Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Kobiece. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Kobiece. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 lutego 2021

Sara Antczak "Lina"

 Mogę o sobie, nie bez kozery, powiedzieć: ta babka ma nosa do książek! A co! Trzeba się afirmować, jeśli jest ku temu powód! Kolejna książka, kolejna młoda stażem autorka i kolejny strzał w dziesiątkę!

Przestawiam wam „Linę” Sary Antczak, wrocławskiej autorki, którą poznałam osobiście. Z tym większą przyjemnością przeczytałam książkę, która okazała się wyśmienitą historią o młodych ludziach poharatanych przez los.

Mikołaj jest byłym ćpunem, przeżył traumę związaną ze stratą bliskiej osoby, teraz jest członkiem znanego i bardzo wymagającego klubu wspinaczkowego. Sam wciąż walczy z demonami, które go nie opuszczają, balansując na granicy szaleństwa i brawury.

Nina to młoda dziewczyna, która od trzeciego roku życia wychowywała się w placówkach państwowych. Skrzętnie ukrywa własną koszmarną przeszłość, na równi z zakrywaniem licznych blizn, szepcących jej przedramiona. To co przeżyła w „przechowalni”, na zawsze ją naznaczyło. Jednak to we „wspinach” i walce z potworami, wciąż siedzącymi w jej głowie, upatruje dla siebie szansę, aby chociaż na chwile odciąć się od przeszłości.


Gdy spotyka Mikołaja, bezczelnego, obcesowego i pełnego złości do świata, nie wie jeszcze, że dla nich obojga to spotkanie okaże się być może wyjściem z impasu. Jednak, czy będzie to takie proste?

O nie, moi drodzy, w tej książce nic nie jest proste. Autorka świetnie pokazała zagubione młode dusze, które ukształtowane zostały przez przebyte traumy. Możemy wczuć się w głównych bohaterów i poczuć ich ból. Na uwagę zasługuje świetne przygotowanie Sary Antczak do prezentowanego tła powieści, czyli tematyki wspinaczkowej. Widać, że autorka wie, o czym pisze, sama para się tym sportem i czuć tę pasję na każdym kroku.


To nie błahy romans, naszpikowany scenami erotycznymi. Tych tutaj nie znajdziecie. To piękna, pełna bólu historia o młodości, traumach dzieciństwa, walce z własnymi słabościami. A także o sile miłości.

Polecam, ja jestem tą książką zauroczona!






wtorek, 22 września 2020

Robert Ziębiński "Lockdown"

 Wszyscy przeżyliśmy lockdown, kiedy wybuchła pandemia koronawirusa i okazało się, że musimy zostać w domach. Firmy przeniosły się na system homeoffice, pozamykano sklepy kina, salony kosmetyczne. A także banki. A co, jeśli wówczas okazałoby się, że pilnie potrzebujemy ogromnej sumy pieniędzy, bo porwano nasze dziecko?

W takiej właśnie sytuacji zostaje postawiona bohaterka powieści „Lockdown”, autorstwa Roberta Ziębińskiego.


Olga Maj, multimilionerka, bizneswoman, samotnie wychowująca dorastającą córkę, Dominikę, nie wie, że atakująca ludzi tajemnicza śmiertelna choroba, będzie w sumie jej najmniejszym problemem. Dominika zostaje porwana, a jej kierowca, Karol, prawdopodobnie nie żyje. Porywacze żądają okupu w wysokości dziesięciu milionów euro. Czyli czterdziestu milionów złotych. Gdyby nie to, że banki są nieczynne, ta suma nie stanowiłaby dla Olgi problemu. Ale co w sytuacji, gdy Warszawę opanowało wojsko, na ulicy umierają ludzie, a w domu kobieta ma zaledwie milion złotych? Wówczas z pomocą przychodzi pracownik pani Maj, którego nie tak łatwo zabić. Rozpoczyna się jazda po opanowanej przez pandemiczną gorączkę Warszawie, podczas której bohaterowie odwiedzają podejrzane i doskonale znane w półświatku miejsca, gdzie kontaktując się z gangsterami-biznesmenami, sołncewską mafią i ludźmi rządzącymi podziemiem stolicy, zbierają sumę potrzebną do wykupu dziewczyny.


Jest to pełna niebezpieczeństw wycieczka po Warszawie, trup ściele się gęsto, nie tylko wskutek pandemii, ale i poprzez gangsterskie rozgrywki. Akcja toczy się dynamicznie, odkrywane są kolejne karty i brudne sekrety, a także powody, dla których Dominika została porwana. 

Autor stworzył niezwykle sugestywny obraz miasta ogarniętego śmiertelną chorobą, w której w ciagu kilkunastu godzin bohaterowie muszą uratować dziecko i siebie. 

„Lockdown” to wciągająca powieść sensacyjna, ograniczona czasem, a przez to jeszcze bardziej trzymająca w napięciu. Warszawa pokazana przez autora, jest groźna, brudna, podejrzana, a jednocześnie na swój sposób ujmująca, niczym w „Gangach Noego Jorku” Scorsese.

