Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czarna Owca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czarna Owca. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 stycznia 2022

Zbigniew Zborowski „Znajdziesz mnie w cieniu Guayacan”

 I nadeszła chwila, kiedy drugi tom pasjonującej sagi Zbigniewa Zborowskiego, trafił w moje ręce. „Znajdziesz mnie w cieniu Guayacan” to doskonały ciąg dalszy zmagań z losem, własnymi wyborami i zawirowaniami historii Moniki, Igora, Zosi, Adama, Franka, Marianny. Mamy tutaj kontynuację losów bohaterów poznanych w tomie pierwszym. W czasach współczesnych, Monika Wilczyńska, musi odnaleźć porwaną przez byłego męża córkę, Tosię, a pomaga jej w tym komisarz Igor Nowak.

Oczywiście przenosimy się też w przeszłość, tropiąc podróż przez kontynenty zarówno dwóch połówek carskiej monety, jak i ludzi, których na dekady ta moneta połączyła. Jesteśmy na ziemiach polskich, w których łapanki, obozy, niszczą dziesiątki istnień ludzkich. Obserwujemy działalność NKWD i to, jak pod jej wpływem zmieniają się ludzie. Przenosimy się do Paryża, Maroka, Meksyku, rzucani w odmęty historii, tak samo jak bohaterowie tej pasjonującej powieści.


Historia miejscami jest wzruszająca, ale często ociera się o sensację w najlepszym wydaniu. Autor niezwykle obrazowo kreśli ludzkie charaktery i pokazuje, jak czasami łatwo jest stanąć po drugiej stronie barykady, jak szybko można stanąć w opozycji do własnych przekonań, w momencie, gdy znajdziemy się w sytuacji zagrożenia. I własnego i cudzego życia. Na uwagę i niezwykłe uznanie zasługuje także tło społeczno-historyczne, widać, że autor przeprowadził niezwykle drobiazgowy research, budując świat na przestrzeni dziejów w sposób tak obrazowy, że niemalże podskórnie czujemy ludzkie tragedie, które często były zgotowane ludziom przez innych ludzi.


„Znajdziesz mnie w cieniu Guayacan” to monumentalna powieść, od której nie sposób się oderwać. Pasjonująca, wciągająca i doskonale skonstruowana. Niezwykle wartościowa pod względem zarówno literackim, jak i historycznym. A do tego to naprawdę kawał świetnej historii sensacyjnej. Polecam, warto przeczytać oba tomy serii!



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Czarna Owca.


sobota, 5 czerwca 2021

Jarosław Czechowicz "Gorsza"

 Trzy zamknięte w piwnicy kobiety, w tym jedna zakneblowana. Tak zaczyna się najnowsza książka Jarosława Czechowicza, znanego wśród blogosfery recenzenta i krytyka, prowadzącego popularny blog „Krytycznym okiem”. „Gorsza” to jego trzecia powieść, stanowiąca niezwykle poruszające studium przemocy, prześladowań wśród młodzieży i ich konsekwencje w życiu dorosłym.

Historia przedstawiona jest na kilku płaszczyznach, poznajemy główną bohaterkę Magdę, która pracuje w krakowskim MPK i prowadzi miejskie autobusy. Jest po rozwodzie, do którego z pełną premedytacją doprowadziła. Nie lubi kobiet, a jej jedynym przyjacielem jest kumpel z lat szkolnych, Gruby, który także ma szafę pełną demonów.

Pewnego razu Magda, podczas kolejnej miejskiej trasy, zauważa w prowadzonym przez siebie autobusie, znajomą twarz ze szkolnej przeszłości. Twarz, o której chciałaby zapomnieć, ale nie może. To nieoczekiwane spotkanie przywołuje wszystkie bolesne i okrutne wspomnienia z przeszłości kobiety i uruchamia spiralę nienawiści i zemsty.


Autor w swojej książce ukazuje mechanizmy działania psychologii tłumu, kiedy kilka osób w małej społeczności (w tym przypadku w klasie, wśród młodych ludzi) dokonuje wielu groźnych aktów przemocy i prześladowań, a reszta milcząco to albo aprobuje, albo pozostaje na wszelkie działania obojętna. W „Gorszej” przedstawione są konsekwencje takich zachowań, które zbierają swoje żniwo po wielu latach. Nic co zostało dokonane, nie pozostanie bez reperkusji, zarówno u krzywdzonych, jak i krzywdzących. 


