Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakręty losu-Braterstwo krwi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakręty losu-Braterstwo krwi. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 stycznia 2019

Historia braci Borowskich wraca w nowej odsłonie :)

Zakręty losu (1)

Dwie przyrodnie siostry, dwóch rodzonych braci. Zaplątani w sieć rodzinnych zobowiązań, potężnych namiętności i układów narkotykowego świata. 
Wydaje się, że wreszcie wszyscy dobili do spokojnej przystani: Piotr i Anka, którzy znajdują swoją dojrzałą miłość, oraz ich córki – Kaśka i Gośka, które zostają przyrodnimi siostrami. Od teraz ma być tak, jak powinno być: ciepło, spokojnie, bezpiecznie. Jednak kiedy w ich życiu pojawiają się dwaj bracia: Krzysztof i Łukasz, odmienni jak dzień i noc, na jaw wychodzą mroczne sekrety, a historia z przeszłości odżywa. Nowa rodzina, która miała wszystkim dać szczęście, uruchamia lawinę dramatycznych zdarzeń, nad którymi trudno zapanować.
Co jest ważniejsze: więzy krwi czy wybory serca?
Gdzie się kończy wolna wola, a zaczyna przeznaczenie?
Co wybrać, gdy każda decyzja będzie zła?


Link do przedsprzedaży -> KLIK!


Zakręty losu. Braterstwo krwi (2)

Czasem jeszcze im się to śniło. Wracało w koszmarach, zrywając z łóżka w środku nocy. Ale to tylko zły sen: wszystko zostało załatwione, sprawa zamknięta. Rany już się zabliźniły, czekała ich dobra przyszłość. Do czasu…
Najpierw była miłość – jak grom z jasnego nieba. Potem rodzinna tragedia, która rozdzieliła ich na trzynaście lat. Ona straciła siostrę, on musiał zapomnieć o bracie. Gdy znów się spotkali, postanowili być ze sobą już na zawsze, na dobre i na złe. Bardzo chcieli nie pamiętać o przeszłości, ale ona się o nich upomniała. „My nie zapominamy” – trzy słowa zapisane na białej kartce znów wywróciły ich życie do góry nogami.
Krzysiek kocha żonę do szaleństwa, a ona niedługo ma urodzić ich dziecko.
Kaśka chciałaby wymazać przeszłość, ale Krzysiek wciąż myśli o swoim bracie.
Łukasz wie, że zrujnował im życie, ale przecież nawet największy grzesznik może odkupić swoje winy – a on bardzo tego chce.
Okazuje się, że są sprawy, które trudno ostatecznie zamknąć, a przeszłość zawsze wystawia słony rachunek.
Czy tym razem wreszcie im się uda przechytrzyć zły los?


Link do przedsprzedaży -> KLIK!


Zakręty losu. Historia Lukasa -> 

Był zwykłym chłopakiem, który chciał przeżyć życie według swojego scenariusza. Kiedy najbliżsi odebrali mu marzenia, zszedł na drogę zła. 
Półświatek, wymuszenia, narkotyki – to była jego codzienność. Na powierzchni trzymała go tylko miłość. Gdy ona umarła, on stracił ostatni powód, by próbować ocalić w sobie dobro. 
Po latach los stawia go przed wyborem: zerwać z przeszłością i stawić czoło mafii lub dalej tkwić w przestępczym bagnie. W tę sytuację zostaje wplątany jego brat wraz ze swoją dziewczyną: on ma go bronić jako adwokat, ona oskarżać – jako prokurator.
Unika więzienia, ale cena jest bardzo wysoka – musi zmienić tożsamość i na zawsze zniknąć.
Po kilku latach mafia uderza ponownie, a uśpione demony się budzą.
Tym razem jednak Łukasz walczy nie tylko z nimi, ale także ze sobą – by z ciemnego świata wrócić na jasną stronę mocy.
Czy mu się uda?


Link do przedsprzedaży -> KLIK!







wtorek, 8 stycznia 2013

Trylogia Zakręty losu wyróźniona:)

W rankingu portalu Granice.pl moja ukochana trylogia, czyli opowieść o braciach Borowskich znalazła się na 1 miejscu Lektur z dreszczykiem, rankingu, przygotowanym przez Sylwię Szymkiewicz-Borowską.