Polecam, świetna lektura, dla wszystkich wielbicieli dobrych sensacyjnych powieści.






niedziela, 3 maja 2020

Klaudia Muniak "Psychopata"

Klaudia Muniak z wykształcenia jest biotechnolożką, zajmowała się także nanotechnologią. Teraz daje się poznać jako autorka thrillera medycznego i zarówno od strony merytorycznej, jak i fabularnej, jest to całkiem pozytywne spotkanie literackie.

W powieści „Psychopata” funduje nam wycieczkę po zakamarkach ludzkiego umysłu i ukazuje do czego zdolny może być człowiek, którego mózg zostanie poddany pewnym impulsom. Główna bohaterka, to Maja Lipska, która pracuje w ośrodku badawczym, gdzie prowadzone są badania nad nowotworami mózgu. Pozostaje w związku z Olkiem, przystojnym gliniarzem, który prowadzi śledztwo w sprawie tajemniczych zabójstw kobiet. Dla Mai wszystko zmienia się po pewnej konferencji, kiedy budzi się na ławce w parku i orientuje, że gdzieś zgubiła jeden dzień. Potem w jej głowie pojawiają się makabryczne obrazy, pełne krwi i przemocy. Zauważa u siebie fascynację owymi wizualizacjami, zaczyna łapać się na tym, że wokół niej dzieje się coś zagadkowego, nad czym nie ma kontroli. Czy to prawda, że w każdym z nas tkwi jakiś pierwiastek socjopaty i wystarczy tylko odpowiedni impuls, aby uaktywnić te skrywane mordercze skłonności? Pytania się mnożą, ofiary też, Olek łapie potencjalnego winnego, a Maja… no cóż. Przekonajcie się sami.

„Psychopata” to zgrabnie napisany thriller z dużą dawką informacji dotyczących metodologii badań nad neurogenezą. Jest tego sporo, co stanowi tło rozgrywających się wydarzeń. Nie brakuje także pełnych uniesień scen erotycznych i tajemnicy, która unosi się nad bohaterami. A wszystko prowadzi do bardzo zaskakującego końca.

Polecam, to całkiem wciągający thriller medyczny, z wyrazistymi bohaterami i zagadkową fabułą. A ja tymczasem czekam na tom II.


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Kobiecego.

niedziela, 8 września 2019

Alicja Sinicka "W jego oczach"

Alicja Sinicka to młoda stażem autorka, która zdobyła serca czytelniczek debiutancką powieścią „Oczy wilka”.

Historia tajemniczego Artura Mangano i Leny od samego początku naznaczona była sekretami z przeszłości, niedopowiedzeniami i atmosferą rodem z psychologicznego thrillera. A teraz autorka funduje nam dalsze losy tej niecodziennej pary i ponownie zabiera nas do małej miejscowości nad jeziorem i do imponującej posiadłości rodziny Mangano.
Lena zdaje się być szczęśliwą narzeczoną Artura, który wydaje się nie widzieć świata poza swoją dziewczyną. Lecz mężczyzna nie jest w stanie tak do końca się otworzyć przed ukochaną, uznając, że są pewne rzeczy, którymi nie musi dzielić się z Leną. Właśnie ta dziwna rezerwa i tajemniczość denerwują bohaterkę, a kiedy wokół niej zaczynają się dziać dziwne i niepokojące rzeczy, Lena zaczyna wątpić w szczerość słów Artura. A także we własną poczytalność. A co, jeśli jest chora, tak samo jak jej ciotka?

Dziewczyna znajdzie się w samym środku szalonej intrygi, a miłość jej i Artura Mangano po raz kolejny napotka na swojej drodze ogrom przeciwności i zagrożeń.
Natomiast końcówka pozwala domniemywać, że to jeszcze nie koniec tajemniczej historii Leny i Artura.


Muszę przyznać, że autorka ma niezłe pomysły, aby zagmatwać fabułę i zarzucić czytelnika pytaniami bez odpowiedzi. Są jednak pewne rzeczy, które wpłynęły na moją nieco niższą ocenę tej książki, niż tomu pierwszego, który podobał mi się bez żadnych większych zastrzeżeń. Przede wszystkim irytowało mnie to, że zamiast prowadzić dialog pomiędzy bohaterami, autorka zdecydowała się na opisywanie ich wzajemnych interakcji. Straciło to nieco na dynamice i nie pozwoliło się wczuć w sytuację bohaterów. Wolę jednak emocjonalne dialogi, niż opisy tego co kto powiedział i co czuł. Nie zmienia to faktu, że to ciekawie napisana książka i jeśli czytaliście tom pierwszy, na pewno powinniście sięgnąć po „W jego oczach”. No i oczekiwać na to, co jeszcze autorka zafunduje bohaterom w tomie trzecim, który według mnie powinien powstać.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Kobiecego.