Książka Jarosława Czechowicza to poruszający thriller psychologiczny, który powinien być lekturą obowiązkową w klasach licealnych, jako nauczka, ale i przestroga.

Polecam, kawał dobrej prozy!





piątek, 7 maja 2021

Zbigniew Zborowski "Spotkajmy się, zanim przyjdzie zima."

Z twórczością Zbigniewa Zborowskiego spotkałam się już wcześniej. Jego dylogia Trzy odbicia w lustrze i Pąki lodowych róż do teraz znajduje się w moim osobistym TOP 10. Najnowsza powieść, Spotkajmy się, zanim przyjdzie zima, ma szansę zrzucić z panteonu tamte dwie historie. 


Akcja książki rozpoczyna się w czasach współczesnych, w Warszawie, kiedy to Monika Wilczyńska udaje się na sesję hipnozy do znanego psychiatry. Młoda kobieta nie pamięta nic ze swojego dzieciństwa, praktycznie narodziła się w wieku 10 lat, kiedy to została znaleziona z raną postrzałową głowy. Dlatego chce sobie przypomnieć, co działo się z nią wcześniej. Kiedy zostaje wybudzona, pierwsze co widzi, to zdemolowany gabinet lekarza i przerażenie w jego oczach. Od tego momentu, jej życie zaczyna przypominać kadr z sensacyjnego filmu. Tymczasem czytelnik przenosi się do końca XIX, na Wileńszczyznę, gdzie młodziutka Aleksandra Zaporewicz i dzielny powstaniec, Jan Młynarski, przysięgają sobie miłość i dzielą się złotą monetą pięciorublową, która ma im przynieść szczęście i kiedyś na powrót połączyć ich losy. Od tej chwili rozpoczyna się wędrówka tych dwóch połówek złotej monety, które przechodzą przez ręce różnych ludzi, przez kolejne dekady. Rewolucja październikowa, zamach w Sarajewie, wybuch I wojny światowej, początki nazizmu, wreszcie II wojna światowa. Moneta łączy i dzieli ludzi, zdając się wpływać na ich losy. A tymczasem Monika, teraz i tutaj, w Warszawie, wraz z komisarzem Igorem Nowakiem, próbują rozwikłać tajemnicę przeszłości kobiety. 


Książka Zbigniewa Zborowskiego to prawdziwy majstersztyk. Tajemnice, zagadki, historyczne realia, bolesne prawdy i do bólu realistyczne opisy okrucieństwa rodzaju ludzkiego, to wszystko sprawia, że książkę się nie czyta, a wręcz połyka. 


Jestem zachwycona fabułą, pomysłem, zgrabnym łączeniem wątków i przygotowaniem autora od strony historycznej. Polecam serdecznie, to niesamowita historia, od której nie sposób się oderwać. Tymczasem czekam na tom II, bo od samego autora wiem, że właśnie nad nim pracuje. 




Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Czarna Owca.



niedziela, 26 lipca 2020

Krzysztof Domaradzki "Sprzedawca"

Ta recenzja będzie krótka:
TA KSIĄŻKA TO SZTOS!
Koniec recenzji.

Nie, no, żartowałam. Ale w sumie powyższe zdanie naprawdę by wystarczyło. Czegoś takiego właśnie potrzebowałam! Inteligentnej, wciągającej, dynamicznej historii. Opowieści o złu, które może czaić się w kimś, po kim nigdy nie spodziewalibyśmy się wynaturzeń, okrucieństwa w czystej postaci i sadyzmu.

Kacper Berger to trzydziestosześcioletni wybitnie uzdolniony coach, który z wyróżnieniem ukończył warszawską SGH. Pracował w różnych znanych korporacjach i teraz robi karierę w polskim oddziale brytyjskiego koncernu, zarabiając ogromne pieniądze. Jeździ czarnym Mercedesem AMG, ma piękny apartament w Warszawie i willę w Konstancinie. Spotyka się z ambitną bizneswoman, lubi dobre whisky, nie żałuje pieniędzy na dobre używki, a kokaina wysypuje mu się z kieszeni. A, i jeszcze jedno! Szczególnie upodobał sobie biuściaste naturalne blondynki. Które uwielbia… mordować. Tak, drodzy państwo, przystojny, ujmujący i ambitny Kacper Berger jest seryjnym mordercą. Przywitajcie się, bo już nic nie będzie takie samo.

Nie będę streszczać tej książki, bo nie chcę zbyt wiele zdradzać, ani odbierać wam przyjemności czytania tej genialnej historii. Dodam jedynie, że oprócz wątku kryminalno-sensacyjnego, sporo tutaj czarnego humoru, głównie za sprawą myśli Bergera, które niekiedy okrutne i bezduszne, jednocześnie bawią i w sposób ironiczno-żartobliwy opisują życie współczesnych trzydziestolatków, dla których robienie kariery w stolicy jest głównym celem i jedyną pasją. Autor świetnie orientuje się się w kwestiach biznesowych, tworząc środowisko naturalne, w którym porusza się nasz seryjny morderca, a jednocześnie świetny biznesmen. Ukazuje również degrengolade tego środowiska, upadek i niskie instynkty które rządzą ludźmi, obracającymi olbrzymią gotówką. 

„Sprzedawca” to wytrawny thriller, łączący elementy psychologii, psychologii biznesu, czarnej komedii i motyw pasjonującego śledztwa.
Polecam, to prawdziwa czytelnicza uczta.

Chapeau bas, panie Domaradzki!


Za książkę dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

poniedziałek, 6 sierpnia 2018

S.K. Tremayne "Dziecko ognia"

Kolejny audiobook za mną, po wcześniejszych rewelacyjnych „Bliźniętach z lodu” z wielką ochotą sięgnęłam po „Dziecko ognia” S.K. Tremayne. I nie zawiodłam się.

Autor przenosi nas na ponure, ale urokliwe wrzosowiska w Kornwalii, gdzie nad brzegiem oceanu znajdują się nieczynne już kopalnie, należące do tysiącletniego rodu, na którego czele stoi teraz zdolny londyński prawnik, David. Mieszka wraz z synkiem Jamiem w pięknej i mrocznej rezydencji w Carnhallow, starając się godzić obciążającą pracę z wychowaniem syna i utrzymaniem rodowej posiadłości. Kiedy w jego życiu pojawia się o dziesięć lat młodsza Rachel, na nowo zaczyna budować swoje życie, które zostało zdruzgotane przez śmierć ukochanej żony-Niny. Nina zginęła w tajemniczych okolicznościach, spadając do szybu kopalni, a jej ciała nigdy nie odnaleziono.

David i Rachel pobierają się po kilku tygodniach znajomości i młoda żona zamieszkuje w rezydencji. Powoli odnajduje się jako żona Davida i przybrana matka Jamiego. Chłopiec, kiedy jeszcze byli w Londynie, był dla niej miły i odnosił się do niej z sympatią, lecz gdy przybywają do Carnhallow, jego nastawienie się zmienia. Rachel czuje się obserwowana, chłopiec twierdzi, że widzi swoją zmarłą matkę, David cały tydzień pracuje w Londynie, a młoda kobieta zaczyna coraz bardziej pogrążać się w mrocznej, rodem z horroru atmosferze kornwalijskiej rezydencji. Poznaje historię rodu swojego męża, którego bogactwo zbudowano na śmierci setek osób zatrudnionych w kopalniach. Jednocześnie zmaga się z tragiczną przeszłością i próbuje odkryć to, co naprawdę stało się z żoną Davida. Rzeczywistość zdaje się przerastać Rachel, wydarzenia, które następują po sobie lawinowo są bardziej niż przerażające i dziewczyna już nie wie, czy to jej własny obłęd, czy to jej nowa rodzina jest szalona.
„Dziecko ognia” to sprawnie napisany thriller z elemntami horroru, z niesamowicie podtrzymywaną atmosferą grozy, która sprawia, że gdy czytamy lub słuchamy tej historii późno w noc, to każdy cień w naszym pokoju zdaje się być potworem czyhającym na główną bohaterkę.


