
Walczyliście o dwie książki: "Sprawę Rembrandta" Silvy i "Ostatnie kuszenie" McDermid. Najbardziej ujęły mnie dwie wypowiedzi. Jedna z nich opowiadała o bohaterze serii książek Nelsona DeMille-Johnie Correy'u, a druga w nader analityczny sposób przedstawiła detektywa Murdocha z serii stworzonej przez Maureen Jennings.

W związku z tym:
książka "Sprawa Rembrandta" trafia do Nikoliny H.,
natomiast "Ostatnie kuszenie" wędruje do Piotro Piotro.

Zwycięzcom serdecznie gratuluję, wszystkim dzękuję za nader ciekawe wypowiedzi, a Nikolinę i Piotra proszę o adresy do wysyłki nagród.

:))))

środa, 15 lutego 2012

Kryminalnie, sensacyjnie, psychopatycznie, KONKURS z ZwB

Wspólnie z serwisem Zbrodnia w Bibliotece zapraszam Was na kryminalny konkurs, w którym można wygrać dwie świetne książki.


Aby wziąć udział w tej morderczej rozgrywce, należy opisać swojego ulubionego bohatera kryminału, thrillera, sensacji. Co Wam się w nim podoba, jego zalety, jego wady, dlaczego właśnie ten. Oczywiście nie musi to być bohater pozytywny;) Propozycje proszę przesyłać na mojego maila: agnieszka.loniewska@gmail.com




Do wygrania są te dwie ciekawe pozycje książkowe:






Przy każdej odpowiedzi proszę zaznaczyć, o którą książkę chcecie powalczyć (Silva lub McDermid)

Na Wasze pomysły czekam do 1 marca. POWODZENIA:)))

poniedziałek, 30 stycznia 2012

Jan Mostowik "Amatorka"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości serwisu Zbrodnia w Bibliotece.



Życie w państwie pokrętnego prawa. Wszyscy „biorą” i „piorą”. U władzy siedzą ludzie, którzy mają więcej na sumieniu niż niejeden stały bywalec zakładu karnego. Nie ma żadnych granic w szerzeniu się przekupstwa, łapówkarstwa i szantażu.  Porządni ludzie padają jak muchy, uwikłani we własne, niezbyt czyste sprawki, zaszantażowani muszą grać, tak jak im „szara strefa” każe. 
Gdzie jest taki świat? 
To Polska, wchodząca w nowe tysiąclecie. Taką wizję przedstawił Jan Mostowik w swojej debiutanckiej książce „Amatorka”, wydanej przez Wydawnictwo Bliskie.

Główną bohaterką tej niewątpliwie sensacyjnej powieści, jest zdolna chirurg plastyczna, doktor Maria Piech. Młoda, zdolna, szczęśliwa. Jest żoną wspaniałego faceta, Marka Piecha, który działa w strukturach obronnych kraju. Dostaje atrakcyjną ofertę pracy w znanej klinice chirurgii plastycznej „Primum non nocere”, należącej do jej wykładowcy z akademii. Jednocześnie Marek zostaje wdrożony do specjalnej tajnej jednostki, która ma na celu uniemożliwienie największego mafijnego przekrętu, o jakim słyszała historia. Wszystko wydaje się idealnie układać młodym małżonkom. Ale licho nie śpi, a pomysłowość zorganizowanych grup przestępczych zdaje się nie mieć granic. Bo oto mafia wpada na iście diabelski plan. Bo przecież idealnie by było, gdyby boss i jego ludzie znaleźli swoje dyskretne miejsce, nigdzie indziej, jak na Wiejskiej. Wówczas mieliby i najwyższą władzę i dalej mogliby działać na granicy prawa, a nawet poza prawem, kryjąc wszystko pod płaszczykiem immunitetu poselskiego. Problemem może być jedynie wizerunek niektórych poszukiwanych członków mafii. Ale od czego są cuda chirurgii plastycznej? I tak oto los przyszłych posłów zbiegnie się z ambitną i wszędobylską doktor Piech. Która pozna znaczenie słów „znaleźć się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwej porze”. A także z losem oficera wywiadu, Marka Piecha, który zostanie uwikłany w toczące się śledztwo i postawiony na granicy wiary. Bo komu właściwie ma wierzyć: swojemu przełożonemu, czy żonie? Która nawiasem mówiąc, znajdzie się w samym środku mafijno-politycznej rozgrywki.

Akcja toczy się błyskawicznie, doktor Maria Piech niczym Mata Hari jest szpiegiem, agentką, aktorką w jednym. Działa lepiej niż niejeden wyszkolony agent, czasami zaskakując odwagą, innym razem niesamowitym łutem szczęścia. Debiut Jana Mostowika to całkiem udana powieść sensacyjna z elementami political fiction, które wcale nie muszą być tak bardzo fiction. Chociaż czasami mało prawdopodobna, ale czyż nie takie czyta się i ogląda najlepiej? Kiedy bohater zawsze wychodzi cało z opresji, vide James Bond?

„Amatorka” to współczesna powieść łącząca elementy, o których wspomniałam wcześniej. To także dobra rozrywka, napisana wciągającym językiem. Chociaż czasami pewne wątki raziły, a dialogi były nie do końca prawdziwe, to historię przyswaja się błyskawicznie i tak samo wciąga w jej zawiłe ścieżki. Polecam, kolejna warta przeczytania powieść polskiego autora.

czwartek, 5 stycznia 2012

Dennis Lehane "Pułapka zza grobu"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości serwisu Zbrodnia w Bibliotece.


