środa, 6 maja 2020

Igor Brejdygant "Szadź"

Po kryminał Igora Brejdyganta zatytułowany „Szadź”, sięgnęłam tuż po reklamie nowego serialu z dwójką lubianych przeze mnie aktorów. Na okładce książki czytamy, że to najlepszy czarny kryminał, dodałabym, że to nawet thriller, fundujący nam szokującą wycieczkę po meandrach chorego umysłu psychopaty.


Główną bohaterką jest komisarz Agnieszka Polkowska (szacun za wybór imienia!), pracująca na komendzie w Skarżysku-Kamiennej. Pani komisarz zostaje wezwana do kolejnej sprawy, ofiarą okazuje się być młoda dziewczyna, która została okrutnie okaleczona. I to w czasie, gdy jeszcze żyła. Wszyscy sądzą, że to przypadkowa zbrodnia, jednakże Agnieszka trafia na szokujące ślady, które wskazują, że to kolejny punkt na mapie (i to dosłownie) serii zabójstw. Wbrew temu, co sądzą jej przełożeni, rozpoczyna śledztwo, które zawiedzie ją w przeszłość i okaże się, że ją i zabójcę łączy nie tylko ta sprawa. Jednocześnie poznajemy historię pani komisarz, jej pełne bólu i rozczarowań życie i próbę wychodzenia na prostą. 


Na uwagę zasługuje genialna kreacja postaci psychopatycznego zabójcy i także nowej przyszłej ofiary, zaangażowanej religijnie i posiadającej ogromną w tym zakresie wiedzę, co skutecznie wykorzystuje morderca. 


Intryga, tajemnice, powoli odkrywane kolejne tropy, w tym wszystkim bardzo dobrze wykreowana postać policjantki, no i wspomniany wyżej zabójca, to wszystko sprawia, że „Szadź” czyta się błyskawicznie i z zapartym tchem! Jestem także po pierwszym odcinku serialu, więc oczywiście czytając, miałam przed oczami Aleksandrę Popławską i Macieja Stuhra. Polecam wszystkim wielbicielom dobrych historii kryminalnych, a tymczasem czekam na kolejny odcinek serialu „Szadź” na Playerze. 


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza