czwartek, 28 maja 2020

Guillaume Musso "Jutro"

Z twórczością Guillaume Musso miałam już kiedyś styczność, zapamiętałam go jako autora romantycznych dramatów, swoimi powieściami przypominał mi Nicolasa Sparksa. Jednakże książka, którą właśnie skończyłam odsłuchiwać w formie audiobooka na Legimi, jest nieco inna, z tego, co zapamiętałam. „Jutro” to dramat z sensacyjną fabułą, a nawet odrobiną wątków paranormalnych.

Kiedy pogrążony w rozpaczy po śmierci żony, samotny ojciec czteroletniej córeczki, Matthew Shapiro, trafia na wyprzedaż garażową i zakupuje starego MacBooka, nie wie jeszcze, że to początek dziwnych i dramatycznych wydarzeń w jego życiu. W laptopie znajduje nieusunięte dokumenty i zdjęcia poprzedniej właścicielki, niejakiej Emmy Lovenstein, uzdolnionej sommelierki z Nowego Jorku. Mężczyzna postanawia skontaktować się z kobietą, korespondencja rozwija się, oboje świetnie się dogadują i postanawiają spotkać. Matthew leci z Bostonu do NY i niestety zostaje wystawiony do wiatru, bo Emma nie pojawia się na spotkaniu. Panna Lovenstein siedzi prawie dwie godziny osamotniona w restauracji, wściekła na siebie, że ponownie dała się tak wmanewrować, bo pan niesłowny Shapiro nie raczył nawet dać znać, że go nie będzie. Jak to jest możliwe? 
Wkrótce okazuje się, że Matthew żyje w roku 2011, natomiast Emma pisze do niego z roku 2010. Jeszcze później na jaw wychodzą kolejne, zaskakujące fakty, żeby nie powiedzieć tragiczne. Matthew namawia Emmę, aby ocaliła jego żonę, a sam odkrywa, że w roku 2011… Tego wam nie zdradzę. Jednakże dodam, że pojawia się wątek sensacyjny, płatny morderca o nazwisku Tarasow, zdrada, handel organami i szereg tajemniczych wątków, które wciąż i wciąż utrzymują czytelnika w niepewności.

„Jutro” to wciągający dramat sensacyjny, który na początku przywodzi znany film z 2006 roku „Dom nad jeziorem” z Keanu Reeves’em i Sandrą Bullock. Jednakże to tylko jedyna analogia, łącząca obie fabuły.

Polecam serdecznie, audiobooka czytała świetna Anna Dereszowska, która sprawiła, że tę historię odbierało się jeszcze bardziej emocjonalnie.


1 komentarz: