niedziela, 31 maja 2020

Andrzej Mathiasz "Szlam"

„Szlam” to kolejna powieść Andrzeja Mathiasza, który dał się także poznać jako autor scenariuszy i producent filmów dokumentalnych. 
W najnowszej powieści zabiera nas do Lublina, gdzie wśród klimatycznych uliczek Starego Miasta rozpoczyna się pełna zawirowań rozgrywka z tajemniczym i bezwzględnym mordercą. Głównymi bohaterami są: prokurator Adam Szmyt, a także komisarz Ewa Brudka i psycholożka, Magdalena Choroba. Szmyt, po przeniesieniu ze stolicy do Lublina, nie jest zadowolony z tej degradacji, przynajmniej w jego oczach. Kiedy zostaje wezwany do pierwszej sprawy, w lublińskiej karierze, jest zniechęcony i wkurzony. Jego irytację powiększa fakt, że na miejscu zbrodni… nie ma ciała. Właściwie jest, jego niewielki kawałek. Mianowicie odcięte przyrodzenie ofiary. Szmyt najchętniej zamknąłby sprawę, ale już niebawem zostaje znaleziony martwy właściciel uciętej części ciała, która to staje się obiektem niewybrednych żartów policjantów, a także przedmiotem ataku pewnego gawrona. W książce nie brakuje zabawnych scen, rodem z czarnej komedii, sytuacji, czarnego humoru, ostrego języka i nieszablonowych zbrodni. Poza tym jest jeszcze Lublin, którego ewidentnie nie lubi prokurator Szmyt. 
Nie umniejsza to wcale specyficznej sympatii, którą zaczyna się obdarzać prokuratora, gdyż jest to postać wieloznaczna, świetnie rozegrana pod kątem psychologicznym i ciągnąca całą fabułę. Klimatem „Szlam” przypomina mi chandlerowskie czarne kryminały, których charakterystyczną cechą były dynamiczne, pełne ironii dialogi. Tych także nie brakuje u Andrzeja Mathiasza. Autor posługuje się specyficznym słownictwem, które buduje klimat i postaci głównych bohaterów. Sama intryga kryminalna także została przemyślana i świetnie rozrysowana, rzucając niejednokrotnie fałszywe tropy.

Podsumowując: „Szlam” to zgrabnie uknuty kryminał, z wyrazistymi bohaterami, świetną intrygą i tajemniczym, czasami przerażającym, ale i tak pełnym uroku Lublinem w tle. Polecam, przede wszystkim wielbicielom kryminałów miejskich i fanom zagadek kryminalnych z nieoczywistymi postaciami morderców.


czwartek, 28 maja 2020

Guillaume Musso "Jutro"

Z twórczością Guillaume Musso miałam już kiedyś styczność, zapamiętałam go jako autora romantycznych dramatów, swoimi powieściami przypominał mi Nicolasa Sparksa. Jednakże książka, którą właśnie skończyłam odsłuchiwać w formie audiobooka na Legimi, jest nieco inna, z tego, co zapamiętałam. „Jutro” to dramat z sensacyjną fabułą, a nawet odrobiną wątków paranormalnych.

Kiedy pogrążony w rozpaczy po śmierci żony, samotny ojciec czteroletniej córeczki, Matthew Shapiro, trafia na wyprzedaż garażową i zakupuje starego MacBooka, nie wie jeszcze, że to początek dziwnych i dramatycznych wydarzeń w jego życiu. W laptopie znajduje nieusunięte dokumenty i zdjęcia poprzedniej właścicielki, niejakiej Emmy Lovenstein, uzdolnionej sommelierki z Nowego Jorku. Mężczyzna postanawia skontaktować się z kobietą, korespondencja rozwija się, oboje świetnie się dogadują i postanawiają spotkać. Matthew leci z Bostonu do NY i niestety zostaje wystawiony do wiatru, bo Emma nie pojawia się na spotkaniu. Panna Lovenstein siedzi prawie dwie godziny osamotniona w restauracji, wściekła na siebie, że ponownie dała się tak wmanewrować, bo pan niesłowny Shapiro nie raczył nawet dać znać, że go nie będzie. Jak to jest możliwe? 
Wkrótce okazuje się, że Matthew żyje w roku 2011, natomiast Emma pisze do niego z roku 2010. Jeszcze później na jaw wychodzą kolejne, zaskakujące fakty, żeby nie powiedzieć tragiczne. Matthew namawia Emmę, aby ocaliła jego żonę, a sam odkrywa, że w roku 2011… Tego wam nie zdradzę. Jednakże dodam, że pojawia się wątek sensacyjny, płatny morderca o nazwisku Tarasow, zdrada, handel organami i szereg tajemniczych wątków, które wciąż i wciąż utrzymują czytelnika w niepewności.

