środa, 22 maja 2019

Abbi Glines "Pozwól się kochać"

„Pozwól się kochać” to trzecia część kolejnej serii autorstwa Abbi Glines, pod tytułem „The Field Party”.
Jak zwykle, u tej autorki, śledzimy skomplikowane i pełne zawirowań losy młodych dorosłych, którzy pomimo młodego wieku, niejednokrotnie zostali wystawieni na poważne życiowe próby. W tej części przedstawione są losy Riley Young i Brady’ego Higgensa. Riley wraca do Lawton wraz z dwuletnią córeczką, Bryoną, którą urodziła w wyniku gwałtu. Jednakże nikt w miasteczku nie wierzył i nie wierzy w jej słowa, jakoby ojcem miał być Rhett Lawton, wnuk założyciela miasta. Riley została odrzucona przez wszystkich, także przez Gunnera Lawtona, z którym niegdyś chodziła. Teraz ułożyła na nowo swoje życie, przy dużym wsparciu rodziców. Kończy liceum ucząc się w domu i opiekuje się córką, oraz pomaga rodzicom w opiece nad chorą na Alzheimera babcią. 

Brady jest gwiazdą drużyny licealnej, ma normalny szczęśliwy dom, kuzynkę Maggie, którą przygarnęła jego mama i przyjaźni się z chłopakami z Lawton. A szczególnie z Gunnerem Lawtonem. Kiedy przypadkiem spotyka Riley, zaczyna na nowo rozpamiętywać sytuację sprzed niemalże trzech lat, kiedy on sam także stanął przeciw oskarżeniom skrzywdzonej dziewczyny, trzymając stronę przyjaciela i jego brata. Teraz, gdy bardziej poznaje Riley, widzi jak dziewczyna świetnie sobie radzi, jak wspaniałą ma córeczkę, zaczyna wątpić w to wszystko, co mówią o młodej matce inni. Zbliża się do Riley i zaprzyjaźnia z nią. Ona jest na początku bardzo ostrożna, nauczyła się tego, że nie warto ufać ludziom. Ale niebawem zauważa, że Brady jest inny i powoli otwiera się przed chłopakiem. Działa to w obie strony, a kiedy Brady dowiaduje się brutalnej prawdy o swoim ojcu, wie, że może liczyć właśnie na Riley.

„Pozwól się kochać” to historia dwójki młodych ludzi, którzy trafili na siebie zaraz na początku swojej drogi życiowej, a jednak już zostali doświadczeni przez los. Czy będą potrafili pokonać wszelkie przeszkody i spróbować budować swoją przyszłość razem? Na to pytanie znajdziecie odpowiedź w tej właśnie książce.

To bardziej obyczajowa powieść Abbi Glines, pozbawiona scen erotycznych, które można było znaleźć w poprzednich częściach. No i oczywiście nie brakuje tu ważnych przesłanek i siły budzącego się uczucia. Dla fanek taj pisarki pozycja obowiązkowa.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Pascal.

poniedziałek, 20 maja 2019

Antonia Michaelis "Baśniarz"

Bardzo cenię nieszablonowe historie, w których pokazany jest prawdziwy, niekiedy okrutny świat, który obnaża wszelkie ułomności rodzaju ludzkiego. Książka musi wywołać odpowiednie emocje i zmusić do przemyśleń i rozpamiętywania poszczególnych postępków bohaterów. Tak właśnie zadziało się po lekturze „Baśniarza” Antoni Michaelis.

