środa, 31 grudnia 2014

Serialowy rok 2014 - ulubione seriale Agnes :)

Jestem fanką seriali różnej maści i sporo ich oglądam. Przedstawiam Wam seriale, które w minionym roku zrobiły na mnie duże wrażenie. Niektóre z nich to kontynuacje, jest też kilka nowych. Nie stosuję gradacji, przedstawiam w kolejności przypadkowej te, które mnie najbardziej ujęły.

Seria o Jacku Bauerze, czyli 24 godziny 



Sons of Anarchy i Jax Teller (ostatni sezon za mną, a finał... no comments)



The 100 (serial, który teraz ma swój 2 sezon, oglądam na bieżąco)



Most nad Sundem (genialna duńska produkcja)



The Killing (tutaj obejrzałam wersję amerykańską)



The Fall (jestem po 1 sezonie, genialna rola Jamiego Dornana)



House of Cards (wspaniały Kevin Spacey)



Broadchurch (brytyjska wersja, czekam na 2 sezon)


wtorek, 30 grudnia 2014

Czytelniczy rok 2014... Top 10 Agnes :)

Wiele powieści pojawiło się w mojej biblioteczce w minionym roku. Większość z nich przeczytałam, niektóre czekają na mój wolny czas, ale jak wiecie, jestem trochę zapracowana, a czasami po prostu nie mam ochoty na lekturę. Jednakże chciałam podzielić się tytułami, które w 2014 najbardziej zapadły mi w pamięć.

Oto mój osobisty TOP 10:


10. Liane Moriarty "Sekret mojego męża"

9. Christine Baker Kline "Sieroce pociągi"

8. Joanna Jax "Dziedzictwo von Becków"

7. Nike Farida "Panna młoda"

6. Katja Millay "Morze spokoju"

5. Anna Fryczkowska "Kurort amnezja"

4. Magdalena Zimniak "Białe róże dla Matyldy"

3. Małgorzata Warda "Miasto z lodu"

2. Stephen King "Przebudzenie"

1. Daniel Silva "Angielska dziewczyna"




niedziela, 28 grudnia 2014

Mój literacki rok 2014 :)


Luty - "Brudny świat" (Novae Res)
Kwiecień - "Przebudzenie" (Filia)
Czerwiec - "Wybaczenie" (Novae Res)
Lipiec - trzecie wznowienie "Szóstego" (Replika)
Październik - "Szukaj mnie wśród lawendy. Zuzanna" (Novae Res)

Dziękuję, że czytacie moje książki 






Do wspaniałych rzeczy, które zdarzyły mi się w tym roku, zaliczam także dostanie się na zajęcia z Adaptacji w Warszawskiej Szkole Filmowej, gdzie zgłębiam tajniki scenariopisarstwa i piszę scenariusz do "Zakrętów losu" :)

piątek, 26 grudnia 2014

Susanne Mischke "Zabij, jeśli potrafisz!"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Imprint (Grupa PWN)


Z prozą Susanne Mischke, Niemki mieszkającej w Szwecji, spotykam się po raz pierwszy. Bo „Zabij, jeśli potrafisz!”, to debiut na rynku polskim. Ale nie zagranicznym, bo pisarka jest autorką wielu powieści kryminalnych, które wiele razy znalazły się na listach bestsellerów. W tej chwili i na naszym rynku wydawniczym zaczynją ukazywać się jej książki, co mnie osobiście bardzo cieszy, gdyż pierwsze moje spotkanie z powieścią Mischke zaliczam do niezwykle udanych.

Co zrobić, gdy znika dziecko? Mała dziewczynka, której mama pogrążona w myślach, zajęta zakupami i rozpamiętująca wiele bolesnych spraw, między innymi romans męża, nie zwraca przez moment uwagi na to, co dzieje się z córeczką w zatłoczonym sklepie. W ten sposób małżeństwo Tinki i Leandera zostaje ponownie wystawione na próbę, okrutną próbę. Śledztwo w sprawie uprowadzenia niespełna dwuletniej dziewczynki prowadzi komisarz Greger Forsberg, który sam od lat szuka swojej nastoletniej córki. Policjant nie ma żadnych wiodących śladów, jedynie co jakiś czas otrzymuje pocztówki z różnych części Europy. Czy to sygnał od dziewczyny, czy okrutny żart chorego porywacza, a może i mordercy? Forsberg nie wie, ale te wydarzenia nie pozwalają mu żyć normalnie, a praca w sekcji osób zaginionych jest próbą odkupienia, a być może zrozumienia mechanizmów kierujących psychopatycznymi porywaczami. Jednak sprawa małej Lucie też nie posuwa się do przodu. Mijają cztery lata, małżeństwo Tinki i Leandera nadal trwa, Forsberg, wraz z  partnerką Selmą, zwaną przez niego „Ptaszycą” trafia na trop siatki pedofilskiej. Czy Lucie padła ofiarą tych obrzydliwców? Gdzie znajduje się kolejna zaginiona dziewczynka, mała córeczka rosyjskiej emigrantki? Jaki związek z tym wszystkim ma Eva, dziennikarka, była kochanka Leandera? A może z tą sprawą związana jest osoba, która na pierwszy rzut oka nie może, nie ma, nie powinna, w żadnym wypadku… nikt ją z tym nie połączy, bo i dlaczego? I wreszcie… kogo musi zabić Leander, aby odzyskać córeczkę?