„Jutro” to wciągający dramat sensacyjny, który na początku przywodzi znany film z 2006 roku „Dom nad jeziorem” z Keanu Reeves’em i Sandrą Bullock. Jednakże to tylko jedyna analogia, łącząca obie fabuły.

Polecam serdecznie, audiobooka czytała świetna Anna Dereszowska, która sprawiła, że tę historię odbierało się jeszcze bardziej emocjonalnie.


poniedziałek, 25 maja 2020

Małgorzata Oliwia Sobczak "Kolory zła. Czerń"

Kolejny przesłuchany audiobook za mną. I jest to kolejna książka Małgorzaty Oliwii Sobczak, wchodząca w skład serii „Kolory zła”. 

W „Czerni” wraz z prokuratorem Leopoldem Bilskim przenosimy się na Kaszuby, konkretnie do Kartuz, gdzie bohater zostaje przeniesiony po akcji ze Skalpelem (o której możemy przeczytać w „Czerwieni”). Bilski próbuje się jakoś odnaleźć w małym mieście i zaściankowym posterunku, jednocześnie rozpamiętuje wydarzenia, w których o mało co nie zginęła Anna Górska. Jego asystentka, z którą zaczęło łączyć go coś o wiele więcej, niż tylko praca i szukanie seryjnych morderców. Wydaje się, że na komisariacie w Kartuzach nie czeka go nic ponadto, jak tylko błahe sprawy, którymi może się zająć policjant z mniejszym stażem i niższym stopniem. Lecz wtedy Anna Górska trafia na ślad zaginięcia trzynastoletniej dziewczynki, czym nie bardzo przejęła się kartuzka komenda. Górska prosi o pomoc Bilskiego, mimo wszystkich tragicznych rzeczy, jakie ich rozdzieliły. Jednocześnie poznajemy losy Julity Sarman, która wraz synkiem Piotrusiem, wraca z USA do Polski i zamieszkuje w swoich rodzinnych Kartuzach. Julita jest znaną pisarką, a do ojczyzny wróciła po tragicznej śmierci męża, który, jak się okazało, nie był wobec niej szczery. Kiedy Piotruś znika podczas miejskiego festynu, Bilski zaczyna zajmować się tą sprawą, mimo iż okoliczna policja uważa, że dzieciak się znajdzie.

Biski, Górska i ich kumple z sopockiej prokuratury, trafiają na zagadkowe tropy sprzed lat, które prowadzą do kaszubskich wierzeń, a także pedofilskich skłonności zaufanych dla społeczności działaczy. Intryga zapętla się coraz bardziej, a czytelnik może tylko wysuwać kolejne podejrzenia, zresztą tak samo, jak robi to prokurator Bilski. 

Książkę słuchało mi się z tym większą przyjemnością, gdyż opisywała tereny, gdzie w ciągu ostatnich dwóch lat spędzałam wakacje. Pojawiły się nawet Wdzydze Tucholskie, z których tylko krok do Półwyspu Lipa, jednego z moich ulubionych miejsc wypoczynku. W samych Kartuzach także byłam wiele razy, więc tym bardziej, z wielką ciekawością, czytałam tę powieść. 


Jest to rasowy kryminał, z wieloma tropami, ciekawostkami, ze swietnie nakreślonym obrazem małej społeczności, w której łatwiej wszelkie nieprawidłowości schować pod dywan, niż z nimi walczyć. Książka wciąga, trzyma w niepewności, a bohaterowie jeszcze bardziej przywiązują nas do siebie. Polecam gorąco i z wielką niecierpliwością czekam na kolejną odsłonę zmagań z seryjnymi mordercami, prokuratora Leopolda Bilskiego i jego ekipy. Autorka trafia na moją osobistą listę ulubionych polskich pisarzy kryminałów.


sobota, 23 maja 2020

Małgorzata Oliwia Sobczak "Kolory zła. Czerwień"

Ostatnio przerzuciłam się na audiobooki, dzięki abonamentowi w EmpikGo i muszę powiedzieć, że ponownie się wciągnęłam w tę formę „czytania” książek. Na pierwszy rzut poszedł trójmiejski kryminał Małgorzaty Oliwii Sobczak „Kolory zła. Czerwień”.