Akcja powieści rozgrywa się w małym niemieckim miasteczku, w miejscowym liceum. Siedemnastoletnia Anna żyje w swoje mydlanej bańce, uczy się i ma plany na przyszłość. Ma koleżanki i kolegów, normalny dom i w miarę szczęśliwe dzieciństwo. Do jej klasy uczęszcza dziwny chłopak, Abel Tannatek. Jest nazywany polskim handlarzem pasmanterią. Czyli zajmuje się dilowaniem prochami i narkotykami wszelkiej maści.
Coś przyciąga Annę do Abla i dziewczyna postanawia go śledzić. Wówczas odkrywa, że Abel opiekuje się młodszą siostrą, Michi, której snuje pewną wciągającą i pełną przygód baśń. Anna wkrótce dowie się, że baśń jest opowieścią o życiu rodzeństwa i ma na celu ostrzec małą dziewczynkę przed niebezpieczeństwami, które jej grożą i to ze strony jej rodzonego ojca. Matka rodzeństwa opuściła je i Abel robi wszystko, aby nikt nie dowiedział się o tym, że sam zajmuje się Michi.
Chłopak ukrywa mnóstwo mrocznych sekretów, tak okrutnych, że poznanie ich sprawia, że Anna czuje się zdruzgotana. Zresztą sama poznaje pełne okrucieństwa oblicze Adama. Ale to nie sprawi, że przestanie darzyć go uczuciem.
Lecz czy chłopak, który sięgnął dna piekła, będzie umiał się od niego odbić?

„Baśniarz” to wciągająca i wzruszająca historia miłości, która została skalana przez brud i okrucieństwo otaczającego świata i ludzi, którzy nie są godni, aby tak ich właśnie nazywać.
Książka prowokuje do rozmyślań, długo nie można się uwolnić od tej historii. Polską odpowiedzią na „Baśniarza” jest niewątpliwie „Adam” Agaty Czykierdy-Grabowskiej, który ma wiele cech wspólnych z historią Abla i Anny. Recenzję „Adama” też możecie przeczytać na moim blogu i fanpage Pisarka czyta.


Jeśli nie boicie się trudnych tematów i pewnej magicznej stylistyki oraz cenicie wieloznaczne zakończenia, które niewiele mają z sielankowym happy endem, polecam gorąco „Baśniarza”. To jedna z tych książek, która na pewno pozostanie w was na dłużej.


niedziela, 19 maja 2019

Adrian Bednarek "Pasażer na gapę"

Kolejna powieść Adriana Bednarka za mną. Za każdym razem zastanawiam się, jakie mroczne światy mój kolega po piórze pokaże w swojej kolejnej odsłonie i nieustannie mnie on zaskakuje. „Pasażer na gapę” to jego następna książka, która utwierdziła mnie w przekonaniu, że Adrian Bednarek wie, jak przerazić czytelnika.

W swej najnowszej powieści przedstawia losy pary młodych zakochanych złodziei: Maćka i Magdy. Maciek siedzi w szpitalu psychiatrycznym, po nieudanym skoku na dom politycznego włodarza, natomiast Magda pomaga mu w ucieczce. Jednakże nie wie jeszcze, że do celi ukochanego dokooptowano niebezpiecznego przestępcę, Konrada, który ma na koncie okrutne podwójne morderstwo. Maciek musi uciekać wraz z Nowym, a tytułowy pasażer na gapę, ma swój plan na nowe życie. I w tym planie uwzględnia oczywiście złodziejskie umiejętności nowo poznanej pary, a także krwawą zemstę, dla której jest w stanie zrobić wszystko.
Mamy więc szpital psychiatryczny, ucieczkę, diagnozę, wielką miłość, złodziejskie plany i seryjnego zabójcę. Czegóż chcieć więcej?

Nie będę zdradzać tutaj zbyt wiele z kryminalnej fabuły, musicie się jednakże nastawić na niesamowicie sugestywne i obrazowe opisy mrożących krew w żyłach zbrodni, opisy, które mają szansę przyśnić się po nocach. Jestem niemalże wychowana na thrillerach i horrorach i muszę przyznać, że Adrian Bednarek fantastycznie wypada w takich właśnie klimatach.
Dziwię się, że jego książki nie są rozchwytywane przez wielbicieli ostrych thrillerów, bo to naprawdę niezwykle uzdolniony autor. 