środa, 4 lipca 2018

Susan Lewis "Nie ukryjesz się"

O czego by tu zacząć? Niezwykle rzadko z trudem zbieram myśli i układam je w słowa. Ale po przeczytaniu książki „Nie ukryjesz się” autorstwa Susan Lewis jakoś mam problem z przekazaniem wam wszystkich emocji, wzruszeń i szoku, które inwazyjnie dopadły mnie podczas lektury. Może zacznę od tego, że przeczytałam książkę praktycznie w jeden dzień i kawałek nocy, prawie 500 stron przemknęło sama nie wiem kiedy. To też o czymś świadczy, bo gdy książka mnie wciągnie, czytam do bólu.

O czym jest ta powieść?
O ogromnej ludzkiej tragedii. O bólu. O szoku. O miłości. O tym, że czasami ludzie rodzą się po prostu źli. Albo czasami zmieniają w tych złych i to w taki sposób, że nie jesteśmy w stanie nic z tym zrobić.

Justine i Matt mieli wszystko, co tylko młodzi ludzie mogą mieć. Piękny dom, inspirujące zawody, pieniądze, sławę, zagraniczne wyjazdy. Śliczną córeczkę Abby i synka Bena. Kiedy dzieci zbliżały się do dorosłości, urodziła się jeszcze jedna córeczka. Ale już wtedy nie działo się dobrze w ich rodzinie. Pojawiło się zło. Zło, które sączyło się niczym jad w ich rodzinę i doprowadziło do zmiecenia z powierzchni wszystkiego, co było dla nich sensem życia. Ale nie tylko dla nich. Dla ich rodziny, przyjaciół, otoczenia także.

„Nie ukryjesz się” to rasowy thriller i dramat psychologiczny, ze wstrząsającą i tajemniczą fabułą, tak umiejętnie poprowadzoną, że każda kartka nie tylko przybliża czytelnika do poznania tajemnicy, ale także zmusza do coraz szybszego pochłaniania kolejnych stron. A to, czego się dowiemy, całkowicie nas rozbroi i porządnie wstrząśnie.
W fabule jedna z bohaterek wspomina pewną książkę, która została także zekranizowana. „Musimy porozmawiać o Kevinie”. Jeśli ktoś oglądał lub czytał tę powieść, tutaj może spodziewać się czegoś jeszcze… gorszego.


Polecam tę książkę wszystkim pasjonatom thrillerów psychologicznych, ceniących złożoną konstrukcję bohaterów, powolne odkrywanie tajemnic i zaskakujące zwroty akcji. Zapewniam też, że i wzruszeń nie zabraknie, niezwykle rzadko płaczę podczas lektury książek, a tutaj poleciała łza i to niejedna. Naprawdę warto przeczytać!

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Kobiecego.

czwartek, 23 listopada 2017

W. Bruce Cameron "Psiego najlepszego, czyli Był sobie Pies na Święta"

Wszelkie książki, gdzie bohaterowie są zwierzętami, zawsze wzbudzały we mnie szereg emocji i wzruszeń. Powieścią, na której wylałam morze łez, był „Biały Bim, Czarne Ucho”. Historia, która zdruzgotała moje dziecięce serce, bardzo wyczulone na niedolę zwierząt.
Gdy w moje ręce trafiła książka „Psiego najlepszego” z takim samym przyspieszonym biciem serca przystąpiłam do jej lektury. Może i lat mi przybyło, ale wrażliwość i miłość do zwierzaków pozostała.

Mamy tutaj pieska, który okazuje się suczką o imieniu Lucy. I to suczką w zaawansowanej ciąży. Mamy nieodpowiedzialnych właścicieli. Mamy zimę i radosny świąteczny czas. Jest też bohater, Josh, który kompletnie nie wie jak opiekować się psem, a co dopiero szczeniaczkami. I jest Kerri, pracownica schroniska, która sporo namiesza w życiu mężczyzny. Może nawet bardziej jak i Lucy.

„Psiego najlepszego” to świąteczna historia o wrażliwości, miłości, odpowiedzialności i… zwariowanych, słodkich szczeniaczkach. Opowieść o tym, że zwierzęta czują, że cierpią, tęsknią. Kochają bezwarunkowo, a ludzie czasami na taką miłość wcale nie zasługują. Oprócz kwestii prozwierzęcych, opieki nad zwierzętami, książka opowiada o miłości, przyjaźni, wartościach rodzinnych i szukaniu szczęścia w życiu. 


Książka przeznaczona jest zarówno dla starszych dzieci, jak i dla dorosłych. Traktuje o prostych prawdach, o tym co w życiu jest ważne, a wszystko ukazane zostało w magicznej atmosferze świąt. Dodatkowo w opowieści znajdą się praktyczne rady na temat opieki nad czworonogiem, które na pewno niejednemu obecnemu lub przyszłemu właścicielowi pieska się przydadzą. Polecam, ciekawa i wzruszająca historia dla wszystkich zwierzolubów.


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Kobiecego.