Polecam wielbicielom gatunku, audiobook był czytany przez Wojciecha Żołądkowicza i Annę Moskal, podział na role, w przypadku narracji bohaterki i bohatera jeszcze bardziej wzmacnia odbiór tej przerażającej i zaskakującej opowieści. 


wtorek, 10 lipca 2018

S.K Tremayne "Bliźnięta z lodu"

„Bliźnięta z lodu” autorstwa S.K. Tremayne to kolejny audiobook, który przesłuchałam za pośrednictwem aplikacji Storytel. Dwa słowa o tej formie „czytania” książek. Nie byłam do niej przekonana, ale za sprawą pewnej fajnej dziewczyny z Gołdapi (Sylwia, dzięki!), spróbowałam i naprawdę jestem bardzo na TAK. Kiedy oczy pragną odpoczynku, włączam audiobooka i daję się wciągnąć w atmosferę książki czytanej. „Bliźnięta z lodu” nie dość, że ujęły mnie fabułą, to jeszcze osoba lektorki, a raczej jej głos i interpretacja bardzo mnie przekonały (czytała pani Paulina Raczyło).

Wracając do samej książki: to rasowy thriller psychologiczny, ze sprawnie zbudowaną atmosferą grozy, tajemnicą, niedopowiedzeniami i rozpaczliwą historią o próbie budowania sobie życia po niedawno przeżytej tragedii. Sara i Angus wciąż trwają w żałobie po tragicznej śmierci jednej z bliźniaczek. Lydia zginęła, została im Kirstie. I teraz trójka życiowych rozbitków trafia na osamotnioną szkocką wyspę, na której stoi dom, który odziedziczył Angus. Tutaj będą zmagać się z przeszłością i łatać swoje rozerwane na strzępy życie. 

Autor umiejętnie buduje napięcie, sukcesywnie odkrywając kolejne elementy układanki, wciąga czytelnika w subtelną nić intrygi, tak jak bohaterowie dają się pochłonąć mroźnej szkockiej bagnistej wyspie. 

Nie będę zdradzać nic więcej, możecie być pewni, że każdy rozdział przyniesie coraz więcej znaków zapytania dotyczących okoliczności śmierci Lydii (czy na pewno jej?), a bohaterowie wcale nie okażą się tacy, za jakich braliśmy ich na początku.


„Bliźnięta z lodu” to intrygujący thriller psychologiczny, a audiobook i sugestywna interpretacja pani Pauliny Raczyło niejeden raz sprawiały, że po plecach wędrowały mi dreszcze grozy i z zaniepokojeniem oglądałam się za siebie, aby sprawdzić, czy nie stoi za mną mała dziewczynka, a ja sama nie znajduję się na mrocznej wyspie pełnej znaków zapytania. Polecam gorąco!


środa, 7 marca 2018

"Kredziarz" C.J. Tudor

„Kredziarz” C.J. Tudor to thriller przedstawiający historię mordercy, który przez lata potrafił doskonale ukrywać swą tożsamość, bawił się ludźmi i rzucał fałszywe tropy. Akcja toczy się w małym miasteczku w połowie lat osiemdziesiątych. Grupka nastoletnich przyjaciół, Eddie, Gruby Gav, Mickey Metal, Hoppo i Nicky, spędzają razem czas, bawią się, kłócą, nie wiedząc jeszcze, że wkrótce zdarzy się coś, co na zawsze zmieni ich życie. Podczas zabawy na wesołym miasteczku dochodzi do tragicznego w skutkach wypadku, jedna z koleżanek zostaje ciężko ranna i trafia do szpitala. Losem Elisy interesuje się dziwaczny nauczyciel, pan Halloran, z którym łączy Eddiego coś na kształt przyjaźni. Zainteresowanie nauczyciela losem dziewczyny nie jest tylko uprzejmością, co staje się punktem zapalnym pomiędzy Halloranem, a mieszkańcami miasteczka. Gdy dziewczyna zostaje znaleziona martwa, a jej zwłoki poćwiartowane, społeczność od razu wydaje wyrok na nauczyciela. Ale to dopiero początek wydarzeń, do których bohaterowie wracają po ponad dwóch dekadach. I wtedy i teraz pojawiają się zagadkowe rysunki rysowane kredą i wciąż nie jest wiadomo, co tak naprawdę wydarzyło się w 1986 roku.

„Kredziarz” określany jest mianem thrillera, ja dopisałabym jeszcze przymiotnik „obyczajowy” i powiem szczerze, że w niektórych momentach przypominała mi ta książka styl pisania Stephena Kinga. Tajemnice sprzed lat, małe miasteczka, nastoletni bohaterowie, którzy dźwigają swe brzemię przez lata. Eklektyczny klimat, duszna atmosfera, okrucieństwo. To wszystko bardzo było tożsame z prozą Kinga. Może dlatego oczekiwałam jakiegoś wielkiego BUM na koniec, otrzymałam zaskakujące, fakt faktem, zakończenie, ale bez zbytnich fajerwerków.