Z twórczością Dennisa Lehane'a spotkałam się po raz pierwszy, czytając jego pasjonującą powieść "Rzeka tajemnic". Potem obejrzałam jeszcze adaptację filmową i już wówczas zaliczyłam tego autora do mojej osobistej listy ulubionych pisarzy. Następnie przyszedł czas na "Wyspę skazańców" i "Gdzie jesteś Amando" i dalej trwałam w swoim pierwotnym przekonaniu o tym, iż twórczość tego amerykańskiego autora doskonale wpasowuje się w mój gust. Nie inaczej jest z jego kolejną powieścią, którą miałam przyjemność przeczytać dzięki serwisowi Zbrodnia w bibliotece. Mowa o kolejnej odsłonie serii Kenzie-Gennaro, czyli o "Pułapce zza grobu".To trzecia część cyklu, w którym główni bohaterowie to para detektywów: Patrick Kenzie i Angela Gennaro. 

Tym razem dwójka partnerów i nie tylko partnerów, zostaje porwana przez miliardera, Trevora Stone'a, który w tak oryginalny sposób chce ich przekonać do przyjęcia zlecenia. A chodzi o odszukanie ukochanej córki biznesmena, Desiree, która zaginęła w tajemniczych okolicznościach. Gdy Kenzie i Gennaro decydują się wysłuchać zrozpaczonego ojca, otrzymują tragiczny obraz tej rodziny, w której śmierć, zamachy, morderstwa, ucieczki raz na zawsze zniszczyły wszystko to, co było dobre i bezpieczne. Dodatkowo dowiadują się, że ich przyjaciel i mentor, Jay Becker, jako pierwszy ruszył na poszukiwanie Desiree Stone, ale także zaginął bez śladu. Patrick i Angela potrzebują gotówki, a tą nawet w nadmiarze jest w stanie im dać zleceniodawca, dlatego też podejmują się wykonania tego zagadkowego zadania. Nie wiedzą jeszcze, że wchodzą do niebezpiecznego labiryntu, pełnego pułapek, tajemnic, brudnych rodzinnych sprawek i zła przekazywanego z pokolenia na pokolenie. 

Lehanne po raz kolejny wciągnął mnie w swoją misterną sieć intrygi, gry, w której stawką jest ludzkie życie. A motorem do działań nienawiść, chora żądza i pragnienie władzy.
"Pułapka zza grobu" to niezwykle wciągająca powieść sensacyjna, z zagadkami piętrzącymi się niemal na każdym kroku. Nic nie jest takim, jakie się wydaje, pytania mnożą się po przeczytaniu każdej strony, a czytelnik nagle zdaje sobie sprawę, że nic już nie wie i nic nie jest w stanie przewidzieć. Zaskoczenie pojawia się znikąd, spada na czytającego jak bomba, a wkrótce okazuje się, że to było tylko preludium do tego, co pojawia się dalej. I jeszcze dalej i jeszcze. Akcja przypomina rollecoaster, który rozpędza się powoli, by już wkrótce mknąć jak szalony i wirować, wzbudzając chaos w naszych głowach. Gdzie jest góra, gdzie jest dół? W "Pułapce zza grobu" też tego nie wiemy i niczego nie możemy być pewni. 

Gorąco polecam wszystkie książki Dennisa Lehane'a, to prawdziwa uczta dla osób ceniących dobrze skonstruowaną intrygę.

Baza recenzji Syndykatu ZwB

sobota, 31 grudnia 2011

Anne Holt "Ślepa bogini"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości serwisu Zbrodnia w Bibliotece.

Anne Holt to norweska autorka powieści kryminalnych z rozbudowanymi wątkami społeczno-politycznymi. Książka "Ślepa bogini", którą miałam przyjemność przeczytać, z powodzeniem można zaliczyć do tego właśnie gatunku. To udana historia kryminalna z mocnym akcentem właśnie politycznym i społecznym. Na uwagę zasługuje dodatkowy fakt, że jest to debiut autorki, o czym dowiedziałam się już po zakończonej lekturze i co było nie lada niespodzianką, gdyż powieść napisana jest w sposób bardzo dojrzały, zarówno warsztatowo, jak i merytorycznie. Ale do rzeczy. 
"Ślepa bogini" to pierwsza część cyklu o norweskiej policjantce Hanne Wilhemsen. Akcja rozpoczyna się w momencie, gdy zdolna prawniczka Karen Borg, podczas spaceru z psem, znajduje zmasakrowane zwłoki narkomana. Niedługo po tym morderstwie zostaje znalezione kolejne ciało. Tym razem ofiarą jest prawnik zamordowanego mężczyzny. Hanne Wilhemsen od początku zaczyna łączyć oba zabójstwa, nie zdając sobie sprawy, że tym samym ściąga na siebie olbrzymie niebezpieczeństwo. Troszkę wcześniej policja zatrzymuje podejrzanie wyglądającego młodego mężczyznę, który już wkrótce przyznaje się do zabójstwa narkomana. Nie chce nic mówić, wyraźnie się czegoś boi i żąda, aby reprezentowała go Karen Borg. Przyjaciel prawniczki, a jednocześnie wieloletni cichy wielbiciel radzi jej, aby zaproponowała kogoś innego, jednakże aresztant nie chce o tym słyszeć. Wprawdzie Karen nigdy nie brała spraw karnych, ale całą sobą czuje, że coś nie gra w tej sprawie. Rozpoczyna się dramatyczna rozgrywka, związana nie tylko z toczącym się śledztwem, ale także z być albo nie być niektórych osób znajdujących się na świeczniku prawniczego świata.