Kiedy z morza Bałtyckiego zostają wyłowione zwłoki młodej dziewczyny, pozbawionej ust, okazuje się, że siedemnaście lat temu w taki sam sposób została zamordowana niejaka Monika Bogucka, córka sędziny, Heleny Boguckiej. Sprawę prowadzi prokurator Leopold Bilski, przy pomocy swojego zespołu i asystentki, Anny Górskiej. Podczas zawiłego i pełnego zagadek śledztwa, prokurator odkrywa kolejne sekrety i żmudnie składa pozornie niepasujące elementy układanki. Jednocześnie przenosimy się do Trójmiasta połowy lat 90-tych, gdzie rządziła mafia, a nocne kluby były doskonałymi miejscami prowadzenia nielegalnych interesów. Autorka w zgrabny sposób porusza się pomiędzy tymi czasami, tworząc niesamowitą atmosferę, którą czuje się tak, jakby było się świadkiem owych wydarzeń. Do tego dochodzi umiejętnie poprowadzona intryga, pasjonujące śledztwo i osobiste zmagania bohaterów, którzy od początku budzą sympatię.

Jest to debiut kryminalny pani Sobczak i według mnie bardzo udany. Słuchałam Czerwieni z niesłabnącą przyjemnością i zaciekawieniem, co będzie dalej. Rzucane tropy i zmyłki, sprawiały, że czekałam z przyjemnością na finał, który wprawdzie niewiele mnie zaskoczył, ale i tak był całkiem niezłym zakończeniem tej niezwykle ciekawie opowiedzianej historii. Dlatego od razu wrzuciłam na moja audiobookową półkę tom drugi, zatytułowany „Czerń” i już przenoszę się wraz z prokuratorem Bilskim do Kartuz.

Serdecznie polecam.


środa, 20 maja 2020

Wojciech Chmielarz "Wyrwa"


Kiedy pojawiła się najnowsza książka Wojciecha Chmielarza, od razu przygotowałam się mentalnie na emocjonalną jazdę bez trzymanki. I nie pomyliłam się, autor ponownie funduje nam, czytelnikom, wycieczkę po zakamarkach ludzkiego umysłu, wrzucając nas w meandry tajemnic, które ludzie często trzymają głęboko w sobie, a wystarczy tylko impuls, albo niespodziewany zakręt losu, aby wszystko wyszło na jaw. Druzgocąc i niszcząc świat, jaki do tej pory wydawał się nam bezpieczny i znajomy.

W „Wyrwie” główny bohater właśnie w taki sposób traci swoje dotychczasowe życie. Ojciec dwóch dziewczynek, mąż Janiny, analityk, od lat pracujący na tym samym stanowisku w warszawskiej korporacji. Znużony nieco zarabianiem pieniędzy, spłacaniem kredytu we frankach, innymi oczekiwaniami żony, wiedzie swoje życie spokojnie, z dnia na dzień, zdając sobie sprawę, że to tylko namiastka życia, że przecież miało być tak pięknie. Wszystko się zmienia, kiedy pewnego razu jego żona, Janina, wyjeżdża służbowo do Krakowa, a Maciej otrzymuje wiadomość, że kobieta zginęła w wypadku samochodowym nieopodal… Mrągowa. Co robiła na Mazurach, skoro miała być w Krakowie? Maciej musi poradzić sobie nie tylko z rolą wdowca, ojca dziewczynek, które tęsknią za matką. Musi stawić czoła tajemnicy, którą odkrywa krok po kroku, a ślady prowadzą do mazurskiej wsi, gdzie wszystko się zaczęło, ale i skończyło. 

Autor umiejętnie buduje napięcie, kluczy pomiędzy wieloma wątkami, które składają się w jedną, zaskakującą całość. 
Do ostatniej strony nic nie jest oczywiste i wiadome, każdy rozdział niesie spore niespodzianki i twisty, które w książkach uwielbiam. 

Wojciech Chmielarz to doskonały obserwator współczesnego społeczeństwa, co w połączeniu z umiejętnością konstruowania zawiłej intrygi, oscylującej pomiędzy powieścią obyczajową, kryminałem a thrillerem psychologicznym, sprawia że od jego książki nie sposób się oderwać.