Polecam Wam „Pasażera na gapę”. To świetny thriller z wątkiem obyczajowym, trzymający w napięciu do początku do samego końca. I uwaga: tylko dla czytelników o mocnych nerwach!




środa, 15 maja 2019

Chris Carter "Galeria umarłych"

Chris Carter to jeden z moich ulubionych autorów powieści kryminalnych, a stworzona przez niego postać detektywa Roberta Huntera, należy do moich numerów jeden. Robert Hunter to genialny policjant ze specjalnej jednostki policji w Los Angeles, specjalizującej się w ściganiu najokrutniejszych przestępców i seryjnych morderców.  Jest niezwykle uzdolniony, jako nastolatek obronił doktorat, jego umysł widzi więcej, sięga dalej i odkrywa to, co dla zwykłego człowieka często jest niewidoczne. Nie inaczej dzieje się w najnowszej odsłonie zmagań z psychopatami, zatytułowanej „Galeria umarłych”, która stanowi dziewiąty tom serii z Robertem Hunterem.

Na makabrycznej scenie morderstw pojawia się on. Artysta. Tworzy swój własny teatr, składający się z okrutnie okaleczonych zwłok, albo takich, w których ciężko znaleźć jakiekolwiek rany. Co robi, w jaki sposób, po co? Robert Hunter i jego partner i przyjaciel, Carlos Garcia prowadzą śledztwo, które rozpoczyna się od znalezienie zwłok młodej modelki, która została… obdarta ze skóry. Potem na scenę wkracza FBI i okazuje się, że to nie była pierwsza ofiara zabójcy, zwanego przez nich Chirurgiem.

Jednak już wkrótce okazuje się, że zarówno założenia FBI, jak i samego Roberta były błędne. Pobudki i motywacje, potrzeby mordercy są całkiem inne. Odkryje to oczywiście Hunter, lecz zanim do tego dojdzie, czeka na nich wiele pułapek i to nawet bliżej, niż mogliby przypuszczać.

Kolejna dramatyczna i krwawa historia, kolejne ciekawe śledztwo i moje ulubione kwestie Huntera, które stają się już tradycją. Jedyne co mam do zarzucenia, to zbyt szybkie rozprawienie się z finałowymi scenami, za szybko to wszystko zostało wyjaśnione, chciałoby się więcej poczytać na temat tego, jak Robert Hunter swoim genialnym umysłem odkrywał kolejne karty i dochodził do prawdy. 
Natomiast sama końcówka wróży, że ciekawe rzeczy będą się działy w kolejnym tomie. Którego nie mogę się już doczekać!

piątek, 3 maja 2019

Mona Kasten "Save You" "Save Me"

Mona Kasten to niemiecka pisarka, specjalizująca się w literaturze New Adult. Akcję swojej serii Maxton Hall osadziła w Anglii, w okolicach Oxfordu.
Na wspomnianą wyżej serię składają się tomy: Save Me, Save You i Save Us.
Ostatnio przeczytałam dwa pierwsze i chciałabym wam krótko o nich opowiedzieć.

Te dwie książki przedstawiają losy Ruby Bell, uczennicy ostatniej klasy prestiżowego liceum Maxton Hall, do którego uczęszcza dzięki własnym zdolnościom, ambicjom dostania się na studia na Oxfrod, no i dzięki rodzicom. Ruby nie pochodzi z bogatego domu, ale dostaje stypendium i jej wielkim marzeniem jest studiowanie na wymarzonej uczelni. Dziewczyna nijak nie pasuje do towarzystwa, które uczy się w tym nieco snobistycznym liceum, a już na pewno nie do otoczenia bliźniaczego rodzeństwa: Jamesa i Lydii Beaufortów. Oboje to dziedzice rodziny milionerów, do których należy modna linia odzieżowa i sieć domów handlowych, w których ubierają się eleganccy  i bogaci mężczyźni.