Intryga z każdą przeczytaną stroną rozrasta się do niesamowitych rozmiarów, sieć wzajemnych połączeń bohaterów sięga wielu lat wstecz, a wszystko współgra i zazębia się jak w dobrze nasmarowanym mechanizmie. Autorka stworzyła niezwykle wciągający kryminał z doskonale dopracowaną intrygą, ukazującą historie bolesne, tragiczne, okrutne i nieszczęścia zwykłych ludzi, które mogą spowodować zachowania na granicy szaleństwa. Jak wspomniałam wyżej, to moje pierwsze spotkanie z komisarzem Forsbergiem, mam nadzieję, że wydawnictwo wyda kolejne powieści z tego cyklu, bo nie dość, że Mischke napisała naprawdę dobry kryminał, to i wiodący bohaterowie, czyli Forsberg i Selma zyskali moje uznanie i sympatię. 

Podsumowując, polecam "Zabij, jeśli potrafisz!" wielbicielom dynamicznie napisanych historii, gdzie każdy wątek jest ważny i stanowi idealnie dopasowany element kryminalnej układanki. Warto.

niedziela, 21 grudnia 2014

Cecelia Ahern "Love, Rosie"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Akurat (Muza).

Na to pytanie chyba nikt nigdy nie znajdzie jednoznacznej odpowiedzi. Pada mnóstwo teorii, uzasadnień, przykładów, ale czy są one miarodajne i prawdziwe? Bo czy możliwa jest przyjaźń pomiędzy kobietą i mężczyzną? Taka wolna od wszelkich podtekstów seksualnych i wzajemnych pragnień? Zaczęłam się nad tym zastanawiać po lekturze książki „Love, Rosie” autorstwa Cecelii Ahern, gdzie właśnie ukazana jest taka niesamowita przyjaźń pomiędzy tytułową Rosie i Alexem.

Ta para jest właściwie nierozłączna od najmłodszych lat. Wszystko robili razem, byli outsiderami, trzymali się tylko we dwójkę, skutecznie doprowadzając nauczycieli do szału. Jednakże czas szedł do przodu, para przyjaciół dorosła, dojrzała i nadeszła pora na wiążące decyzje. Wskutek pewnych okoliczności, Alex znalazł się w Bostonie na studiach medycznych, a Rosie… została w Irlandii, gdzie musiała porzucić swoje marzenia o studiach hotelarskich, gdyż w jej życiu pojawiła się pewna mała istotka, za którą stała się w pełni odpowiedzialna.

„Love, Rosie” to właściwie zapis wieloletniej wymiany mailowej, smsowej pomiędzy Alexem a Rosie, dzięki której poznajemy niemal ich całe życie, zmagania z przeciwnościami losu, tęsknoty, błędy, pragnienia, marzenia. Niby są przyjaciółmi, ale… Właśnie, o czym jest ta książka? O przyjaźni damsko-męskiej? Też, ale jest to wciągająca i wzruszająca powieść o miłości. Bo od samego początku wiemy, że bohaterowie kochają się, tylko po pierwsze: jeszcze o tym nie wiedzą, po drugie: uświadamiają to sobie w różnych momentach życia, po trzecie: mają problem z zadeklarowaniem tego drugiej połówce.

Powieść ta to historia mijania się w czasie, w życiu, historia bolesna i często bardzo irytująca, chciałoby się potrząsnąć bohaterami, wrzasnąć na nich, pomóc w jakiś sposób. To dobrze, bo to znak, że emocje zostały nagromadzone w takim stopniu, że udzielają się czytelnikowi.
Warto dodać, że ta książka została wcześniej wydana pod tytułem „Na końcu tęczy”, a niedawno wszedł na ekrany kin film na podstawie tej opowieści.