Polecam „Wyrwę” miłośnikom twórczości autora, ale także tym, ceniącym fabularną i językową sprawność, połączoną z płynną narracją i dynamicznie toczącą się fabułą. Kawał świetnej książki, polecam gorąco!


czwartek, 14 maja 2020

Wierszyki z koronawirusem w tle :)

Zakończyłam 8-tygodniowy cykl spotkań LIVE z czytelnikami, na moim fanpage.
Każdorazowo układałam wierszyk związany z sytuacją, w jakiej się znajdujemy.
Oto owe wierszyki:


LIVE 1 -> 25.03.2020Koronawirus puka do naszych drzwiCzy go wpuścisz, decydujesz tylko ty.Możesz go przyjąć z otwartymi płucami,wtedy niezbyt długo pozostaniesz z nami.Lecz jeśli wciąż kochasz, siebie i ludzi,kopnij go w dupę, niech się przebudzi.Kiedy wychodzisz, noś rękawiczki i maseczkę.Ochronisz siebie i ludzi kapeczkę.A najlepiej siedź w domu na tyłku szanownym,pokażesz wirusowi faka na odchodnym.

LIVE 2 -> 1.04.2020
Marzy ci się gra o tron?
Lepiej, żeby to nie był ON.
Takiej korony raczej nie chcesz mieć.
zatem w domu na dupie siedź!

LIVE 3 ->8.04.2020
Ten wirus to świrus, co koronę nosi.
Wszedł w nasze życie i wszystkich nas kosi.
Damy mu radę pod jednym warunkiem:
Nie włóczmy się nigdzie, siedźmy pod meldunkiem!
Jeśli tak zrobimy, to liczmy się z tym,
że w czerwcu pójdziemy na spacer lub film.
Spotkamy przyjaciół, włosy ostrzyżemy.
W ulubionej knajpie pyszny obiad zjemy!

LIVE 4 ->15.04.2020
Tej korony mamy już dosyć.
Chcielibyśmy normalnie już pożyć.
Jednak jeszcze sporo przed nami.
Obostrzeń z ograniczeniami.
Zachowujmy dystans, albo siedźmy w domu.
Aby wirusa nie sprzedać nikomu.
To dla nas czas próby i walki o życie.
Kiedy to przetrwamy, będziemy na szczycie!

LIVE 5 -> 22.04.2020
Izolacji dzień 38 
Włosy wyglądają jakby uschły 
Paznokcie niczym szpony wilkołaka 
A i skóra dziwna jakąś taka 
Koronawirus nasz wygląd obnaża 
I estetykę bezlitośnie obraża 
Bylebyśmy w środku wciąż ładni zostali
I do siebie nawzajem wciąż się uśmiechali

LIVE 6 -> 29.04.2020
Jesteśmy uwięzieni, w ciągłej izolacji
Nie widać jasnej strony tej całej sytuacji.
Koronawirus wredny dyktuje nam warunki.
Największe wydarzenie, to wyjście po sprawunki.
Wycieczka do Biedronki, spotkanie przy śmietniku
Rozmowy na odległość, na komórki ekraniku.
To ciągła próba dla nas, życiowe trudne testy.
Które nam udowodnią, że ludźmi wciąż jesteśmy.
Zatem trzymajmy dystans i nośmy te maseczki.
Aby koronawirus wreszcie się uwstecznił.

...LIVE 7 -> 6.05.2020
Ciężko jest nam zrozumieć
To co dzieje się wokół
Niełatwo wskazania przyjmować
Bez buntu i soli w oku
Więc taka wskazówka dla ciebie
I może ją inni docenią?
Lepiej zachować dwa metry od siebie.
Niż spocząć samotnym sześć metrów pod ziemią.

...LIVE 8 -> 13.05.2020
Dwa miesiące izolacji mija w oka mgnieniu
Ileż przekleństw i pogróżek mamy na sumieniu.
Nie jest łatwo zmienić wszystko, żyć wedle ustaleń
Chodzić w maskach, rękawiczkach, być ciągle w oddali.
To wszystko przeminie, zostanie w pamięci
Wspomnimy to kiedyś, może bez niechęci.
A moje wierszyki, niech tu pozostaną
Z uśmiechem na twarzy dziękuję wam za to. 



