wtorek, 23 lipca 2019

Nowy cykl-Opowiadania Agnes "Odpalić hejtera"

Zapraszam do lektury drugiego opowiadania publikowanego w ramach mojego nowego cyklu, Opowiadania Agnes.
Dzisiaj czas na historię kryminalną, zatytułowaną: "Odpalić hejtera".

Życzę miłej lektury!




Komisarz Paryska obgryzała końcówkę długopisu, wpatrując się w swojego szefa, inspektora Januszkiewicza. Ten stał przy tablicy, gęsto zapisanej i upstrzonej fotografiami ofiar w sprawie, nad którą cały nasz zespół pracował przez ostatnie dwa miesiące. Do tej pory znaleziono już cztery ciała, trzy należały do młodych mężczyzn, jedno do kobiety. Na pozór nic nie łączyło tych czterech morderstw, oprócz tego, że wszystkie te osoby były zarejestrowane na jednym z forów poświęconych popularnemu serialowi. Nomen omen policyjnemu serialowi.
- Jak myślisz, ktoś za bardzo zafascynował się losami pary detektywów i posunął się w swych pragnieniach ciut za daleko? – Paryska nie odrywała oczu od korkowej tablicy z całym kalejdoskopem mrożących w żyłach obrazów.
- A ty znasz fabułę? – Marek Januszkiewicz popatrzył zdziwiony na swoją partnerkę.
- Zaczęłam to teraz oglądać, jak okazało sięże wszystkie ofiary były zarejestrowane na tym forum. Nawet nieźle zrobili ten serial, jest trochę bajkowo niekiedy, ale generalnie starają się trzymać realiów.
- Nie oglądam, więc nie wiem. A co z tym forum?
- No więc właśnie. Wszyscy ci ludzie mieli jakiś problem z tym serialem. Zarzucali nieprawdziwość, sztuczność, jednym nie podobała się postać głównego bohatera, innym bohaterki. Ta dziewczyna zarzucała nielogiczność, w ogóle czepiali się strasznie. Ich posty wywoływały szereg dzikich dyskusji, kłótni, ktoś nawet dostał bana od administratora.
- Jacek prześwietliłeś te strony?
- Oczywiście – odparłem, wpatrując się w ekran komputera. Byłem podobno genialnym informatykiem, pracowałem od dziesięciu lat w sekcji do walki z terrorem kryminalnym. A od dwóch walczyłem z niespodziewanym uczuciem do Anki Paryskiej, która zachwycała mnie nie tyle analitycznym umysłem, chociaż także, ale głównie pięknymi zielonymi oczami, które zdawały się przenikać człowieka na wskroś.
- Jacek zalogował się jako nowy użytkownik, razem obejrzeliśmy wszystkie odcinki „Miasta przemocy” i teraz uważnie śledzimy różne dyskusje na tym forum. Niektórzy mają niezłego świra na punkcie tego serialu. Zachowują się tak, jakby to wszystko działo się naprawdę, jakby ci bohaterowie istnieli w realnym życiu, jakby byli tu gdzieś, obok nas.
- Może ten serial jest taki genialny?
Anka popatrzyła z politowaniem na swojego szefa.
- Nie przesadzaj, to zwykły serial, całkiem niezły, ale koła nie wynajdzie. Lecz przyznam, że wciąga, a ludzie zaczynają chyba przestawać odróżniać fikcję od rzeczywistości.
- Myślisz, że nasz zabójca jest jednym z nich? Wielbiciel, widz, forumowicz?
- Tak przypuszczam. Tylko teraz trzeba ustalić, czy łączyło go coś z ofiarami, czy to właśnie owo forum ich połączyło? I jaki miał motyw – Anka podrapała się w zamyśleniu po brodzie.
- Taaak. Motyw. Marzenie każdego gliniarza z sekcji kryminalnej.
- I owszem.
- Postanowiłem trochę pojątrzyć – powiedziałem, przecierając okulary.
- To znaczy? – Ania pochyliła się nade mną, wpatrując w ekran komputera. Zapach jej perfum zawirował mi w głowie. Jak miałem się skupić na pracy, kiedy ona była tak blisko?
- Wrzuciłem kilka krytycznych uwag, dotyczących głównych postaci, skrytykowałem kilka ostatnich odcinków, napisałem, że scenarzyści idą na łatwiznęże stosują tanie tricki i nie silą się na oryginalność. Takie tam, wiesz, hejterskie zagrywki.
- Hejterskie?
- W internecie, jak ktoś ciągle wszystko krytykuje, wrzuca obraźliwe czasami posty, jest generalnie na nie, nosi nazwę hejtera. Tacy krytykanci, którzy wszędzie upatrują beznadziejność i uważająże zrobiliby wszystko lepiej.
- Oj, to ja znam takich w życiu realnym – Anka roześmiała się głośno, a ja pomyślałem, że mówiłbym najgorsze głupoty, byleby tylko ona ciągle się tak śmiała.
- Założyłem konto jako Ann32, podam ci hasła, żebyś mogła też się logować i pisać
- Skąd wiedziałeś ile mam lat?