„Kredziarz” to niewątpliwie dobrze napisany thriller, wielowątkowy i powoli budujący atmosferę grozy. Jeśli pamiętacie stare książki Kinga, to ta także powinna wam przypaść do gustu.


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Czarna Owca.

sobota, 16 sierpnia 2014

Kate Atkinson "Zagadki przeszłości"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Czarna Owca.

Za każdym razem, gdy w moje ręce trafia powieść sygnowana nazwą "Czarna Seria", przeczuwam, czego mogę się spodziewać. Mrożącej krew w żyłach akcji kryminalnej, intrygi, suspensu, zaskakującej fabuły, wyrazistych bohaterów, zawiłej zagadki. Gdy "Zagadki przeszłości" Kate Atkinson zawitały do mojej biblioteczki, z podobnymi odczuciami zasiadłam do lektury tej powieści. Czy otrzymałam to, czego się spodziewałam? No cóż, i tak i nie.

Dziwna jest to książka. Niby kryminał, ale nie do końca, psychologiczna - na pewno, nieco żartobliwa - w sposób ironiczno-sardoniczny, dramatyczna - w każdym calu. Główny bohater to prywatny detektyw, były glina, Jackson Brodie, na którego biurko trafiają trzy nierozwiązane sprawy sprzed lat. Tajemnicze zniknięcie małej Olivii, która wraz z siostrą, Amelią, spała w namiocie tuż koło domu, a rankiem okazało się, że dziewczynki nie ma. Czy teraz, po ponad 30 latach Jacksonowi uda się odkryć, co stało się z małą Olivką i czy z jej zniknięciem ma coś wspólnego któraś z jej starszych sióstr: Julia, Sylvia lub Amelia? A może ojciec? A może to sprawka jakiejś obcej osoby? Kolejna sprawa to zabójstwo osiemnastoletniej Laury, która stała się ofiarą napaści niezidentyfikowanego sprawcy, który napadł na nią i innych ludzi w biurze jej ojca. Ostatnia zagadka dotyczy mężobójstwa sprzed lat dokonanego przez depresyjną Michelle. 

Wszystkie trzy sprawy zdają się być trudne do rozwiązania, a jednocześnie w dziwny sposób zazębiają się, ukazując czytelnikowi nić powiązań i zależności. Ta niesamowicie poplątana fabuła sprawia, że książkę czyta się z nieustającą uwagą i z nutką niecierpliwości i wyczekiwania na to, co jeszcze zafundowała nam autorka. Chronologia to pojęcie względne i Kate Atkinson nic sobie z tego nie robi, a jednak wszystko zaczyna się idealnie zazębiać i ukazywać czytelnikowi całkiem składny obraz. Obraz ludzi, ich demonów, pasji, grzechów, marzeń i dramatycznych decyzji. A wszystko to okraszone wisielczym czasami humorem i ironicznymi spostrzeżeniami, które mimo wszystko wywołują uśmiech na twarzy czytającego.

"Zagadki przeszłości" to książka dziwna. Wiem, powtarzam się. Dziwnie skonstruowana, zagmatwana, ale jednocześnie napisana przejrzyście, wciągająco i pomysłowo. Czyta się w oczekiwaniu na zderzenie wszystkich wątków i ułożenie ich w logiczną całość. I koniec końców się to dostaje, chociaż spodziewałam się jakiegoś mocniejszego uderzenia. Może dlatego, że przez całą lekturę zachowany jest niezwykle wysoki poziom i fabularny i konstrukcyjny, dlatego zakończenie dla mnie było nieco spłaszczone. Ale nie zmienia to mojej wysokiej oceny tej powieści, którą czytało się i smakowało (co w porównaniu z okropnościami, jakie są tam opisane jest określeniem nieco... niesmacznym) wyśmienicie. Gorąco polecam, warto przeczytać. Ale należy pamiętać, że nie jest to typowy kryminał i nie jest to typowa książka psychologiczna, a i dramat typowy też nie. Nic w tej powieści nie jest typowe, a już najmniej bohaterowie. I to stanowi o jej wartości. Naprawdę dobra książka!