środa, 13 maja 2020

Samantha Young i Kristen Callihan "Niedopasowani"

„Niedopasowani” to powieść autorstwa duetu pisarskiego: znanej mi doskonale Samanthy Young i Kristen Callihan, z którą wcześniej się nie spotkałam. Zainteresowałam się tą książką, właśnie ze względu na Samanthę, ale także i na opis, gdyż główny bohater jest bokserem. A jak wiadomo, to klimaty, które bardzo lubię. Kto czytał moją serię Bezlitosna siła, ten wie o czym mówię. (Product placement :) )


Niedopasowani, to ona i on. Czyli Parker Brown, absolwentka MIT, ekolożka, rozwijająca swoją karierę w wielkiej korporacji. On, to Rhys Morgan, dwumetrowy mistrz wagi ciężkiej, który po osobistej tragedii, próbuje utrzymać siłownię „Nokaut”, którą jego ojciec-hazardzista wpakował w wielkie kłopoty. Rhys ma także młodszego brata, Deana, który dzięki niemu skończył studia, ale jakoś nie może nigdzie znaleźć dobrze płatnej pracy. Pewnego razu Dean umawia się z bogatą dziewczyną, która, aby dostać stały angaż w korporacji, musi mieć chłopaka, gdyż jej szef jest mizoginem i szowinistą. Ustala z Deanem, że będzie udawał jej faceta, oczywiście za sowitą opłatą. Gdy Rhys się o tym dowiaduje, uniemożliwia pójście bratu na pierwsze spotkanie i idzie tam sam, by utrzeć nosa bogatej panience. Nie wszystko idzie po jego myśli, koniec końców, to właśnie on, Rhys „Egzekutor” Morgan, zostaje chłopakiem do wynajęcia niejakiej Parker Brown.


Zabieg stary jak świat, ale poprowadzony w tak ujmujący i wciągający sposób, że od książki nie sposób się oderwać. Oczywiście po drodze okazuje się, że nie wszystko jest czarno białe, że Rhys to nie bezmózgi mięśniak, a Parker nie jest rozpuszczoną dziedziczką, tylko młodą kobietą, która do wszystkiego doszła sama, dzięki uporowi i wielkiej inteligencji.


„Niedopasowani” to świetny romans, z dodatkiem dobrze napisanych scen erotycznych (przy których nie czuje się niesmaku, czy rozbawienia), poruszone są także ważne tematy życiowe i społeczne, no i oczywiście jest wielka miłość, od której kręci się w głowie. Polecam i mam nadzieję, że autorki pokuszą się o ciąg dalszy, w którym poznamy losy Deana Morgana.

Fot.: Burda Książki


sobota, 9 maja 2020

Melanie Harlow i Corinne Michaels "Nieidealnie dopasowani"

Pomiędzy moimi fazami na thrillery i kryminały, lubię przeczytać niezobowiązujący romans, przy którym można się odstresować. Z katalogu Legimi wybrałam książkę „Nieidealnie dopasowani” duetu pisarskiego Melanie Harlow i Corinne Michaels. 

Historia przedstawia parę przyjaciół: Willow i Reida, którzy od ponad trzech lat spędzają ze sobą niemal każdą chwilę. Uwielbiają spędzać ze sobą czas, razem jedzą, gotują, oglądają łzawe seriale, zwierzają się sobie ze wszystkiego. Pewnego razu matka Willow postanawia oddać swoją firmę, zajmującą się dopasowywaniem par i aby sprawdzić, czy córka nadaje się do prowadzenia tego biznesu, zleca jej znalezienia drugiej połówki dla Reida. Mężczyzna jest trudnym przypadkiem, gdyż wychowany w patologicznej rodzinie, postanowił, że nigdy nie zwiąże się z żadną kobietą i na pewno nie będzie miał dzieci. Willow też ma problem ze znalezieniem tego jedynego, ale wie, że na pewno będzie chciała mieć dziecko i planuje sztuczne zapłodnienie, czym doprowadza do szału Reida. Kiedy Willow zaczyna umawiać na randki swojego przyjaciela, zszokowana odkrywa, że każdorazowo, czuje coś na kształt zazdrości i nie może dopuścić myśli, że Reid mógłby związać się z jakąś kobietą. Nietrudno się domyślić, że niebawem Willow i Reid zorientują się, że to oni są właśnie sobie pisani i łączy ich nie tylko przyjaźń, ale i gorąca namiętność, a także coś o wiele więcej. Ale czy będą potrafili przejść od przyjaźni do miłości i czy ich odmienne plany i oczekiwania względem życia, pozwolą pokonać przeszkody i uprzedzenia?