Na uwagę zasługuje ciekawa postać Hanne Wilhemsen, która żyje w ukrytym związku z pewną lekarką. Hanne jest wnikliwą i nieustępliwą policjantką, która nawet wobec zagrożenia się nie poddaje. Także Karen Borg jest postacią, którą na pewno zapamiętamy po lekturze. Holt ciekawie tworzy interesujących bohaterów, którzy nie są papierowi, którzy są realni, mają życiowe problemy i nie postępują sztampowo. Dodatkowym atutem tej powieści jest profesjonalizm, z jakim autorka przedstawiła tryb działania norweskiej policji i sądownictwa. Wynika to zapewne z doświadczenia zawodowego pisarki, która wcześniej pracowała jako prokurator a potem prowadziła własną kancelarię adwokacką. W latach 1996-1997 była także ministrem sprawiedliwości w norweskim rządzie.

Polecam lekturę "Ślepej bogini", nie jest to tylko historia kryminalna, to także ciekawa wizja świata, w którym Temida czasem nie widzi pewnych rzeczy, a ludzie, którzy przyrzekali bronić sprawiedliwości, sprawiają że jej po prostu nie ma.


czwartek, 29 grudnia 2011

Dlaczego lubię czytać kryminały?




Tamtego dnia postanowiłam wracać przez park. Byłam spóźniona, za pół godziny zaczynał się Teatr Sensacji "Kobra", a mi uciekł autobus tuż sprzed nosa. To był mój ulubiony czwartkowy wieczór, nie darowałabym sobie, gdybym nie dotarła na czas. Pojechałam innym autobusem i wysiadłam po drugiej stronie parku. Nie należałam do osób szczególnie strachliwych, ale gdy weszłam w ciemną czeluść parku, poczułam się jakoś dziwnie. Przed oczami pojawiły się wszystkie znane postaci z obejrzanych filmów, bohaterowie strasznych opowieści, ścigani przestępcy z przeczytanych kryminałów. 
Zza drzewa szczerzył się do mnie diabolicznym uśmiechem Hannibal Lecter, na ławce siedział Mężczyzna, który nienawidził kobiet. Na polance leżał Umierający dandys, który we Własnym gronie zdawał się być Niewidzialny, a na pewno Niewypowiedziany. Mordercy patrzyli na to wszystko z pobłażliwością, a nad całą polaną roztaczał się złowrogi Cień gejszy. Mściciel planował następny krok, a Pisarz, który nienawidził kobiet szykował się do Zimy lwów. Zapowiadał się naprawdę Długi weekend, którego zwieńczeniem było Morderstwo niedoskonałe. Gdy mijałam Pałac tajemnic, Szósty raz obiecałam sobie, że prędzej przeżyję Sąd ostateczny, niż kolejny raz przejdę sama przez park. Bo powinnam wiedzieć, że Ostatnią kartą jest śmierć i Mucha mi koło nosa nie zdąży przelecieć, a będę martwa.
Tym razem udało mi się umknąć tej bandzie psychopatów, ale... wiedziałam, że Czyściciel już się na mnie czai.
A przecież... gdybym nie czytała kryminałów, przejście przez park byłoby po prostu... nudne:)
 
 
Wykorzystano:
 
"Milczenie owiec" Thomas Harris
"Mężczyzna, który nienawidził kobiet" Stieg Larsson
"Umierający dandys", "We własnym gronie", "Niewidzialny", "Niewypowiedziany" Mari Jungstedt
"Mordercy" Łukasz  Śmigiel
"Cień gejszy" Anna Klejzerowicz
"Mściciel" Mark Billingham
"Pisarz, który nienawidził kobiet" John Leake
"Zima lwów" Jan Costin Wagner
"Długi weekend" Wiktor Hagen
"Morderstwo niedoskonałe" Agnieszka Krawczyk
"Pałac tajemnic" Agnieszka Pietrzyk
"Szósty" Agnieszka Lingas-Łoniewska
"Sąd ostateczny" Anna Klejzerowicz
"Ostatnią kartą jest śmierć" Anna Klejzerowicz
"Mucha" Jacek Skowroński
"Czyściciel" Paul Cleave

wtorek, 27 grudnia 2011

Jan Costin Wagner "Zima lwów"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości serwisu Zbrodnia w Bibliotece.

Jan Costin Wagner to germanista i historyk, urodził się w Niemczech i tam też obecnie mieszka. Jednakże jego drugim domem jest Finlandia, ojczyzna jego żony, a także miejsce akcji jego książek. "Zima lwów" jest jego trzecią powieścią z serii o komisarzu Kimmo Joenta, którą miałam z niemałą przyjemnością okazję przeczytać. Dzięki niezawodnemu serwisowi Zbrodnia w Bibliotece, oczywiście.

Komisarz Kimmo Joenta to mężczyzna, który w całości poświęca się swojej pracy i prowadzonym sprawom. Przeżył osobistą tragedię i nie ma chwili, aby nie wracał pamięcią do ostatnich chwil spędzonych z umierającą żoną. Jednocześnie próbuje normalnie żyć i być dobrym policjantem i przyjacielem. 

