Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Akapit Press. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Akapit Press. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 listopada 2013

"Gra o miłość" Jennifer Probst

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Akapit Press.


„Gra o miłość” Jennifer Probst to trzeci tom miłosnej historii opowiadającej o włoskiej rodzinie Conte i jej przyjaciołach. Tym razem przedstawia losy najmłodszej z rodu-Kariny Conte, od lat zakochanej we współpracowniku starszego brata Michaela. Maksymilian Gray, bo to o nim mowa, jest wspaniałym mężczyzną o zniewalającej powierzchowności. W pracy zawsze dokładny i wymagający, w życiu… nie potrafi znaleźć tej jednej jedynej, ucieka od zobowiązań i przyrzeczeń. Żyje tylko od kolacji do kolacji, od randki do randki, aby nazajutrz pożegnać się i pójść w swoją stronę. Gdy jego pracodawca, a jednocześnie przyjaciel Michael Conte, postanawia wprowadzić najmłodszą siostrę do biznesu, Max od początku czuje, że nie będzie to dobry pomysł. Pamięta Karinę, jako zapatrzoną w niego dziewczynę, pełną kompleksów i niezadowolenia z siebie. Gdy ponownie ją widzi, wie, że najbliższe tygodnie będą dla niego katorgą. Bo to nie jest już ta dziewczyna z jego przeszłości, to piękna kobieta, pełna wigoru, emocji i niespełnionych marzeń. Sama wie, że jej miłość do Maxa to była jedna wielka pomyłka, ale teraz chce tylko przeżyć intensywny niezobowiązujący romans i zrobi wszystko, aby przeżyć go właśnie z niedostępnym Grayem.

Pewne skojarzenia co do nazwiska bohatera? I słusznie, bo do sławnej obecnej trylogii erotycznej odniesień w książce sporo. Czy to źle, czy dobrze? W sumie bez znaczenia, bo i tak wszystko krąży wokół emocji, pragnień, budzącego się pożądania, a w końcu nagromadzonych nieporozumień i niedopowiedzeń. W tym wszystkim znajduje się główna bohaterka, która targana pomiędzy niespełnioną miłością, a niezrealizowanymi marzeniami o karierze malarki coraz bardziej zdaje się zamykać w sobie. Jednak, tak jak na romanse przystało, wszystko zmierza do szczęśliwego finału, który jest zupełnie przewidywalny i nieco łzawy, ale o to przecież w tego rodzaju powieściach chodzi.

Myślałam, że to już ostatnia część tej historii, okazuje się, że będzie jeszcze jedna, no bo ostała się jeszcze jedna siostra-Julietta, na której dziewczyny chcą zastosować magiczne zaklęcia z pewnej tajemniczej księgi. Zobaczymy, czy im się to uda? (To pytanie retoryczne, oczywiście).

„Gra o miłość” to romans, z dość śmiałymi scenami miłosnymi, ale napisanymi z wyczuciem, nieprzekraczającym dobrego smaku. Trochę harlequinowaty, tak jak poprzedniczki, ale ma też w sobie jakieś treści i przesłania. Że warto walczyć o siebie, o swoje marzenia i realizować je, a nie czekać na lepsze czasy. Książka to po prostu dobre czytadło na stresujący dzień. Wszystkie powieści z serii najlepiej czytać w kolejności. Dla wielbicielek gatunku.

środa, 13 listopada 2013

Jennifer Probst "Małżeńska pułapka"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Akapit Press.


„Małżeńska pułapka” autorstwa Jennifer Probst  to drugi tom romansowej serii, w której tym razem poznajemy losy trudnej miłości Maggie i hrabiego Michaela Conte. Oboje bohaterów poznaliśmy już w pierwszym tomie, gdzie autorka zgrabnie wprowadziła nas do włoskiego klimatu, przygotowując na kolejną porcję kłopotów, miłosnych zasadzek i gorących wyznań.

Maggie to siostra Nicka, którego poznaliśmy w pierwszym tomie, nienauczona miłości zdolna fotografka, której specjalnością są sesje męskiej bielizny.
Michale Conte to włoski biznesmen, który wraz z Nickiem robi interesy i uwielbia jego żonę, Aleksę. Maggie podejrzewa, że przystojniak podkochuje się w żonie brata, a jednocześnie jej przyjaciółce i dlatego nie darzy mężczyznę zbyt wielką sympatią. Jednak umawia się z nim na randkę, która okazuje się katastrofą. Maggie poświęca się pracy, jednak wieczorami upija się w samotności i postanawia zdać się na czary. Za pomocą pewnej tajemniczej książki odprawia zaklęcie, które ma jej pomóc w znalezieniu mężczyzny marzeń.