Zapowiadał się łatwy romansik, który przerodził się w odrobinę dramatu i poruszył trudne, a nawet bolesne tematy. Książka jest bardzo krótka, czyta się ją błyskawicznie i stanowi doskonałą, ale nie głupią, odskocznię od rzeczywistości. Polecam, bardzo fajna romantyczna historia.

środa, 6 maja 2020

Igor Brejdygant "Szadź"

Po kryminał Igora Brejdyganta zatytułowany „Szadź”, sięgnęłam tuż po reklamie nowego serialu z dwójką lubianych przeze mnie aktorów. Na okładce książki czytamy, że to najlepszy czarny kryminał, dodałabym, że to nawet thriller, fundujący nam szokującą wycieczkę po meandrach chorego umysłu psychopaty.


Główną bohaterką jest komisarz Agnieszka Polkowska (szacun za wybór imienia!), pracująca na komendzie w Skarżysku-Kamiennej. Pani komisarz zostaje wezwana do kolejnej sprawy, ofiarą okazuje się być młoda dziewczyna, która została okrutnie okaleczona. I to w czasie, gdy jeszcze żyła. Wszyscy sądzą, że to przypadkowa zbrodnia, jednakże Agnieszka trafia na szokujące ślady, które wskazują, że to kolejny punkt na mapie (i to dosłownie) serii zabójstw. Wbrew temu, co sądzą jej przełożeni, rozpoczyna śledztwo, które zawiedzie ją w przeszłość i okaże się, że ją i zabójcę łączy nie tylko ta sprawa. Jednocześnie poznajemy historię pani komisarz, jej pełne bólu i rozczarowań życie i próbę wychodzenia na prostą. 


Na uwagę zasługuje genialna kreacja postaci psychopatycznego zabójcy i także nowej przyszłej ofiary, zaangażowanej religijnie i posiadającej ogromną w tym zakresie wiedzę, co skutecznie wykorzystuje morderca. 


Intryga, tajemnice, powoli odkrywane kolejne tropy, w tym wszystkim bardzo dobrze wykreowana postać policjantki, no i wspomniany wyżej zabójca, to wszystko sprawia, że „Szadź” czyta się błyskawicznie i z zapartym tchem! Jestem także po pierwszym odcinku serialu, więc oczywiście czytając, miałam przed oczami Aleksandrę Popławską i Macieja Stuhra. Polecam wszystkim wielbicielom dobrych historii kryminalnych, a tymczasem czekam na kolejny odcinek serialu „Szadź” na Playerze. 


niedziela, 3 maja 2020

Klaudia Muniak "Psychopata"

Klaudia Muniak z wykształcenia jest biotechnolożką, zajmowała się także nanotechnologią. Teraz daje się poznać jako autorka thrillera medycznego i zarówno od strony merytorycznej, jak i fabularnej, jest to całkiem pozytywne spotkanie literackie.

W powieści „Psychopata” funduje nam wycieczkę po zakamarkach ludzkiego umysłu i ukazuje do czego zdolny może być człowiek, którego mózg zostanie poddany pewnym impulsom. Główna bohaterka, to Maja Lipska, która pracuje w ośrodku badawczym, gdzie prowadzone są badania nad nowotworami mózgu. Pozostaje w związku z Olkiem, przystojnym gliniarzem, który prowadzi śledztwo w sprawie tajemniczych zabójstw kobiet. Dla Mai wszystko zmienia się po pewnej konferencji, kiedy budzi się na ławce w parku i orientuje, że gdzieś zgubiła jeden dzień. Potem w jej głowie pojawiają się makabryczne obrazy, pełne krwi i przemocy. Zauważa u siebie fascynację owymi wizualizacjami, zaczyna łapać się na tym, że wokół niej dzieje się coś zagadkowego, nad czym nie ma kontroli. Czy to prawda, że w każdym z nas tkwi jakiś pierwiastek socjopaty i wystarczy tylko odpowiedni impuls, aby uaktywnić te skrywane mordercze skłonności? Pytania się mnożą, ofiary też, Olek łapie potencjalnego winnego, a Maja… no cóż. Przekonajcie się sami.