Akcja tej powieści zaczyna się w wigilijny wieczór, kiedy to na dyżurze Kimmo pojawia się tajemnicza kobieta, która chce złożyć doniesienie o gwałcie. Wkrótce potem zostają znalezione zwłoki samotnego narciarza, które należą do Patrika Laukkanena, policyjnego patologa. To oczywiście tylko preludium dalszych dramatycznych i zagadkowych wydarzeń. W życiu komisarza Joenta pojawi się zagadkowa kobieta, która w wigilijny wieczór zgłaszała przestępstwo, zostanie zabity jeszcze jeden mężczyzna, a wszystko zacznie się w niewytłumaczalny narazie sposób łączyć ze znanym talk-show, prowadzonym przez Kai Petteri Hämäläinanena. Zresztą sam prowadzący również znajdzie się w olbrzymim niebezpieczeństwie. 
Jednocześnie poznajemy przemyślenia, skrawki wspomnień, obrazy z życia pewnej kobiety, która przeżyła osobistą tragedię i podświadomie wiemy, że ma to coś wspólnego i z popularnym programem telewizyjnym i z brutalnymi morderstwami. Gdzie trop zaprowadzi komisarza Kimmo, o tym należy się już przekonać, podczas lektury tego świetnego kryminału. Bo to kryminał w pełnym tego słowa znaczeniu. Jest intryga, wyrazisty bohater, tragiczna przeszłość, osobiste demony i piętno przeżytych chwil. Oszczędność wypowiedzi, zagadkowe, krótkie, urywane zdania, połączone ze zgrabną intrygą kryminalną, sprawiają że książkę pochłania się w oka mgnieniu, czując niepowtarzalną atmosferę fińskiej zimy. 
Ale to nie tylko akcja i suspens. To także próba ukazania zachowań człowieka w obliczu straty. I zachwiań psychiki, która postawiona wobec niewyobrażalnej tragedii, reaguje w nieprzewidywalny sposób. To książka o stracie, żalu i wiecznej tęsknocie.

Na pewno jest to kolejna kryminalna seria, z którą należałoby się zapoznać w całości. Bohaterowie nie są papierowi, komisarz Joenta wzbudza natychmiastową sympatię, zagadka aż prosi się o rozwiązanie, ale nie jest dla czytelnika oczywista i zbyt prosta. Dlatego też myślę, że wielbiciele kryminałów, a zwłaszcza tych, których akcja dzieje się na północy Europy, będą mogli czuć się usatysfakcjonowani. Zachęcam do sięgnięcia po serię z fińskim komisarzem. 

Baza recenzji Syndykatu ZwB 

czwartek, 20 października 2011

Tess Gerritsen "Labirynt kłamstw"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości serwisu Zbrodnia w Bibliotece.



Czym jest kłamstwo? Subiektywną prawdą? Przekształceniem rzeczywistości na własny użytek. Odbiciem prawdy? Próbą zatajenia tego co widzimy? Bohaterowie zbioru „Labirynt kłamstw” autorstwa Tess Gerritsen na pewno mieliby jedną definicję tego słowa. Okrucieństwo, mające na celu pozbycie się niewygodnych świadków.

W pierwszej opowieści z tego zbiorku, zatytułowanej „Telefon o północy” poznajemy losy świeżo upieczonej mężatki, Sarah, która pewnej nocy otrzymuje koszmarny telefon z departamentu stanu. Agent Nick O’Hara informuje ją, że jej mąż zginął w pożarze w hotelu w Berlinie. Zszokowana Sarah nie może w to uwierzyć, a jednocześnie w jej głowie mnożą się setki pytań. Jakim sposobem jej mąż znalazł się w Niemczech, skoro miał być w Londynie? Kim właściwie jest O’Hara i dlaczego ktoś zaczyna  na nią polować? I wreszcie, gdy otrzymuje kolejny telefon, ale tym razem słyszy w słuchawce głos swojego martwego, jakoby, męża, zaczyna wątpić we wszystko to, w co do tej pory wierzyła. Jej małżeństwo okazuje się być  jedną wielką mistyfikacją, ktoś nastaje na  życie kobiety, a obecny przy niej agent Nick zaczyna wzbudzać niepokój i w jej głowie, a także i w sercu. Kłamstwa mnożą się a Sarah powoli odkrywa całą prawdę. Która będzie dla niej i szokująca i niebezpieczna.

Druga opowieść, zatytułowana „Bez odwrotu”, także utrzymana jest w sensacyjno-szpiegowskim klimacie. Główną bohaterką jest filmowa charakteryzatorka, Catherine Weaver. Dziewczyna jadąc do przyjaciółki potrąca mężczyznę, który pojawia się znikąd. Okazuje się, że Victor Holland jest ranny, ale nie od zderzenia z pojazdem, tylko ma ranę postrzałową i wyraźnie się czegoś obawia. Gdy zginie koleżanka Cathy, a ona sama znajdzie się w śmiertelnym niebezpieczeństwie, przy jej boku pojawia się Victor, który okazuje się być znanym biochemikiem. Oboje stają oko w oko z bezwzględnymi ludźmi, dla których życie innych jest bez żadnej wartości.  Broń biologiczna, zabójca na zlecenie, konfidenci i budzące się uczucie pomiędzy ściganymi Sarah i Victorem, to wybuchowa mieszanka, która na pewno wciągnie niejednego czytelnika.

