Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Guillaume Musso. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Guillaume Musso. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 września 2021

Guillame Musso "Sekretne życie pisarzy"

 Guillame Musso czytałam kilka lat temu, potem mieliśmy trochę separacji i teraz wracam do jego twórczości, poprzez audiobooki na EmpikGo. Dzisiaj skończyłam słuchać „Sekretne życie pisarzy” i jestem niezwykle zadowolona z tej lektury. 

Jeśli kiedyś mieliście do czynienia z twórczością tego pisarza, wiecie zapewne, że toczy on swe historie niczym wagonik wdrapujący się mozolnie pod górę, aby na samym szczycie postawić jakiś potężny znak zapytania i ruszyć w dół z zawrotną szybkością. Nie inaczej jest i w tej książce. 


Nathan Fawles to sławny pisarz, który zaszył się na śródziemnomorskiej wyspie Beaumont i od dwudziestu lat nie udzielił żadnego wywiadu. Na jego trop trafia młoda dziennikarka, Matilde Monney i postanawia odkryć, dlaczego znany pisarz schował się w swojej samotni. I jakie w tym wszystkim ma znaczenie odnalezienie starego aparatu fotograficznego z niewywołanymi fotografiami? Jak zawsze u Musso, fabuła prowadzona jest niczym pajęcza nić, która kieruje czytelnika do szokującego i zaskakującego finału. Dodatkowym atutem tej książki są niezwykle trafne cytaty znanych pisarzy, dotyczące właśnie samego pisania i rzemiosła pisarskiego. Kafka, Szekspir, Irving i wielu innych uznanych klasyków literatury wprowadzają nas w klimat każdego rozdziału, który z kolei niesie za każdym razem kolejną warstwę wielowątkowej pasjonującej historii. 


Jeśli macie ochotę na małą literacką ucztę, koniecznie przeczytajcie (lub przesłuchajcie) „Sekretne życie pisarzy”. Ja słuchałam tej książki w interpretacji Marcina Popczyńskiego i uważam, że lektor idealnie się tutaj sprawdził. Polecam, a teraz szukam kolejnej książki Musso.





czwartek, 28 maja 2020

Guillaume Musso "Jutro"

Z twórczością Guillaume Musso miałam już kiedyś styczność, zapamiętałam go jako autora romantycznych dramatów, swoimi powieściami przypominał mi Nicolasa Sparksa. Jednakże książka, którą właśnie skończyłam odsłuchiwać w formie audiobooka na Legimi, jest nieco inna, z tego, co zapamiętałam. „Jutro” to dramat z sensacyjną fabułą, a nawet odrobiną wątków paranormalnych.

Kiedy pogrążony w rozpaczy po śmierci żony, samotny ojciec czteroletniej córeczki, Matthew Shapiro, trafia na wyprzedaż garażową i zakupuje starego MacBooka, nie wie jeszcze, że to początek dziwnych i dramatycznych wydarzeń w jego życiu. W laptopie znajduje nieusunięte dokumenty i zdjęcia poprzedniej właścicielki, niejakiej Emmy Lovenstein, uzdolnionej sommelierki z Nowego Jorku. Mężczyzna postanawia skontaktować się z kobietą, korespondencja rozwija się, oboje świetnie się dogadują i postanawiają spotkać. Matthew leci z Bostonu do NY i niestety zostaje wystawiony do wiatru, bo Emma nie pojawia się na spotkaniu. Panna Lovenstein siedzi prawie dwie godziny osamotniona w restauracji, wściekła na siebie, że ponownie dała się tak wmanewrować, bo pan niesłowny Shapiro nie raczył nawet dać znać, że go nie będzie. Jak to jest możliwe? 
Wkrótce okazuje się, że Matthew żyje w roku 2011, natomiast Emma pisze do niego z roku 2010. Jeszcze później na jaw wychodzą kolejne, zaskakujące fakty, żeby nie powiedzieć tragiczne. Matthew namawia Emmę, aby ocaliła jego żonę, a sam odkrywa, że w roku 2011… Tego wam nie zdradzę. Jednakże dodam, że pojawia się wątek sensacyjny, płatny morderca o nazwisku Tarasow, zdrada, handel organami i szereg tajemniczych wątków, które wciąż i wciąż utrzymują czytelnika w niepewności.

„Jutro” to wciągający dramat sensacyjny, który na początku przywodzi znany film z 2006 roku „Dom nad jeziorem” z Keanu Reeves’em i Sandrą Bullock. Jednakże to tylko jedyna analogia, łącząca obie fabuły.

Polecam serdecznie, audiobooka czytała świetna Anna Dereszowska, która sprawiła, że tę historię odbierało się jeszcze bardziej emocjonalnie.


niedziela, 13 października 2013

Guillaume Musso "7 lat później"

„7 lat później” Guillaume Musso to dziewiąta powieść wydana w Polsce, w której znany francuski pisarz funduje czytelnikowi prawdziwy sensacyjny rollercoaster, nie zapominając o emocjach, gorących uczuciach i wielkiej sile miłości.

Nowojorski lutnik, Sebastian Larabee i zwariowana artystka, modelka, aktorka w jednym, Nikki Nikovski. Wpadają na siebie przypadkiem, a właściwie to Nikki zostaje przyłapana na kradzieży, a będący tego świadkiem Sebastian, zafascynowany bezczelną piękną kobietą, postanawia wybawić ją z opresji. Chwilę potem sam staje się ofiarą kradzieży, a piękna Nikki ulatnia się wraz z jego portfelem. Lecz to nie koniec, to dopiero początek. Początek ich wielkiej miłości, szalonych rozstań i powrotów i niezliczonej ilości kłótni, aż wreszcie zdrad. Mija siedem lat, są już po rozwodzie, Sebastian mieszka z córką Camille, a Nikki z drugim dzieckiem z bliźniaczej parki – Jeremym. Rozwód odbył się w niezbyt przyjaznej atmosferze i kobieta zgodziła się na taki podział opieki nad dziećmi, bojąc się, że bogaty były mąż odbierze jej całkowicie możliwość widywania się z córką i synem. 

Lecz teraz Nikki i Sebastian będą zmuszeni na nowo nawiązać ze sobą nić porozumienia, ponieważ okazuje się, że ich syn Jeremy został porwany. To dopiero początek kłopotów i to takich przez duże K, na miarę światową, powiedziałabym. Bowiem byli małżonkowie trafiają w sam środek rozgrywek kartelu narkotykowego, ich córka też wkrótce znika, trop prowadzi do Paryża, a potem para ląduje w amazońskiej dżungli, znajdując się pod obstrzałem narkotykowego gangu. A wszystko przez to, że po prostu zapomnieli, że naprawdę cię kochają.

„7 lat później” to całkiem zgrabna i wciągająca historia o miłości rzecz jasna, okraszona wątkiem kryminalno-sensacyjnym, gdzie akcja toczy się w iście zawrotnym tempie, a strzały padają nie wiadomo skąd. Czasami trochę z niedowierzaniem czytałam o kolejnych szalonych akcjach, ale taka jest konwencja tej powieści, coś a’la James Bond, tylko tutaj w roli nieustraszonego agenta występuje dwoje rodziców, szukających swych dzieci, a także szukających czegoś jeszcze, co ich połączyło dawno temu.

Niezła rozrywka na wieczór, sposób przedstawienia bohaterów przywiódł mi na myśl komedię sensacyjną „Pan i Pani Smith”. Polecam, naprawdę fajna, wciągająca książka.