Ruby stara się unikać tego towarzystwa, ale wskutek niespodziewanego zbiegu okoliczności staje się przedmiotem zainteresowania samego Jamesa Beauforta, który od początku niezwykle ją irytuje. Lecz niebawem okazuje się, że nic nie jest takim, jakim się wydaje, a maski noszą nawet ci, którzy na pozór mają wszystko i świat należy do nich.
Save Me i Save You to historia Ruby i Jamesa, dwójki młodych ludzi, którzy walczą z uprzedzeniami, niezrozumieniem, narzucaniem im woli przez rodziców i właściwie z całym światem. Bo ten nie rozumie, że nic nie jest w stanie pokonać prawdziwej siły miłości. A może jest? 


Jest to seria doskonała dla wielbicielek gatunku New Adult, znajdziecie tutaj wszystko to, co powinno znaleźć się w książce o młodych dorosłych. Miłość, tajemnice, intrygi, seks, romantyzm, niezrozumienie, zazdrość, rozpacz. Polecam, a tymczasem czekam na tom III, ponieważ tom II kończy się w taki sposób, że chciałoby się użyć nieco bardziej dosadnych słów.


sobota, 27 kwietnia 2019

The End!

K O N I E C
To chyba najbardziej ulubione słowo, jakie pisarz może napisać. 
Dzisiaj w nocy ukończyłam książkę, która wymagała ode mnie niezwykłego poświęcenia i przygotowania. 
Książka "Bez pożegnania" to kontynuacja mojego debiutu "Bez przebaczenia", który ukazał się w 2010 roku. 
Historia opowiada o losach porucznika Jacka Kralla i pani psycholog, Weroniki Szuwarskiej. Jacek trafia do jednostki wojskowej w Orzyszu i zaczyna pracować z pułkownikiem Sadowskim (którego znacie z pierwszej części). Krall cierpi na PTSD (syndrom stresu pourazowego lub pola walki) i stara się sam sobie z tym radzić, z kiepskim skutkiem. Trafia na terapię (po wielu problemach) do doktor Szuwarskiej. Pani doktor to kobieta z własną tragiczną historią, oboje są jak rozbitkowie, którzy podczas sztormu próbują się nawzajem uratować.
Tym czasem Piotr Sadowski żyje szczęśliwie z ukochaną Pauliną i dwoma synkami. Ale przeszłość już wkrótce da o sobie znać i uderzy z całą mocą w rodzinę Sadowskich.

"Bez pożegnania" to dramatyczna opowieść o traumach, ludzkich tragediach i wielkiej sile miłości i przyjaźni.

Premiera tej książki najprawdopodobniej w 2020 roku, akurat na 10-lecie mojej pracy twórczej :)

Okładka oczywiście to moja graficzna zabawa :)





piątek, 26 kwietnia 2019

Wznowienia czterech powieści

Pytacie mnie o dostępność tych tytułów. Otóż będą! Już niebawem, wznowienia szykuje @burdaksiazki. Książki będą po nowej redakcji, wzbogacone o nowe sceny, w nowych okładkach. Dodatkowo "Bez przebaczenia" będzie miało bonus w postaci pierwszego rozdziału II tomu zatytułowanego "Bez pożegnania".



wtorek, 23 kwietnia 2019

Adriana Locke "Zapisane w bliznach"

Ostatnio mam szczęście do lektur, przy których serce bije szybciej, a łzy cisną się do oczu. W moim przypadku to duży sukces, bo wzruszyć mnie jest dosyć trudno, tymczasem skończyłam czytać trzecią książkę, której to się udało.