Bardzo miła to wiadomość:)

Jeszcze milsze są Wasze listy, w których piszecie tak wiele wspaniałych opinii o moich książkach. W ostatnim czasie jest mi trochę ciężko, z różnych względów i te pełne radości maile naprawdę podtrzymują mnie na duchu.
Dziękuję :)))

Tutaj link do wspomnianego wyżej rankingu: Granice.pl


piątek, 19 października 2012

Moje osobiste:)

Te osoby, które czytają moje powieści i śledzą bloga, wiedzą już, że moja ukochana trylogia jest w sprzedaży. Co mnie niezmiernie cieszy, oczywiście:) Pisałam ten cykl półtora roku, od 2009 do 2010 roku, wykorzystując kilka prawdziwych historii, opowieści, a także trochę osobistych doświadczeń. No i także siłę wyobraźni i dobrodziejstwo weny.
Mam nadzieję, że historia o braciach Borowskich przypadnie Wam do gustu, dla mnie najważniejsza jest część trzecia, czyli Historia Lukasa. Ale generalnie całą trylogię darzę specyficznym uczuciem:)

W związku z tym, w piśmie Cogito z 11 października 2012 ukazał się wywiad ze mną, którego skan umieszczam poniżej:







A tutaj fotografia zrobiona przez moją koleżankę, Ewę, która wczoraj była we wrocławskim Empiku i "złapała" trylogię na stołach promocyjnych:


Oczywiście przypominam o Foto-Zabawie z Trylogią, do wygrania PAKA książek. Szczegóły TUTAJ
Jeśli ktoś nie posiada konta na FB, to można zdjęcie z jakimś fajnym tytułem przesłać na mojego maila (agnieszka.loniewska@gmail.com), wówczas umieszczę je w specjalnym albumie na moim profilu na FB i także weźmie udział w losowaniu nagrody:)

niedziela, 7 października 2012

czwartek, 27 września 2012

Trylogia "Zakręty losu"-premiera 17.10.2012r.

17 października ukażą się trzy moje powieści, składające się na cykl o braciach Borowskich, czyli:

Słowo wstępne napisała Anna Klejzerowicz, autorka takich książek, jak: Czarownica, Sąd ostateczny, Cień gejszy.
Powieści zostaną wydane przez wydawnictwo Novae Res.

Wszystkie części trylogii będzie można zakupić na Krakowskich Targach Książki, gdzie będę gościem na stoisku portalu Granice.pl (stoisko F5), 27 października o godzinie 11.00

MIŁEJ LEKTURY:)))


sobota, 1 września 2012

Ostateczna wersja okładki:)

Przedstawiam Wam ostateczną wersję okładki do "Zakrętów losu-Braterstwa krwi" z moim nowym portretem, autorstwa Anety Domańskiej:)



środa, 29 sierpnia 2012

Zakręty losu-Braterstwo krwi... blisko, coraz bliżej:)))

Oto jest, w moich rękach:) Egzemplarz sygnalny II tomu serii o braciach Borowskich, czyli "Zakręty losu-Braterstwo krwi". Premiera wszystkich 3 tomów (w tym 1 w nowej oprawie): JESIEŃ 2012.

A tymczasem pokażę Wam, jak będzie wyglądał tom II :)))






Opis:

Kontynuacja pierwszej części trylogii o braciach Borowskich. Opowieść o tym, że honor, rodzina i miłość są w stanie walczyć nawet z największym zagrożeniem.

Katarzyna i Krzysztof po otrzymaniu mafijnego ostrzeżenia starają się żyć normalnie. Lecz przecież mafia nie wybacza i nie zapomina. I wkrótce mecenas Krzysztof Borowski otrzyma propozycję nie do odrzucenia. Ale wówczas brat marnotrawny-Lukas, powróci. Aby zmierzyć się z dawnymi pobratymcami, a obecnie wrogami, aby rozliczyć przeszłość i dokonać zemsty. Lecz nie wie, że na swojej drodze spotka kogoś jeszcze. Ją. Kobietę po przejściach, potrzebującą pomocy. Czy odnajdzie w sobie resztki człowieczeństwa?  I czy Lukas potrafi naprawdę kochać?