„Psychopata” to zgrabnie napisany thriller z dużą dawką informacji dotyczących metodologii badań nad neurogenezą. Jest tego sporo, co stanowi tło rozgrywających się wydarzeń. Nie brakuje także pełnych uniesień scen erotycznych i tajemnicy, która unosi się nad bohaterami. A wszystko prowadzi do bardzo zaskakującego końca.

Polecam, to całkiem wciągający thriller medyczny, z wyrazistymi bohaterami i zagadkową fabułą. A ja tymczasem czekam na tom II.


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Kobiecego.

sobota, 2 maja 2020

KOLACJA Z TIFFANYM - premiera 3.06.



Conti wstał i klasnął w dłonie. Przy stole zapadła cisza. Faceci z szacunkiem patrzyli na szefa, jednocześnie zezując pożądliwie w kierunku gara z czerwonym sosem. Sosem, który doprawiłam kopalnią soli w Wieliczce. Zaczęłam analizować potencjalną drogę ucieczki. Bo raczej nie mogło to się dla mnie skończyć dobrze. Bellissima Natalia – zwrócił się do mnie Conti. – Zaprosiłem cię do stołu, bo jesteś kobietą naszego Tiffany’ego, a on jest dla nas jak brat. I to dosłownie. – Zerknął na Chrisa. – Goszczę cię w moim polskim domu i zapraszam na kolację. Zjemy nasze kalabryjskie spaghetti, które osobiście doprawiam zgodnie z przepisem naszej babci. – Znowu zerknął na Chrisa. Ten z kolei gapił się na mnie. Zrobiło mi się trochę… nieprzyjemnie. – Do stołu zapraszam tylko przyjaciół. A ty jesteś przyjacielem rodziny Conti.– Yhym, przynajmniej na razie – mruknęłam, ale szef chyba tego nie usłyszał. Usłyszał natomiast Chris, który pochylił się do mnie i szepnął:– Nie bój się. Nie dam cię skrzywdzić. Kocham brata.Spojrzałam na niego, zaskoczona, ale się nie odezwałam. Kiedy Conti kazał rozlać sos z wielkiego gara i wszyscy mieli zacząć jeść, szef zerknął na puste miejsce i warknął po włosku:Dove va Franco?Zrobiło się zamieszanie, faceci zaczęli coś do siebie wykrzykiwać, machać rękami, jeden drugiego popychał, jakby kazał mu coś zrobić. Nie wiedziałam, co się dzieje. Spojrzałam na Chrisa, który wydawał mi się teraz jedynym sprzymierzeńcem.– Franco. Jeden z ochroniarzy. Spóźnia się na posiłek, a Gianni tego nienawidzi.– Och… – wyrwało mi się, bo chyba domyśliłam się, co dzieje się z panem Franciszkiem. Chris rzucił mi spojrzenie spod zmarszczonych brwi, Conti coś krzyknął, a na to wszystko do jadalni wpadł rzeczony Franco z rozwalonym łbem i zagulgotał coś po włosku, wskazując na mnie palcem. Wszyscy zwrócili na mnie wzrok, więc uśmiechnęłam się delikatnie i wzruszyłam ramionami.



-----------------------

PREORDER: EMPIK.COM

piątek, 24 kwietnia 2020

Patrycja Żurek "Marcin"

Patrycja Żurek to młoda autorka, kompletnie mi nie znana. Po jej książkę sięgnęłam z bardzo prozaicznego powodu: lubię imię Marcin. Poza tym lubię również odkrywać nowości i dawać im szansę. Jak to było w przypadku pani Patrycji?

Akcja „Marcina” rozgrywa się w niebezpiecznej i pełnej biedoty dzielnicy Mysłowic. Główne bohaterki, to bliskie koleżanki: Anna i Marika. Anna jest otyłą dziewczyną, w końcówce ciąży, ma męża Tomasza, który ją kocha, ale ona sama nie potrafi czerpać radości ze swojego życia. Z nielicznych wspomnień wiemy, że jej dzieciństwo nie było modelowe, potem spotkała Tomasza, z którym połączyło ją coś szczególnego, ale ciąża wszystko przerwała. Młoda kobieta traktuje noszone w łonie dziecko jak intruza i irytuje się na męża, który wydaje się być przeszczęśliwym przyszłym ojcem. 
Marika, to całkowite przeciwieństwo Anny. Jest ładna, bezkompromisowa i postanawia zawalczyć o siebie. Na początek… zostaje prostytutką. Pewnego razu trafia na Wiktora, zdolnego i przystojnego biznesmena, który ma określone potrzeby i Marika postanawia te potrzeby spełniać. Za określoną opłatą, rzecz jasna. Tym samym wikła się w układ pełen bólu, sadyzmu i jednocześnie trudnych, nie do końca opisanych, uczuć.