Jest to romanso-dramat Adriany Locke, zatytułowany „Zapisane w bliznach”.
Przedstawia losy pary małżonków, których połączyła nastoletnia miłość, a rozdzieliło życie i przeciwności losu. Ty Whitt pracuje jako górnik i ulega wypadkowi, po którym nie potrafi się podnieść. Elin jest nauczycielką i w pewnym momencie zaczyna czuć, że jej małżeństwo to niekończące się kłótnie i wzajemne pretensje. W dodatku ma problem z zajściem w ciążę, a oboje bardzo pragną dziecka. Okazuje się, że miłość, która wybucha niespodziewanie, może nie poradzić sobie z przeciwnościami życia. Ale Elin i Ty wciąż mocno się kochają i za sobą szaleją. Elin pomaga Lindsay, która jest żoną jej brata, Jiggsa. Dziewczyna przyjaźni się też z Cordem, chłopakiem-sierotą, który jest jednocześnie najlepszym kumplem Ty’a i Jiggsa. Cała trójka pracowała razem w kopalni. Teraz są bez pracy, ale kopalnia na nowo otwiera swe podwoje i mężczyźni wracają do niebezpiecznego zajęcia.

Ty wraca też do Elin, bo nie może bez niej żyć. Sekrety z przeszłości wychodzą na jaw, wszystko zaczyna się zmieniać i bohaterowie wiedzą, że tym razem pokonają wszystko. Jednak okazuje się, że na Ty’a, Jiggsa i Corda czyha coś innego. Coś, na co nie mają wpływu.
„Zapisane w bliznach” to romans z domieszką erotyki, który nagle zamienia się w dramatyczną historię, rozrywającą serce. Finał był dla mnie zupełnie niespodziewany i wywołał szczere i prawdziwe łzy wzruszenia, natomiast samo zakończenie to słodko-gorzki uśmiech przez łzy.

Polecam wszystkim wielbicielkom pięknych historii nie tylko o miłości, ale i o przyjaźni. Prawdziwej, płynącej ze szczerego serca, takiej na śmierć i życie. Warto przeczytać!


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Szósty Zmysł.


niedziela, 21 kwietnia 2019

Ty niszcz życie, nie życie ciebie!

- Teraz robisz pompki. Czterdzieści! Do góry! Szybciej! Nie leń się, nie ociągaj, musisz być silny, mocny, musisz nienawidzić, musisz być ponad to, ponad wszelkie słabości. – Wuj przy każdym słowie uderzał mnie w plecy cienką stalową linką. Bolało jak skurwysyn, ale nie mogłem wydać z siebie nawet najmniejszego dźwięku.

– Tak jest, wuju – odpowiedziałem spokojnie i posłusznie wykonywałem kolejne pompki. 

Jesteś Lombardzki, nie bądź słabeuszem jak twój beznadziejny ojciec, który był zbyt słaby, zbyt miękki, aby poradzić sobie ze zwykłym życiem. Twoje życie, Konstanty, nigdy nie będzie zwykłe. Ale musisz na to zapracować. Zasłużyć. I musisz być twardy. Ty niszcz życie, nie życie ciebie! – Każde zdanie zamiast kropki, miało mocny zamach i świst metalowej linki, która wbijała się w moje plecy.

– Tak jest, wuju – odparłem mechanicznie i nadal robiłem pompki.

– Sto dwadzieścia, sto dwadzieścia jeden, sto dwadzie…Zerwałem się z głośnym okrzykiem. 

Leżałem na łóżku w samych dżinsach, mój nagi tors lśnił od potu. W uszach wciąż miałem jego głos, niewidoczne już rany na plecach paliły. Wstałem i poszedłem do łazienki. Zapaliłem światło i spojrzałem na swoje odbicie w lustrze. Jasne włosy, mokre, przyklejone do czaszki. Skóra twarzy napięta. Oczy szalone. O tak. To ja. Konstanty Lombardzki. Dzięki, wuju. W niszczeniu życia naprawdę byłem pierdolonym geniuszem!