Zakręty losu-Braterstwo krwi, pasjonująca opowieść o odkupieniu win, braterstwie i wielkiej miłości. Bo każdy zasługuje na jeszcze jedną szansę. Czasami ostatnią.


sobota, 18 sierpnia 2012

Jak Lukas załatwia sprawy... (fragment Zakrętów losu-Braterstwa krwi)


"Gdy Adam Księżopolski w przyszłości wspominał tamtą noc, jedyne, co pamiętał, to moment, w którym został poderwany do góry i rzucony z wielką siłą na ścianę. Słyszał krzyki swoich kumpli, głuche uderzenia ich ciał o podłogę bądź o sprzęty domowego użytku. Lecz nie skupiał się nad tym, nie analizował, bo został podniesiony do pionu, jakby ważył dziesięć deko i ze zdumieniem zorientował się, że nie dotyka stopami podłoża. Jakiś wielki facet trzymał go za gardło, a w jego oczach zobaczył czystą, zimną nienawiść. Miał wrażenie, że skądś zna tego faceta, ale zamroczony alkoholem i narkotykami umysł, a teraz jeszcze poddany głębokiemu stresowi i wszechogarniającemu strachowi, nie potrafił sobie przypomnieć, skąd zna tego wielkoluda.
Łukasz czuł, że wystarczyłby jeden ruch, a złamałby kark temu śmieciowi, uwalniając świat od kolejnego chwasta zabierającego tlen bardziej wartościowym istotom. Ale nie mógł tego zrobić, bo miał jeszcze kilka rzeczy do wykonania, a poza tym szkoda by było iść do więzienia za zlikwidowanie takiej kupy gówna, jaką był pan prezes Księżopolski.

– Kim jesteś? Co chcecie? – wyjąkał, patrząc z przerażeniem w lodowate niebieskie oczy.

– Jestem twoim koszmarnym snem… – powiedział Łukasz spokojnym głosem.

– Znam cię…

– Dopiero mnie poznasz, obiecuję. – Łukasz puścił gardło mężczyzny, który skulił się i zaczął kaszleć, ale nie miał czasu, żeby doprowadzić się do porządku, bo poczuł silny ucisk na karku i w tym samym momencie został popchnięty w kierunku łazienki. Tam stanął przed lustrem i zobaczył, że stoi za nim ten przerażający wielki facet.

– Powiem ci, skąd mnie znasz. Z parkingu przed Magnolią.

Łukasz zobaczył zrozumienie w oczach trzymanego przed sobą mężczyzny, a zaraz potem przerażenie.

– Ale, człowieku, mówiłeś, że nic nie chcesz, że nie ma sprawy.

– Bo nie ma. W dupie mam samochód. Chcę, żebyś popatrzył w lustro i powtarzał za mną. – Wzrok Łukasza nie miał w sobie nic z człowieczeństwa. Wyglądał teraz jak pozbawiona uczuć maszyna, której jedynym zadaniem jest zabijanie.

– Ale o co ci chodzi? – Adam próbował się wyrwać, ale Łukasz wbił w jego kark palce jak kleszcze, wywołując u niego jęk bólu.

– Powtarzaj, śmieciu, co ci powiem! – wysyczał do ucha przerażonego mężczyzny.

– Co mam powtarzać? – Księżopolski zaczął trząść się ze strachu, a po jego nogach pociekł ciepły strumień moczu.

– Jestem najgorszym gównem, jakie mogło pojawić się na tym świecie. Powtarzaj. – Łukasz wbił pięść w nerki mężczyzny, który zgiął się w pół, wyjąc z bólu. – Mów!!! – ryknął Łukasz, a wtedy Księżopolski zaczął powtarzać wszystko to, co mówił mu do ucha wściekłym szeptem ten wielki przerażający człowiek.

– Biłem, gwałciłem, traktowałem jak śmiecia moją żonę. Zmieniłem jej nawet imię, jakby była pierdoloną zabawką kupioną na targu. Pożyczałem ją moim kolegom, bo tak się robi z ulubionym gadżetem. Pożycza się najlepszym kumplom.

Księżopolski powtarzał to wszystko, płacząc, smarkając, plując, a Łukasz za każdym razem wbijał twarde pięści w ciało tego mężczyzny, utrzymując go w pionie i nie pozwalając odwrócić wzroku od ich odbić w lustrze. W końcu odwrócił słaniającego się mężczyznę i spojrzał mu prosto w oczy.