Obie opowieści Tess Gerritsen to swoista mieszanina gatunków. Sensacja przeplata się z romansem, intryga z wątkiem szpiegowskim. Czyta się to łatwo, miło i przyjemnie. Akcja rozwija się w tempie błyskawicy jak w filmie sensacyjnym. Myślę, że całkiem przyjemnie by się to oglądało. Oczywiście wątek romansowy odgrywa znaczące role w obu historiach, a uczucie spada na bohaterów jak grom z jasnego nieba. Dla niektórych może to wydawać się nieco naciągane, ale w końcu od tego są takie historie, aby bawić, denerwować i wzbudzać emocje. Nie zawsze wszystko musi iść zgodnie z ogólnie przyjętymi normami czy przekonaniami. Tak więc jeśli ktoś ma ochotę na szpiegowskie historie z miłością w tle, powinien sięgnąć po „Labirynt kłamstw”. Polecam.

niedziela, 9 października 2011

Mari Jungstedt "Słodkie lato"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości serwisu Zbrodnia w Bibliotece.


Od pierwszych stron wiesz, że intryga będzie miała wiele wątków. Że niejednokrotnie wejdziesz na mylny trop. Że historia ma swój początek nie tutaj i teraz, ale to coś w przeszłości naznaczyło tor obecnych wydarzeń. Że bohaterowie będą mieli swoje tajemnice, których nigdy nie chcieliby ujawnić. I wreszcie... że zło wraca a za wyrządzone krzywdy przyjdzie kiedyś zapłacić.

Takie odczucia, a raczej przeczucia, mogą ogarnąć was podczas lektury kryminalnej serii napisanej przez Mari Jungstedt. "Słodkie lato" to szósta książka z cyklu o śledztwach prowadzonych przez inspektora Andersa Knutasa i jego zespół. Akcja dzieje się jak zawsze na Gotlandii, a główni bohaterowie, czyli Anders, Karin, Johan, Emma, oprócz powinności zawodowych muszą radzić sobie także z własnymi problemami i życiowymi zawirowaniami.

W tej odsłonie Karin, pod nieobecność swojego szefa,, który przebywa na rodzinnym urlopie, rozpoczyna śledztwo w sprawie zagadkowej śmierci właściciela firmy budowlanej. Peter Bovide, bo to o nim mowa, zostaje znaleziony martwy w wodzie, niedaleko brzegu, a rodzaj odniesionych ran wskazuje na okrutne morderstwo, a raczej egzekucję. Trop prowadzi do jego firmy, w której zatrudniał pracowników z innych państw, między innymi i z Polski i oczywiście pracowali oni "na czarno". Peter miał problem z wypłacalnością i tutaj policja upatruje powodów zabójstwa. Czy słusznie? Inspektor Knutas przerywa urlop i wraca do zespołu, ponieważ jest coś w tym zabójstwie, co budzi jego wątpliwości. Potem pojawia się kolejna ofiara i grupa śledcza już wie, że rozwiązanie wcale nie jest takie proste. Co odkryją? Co łączyło obie ofiary morderstwa? Co wydarzyło się latem 1985 roku? Pytania, wątki, szczątkowe tropy rzucane na zachętę czytelnikowi, sprawiają że książkę czyta się wyśmienicie, w rekordowym tempie pokonując kolejne strony, aby jak najszybciej odkryć prawdę i przekonać się, czy osobiste śledztwo prowadzone w głowie, szło właściwym szlakiem.

Mogę z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że i tym razem Mari Jungstedt mnie nie zawiodła. I to nie dlatego, że niejako przyzwyczaiłam się do jej prozy, do konstrukcji jej historii, czy do głównych bohaterów. To na pewno też ma wpływ na moje osobiste przywiązanie do tego cyklu, ale nie znaczący. I w tej historii autorka pokazała swój kryminalny kunszt tworzenia historii składnych, intrygujących i trzymających w napięciu. Dlatego też zachęcam wszystkim do sięgnięcia po całą serię, którą najlepiej czytać w kolejności ukazywania się poszczególnych książek. Wprawdzie w każdej odsłonie bohaterowie prowadzą odrębne śledztwo, ale ich osobiste losy tworzą pewien ciąg, który warto śledzić na bieżąco.

Zachęcam i polecam, dla "kryminalniaków" nie lada gratka.


wtorek, 6 września 2011

Piotr Rowicki "Fatum"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości serwisu Zbrodnia w Bibliotece.


Mordercy, psychopaci, wariaci, gwałciciele… Pełna okrucieństwa śmietanka mrocznej strony życia. Istniała od zawsze. Nie jest tworem naszych czasów, symbolem postępu, ale i upadku wartości, swoistego rozkładu społeczeństwa goniącego za pieniądzem, luksusem, niezależnością i spełnianiem ukrytych pragnień. Nawet tych najbardziej chorych i stwarzających zagrożenie dla innych. O nie. To istniało zawsze, zło jest tak samo stare jak i świat, w którym istnieje.

Piotr Rowicki w antologii „Fatum” ukazuje zło, które mieszka w siedemnastowiecznym Gdańsku i to nie tylko w brudnych, biednych uliczkach, ale może być wszędzie, w każdym z ludzi. Dziesięć opowiadań, dziesięć historii, pełnych okrucieństwa, intryg, tajemnic, krwawych scen, śledztw i poszukiwania winnych. Jedną z tych, które chyba podobały mi się najbardziej, jest historia Dorotki, a także „Śmierć i pomarańcze”, w której to rozwiązanie jest tak proste, że aż śmieszne, a intryga od początku podsuwa czytelnikowi nadnaturalne obrazy. Fani opowieści o wampirach także znajdą coś dla siebie, nie zabraknie również poszukiwania zabójcy młodej dziewczyny, w celu uwolnienia od zarzutów niewinnego i porządnego człowieka (tytułowe „Fatum”). Świetne też jest opowiadanie „Homer”, które powinno być obowiązkową lekturą dla każdego nauczyciela.