"Bezlitosna siła. Kastor"







piątek, 19 kwietnia 2019

Tabitha Suzuma "To, co zakazane"

Naprawdę myślę od ponad doby nad tym, co Wam napisać o tej książce. I to nie dlatego, że porusza kontrowersyjny temat. Ale dlatego, że naprawdę mną wstrząsnęła i jeśli rzadko się to książkom udaje, to ta jest druga w tym tygodniu, która wprawiła moje serce w przyśpieszony nerwowy rytm.
Mowa tutaj o powieści „To, co zakazane” autorstwa Tabithy Suzuma. Książka przedstawia losy pięciorga rodzeństwa: Lohana, Mai, Kita, Willi i Tiffina. Najstarsi, niemal osiemnastoletni Lohan i młodsza od niego o trzynaście miesięcy, Maya,  faktycznie są rodzicami dla młodszego rodzeństwa. Ich ojciec, niespełniony poeta, zostawił ich, ma nową rodzinę i nie interesuje się piątką swoich dzieci. A matka… No cóż. Swój czas spędza na pracy jako szefowa kelnerek i romansie z szefem, z którym odwiedza knajpy, jeździ na wycieczki i głównym jej problemem jest to, jak zmieścić się w brokatową mini, w którą ciężko jest jej upchnąć starzejące się ciało.

Lohan i Maya robią wszystko, aby o ich sytuacji nie dowiedziała się opieka społeczna, dbają o braci i siostrzyczkę, szykują jedzenie, odrabiają lekcje, jednocześnie nie zapominając o sobie. Lohan jest bardzo zdolny, świetnie się uczy i ma zamiar studiować na Uniwersytecie Londyńskim. Jedynym jego problemem jest to, że nie potrafi rozmawiać z innymi ludźmi. Włącza się wewnętrzna blokada i odezwanie się do kogokolwiek na forum klasy, czy szkoły, stanowi przeszkodę nie do pokonania. Za to w domu nie ma z tym problemu. A najlepiej dogaduje się z Mayą. 

W pewnym momencie pojawia się coś więcej. Kiedy Maya idzie na swoją pierwszą randkę, w Lohana uderza wściekłość i zazdrość. I wówczas… uświadamia sobie, że to co czuje do siostry, jest czymś strasznym, czymś, co wzbudza w nim wstręt. A jednocześnie, jak coś tak pięknego, może być tak wstrętnego? Najgorsze, (a może najlepsze?) w tym wszystkim okazuje się to, iż Maya czuje dokładnie to samo. Dwoje nastolatków, którzy tak naprawdę nigdy nimi nie byli, którzy musieli szybko dorosnąć i zachowywać się jak dorośli ludzie, zakochuje się w sobie pierwszą silną miłością. Miłością, którą nie może czuć do siebie rodzeństwo! To zakazane, obrzydliwe i podlega karze więzienia! Lecz rozum nie jest w stanie walczyć z potrzebą serca i ciała. Wszystko się zmienia, Maya widzi przyszłość w jasnych kolorach, Lohan przezwycięża własne uprzedzenia i zaczyna normalnie funkcjonować w szkole. Lecz od początku było wiadomo, że to nie może skończyć się dobrze. 
„To, co zakazane” to dramat z elementami psychologii, druzgocący i wzbudzający szereg skrajnych emocji. Od niedowierzania, przez szok, aż po bezbrzeżny żal. Autorka sporo poświęciła takiej formie oddania głównych postaci, aby czytelnik mógł jak najlepiej poznać ich myśli, rozterki, rozrywające serce słowa, które mieszkają w ich głowach.

Ta książka na pewno jest kontrowersyjna, ale przedstawione kiełkujące uczucie u młodych zagubionych, pozostawionych samym sobie ludzi, nie jest niesmaczne, nie wzbudza negatywnych odczuć. Wzbudza raczej ogromny smutek i żal. Że są takie dzieci, które żyją w świecie pozbawionym wzorców, zasad, a przede wszystkim wsparcia i miłości. I w poszukiwaniu tej miłości trafiają tam, gdzie nie powinny. 
Historia Lohana i Mai jest bardzo wzruszająca, smutna i nawet nieco dołująca. A finał nokautuje. 