– A teraz, skoro miałeś jaja, żeby poniewierać swoją żoną, zrób to samo ze mną, śmieciu. Już! – Łukasz puścił go, a on upadł na kolana, plując i charcząc. – Wstawaj, panie prezesie. Wstawaj! –wrzeszczał, a Księżopolski nie był w stanie podnieść się na nogi. Łukasz poderwał go do góry i wysyczał mu twarz: – Teraz ja będę mówił, a ty kiwaj głową, czy rozumiesz, co do ciebie mówię. Kapujesz?

– Ttak… – wyjąkał zakrwawiony mężczyzna.

– Zapomnisz, że istniał ktoś taki jak Magda i ktoś taki jak twój syn, Kacper. Dasz jej rozwód, zapłacisz tyle, ile będzie chciała. Kupisz jej mieszkanie. I, kurwa, nigdy więcej się do niej nie zbliżysz.

– Jesteś nienormalny… – wyszeptał Adam, patrząc przerażonym wzrokiem na Łukasza.

– Jestem. – Ten uśmiechnął się szeroko. – Wiesz, co robiłem z takimi gównianymi damskimi bokserami? Wywoziłem do lasu. I kazałem kopać dół. Masz szczęście, że obiecałem komuś, że tego nie zrobię. Ale pamiętaj… Moja obietnica wiecznie trwać nie będzie. A za to, co jej zrobiłeś, skurwysynu… Nie prześpisz spokojnie ani jednej nocy. Bo ja wrócę. Pojawię się nie wiadomo skąd i nie wiadomo kiedy. Nigdy nie będziesz tego wiedział. Nie będziesz się mnie spodziewał. I przypomnę ci, kim naprawdę jesteś. Znowu staniemy przed lustrem i wyrecytujesz swoją jebaną mantrę. Że jesteś nic nie wartym, żałosnym skurwielem, który nie szanuje nikogo i niczego. A teraz, panie prezesie… – Łukasz podniósł go do góry, czując jego wiszące w powietrzu stopy. – Dobranoc, śmieciu! – Wziął głęboki zamach i uderzył mężczyznę głową w sam środek czoła."


 

wtorek, 15 maja 2012

Dla wielbicielek trylogii "Zakręty losu"

Dostałam ostatnio kilka próśb o wrzucenie fragmentów z kolejnych części trylogii "Zakręty losu". Już jesienią będzie można kupić całość, właśnie rozpoczął się proces wydawniczy tej serii.

Ale pomna Waszych maili wrzucam krótkie fragmenty z II tomu, zatytułowanego "Zakręty losu-Braterstwo krwi" i z tomu III, czyli "Zakręty losu-Historia Lukasa". Tekst surowy, przed korektą.