Niektóre z historii są straszne, inne mają w sobie wątki humorystyczne, ale wszystkie charakteryzuje jedna cecha. Realizm czasu i miejsca. Dzięki nim możemy się przenieść do „Wenecji Północy” i poczuć klimat nadmorskiego miasta kilku wieków wstecz. Widać w tym rękę historyka, którym z wykształcenia jest autor. Widać umiłowanie czasów przeszłych, wiedzę i umiejętność narysowania tamtych miejsc w taki sposób, aby było to dla czytelnika i przejrzyste i interesujące.

Troszkę inne przedstawienie historii kryminalnych, w otoczce historii i klimatu portowych uliczek, handlarzy i jarmarku dominikańskiego, sprawia że książka zyskuje na swej wartości i kulturalnej i rozrywkowej, a także historycznej. Zwłaszcza dla osób, które znają Gdańsk i mogą dzięki „Fatum” spojrzeć na to miasto okiem mieszkańca sprzed wieków.

Idealna lektura dla miłośników intrygujących i zaskakujących historii, umiejscowionych w niezwykłej scenerii, okraszonych autentycznymi wydarzeniami historycznymi. Myślę, że dzięki takim antologiom forma kryminalnych opowiadań powróci do łask, bo przecież niezwykle trudno jest zamknąć w kilku stronach historię, która musi mieć swój początek i koniec, a przy okazji intrygę i to jak najbardziej zaskakującą. Piotrowi Rowickiemu udało się stworzyć takie opowieści i jest to kolejny powód, dla którego warto przeczytać „Fatum”. Szczerze polecam.

niedziela, 28 sierpnia 2011

Casey Hill "Tabu"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości serwisu "Zbrodnia w Bibliotece"


"(...) Znasz "Totem i Tabu"?
-  Oczywiście.
Było to jedno z bardziej znanych dzieł Freuda, opublikowane w roku tysiąc dziewięćset trzynastym, a traktujące o zastosowaniu psychoanalizy na polu archeologii, antropologii oraz studiów wiary. Autor omawia w nim zjawiska tabu kulturowych obowiązujących w różnych częściach świata, podważając ich znaczenie oraz wartość zarówno dla społeczeństwa, jak i poszczególnych osób." (str. 143)

Ten właśnie motyw został wykorzystany w pasjonującym thrillerze autorstwa Casey Hill, zatytułowanym "Tabu". Główną bohaterką, a zarazem postacią, która będzie się przewijać przez kolejne odsłony serii, jest śledcza Reilly Steel. Amerykanka, która wskutek tragicznych wydarzeń w przeszłości wyjeżdża na Dublina, rodzinnego miasta jej ojca-Irlandczyka. Kobieta jest niezwykła w swojej profesji, potrafi w trójwymiarowy sposób obserwować miejsce zbrodni i dostrzegać to, co nikt nie jest w stanie dostrzec. A także łączyć ze sobą elementy, które na pierwszy rzut oka mogą nie mieć ze sobą nic wspólnego.

Steel zostaje szefową Policyjnego Laboratorium Kryminalistycznego, poświęcając się pracy niemal od rana do nocy. Nie zważa na niepoważne traktowanie jej przez przełożonych, wykorzystując swoje umiejętności nabyte na szkoleniu w Quantico i wiedzę, którą przekazał jej guru profilerów, Daniel Forrest. Prywatnie walczy z demonami przeszłości, a także z alkoholizmem ojca. Reilly stara się poukładać na nowo swoje życie i nie wie jeszcze, że wezwana do kolejnej sprawy wkracza na niebezpieczną drogę, w której pościg za seryjnym mordercą, stanie się jednocześnie konfrontacją z przeszłością policjantki. W śledztwie pomaga jej policjant Chris Delaney, bardzo pozytywnie nastawiony do metod działania Reilly, a także do niej samej, jako atrakcyjnej i inteligentnej kobiety. Natomiast starszy z detektywów, Pete Kennedy, bardzo sceptycznie podchodzi do sposobów prowadzenia badań miejsca zbrodni przez Steel i wierzy tylko w to, co jest w stanie dostrzec gołym okiem, bez stosowania jakichkolwiek dywagacji. Czy zmieni swoje zdanie na ten temat? Przekonajcie się sami.

Casey Hill to pseudonim literacki pisarskiego duetu-małżeństwa Kevina i Melissy Hill. Udało się im stworzyć trzymający w napięciu thriller, w którym wyraziści bohaterowie, dynamiczna akcja i solidne psychologiczne podstawy, sprawiły że książkę czyta się błyskawicznie i wprost nie można się od niej oderwać. Jedna zagadka rodzi kolejną, jedno wydarzenie prowokuje następne, a czytelnik czuje się zagubiony, bo wie, że zło jest już blisko, a nie potrafi do pewnego momentu połączyć wszystkich wątków. I to jest w tym wszystkim najlepsze. Zaskoczenie i idealne dopasowanie poszczególnych elementów układanki, to recepta na dobrą kryminalną historię. I "Tabu" właśnie taką jest. Zachęcam i czekam z niecierpliwością na kolejną odsłonę zmagań śledczej Reilly Steel.


środa, 3 sierpnia 2011

Mark Billingham "Mściciel"

Ksiażkę przeczytałam dzięki uprzejmości serwisu Zbrodnia w Bibliotece.