środa, 16 lipca 2014

"Sieroce pociągi" Christina Baker Kline

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Czarna Owca.


Sieroce pociągi, czyli "orphan trains" były akcją humanitarną, polegającą na przesiedleniu osieroconych dzieci ze wschodniego wybrzeża w kierunku środkowych Stanów USA. W miasteczkach pojawiały się ogłoszenia o nadciągającym transporcie dzieci i na stacjach odbywała się selekcja i wybór sierot, która to do złudzenia przypominała handel niewolnikami. W latach 1853-1929 przewieziono niemal ćwierć miliona dzieci. Jedne znalazły dom, inne nie. Powieść "Sieroce pociągi" Christiny Baker-Kline pokazuje nie tylko problem sierot w ujęciu historycznym, bazując na autentycznych historiach dzieci z pociągów, ale także współczesny świat dzieci wychowywanych w rodzinach zastępczych.

Powieść ma tak naprawdę dwie bohaterki, nastoletnią Molly, która przebywa w kolejnej rodzinie zastępczej. Jej ojciec zginął w wypadku samochodowym, matka jest ćpunką, a dziewczyna szuka własnej tożsamości, nosi się jak gotka, jest zbuntowana, a tak naprawdę bardzo nieszczęśliwa. Dopiero, gdy zaczyna spotykać się z Jackiem, troszkę się zmienia. Dzięki matce chłopaka udaje się jej uniknąć poprawczaka za kradzież książki z biblioteki. W zamian ma odpracować 50 godzin w ramach prac społecznych. Jej zastępczy rodzice, a zwłaszcza "matka" jawnie nienawidzi nastolatki. Ale ta stara się tym nie przejmować. Zgadza się na prace społeczne w domu staruszki Vivian, gdzie ma zająć się porządkowaniem strychu.

Z drugiej strony poznajemy losy dziewięcioletniej Irlandki Niamh, która z rodzicami i rodzeństwem emigruje do Stanów Zjednoczonych, postrzeganych jako krainę miodem i mlekiem płynącą. Jak wielce złudny to obraz, rodzina dziewczynki przekonuje się niemal po przybyciu. Wskutek tragicznego wypadku, bohaterka zostaje całkiem sama i już wkrótce rusza "sierocym pociągiem" na zachód, w poszukiwaniu rodziny. Dużo czasu upłynie, zanim Niamh, potem Dorothy, a wreszcie Vivian osiągnie chociaż namiastkę szczęścia. Koniec końców, w jesieni życia znajdzie tych, którzy mogli być dla niej prawdziwą rodziną. A to wszystko dzięki zbuntowanej nastolatce, Molly.

Autorka w rzetelny i do bólu prawdziwy sposób pokazała los sierot, rzucanych z jednej rodziny do drugiej, kiedy to były postrzegane jedynie jako tania siła robocza, niejednokrotnie traktowane gorzej niż zwierzęta. Finał nieco przesłodzony, w typowo amerykańskim stylu, miałam wrażenie, że książka urwała się w pewnym momencie, kiedy jeszcze nie poczułam, że dotarłam do końca. Jednakże powieść naprawdę wciąga, szokuje, wzrusza i ciekawie przedstawia losy dzieci, które chciały po prostu być kochane i mieć normalną rodzinę.
Polecam, lektura niosąca nie tylko wzruszenia, ale także ukazująca autentyczne wydarzenia historyczne, które do dzisiaj są dwojako oceniane.

sobota, 2 listopada 2013

Portia da Costa "Obnażona"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Czarna Owca.


Wydawnictwo Czarna Owca, idąc chyba za ciosem i zgodnie z panującymi trendami, wypuściło kolejną serię wydawniczą, zwaną Czerwoną Serią. Konotacje są oczywiste, w serii tej znajdują się książki z nurtu literatury erotycznej, opowiadające o różnego rodzaju uciechach, skłonnościach i pragnieniach, gdzie wszystko jest nazywane po imieniu, a scena miłosna nie kończy się za drzwiami sypialni, pozostawiając czytelnika skazanego na własną wyobraźnię.