- Jestem hakerem, nie wiedzia
łaś? – uśmiechnąłem się.
- No, nie mów mi, 
że haker pracuje w policji.
- Gdzieś musi.
- Znam jednego hakera, ale policjantem nie jest.
- Musz
ę go poznać, lubię ludzi z branży – uśmiechnąłem się.
- Kiedyś ci go przedstawię, to mój sąsiad. Ale nie taki fajny – mrugnęła do mnie i też się uśmiechnęła.
- Dobra, kończcie te czułości – inspektor Januszkiewicz przewrócił oczami, a ja od razu utkwiłem wzrok w komputerze. Okazało sięże moje wpisy wywołały ogromne poruszenie wśród uczestników forum. Część forumowiczów zgadzała się z wysuniętymi przeze mnie zarzutami, inni wyzwali mnie od idiotów, życząc mi wszystkiego najgorszego, ale naszą uwagę zwrócił jeden wpis. Niby krytyczny, ale tak inteligentnie, lekko zaczepny, a nawet zabawny. Anka przysunęła się do mnie i wpatrywała w ekran komputera.
- Koleś jest inteligentny. „Droga Ann32, jeśli to wiek, to mogę zrozumieć krytyczny ton twojej wypowiedzi, ale jednocześnie rozczarowujesz, że nie dostrzegasz w tej fabule ukrytego dna”. Hm, co myślicie? – Anka poprawiła długie jasne włosy i wpatrywała się na przemian to we mnie, to w szefa.
- No, brzmi ciekawie. Ciągnijcie to dalej – Januszkiewicz kiwnął do nas głową i poszedł do swojego gabinetu.
- To działamy – uśmiechnąłem się do Anki, która pokiwała z zapałem głową i przysunęła się jeszcze bliżej. Zastanawiałem się, czy kiedykolwiek zdobędę się na odwagę i w końcu powiem jej to, co naprawdę do niej czuję. Nie byłem jakimś ułomkiem, wiem, że podobałem się kobietom, ale dla mnie istniała tylko Anka. I teraz, choć może to trochę chore, byłem bardzo zadowolony, że współpracuję z nią tak blisko. Oczywiście, na mieście szalał niebezpieczny psychol, mordujący ludzi i kierujący się jakimiś chorymi pobudkami, ale możliwość przebywania w towarzystwie Anki niemal od rana do wieczora, sprawiała, że czułem się naprawdę bardzo dobrze. I na ciągłej adrenalinie. Dlatego postanowiłem, że zrobię wszystko, aby jej pomóc w tej sprawie, bo już pomijając kwestie sprawiedliwości czy bezpieczeństwa, bardzo chciałem wspólnie z nią złapać tego psychola.
W tym dniu już nic ciekawego nie działo się na serialowym forum, więc wieczorem skończyliśmy naszą pracę i wyszliśmy na parking przed wydziałem. Po raz pierwszy zebrałem się na odwagę i zapytałem:
- Może odwiozę cię do domu?
Anka spojrza
ła na mnie zdziwiona, uśmiechnęła się lekko i odparła: - Okej, byłoby fajnie.
Chciałem, rodem z amerykańskich komedii romantycznych, podskoczyć w górę i wydać z siebie jakiś okrzyk radości, ale oczywiście zachowałem się normalnie, za to moje serce pobijało chyba rekord uderzeń na minutę. Gdy ruszyliśmy, włączyłem muzykę, Anka usłyszawszy pierwsze tony piosenki, spojrzała na mnie ukradkiem:
- Słuchasz Metalliki? Ja też.
- Serio? – U
śmiechnąłem się. – Mam ich wszystkie płyty.
- Ja także. Byłeś w Chorzowie na koncercie?
- Jasne, a ty?
- Też byłam. Szkoda, że nie wiedziałam, wybralibyśmy się razem.
- Może kiedyś się uda – odparłem, zaciskając mocno dłonie na kierownicy. Gdy podjeżdżaliśmy pod jej blok, spojrzała na mnie zaciekawiona.
- Gdybym cię nie znała, zaczęłabym się bać
- Dlaczego?
- Nie mówi
łam ci, gdzie mieszkam.
- Mówi
łem ci...
- Tak, tak, wiem – przerwała mi i uśmiechnęła się. – Do zobaczenia panie haker, do jutra.
- Do jutra – westchnąłem. Gdy wysiadła i miała już zamknąć drzwi, spojrzała na mnie i pochyliła się do wnętrza samochodu.
- A tak w ogóle to przyjechałam dzisiaj swoim autem do pracy. Pa!
Jeszcze długo wpatrywałem się w drzwi jej klatki schodowej, nawet wówczas gdy dawno się za nią zamknęły. I pewnie wyglądałem jak chory prześladowca, siedząc w samochodzie, z zapalonym silnikiem i śmiejąc w głos.
Nazajutrz jechałem do firmy z takim samym głupkowatym uśmiechem na twarzy, nie zdając sobie sprawy, jak dramatyczny będzie ten dzień. Po przybyciu od razu zalogowałem się na forum i okazało sięże oprócz mnóstwa wpisów dotyczących mojego kontrowersyjnego posta, dostałem także wiadomość prywatną, co umożliwiało każde forum. Niejaki Alex, ten sam, który wczoraj odpowiedział na mój wpis, napisał:

„ Ann32, nie wierzęże naprawdę jesteś aż tak ślepa, że nie dostrzegasz tak wielu pozytywów, które przecież Miasto przemocy niewątpliwie posiada. Ten serial naprawdę potrafił niejeden raz postawić mnie na nogi, kiedy było mi bardzo źle. Chciałbym, abyś dała mu szansę. Może spotkajmy się i porozmawiajmy, jestem pewien, że dzięki temu inaczej zaczniesz odbierać tę historię.”

Przeczytałem wiadomość szefowi, Ance i pozostałym ludziom z naszej sekcji. Wszyscy zgodnie doszliśmy do wniosku, że należy kontynuować ten wątek i najlepiej jak najszybciej umówić się z tym Alexem na spotkanie. Anka oczywiście zgłosiła się na ochotnika, w sumie nie było za bardzo innego wyjścia, bo była jedyną kobietą w naszym wydziale. Poza tym, to mógł być mylny trop i lepiej, aby, z być może niewinnym facetem spotkała się kobieta, a nie SPAP, czyli Samodzielny Pododdział Antyterrorystyczny Policji. 
Gdy prowadziliśmy konwersację i umówiliśmy się z Alexem, oczywiście jako Ann32, ja w międzyczasie próbowałem namierzyć, skąd nasz rozmówca nadaje. Ale ciągle znikał mi z pola widzenia, jakby się przemieszczał, zmieniał komputery, które co chwilę miały inne adresy IP. W końcu ustalono, że do spotkania dojdzie wieczorem, w parku niedaleko centrum. Nie byłem zadowolony z takiego obrotu sprawy, zwłaszcza że nie brałem udziału w akcjach, siedząc w firmie przed ekranami komputerów.
- Anka, będziesz miała obstawę, ty Jacek cały czas kontroluj, czy nasz Alex się gdzieś nie loguje, jeśli się okaże, że to nasz człowiek, zdejmujemy go. Jeżeli tylko będzie chciałpogadać, ewentualnie umówić się na kolejne spotkanie, umów się.
- Jasne – Anka kiwnęła głową.
- A nie zak
ładamy podsłuchu? – spytałem.
- Nie ma takiej potrzeby. Wokó
ł parku będą nasi ludzie. Do dzieła!
Akcja miała rozpocząć się wieczorem, Anka pojechała na chwilę do domu, szef poszedł do siebie, a ja postanowiłem jeszcze trochę pogrzebać w systemach. Gdy wszyscy już wyszli, dostałem smsa. To była wiadomość od Anki:

„Nie martw się, nic mi nie będzie. Jutro może jakaś wspólna kawa?”

No cholera! I to w takim momencie. Teraz martwiłem się o nią podwójnie. Aby nie myśleć i skupić się na czymś innym, zalogowałem się na forum. Nie działo się nic szczególnego, naszego Alexa nie widziałem wśród zalogowanych forumowiczów. Wszedłem głębiej. Zacząłem obserwować drogę naszego loginu Ann32.
- Co jest...?
Cholera, Anka logowała się na to forum z domowego komputera! Nie powiedziałem jej, że nie należy tego robić, nasze policyjne nie były tak łatwe do namierzenia, a przecież nie wiedzieliśmy do końca z kim mamy do czynienia? Gdy wróci, muszę jej i reszcie powiedzieć,że nie można tego loginu używać na własnych komputerach. I wówczas dostałem kolejnego smsa:

„On tu jest...”

Zdrętwiałem. Ale tylko na chwilę. Szybko namierzyłem telefon Anki, bo to ona wysłała mi tę alarmującą wiadomość, okazało sięże jest u siebie w domu. Nie namyślając się wiele, wyprysnąłem zza swojego biurka, jak szalony wybiegłem na parking i ruszyłem w stronę domu Ani. Nie zapomniałem oczywiście, że jestem gliniarzem, więc szybko powiadomiłem oficera dyżurnego, ale pamiętałem wciąż, jak Anka jest ważna dla mnie, że dopiero stała się bardzo ważna i ja może też dla niej... a teraz. A teraz była w niebezpieczeństwie. Po cichu podjechałem pod jej blok. Światła w jej oknie były wygaszone, poradziłem sobie z bramą i po chwili byłem na jej piętrze. Kiedyś miałem kilka epizodów z włamaniami, więc bezszelestnie otworzyłem drzwi i sekundę potem stałem w przedpokoju mieszkania komisarz Paryskiej. Do moich uszu dotarł wściekły szept.
- Myślicie, że tak można, że to zdrowe? Że jesteście oryginalni? 
- Ale Marek...
- Milcz! Przez takich jak wy, zabiła się moja siostra. Zniszczyli ją, zastraszyli, zaszczuli. Pisali obraźliwe rzeczy, szydzili, wrzucali obrzydliwe montaże zdjęć. Dlatego wykorzystałem moje umiejętności i zacząłem wyszukiwać takich gnojków, hejterów, którzy sami nic nie potrafią i myśląże w sieci są bezkarni. Ale nie są. Bo ja jestem genialny! I usunąłem tych bezwartościowych śmieci.
- Skąd wiedziałeś o mnie? – Anka była bardzo spokojna. To dobrze, potrzebowała czasu i tylko spokojna rozmowa mogła jej ten czas dać.
- Bezmyślnie zalogowałaś się na to swoje konto z domu. Od razu się zorientowałem, przecież wiedziałem, że pracujesz w Policji. Powinni was tam uczyćże takich rzeczy się nie robi.
- Marek, zabiłeś tych ludzi.
- To nie byli ludzie!!! – Dojrzałem prześladowcę, stał naprzeciwko Anki, tyłem do wejścia i celował do niej z pistoletu. Wyciągnąłem broń i dałem Ance znak oczami, że wszystko będzie dobrze. Dzielna dziewczyna nawet nie drgnęła, siedziała spokojnie, wpatrując się w napastnika. I w tym momencie zadzwoniła jej komórka. To wystarczyło, aby na ułamek sekundy rozproszyć psychola. Rzuciłem się w jego kierunku, on dostrzegł mój ruch i wycelował, ale ja byłem szybszy. Może nie do końca, bo poczułem ostre szarpnięcie w prawym ramieniu, ale zdążyłem oddać strzał. Wówczas wpadła do środka grupa uderzeniowa, zrobiło się zamieszanie, jak zawsze przy ich udziale, mnóstwo huku, dymu, zostałem powalony na ziemię i czyjś but wciskał się w moje krwawiące ramię.
- Zostawcie go, to policjant, POLICJA! – Anka krzyczała i w końcu zostałem uwolniony. 
Potem, już w szpitalu, gdy robiono mi opatrunek, dowiedziałem sięże Marek Krymski leży w szpitalu, ale jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Oczywiście zostaną mu postawione zarzuty, lecz najpierw zostanie poddany badaniom psychiatrycznym. Ponad dwa lata temu faktycznie internetowi hejterzy zaszczuli jego małoletnią siostrę, która wpadła w taką depresjęże w końcu doprowadziło ją to do samobójstwa. Krymski był sąsiadem Anki, widywała go bardzo często, pomagał jej kiedyś przy samochodzie. Nigdy nie wiadomo kto mieszka za ścianą... Nikogo nie można być pewnym. Ale ja, teraz, byłem pewny. Jej. Wyszedłem na zewnątrz i pierwsze co ujrzałem, to zielone oczy Anki, nieco teraz zaczerwienione. Był też mój szef, który klepnął mnie w zdrowe ramię, mruknął „dobra robota, ale gdzie ja teraz znajdę takiego dobrego informatyka, jak ty do SPAP-u chcesz iść” i poszedł w stronę wyjścia.

Anka uśmiechnęła się, podeszła bliżej i pocałowała mnie lekko w usta. 
-Ato za co?
- Za dobre oko, mój genialny hakerze. Mam zestaw doskonały, nie dośćże znasz się na komputerach, to jeszcze świetnie strzelasz.
- Trenuję też aikido – dodałem, obejmując ją zdrowym ramieniem. 
- Jestem prawdziwą szczęściarą. A tak w ogóle... dziękuję ci.
- A ja ci
ę proszę o jedno.
- Co tylko chcesz.

- Odpuść sobie fora internetowe. Okej? 
- Masz to jak w banku, hakerze.