Polecam czytelnikom o otwartych umysłach i odpornych na takie zabiegi fabularne. 


Za książkę dziękuję Wydawnictwu Młodzieżówka.

czwartek, 18 kwietnia 2019

Kastor... Jeszcze 48 dni :)

Mówią, że prawda wyzwala. Może i coś w tym jest.
We mnie wyzwoliła
potwora.
Który cały czas gdzieś tam był i tylko czekał, aby pokazać, na co go stać.
I teraz puszczam go wolno.
Niech zajmie się tymi, którzy psują powietrze.Kastor



środa, 17 kwietnia 2019

Agata Czykierda-Grabowska "Adam"

„Adam” to powieść Agaty Czykierdy-Grabowskiej, autorki znanej z wielu książek wpisujących się w nurt New Adult. Czy „Adam” też należy do tego nurtu? Raczej nie, mimo iż opisuje losy młodych ludzi, stojących na progu dorosłości. Ja bym zakwalifikowała ten tytuł do gatunku: dramat psychologiczny z miłością w tle.
Książkę poleciła mi moja czytelniczka, Kasia i cieszę się niezmiernie, że posłuchałam jej rad i przeczytałam ten tytuł. To był, proszę Państwa, strzał w dziesiątkę!

Główny bohater to prawie osiemnastoletni Adam, który pewnego dnia trafia do rodziny zastępczej prowadzonej przez małżeństwo, które ma jedno swoje dziecko - siedemnastoletnią córkę. W domu mieszka także rodzeństwo maluchów, wkrótce pojawia się jeszcze dwuletni chłopczyk. Adam jest zamkniętym w sobie chłopakiem, który skrywa blizny nie tylko na rękach. Dziewczyna, córka przybranych rodziców, od początku zwraca uwagę na milczącego chłopca, który zaczyna chodzić do jej szkoły. Wkrótce nastolatkowie zaczynają ze sobą rozmawiać i zbliżają się do siebie, ale tylko na tyle, na ile pozwala ON. A to nie takie proste. Chłopak skrywa okrutną tajemnicę, która rozrywa serce na kawałki i sprawia, że przestaje się wierzyć w terminy takie jak: rodzina, rodzice, bezpieczeństwo. Lecz krok po kroku dziewczyna pomaga otworzyć się Adamowi, a ten pokazuje jak gorące i szczere ma serce. Oboje zakochują się w sobie i jest to miłość mocna, stała i bezkompromisowa. Ona ratuje Adama, a on ją. Byli sobie potrzebni, on przeżył piekło i próbuje uratować kogoś niezwykle dla siebie ważnego. Ona żyje w domu pozbawionym miłości, a jej serce tak bardzo pragnie kochać. Ona jest bezimienną bohaterką, co także ma symboliczny wymiar w tej opowieści. Tak samo jak opowiadane przez nią bajki, a w finale bajka przedstawiona prze Adama, który w ten sposób przedstawia ukochanej swoje tragiczne losy.

Książka, która zaczyna się jak romans dla nastolatków, nagle przemienia się w dramat psychologiczny, aby w finale wrzucić nas w klimat nieco sensacyjny.
„Adam” to świetnie napisana powieść, w której czytelnik otrzymuje tak potężny kaliber smutku i okrucieństwa, że trudno to udźwignąć. Ale dostaje także ogrom prawdziwej cudownej miłości, która jest w stanie pokonać najgorsze zło tego świata.
Powieść tę polecam wszystkim tym, którzy nie boją się trudnych tematów poruszanych w literaturze, zaskakujących zwrotów akcji i finałów, które trzeba przeanalizować i odpowiednio zinterpretować.

Jak dla mnie, genialna książka! Polecam z czystym i nieco pogruchotanym sercem!