BRATERSTWO KRWI

Gdy Krzysiek witał się z nową aplikantką, Łukasz Borowski siedział na skórzanej sofie w swoim nowym mieszkaniu i uczył się, jak zakładać szkła kontaktowe, zmieniające mu kolor oczu z brązowych na niebieski. Ratajczak musiał wyjść, bo ktoś próbował się do niego dodzwonić i teraz wrócił, wpatrując się w siedzącego na sofie potężnego faceta, z potarganymi jasnymi włosami i niebieskimi jak niebo oczami. Łukasz popatrzył na wchodzącego mężczyznę, wstał i powiedział po polsku z wyraźnym niemieckim akcentem:
- I co powiesz,Ratajczak? Reprezentuję doskonały okaz rasy nordyckiej?
- Jesteś chory, Lukas. Ale wyglądasz na niezłego, szwabskiego sukinsyna. - Ratajczak był pod wrażeniem umiejętności swoich ludzi, którzy nie tylko poprzez zmianę samego wyglądu, ale i odpowiedni dobór garderoby i różnych gadżetów sprawili, że Marcus Borycki wyglądał tak, jak powinien wyglądać właściciel nocnego klubu, o niezbyt chlubnej przeszłości. I to ostatnie dotyczyło zarówno właściciela, jak i samego klubu. Do tego dochodziły umiejętności Łukasza, który genialnie potrafił wczuć się w rolę i zmieniać tożsamość jak wąż skórę. Dlatego Ratajczak przekonał swoich szefów, żeby zaangażować starszego Borowskiego do tej akcji. Zwłaszcza po tym, kiedy dowiedział się ze swoich źródeł, że Siergiej postawił mecenasa Borowskiego w sytuacji bez wyjścia. Na początku szefostwo nie chciało słyszeć o pozyskaniu Łukasza, uznając, że nie będzie można mu zaufać. Ale Ratajczak ręczył za niego głową, wiedząc, że skoro wtedy postanowił z nimi współpracować,  tym bardziej zrobi to teraz, kiedy się dowie, w jakie gówno wchodzi jego młodszy brat. Jasne! Bazował tutaj na uczuciach, na oddaniu, na tym, co łączy obu braci. To było kurestwo, ale dla niego, Ratajczaka, liczył się efekt końcowy a nie środki, jakie do niego poprowadzą. A efektem miało być aresztowanie Igora Siergiejewicza. Osobą, która mogła do tego doprowadzić był tylko i wyłącznie Łukasz Borowski, który w strukturach mafijnych funkcjonował od siedemnastego roku życia.
- Jestem szwabskim sukinsynem i zrobię w tym mieście niezły rozpierdol. - Łukasz nadal mówił z niemieckim akcentem i Mirek w końcu się roześmiał.
- Uważaj, bo cię polubię... - usiadł na sofie i kiwnął głową do Łukasza, żeby także zajął miejsce. - Siadaj, muszę ci coś powiedzieć.
- Co jest?
- Dzwonił do mnie twój brat.
Łukasz spojrzał na niego niebieskimi oczami i zacisnął szczęki.
- Jutro się z nim spotkasz.
- Jak to?
- Przywiozę go tutaj.
- On... on ma o tym wszystkim wiedzieć? - Łukasz spytał cichym głosem.
- On szuka pomocy. Znasz swojego brata. Jest z gruntu uczciwy. Chce chronić siebie i żonę, ale wie, że to nie jest rozwiązanie. Dlatego zadzwonił do mnie. Poza tym niejednokrotnie próbował się dowiadywać czegokolwiek na twój temat. Szukał cię. Dzwonił do nas.
- Naprawdę?
W oczach potężnego jasnowłosego mężczyzny pojawiła się iskierka radości, która zaraz zgasła.
- Tak - Mirek Ratajczak kiwnął głową. - Dlatego włączymy go do tego. Jemu będzie łatwiej, wiedząc, że jest ktoś, kto tym wszystkim steruje. Będzie mógł działać dla nich, chroniąc rodzinę, a my będziemy i tak robić swoje. A poza tym...
- Poza tym? - Łukasz zacisnął pięści i wpatrywał się niewidzącym wzrokiem w ścianę.
- Spotkacie się. To chyba dobra wiadomość?
- Tak... Tak... - Łukasz zamrugał oczami, odrywając się od dręczących go myśli. - To najlepsza wiadomość jaką mogłem usłyszeć w ciągu ostatnich lat - spojrzał na Ratajczaka wzrokiem przepełnionym radością i jeszcze czymś, co do tej pory było głęboko schowane w jego sercu i teraz na chwilę uwolniło się i pokazało, że Łukasz Borowski naprawdę ma duszę.