Czy zemsta może być odpowiedzią na okrutne rany, które człowiek otrzymał w przeszłości? Czy sprawi, że dusza przestanie mniej boleć, że wspomnienia nie będą się rysować głęboko pod czaszką, sprawiając że ciężko jest się od nich odciąć, czy serce w końcu zacznie czuć, jak u żywego człowieka, a nie tylko pompować krew, żeby ten automat mógł się poruszać?
Nie wiem. Myślę, że najlepiej sięgnąć po książkę Marka Billinghama, zatytułowaną "Mściciel". To jedna z odsłon śledztw inspektora Toma Thorne'a.

Tym razem poznajemy dramatyczną historię sprzed sześciu lat, kiedy to Marcus Brooks zostaje niesłusznie oskarżony i skazany, a krótko przed wyjściem z więzienia jego ukochana i dziecko zostają śmiertelnie potrąceni przed pędzący samochód.
Mija sześć lat i wówczas po raz pierwszy detektyw Thorne dostaje na swój telefon komórkowy przerażającego mmsa, przedstawiającego zwłoki człowieka. Niezidentyfikowanego mężczyzny.
Co to oznacza? Kto chce wciągnąć inspektora w jakąś chorą grę? Czy ofiar będzie więcej? A co mają wspólnego wydarzenia sprzed lat z osobą samego Thorne'a? Bo to chyba nie przypadek, że szokująca wiadomość trafiła właśnie do niego?

Pytań jest wiele, pojawiają się niemal od początku lektury tego pasjonującego thrillera. Czytelnik zdaje się być rozdarty pomiędzy sprawiedliwą oceną zła, niewątpliwie siedzącego w jednym z głównych bohaterów, a głębokim współczuciem i próbą zrozumienia, a nawet wytłumaczenia okrutnych czynów tego człowieka. Pojęcie winy jest tutaj szeroko rozumiane, bo wina jest niewątpliwa, musi także być i kara. Ale czy do końca nieusprawiedliwiona? Czy można wytłumaczyć zło narodzone ze zła? Bo tragedia, która dotyka człowieka w przeszłości, czyni z niego potwora w teraźniejszości? To są dylematy, z którymi na pewno będzie borykał się niejeden Czytelnik podczas czytania "Mściciela".

Na uwagę zasługuje także osoba samego detektywa Thorne'a, który także ma swoją przeszłość, swoje tajemnice, osobiste demony, które czasami odbierają mu siłę do walki.  
Warto też wspomnieć, iż na podstawie powieści z postacią Toma Thorne'a nakręcono serial, natomiast "Mściciel" otrzymał prestiżową nagrodę za najlepszy thriller roku.
To było moje pierwsze spotkanie z prozą Marka Billinghama, lecz jego styl, umiejętność tworzenia napięcia i historii, które głęboko wpływają na psychikę czytającego, sprawiły że chęcią sięgnę po jego pozostałe książki. Do czego zachęcam i Was.

sobota, 16 lipca 2011

Jeffrey Archer "Synowie fortuny"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości serwisu Zbrodnia w Bibliotece.

„Synowie fortuny” Jeffrey'a Archera to kolejna saga rodzinna, w której walka o siebie, realizacja wysoko postawionych celów, ambitne plany, przeplatają się z tajemnicą, wątkami kryminalnymi, miłosnymi i społeczno-ekonomicznymi. Nat Cartwright, zdolny finansista, były żołnierz, walczący w Wietnamie, odznaczony Medal of Honour, mąż i ojciec. Robi karierę w bankowości, tocząc czasami nierówną walkę z konkurencją, a także z oszustami i swoim odwiecznym wrogiem, Ralphem Elliotem. Fletcher Davenport, zdolny prawnik, absolwent Yale, mąż i ojciec, robiący karierę w polityce, zmaga się z wieloma przeciwnościami losu, a na jego drodze także często staje pewien mężczyzna. Ralph Elliot. Czy to zbieg okoliczności, że w życiu Nata i Fletchera pojawia się wspólny antagonista? Czy obu mężczyzn łączy coś jeszcze? Przecież nawet się nie znają? Ale skąd u Fletchera przeczucie, że Nat Cartwright żyje, w momencie, gdy zaginął w wietnamskiej dżungli? I dlaczego ich los ciągle w jakiś dziwny sposób się przeplata? To jedna z tajemnic, która od początku jest jasna dla czytelnika, a niekoniecznie dla bohaterów.

Archer stworzył kolejną opowieść, której akcja toczy się na przestrzeni lat, ukazując historię dwóch rodzin, a właściwie dwóch mężczyzn z bardzo rozbudowanymi wątkami pobocznymi. Świetnie wpasowane przeżycia Nata i Fletchera w aktualnie panującą sytuację społeczno-ekonomiczną Stanów Zjednoczonych, ukazany „amerykański sen” i szereg sposobów na jego zrealizowanie. Złe charaktery, które niczym plaga spadają na głównych bohaterów, czasami niemal ich niszcząc. I siła ducha, którą zarówno Fletcher, jak i Nat, pokonują wszelkie przeszkody. Aby w końcu... spotkać się i to w dość dramatycznych okolicznościach i dowiedzieć się czegoś więcej o sobie nawzajem.

Powieść czyta się naprawdę świetnie, wciąga od pierwszych stron, obrazy przewijają się przed oczami czytelnika, niemal jak kadry w amerykańskiej sadze filmowej o ambicji, honorze, miłości i walce o władzę.