W moje ręce trafiła książka właśnie z tej serii, jest to „Obnażona” Portii Da Costa, wyraźnie wzorowana i mająca wiele odniesień do znanej w pewnych kręgach „Historii O”. Powieść zaczyna się jak banalny romans, pracownica firmy ubezpieczeniowej, Victoria Renard, boi się o swoją posadę, ponieważ wie, że jej firma została kupiona przez tajemniczego magnata finansowego. Nowy właściciel wysyła do spółki swojego pracownika, zniewalającego fotografa, Reda Webstera, który ma za zadanie przygotować dokumentację fotograficzną nowo zakupionej firmy. Vicki nie wie co się z nią dzieje, ale gdy tylko Red pojawia się blisko niej, w jej głowie pojawiają się gorące i nie mające nic wspólnego z pracą myśli. To tylko wstęp, swoista gra, która doprowadzi Vicki i Reda do realizacji ukrytych pragnień, gdzie on jest jej Panem, a ona marzy tylko o tym, aby ją sponiewierał, a potem kochał do utraty tchu.

Potem oczywiście pojawia się uczucie, tajemnica związana z Websterem, wątpliwości Vicki, czyli wszystko to, co można znaleźć w sztampowym romansidle. 

Nie ukrywam, że nie spodziewałam się wiele po tej historii i zupełnie spełniła moje bardzo niskie wymagania i oczekiwania. Cieniutka książeczka na dwie godziny lektury, trochę uczuć, kilka niegrzecznych scen, wszystko nawet ładnie się składa i spełnia swoją rolę, jako książki erotycznej. Tak więc, jeśli ktoś czasami lubi niegrzeczne historie, to „Obnażona” zapewne wpasuje się w takie właśnie oczekiwania.

piątek, 1 listopada 2013

Mariusz Zielke "Formacja trójkąta"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Czarna Owca.


„Formacja trójkąta” autorstwa Mariusza Zielke to jego druga powieść po kontrowersyjnym „Wyroku”.  Wydana przez wydawnictwo Czarna Owca, w serii zwanej Czarną, idealnie wpasowuje się w ten sensacyjno-kryminalny cykl. Jest to moje pierwsze spotkanie z prozą tego autora i muszę przyznać, że niezwykle udane. Klimat politycznych afer, przekrętów, mafii, szybkich samochodów, postrzałów, wybuchów, ostrego seksu, płatnej miłości, a także zwykłych ludzkich pragnień jest mi niezwykle bliski, ale nie dlatego, że mam to na co dzień (o nie!), lecz ze względu na osobiste upodobania i zainteresowania. 

Akcja powieści zaczyna się w momencie zabójstwa Witolda Sworowskiego, prezesa Giełdy Papierów Wartościowych. Dziennikarz Bartek Milik zaczyna zajmować się tą sprawą, jednocześnie do akcji wkracza piękna agentka ABW, Marta, oraz wkrótce na arenie pojawia się twardy gliniarz, Greg, prywatnie przyjaciel Bartka. Wkrótce agentka ABW znajdzie się w śmiertelnym niebezpieczeństwie, Milik ruszy jej z pomocą, jednocześnie czując coraz większy pociąg do pięknej dziewczyny. Ale to dopiero początek tragicznej w skutkach rozgrywki, gdzie sekrety zahaczają o najwyższe władze, a tak naprawdę okazuje się, że wszystkim rządzi pieniądz i seks. Bohaterowie wikłają się w coraz większe układy i zależności, odkrywają, jak funkcjonują najwyższe osoby w państwie. To, co ujrzą pod płaszczykiem patriotyzmu, dobra kraju i oddania społeczeństwu jest niczym innym, jak tylko zwykłym pragnieniem kasy i realizowaniem tylko własnych zachcianek.

Mariusz Zielke uwikłał swoich bohaterów w zagmatwaną intrygę, gdzie każdy ich krok może być ostatnim, a rozwiązanie wcale nie jest oczywiste i jednoznaczne. 

Powieść wciąga od początku do końca, czyta się ją jak świetny scenariusz zgrabnej historii sensacyjno-obyczajowo-kryminalnej, ze sporą domieszką erotyki, złych charakterów i nader celnego rysu naszej teraźniejszości.

„Formacja trójkąta” na pewno zaspokoi czytelników lubiących inteligentną fabułę, bohaterów z krwi i kości, świetne dialogi i nieszablonowe zakończenia. Niewątpliwie należę do takiej właśnie grupy czytelniczej, dlatego wpisuję tę powieść na moją osobistą listę najciekawszych książek. Polecam.