Obserwatorem i komentatorem wydarzeń i przedstawionego świata, jest tytułowy Marcin. Chłopak wychowywany przez matkę, która znęcała się nad nim i fizycznie i psychicznie. Teraz, po jej śmierci, żyje w skrajnym ubóstwie, brudzie, nękany widmowymi obrazami matki, która każe mu zemścić się na Annie i Marice, oskarżając je o swoją śmierć. Marcin to postać do cna tragiczna, ale niemniej niż Anna i Marika. Świat, w którym żyją, to rzeczywistość, której znać nie chcemy i ciężko uwierzyć, że gdzieś obok mogą być tacy ludzie. Anna, pogrążona w depresji, Marika, sprzedająca ciało i godność, Marcin, skrzywdzony przez najbliższą osobę, skażony przez biedę, nękany przez choroby. Ich losy krzyżują się, łączą, aby w końcu spleść i doprowadzić do wstrząsającego finału.

Nie ma w tej powieści nic ładnego i pozytywnego, więc jeśli liczycie na jakiś romans, czy historię obyczajową, możecie się rozczarować. Nie rozumiem, dlaczego książka została zakwalifikowana jako romans. Według mnie to thriller psychologiczny dotykający bardzo poważnych tematów. 

Polecam czytelnikom lubiącym nieszablonowe historie, pobudzające do refleksji i ukazujące bolesne sfery życia. 


niedziela, 19 kwietnia 2020

Chris Carter "Polowanie na zło"

Chris Carter należy do moich ulubionych pisarzy i autorów thrillerów, a stworzona przez niego postać, Roberta Huntera, to mój numer jeden, jeśli chodzi o ukochanych bohaterów książkowych. Z wielką niecierpliwością czekałam na kolejną odsłonę zmagań kalifornijskiego detektywa i psychologa-geniusza, który w wieku dwudziestu trzech lat zrobił doktorat z analizy behawioralnej i biopsychologii. I oczywiście się nie zawiodłam, „Polowanie na zło” to powieść, której się nie czyta, ją się połyka!

W tej odsłonie Robert ponownie musi się zmierzyć ze swoim dawnym przyjacielem, genialnym seryjnym mordercą, Lucienem Folterem, z którym zetknął się ponad trzy lata temu („Geniusz zbrodni”). Teraz Folter ucieka z aresztu, zostawiając za sobą pasmo krwi i ofiar, aby po raz ostatni zagrać w grę ze swoim ulubionym detektywem.
Folter jest geniuszem i socjopatą w każdym calu. Nie morduje pchany dziwną potrzebą, czy też wskutek znęcania się nad nim w przeszłości. Nie. Lucien zabija, gdyż sprawdza, do czego może posunąć się człowiek, jakie są granice wytrzymałości i jakie metody zabójstw są najbardziej skuteczne. Przez lata zabijał dziesiątki osób, a wszystko poddawał głębokiej analizie i opisywał z wielką skrupulatnością. Jednak Robert Hunter zabrał mi te zapiski, a jego samego wsadził do więzienia. Jednakże Folter ucieka i ma zamiar pokazać Hunterowi, jak to jest, gdy traci się wszystko.

Rozgrywka pomiędzy dawnymi przyjaciółmi jest pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji, moich ulubionych cliffhangerów i dynamicznych dialogów pomiędzy bohaterami. Każdorazowo przygotowanie Foltera do zabójstw, jest majstersztykiem i naprawdę nie da się przewidzieć, w którą stroną potoczy się akcja.


Polecam, to doskonały thriller, który wciąga od samego początku, pokazując mrok, jaki może się tlić w pozornie normalnie wyglądającym człowieku. Jeśli nie czytaliście wcześniejszych tomów, nic nie szkodzi. Książka jest napisana tak, że można czytać ją bez znajomości serii, ale gwarantuję, że gdy po nią sięgniecie, będziecie chcieli zapoznać się z całym cyklem z Robertem Hunterem. Genialny thriller, polecam, a ja, tymczasem… no cóż, chyba zacznę czytać całą serię od początku.