Michael wie, że znalazł się w sytuacji bez wyjścia. Jest najstarszym bratem trzech sióstr i jedynym mężczyzną w domu. Gdy jego siostra Wenecja oznajmia, że chce się pobrać z ukochanym Dominikiem, okazuje się, że matka nie wyraża zgody na te zaślubiny, dopóki jej jedyny syn nie zwiąże się przed Bogiem z ukochaną kobietą. Wenecja rozpacza, a Michael wie, że zrobi wszystko, aby ukochana siostra była szczęśliwa. Lecz skąd tu znaleźć w trybie pilnym dziewczynę, która zgodziłaby się poudawać jego żonę?

Oczywiście nietrudno się domyślić, że myśli Michaela wędrują ku Maggie, a ta zrobi wszystko, ab odsunąć zarozumiałego hrabiego od rodziny brata. Zgadza się zatem wziąć udział w mistyfikacji, w zamian otrzymując przyrzeczenie, że Conte już nigdy nie zbliży się do Aleksy. Sam Michael wie, że w jego uczuciach do żony Nicka nie ma nic nie właściwego, po prostu bardzo ją lubi, ale zgadza się na ten mały szantaż, bo zależy mu na szczęściu siostry.

Maggie i Michael wylatują do Włoch, gdzie okaże się, że nie zawsze podstęp może wyjść na dobre, a czasami okazuje się też, że nigdy do końca nie zna się drugiego człowieka. Pomiędzy dwójką oszustów wybucha gorące uczucie, najpierw pożądanie, a potem przeradza się w coś więcej, oboje zgodnie tym przerażając. Maggie w końcu zwierza się ze swojego tragicznego sekretu, a potem… No cóż. Najlepiej przeczytajcie sami. Oczywiście jeśli lubicie romanse z dość przewidywalną fabułą. Aczkolwiek zakończenie nawet mnie wzruszyło. Tak więc polecam, szczególnie wielbicielkom takich harlequinowych opowieści.

wtorek, 12 listopada 2013

Jennifer Probst "Układ doskonały"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Akapit Press.


Czy można wyczarować miłość? Albo ukochanego mężczyznę u boku? Czy gusła, czary, przepowiednie sprawią, że u naszego boku pojawi się ten wymarzony, jedyny? Albo ten… bogaty? Który da nam sto pięćdziesiąt tysięcy dolarów? Aleksa MacKenzie na pewno w to wierzyła, gdy „czarowała” przystojniaka z kasą. Jej rodzice mają ogromne kłopoty finansowe, sama dziewczyna prowadzi małą księgarnię, która także nie przynosi większych dochodów. Aleksa zrobi wszystko, aby uratować rodzinną posiadłość, zwaną „Tarą”. Całkiem jak bohaterka „Przeminęło z wiatrem” walczy o swój dom i zamierza go uratować od zlicytowania.

Nick także został postawiony pod ścianą. Nie stanie na czele rodzinnego interesu, jeśli wcześniej się nie ożeni. I tak na jego drodze staje Aleksa, którą znał jako dorastającego podlotka, wiecznie się w nim podkochującego. Teraz Nick stał się zimnym, pozbawionym skrupułów człowiekiem, który w rodzinie nigdy nie zaznał ciepła i odrobiny miłości. Cieplejsze uczucia ma tylko w stosunku do swojej siostry Maggie, która także nie radzi sobie z przeszłością, ale za to przyjaźni się z Aleksą. Ta ostatnia wyrosła na piękną kobietę, ale ciągle w głębi serca jest małą dziewczynką, którą kiedyś odtrącił dorastający Nick.

A teraz ta dwójka postanawia się pobrać, każde kierowane różnymi pobudkami, z których żadna nie ma nic wspólnego z miłością. Jednak czy tak łatwo jest uciec przez uczuciem, które pojawia się nagle i bierze we władanie dwoje ludzi, tak bardzo zranionych i pozbawionych ciepła?

Jennifer Probst w swej książce „Układ doskonały” uraczyła nas historią może przewidywalną, nieco sztampową i powtarzalną, ale za to podaną z prawdziwym miłosnym smakiem i wirtuozerią poczytnej autorki romansów. Opowieść czyta się szybko i gładko, fabuła obfituje w szereg niedopowiedzeń i nieporozumień, gorących miłosnych scen i oczywiście niepodważalnego happy endu.

„Układ doskonały” stanowi pierwszy tom tryptyku, w drugiej części będziemy śledzić losy siostry Nicka, Maggie, co jest już zapowiedziane właśnie w tym tomie.
Myślę, że każdemu z nas przyda się od czasu do czasu odrobina romantyzmu i porywów serca, a książka Jennifer Probst funduje całkiem pokaźną dawkę takich właśnie uczuć. Polecam.