Powieści Archera łączy na pewno jedno. Pewien schemat tworzenia głównych postaci, a także umiejscowienie ich działań na przestrzeni kilkunastu lub kilkudziesięciu lat, w towarzyszącej im zawierusze politycznej, społecznej, obyczajowej. To sprawia, że sporą objętościową książkę, czyta się w błyskawicznym tempie i naprawdę chciałoby się obejrzeć ekranizację takiej historii. Zresztą niektóre powieści tego pisarza zostały już zekranizowane, warto przypomnieć chociażby książkę i film „Kane i Abel”.

Polecam lekturę tej powieści, która nawet wymagającemu czytelnikowi zapewni mnogość wrażeń, nerwów i nieodpartej chęci zerknięcia na ostatnią stronę, aby dowiedzieć się, jak skończy się ta pasjonująca historia.

Na tylnej obwolucie książki napisano:

„Zdarzają się chwile, w których za sprawą przypadku bądź czyjejś decyzji zmienia się całe nasze życie”.

Po lekturze tej powieści, możemy tylko rozmyślać o tym, jak rozegrałaby się akcja powieści, gdyby...

No właśnie.

Przekonajcie się sami.

wtorek, 12 lipca 2011

Jonathan Nasaw "Dziewczyny, których pożądał"

Książkę przeczytalam dzięki uprzejmości serwisu Zbrodnia w Bibliotece.

Osobowość wielokrotna to najbardziej skrajna forma dysocjacji. Jednostka może wytworzyć dwie lub więcej odrębne osobowości, które istnieją równolegle, ale nie mają do siebie dostępu, bez zgody tak zwanego "gospodarza". Do wytworzenia wielu alter ego dochodzi wskutek przemocy seksualnej, fizycznej i emocjonalnej, której poddawane są dzieci nawet w okresie niemowlęcym. Ofiara nie może się bronić, więc tworzy w umyśle osobowości wielorakie, próbując poradzić sobie z traumą, jaką przeżywa.

Czytając thriller Jonathana Nasawa, pt.:"Dziewczyny, których pożądał", możemy dowiedzieć się wiele na temat tej choroby psychicznej, na którą choruje jeden z głównych bohaterów powieści. Ulysses, Max, Kinch, Lyssy, Alicea, Mosze, Peter. Kim są? Do czego są zdolni? Co przeżyli w dzieciństwie? Czy wiedzą o sobie nawzajem?

Te wszystkie postaci zamieszkują umysł Ulyssesa, mężczyzny, który jest jednym z najbardziej poszukiwanych psychopatycznych zabójców w USA. Gdy podczas rutynowej kontroli drogowej zostaje zatrzymany niewinnie wyglądający przystojniak, obok niego znaleziona zostaje dziewczyna o kolorze włosów, zwanym "truskawkowym blondem". Dziewczyna jest niemal rozpłatana wpół, a siedzący za kierownicą mężczyzna atakuje również policjantkę, która zatrzymała samochód. Rozpoczyna się gra, w której zabójca od początku jest na wygranej pozycji, bo przecież nie jest sam, ma świetnych pomocników, których wyszkolił i których kontroluje. W tym także i głównego właściciela osobowości. Morderca zostaje zamknięty w areszcie, o jego zdiagnozowanie zostaje poproszona psycholog Irene Cogan i na początku nikt nie łączy osoby dziwnego mężczyzny z serią zaginięć i zabójstw "truskawkowych" blondynek. Gdy wpada na to agent FBI, E.L. Pender, jest już za późno.

Max, który okazuje się być "gospodarzem" osobowości, bierze sprawy w swoje ręce, zostawiając po sobie pasmo zakrwawionych ofiar, ucieka z aresztu. Doktor Irene staje się jego zakładniczką i to co najmniej z dwóch powodów. Jest psychiatrą, specjalizującą się w zaburzeniach dysocjacyjnych, ale także piękną kobietą, której naturalny kolor włosów, to... truskawkowy blond.

Rozpoczyna się walka z czasem, agent Pender chyba jako jedyny idzie właściwym tropem, a Irene zostaje zamknięta w ponurej posiadłości Maxa, w której znajduje się ktoś jeszcze. Biorąc pod uwagę, że niektóre z osobowości Maxa to książkowe okazy socjopatów, pani psycholog znajduje się w prawdziwej jaskini zła.
Zło. Właśnie ono jest wszędzie. Wychodzi z kartek tego thrillera, rysując przed czytającym okrutne obrazy, które czasami są nie do zniesienia. Bo do czego może doprowadzić okrucieństwo, którego ofiarą pada niewinny chłopiec? Co może zrobić ludzki umysł, aby przetrwać i radzić sobie z potwornościami, które stają się niemal codziennością? Czy naprawdę zło może tkwić w człowieku od urodzenia, czy może działanie innych ludzi powoduje, że rozrasta się w umyśle, zabijając na zawsze człowieczeństwo?

Pytań, które nasuwają się po lekturze tej przerażającej książki, jest wiele. Powiem szczerze, że to naprawdę mocny tekst i to dla ludzi o silnych nerwach, radzących sobie z okrutnymi obrazami. Dla pasjonatów thrillerów, w których akcja połączona jest z tajemnicą i mocnym podłożem psychologicznym "Dziewczyny, których pożądał" mogą stanowić niezłą gratkę. Polecam, dla "widzów dorosłych i o mocnych nerwach".

" - Wiesz, co powiedziała Paula Ann przed śmiercią?
(...) - Nie, nie wiem.
- Powiedziała "Och". Tylko tyle. Och. Żałosne co? Właśnie "och", spośród tych wszystkich rzeczy, które mogła powiedzieć.
- Zapewne była w szoku.
Cóż, na Boga, czyż możesz mieć jej to za złe?"