HISTORIA LUKASA


Wróciłem z ćwiczeń naszej szkolnej grupy rockowej. Byłem w drugiej klasie liceum, miałem siedemnaście lat i kochałem muzykę. Grałem na saksofonie w naszym lokalnym zespole, który założyliśmy z kumplami z klasy. Dyrektor szkoły, doceniając zaangażowanie i chęci, udostępnił nam stary szkolny magazynek, który zaanektowaliśmy na klub. I teraz, po ośmiu miesiącach działalności mieliśmy za sobą kilka szkolnych występów, między innymi na studniówce najstarszych klas, a od kilku tygodni przygotowywaliśmy się do udziału w konkursie zespołów rockowych, który mógłby dać nam szansę i perspektywy na dalszy rozwój w tym kierunku. Oczywiście, staraliśmy się nie zaniedbywać nauki, żeby rodzice się nas nie czepiali, ale teraz ten konkurs był dla nas najważniejszy. 
Po cichu wszedłem do domu, bo było już dość późno, miałem nadzieję, że uda mi się przemknąć niepostrzeżenie, tak aby nie spotkać się z ojcem, z którym ostatnio miałem na pieńku. Hm. Ostatnio? Chyba od zawsze, raczej. Ale ta nadzieja umarła, zanim na dobre zdołała zakwitnąć w mojej głowie, bo gdy tylko złapałem za poręcz, chcąc pobiec na górę, do swojego pokoju, mój ojciec wyszedł ze swojego gabinetu. Patrząc na mnie jak zawsze, czyli z krytyką.
-       Nie za późno? - Spytał, z marsową miną.
-       Sorry. Próba się przeciągnęła – burknąłem.
-       Nie zapomnij, że w weekend wyjeżdżasz ze mną na spotkanie z członkami rady adwokackiej.
-       W ten weekend?
-       Tak w ten.
-       To miało być za tydzień – patrzyłem na ojca zszokowanym wzrokiem.
-       Pomyliłem terminy. Wyjeżdżamy w piątek wieczorem – ton ojca był zimny jak lód.
-       Nie ma mowy – wzruszyłem ramionami, mocniej zaciskając palce na rączce futerału, w którym spoczywał mój saksofon.
-       Słucham?
-       Mówiłem ci chyba z milion razy, że jadę do Zielonej Góry na przesłuchanie. Robią nabór do konkursu „Młoda Rockmania”. Przeszliśmy pierwszy etap, jeśli teraz przejdziemy, pojawi się szansa na nagranie płyty.
Ojciec wzniósł oczy do nieba, jakby szukał tam natchnienia do wygłoszenia kolejnej tyrady. Ale powiedział tylko:
-       Będziesz musiał wybierać.
Spojrzałem na niego z uśmiechem.
-       Już wybrałem.
-       To znaczy? - Zmrużył brwi i podszedł do mnie. Pomimo że był wysoki i tak musiał unieść głowę, żeby spojrzeć mi w oczy. Nie sądzę żeby teraz odnalazł w nich odrobinę ciepłych uczuć. Muzyka była dla mnie wszystkim i wiedziałem, jaki on ma do tego stosunek. Bolało mnie to bardzo, ale ukrywałem to przed nim, bo musiałem przecież być stonowanym przyszłym prawnikiem z maską zamiast twarzy.
-       To znaczy, że w sobotę rano pakujemy się do pociągu i wyjeżdżamy. Na przesłuchanie – odpowiedziałem pewnie, chociaż moje serce szalało ze zdenerwowania.
-       Śmieszny jesteś – parsknął i wydawał się być naprawdę nieźle rozbawiony.
Ja za to byłem wkurzony. I to bardzo.
-       Może jestem śmieszny. Ale pogódź się z tym, że na weekend ze swoimi prawnikami pojedziesz beze mnie.
-       To się jeszcze okaże.
-       Załóż się – warknąłem, wchodząc na schody.
-       Łukasz. - No tak, znałem ten ton. Doskonale. Zaczynało się. Ale tym razem nie miałem zamiaru tego słuchać.
-       Oszczędź sobie. Nie jesteś w sądzie. Wcale nie muszę tam z tobą jechać, wydepczesz dla mnie ścieżkę kiedy indziej – powiedziałem przez zęby i pobiegłem do siebie, trzaskając drzwiami tak, że pewnie obudziłem mojego młodszego brata Krzyśka, który miał pokój naprzeciwko mnie.
Kurwa!
Kląłem w myśli, bo generalnie nie przeklinałem i wiedziałem, że mama tego nie toleruje. Czy kiedykolwiek mój ojciec spojrzy na mnie inaczej, niż jak na obiekt utrzymania rodzinnej tradycji i poważania dla nazwiska Borowski w tym jego śmiesznym świecie? Chyba znałem odpowiedź na to pytanie. A przecież zawsze robiłem wszystko, aby był ze mnie zadowolony. Nigdy nie miał ze mną najmniejszych problemów. Nigdy. Uczyłem się dobrze, nie paliłem, nie ćpałem, szanowałem matkę, kochałem brata. A ojciec... też go szanowałem, ale... Czy go kochałem?
Boże...
Oczywiście, że tak. Ale...
Czy on kochał mnie?




PREMIERA: jesień 2012 :)