„Milik przysłuchiwał się tej rozmowie i mógł powiedzieć jedno: jeśli wszystkie śledztwa w tym kraju wyglądają podobnie, to przestępcy mogą się czuć bezkarni. Prokuratorów nie obchodził wynik śledztwa, wina, kara czy cokolwiek w tym koszyku usług. Oni chcieli się upewnić, że prywatna wendeta Marty nie skończy się jakąś wielką chryją na poziomie Sejmu, komisji śledczej czy – nie daj Boże – organów Unii Europejskiej. Możesz zamordować, kogo chcesz, ukraść, na co masz ochotę, napierdalać się z gangsterami na głównej ulicy miasta, tylko – na Boga – nie każ nam za to ponosić odpowiedzialności.” [1]


[1] Str. 192, Formacja trójkąta, Mariusz Zielke, Czarna Owca, Warszawa 2013.

czwartek, 12 września 2013

Arne Dahl "Sen nocy letniej"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Czarna Owca.
 
 
Arne Dahl znajduje się na liście pisarzy, po których powieści sięgam w ciemno. Kiedyś, przypadkiem trafiłam na jego książkę traktującą o specjalnej jednostce policji zwalczającej przestępczość międzynarodową i od tamtej pory niecierpliwe czatuję na kolejne odsłony tej serii. Drużyna A, bo tak właśnie nazywa się jednostka, to grupa niezwykle różnorodnych ludzi, którzy z olbrzymim zaangażowaniem działają na arenie walki z międzynarodowymi najcięższymi przestępstwami.
W najnowszej powieści z cyklu, zatytułowanej „Sen nocy letniej”, grupa staje do trudnej rozgrywki nie tylko z pomysłowym mordercą, który porusza się po Europie tak swobodnie jak po własnym podwórku, ale także musi się borykać z wieloma zmianami wewnątrz organizacji, co czasami okazuje się bardzo trudne.
Legendarny przywódca Drużyny A odchodzi na emeryturę, jego miejsce zajmuje Kerstin Holm. Jej partner (i w sumie główny bohater poprzednich części) Paul Hjelm także opuszcza szeregi jednostki, aby objąć  szefostwo nad Biurem Spraw Wewnętrznych. W tym samym czasie do Drużyny A zostaje przyjęty młody policjant, Anders, który ukrywa swoje homoseksualne skłonności. I w tym trudnym dla wszystkich momencie uderza on. Morderca. Niezwykle sprawny, niezwykle pomysłowy, przenikający szeregi jednostki jak duch, widziany przez wszystkich, przez nikogo nie zapamiętany. Zabójstwo gwiazdy telewizji, zamordowana polska pielęgniarka, młody Kurdyjczyk znaleziony z nożem w piersi, dziwnie okaleczone ciało pływające w jeziorze. I trop wiodący do Polski, do Poznania, gdzie wzorem Łodzi, łowcy skór znaleźli swoją rynkową niszę. Co łączy te wszystkie dziwne zabójstwa? Dlaczego Anders został zaatakowany w poznańskim parku? Co oznaczają dziwne tatuaże, które miały na swoim ciele wszystkie ofiary? I wreszcie? Czy jest możliwe czytanie w myślach ludzi, którzy skrzywdzeni, tak bardzo chcieli śmierci tych wszystkich osób? I gdy wreszcie porwali się na ten straszny czyn, okazywało się, że ktoś zrobił to już za nich? Kim jesteś, duchu?
Powiem szczerze, że im dalej w las tym więcej drzew. Im mocniej zagłębiałam się w lekturę, tym więcej pytań rodziło się w mojej głowie i coraz bardziej kuriozalne odpowiedzi automatycznie pojawiały się w umyśle. Lecz i tak autor mnie zaskoczył i sprawił, że polubiłam jego prozę jeszcze bardziej. Bo książki Dahla to nie tylko pasjonujące kryminały, to także obraz na współczesne problemy społeczne, polityczne, a to wszystko przekazane językiem czasami poetyckim, pełnym przenośni, porównań, smakowitym, lekko uduchowionym. Co w konfrontacji z mocnym przekazem treści stanowi fantastyczne połączenie, podnoszące wartość tych powieści. Polecam z pełną odpowiedzialnością, świetny kryminał podany w równie świetnej formie.