Polecam wszystkim wielbicielkom prozy Sparksa, bo jakoś skojarzyła mi się ta historia z jego książkami, a także wszystkim pasjonatkom skomplikowanych, nie pozbawionych humoru, powieści o wielkich miłościach. 


Trailer filmu:

piątek, 19 grudnia 2014

Plan wydawniczy na 2015 rok :)

Plan wydawniczy na 2015 rok: 
Szukaj mnie wśród lawendy. Zofia. Tom II (obyczaj, romans) - 25 lutego 2015r. (Novae Res)


Szukaj mnie wśród lawendy. Gabriela. Tom III (obyczaj, romans) - czerwiec 2015r. (Novae Res)


Piętno Midasa (sensacja, dramat, romans) - październik 2015r. (Novae Res)







czwartek, 18 grudnia 2014

Elizabeth Wein "Kryptonim Verity"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Imprint (PWN).



Powieści, w których fabuła przenosi nas w czasy II wojny światowej, najczęściej przedstawiają losy bohaterskich żołnierzy, którzy w imię miłości do ojczyzny ponieśli często najwyższe ofiary. Ostatnio jednakże spotykamy się z literaturą, gdzie to kobiety są bohaterskimi wojowniczkami o wolność, poświęcają się w imię wyższych idei i wykonują zadania, które stereotypowo przypisywane są mężczyznom. W powieści Elizabeth Wein „Kryptonim Verity” przedstawione są losy właśnie takich młodych kobiet, walecznych, bezkompromisowych, oddanych sprawie i wiernych nie tylko krajowi, ale także idei przyjaźni i lojalności.

Akcja książki rozgrywa się w roku 1943, kiedy to Niemcy aresztują pasażerkę rozbitego brytyjskiego samolotu szpiegowskiego, który rozbija się u wybrzeży Francji. Pasażerką tą jest Julie, którą Niemcy biorą za szpiega i torturami zmuszają do wyjawienia ważnych informacji na temat brytyjskiego lotnictwa, rozmieszczenia baz, typu samolotów. Verity, bo taki pseudonim ma uwięziona kobieta, mając już dość tortur, zaczyna snuć swą opowieść, w której pojawia się pilotka rozbitego samolotu, a prywatnie przyjaciółka Julie-Maddie. Torturowana kobieta opowiada o tym, jak poznała Maddie, co sprawiło, że dziewczyny zgłosiły się do Ochotniczej Służby Lotniczej Kobiet, jak to się stało, że znalazły się w jednym samolocie lecącym nad okupowaną Francją. Verity spisuje swoje zeznania, wiedząc, że tym samym sprowadza na siebie wyrok śmierci ze strony rodaków, ale w tej chwili chce przeżyć i ma dość tortur. Poza tym, o czym przekonamy się nieco później, ma swój ukryty cel, który spokojnie realizuje. 

Akcja fabuły rozwija się powoli, na początku poznajemy wszystko z perspektywy Julie-Verity, która z drobiazgowością przedstawia swoją koleżankę-Maddie. Początek jest miejscami nieco nużący, rozwija się powoli, wzbudzając wiele ambiwalentnych uczuć do głównych bohaterek. Ale potem akcja przyspiesza, wszystkie wątki zdają się dopasowywać do siebie i motywacje bohaterek stają się bardziej przejrzyste. 
„Kryptonim Verity” to tak naprawdę historia o przyjaźni, lojalności, oddaniu, wierze w ludzi i sprawę. A także o patriotyzmie i o tym, jak wiele człowiek potrafi znieść, a także jakie są granice wytrzymałości. Osadzona w realiach wojennych historia wciąga powoli, ale potem wynagradza mozolny nieco początek ciekawym i bardziej dynamicznym rozwojem wypadków. Na uwagę też zasługuje poczucie humoru głównej bohaterki, a i narratorki, która znajdując się w tragicznej sytuacji, pewne okoliczności potrafi opisywać z nieco żartobliwą nutką.


Podsumowując, to lektura ciekawa, z historycznego punktu widzenia, a także bardzo ludzka, ukazująca przyjaźń we wszystkich jej aspektach. A także przedstawiająca czym jest człowieczeństwo i jak ekstremalne warunki mogą wpływać na to, że nadal pozostajemy ludzcy, mamy emocje i wiarę. Polecam.

środa, 10 grudnia 2014

Stephen King "Przebudzenie"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Prószyński i S-ka.


Niejednokrotnie wypowiadałam się na temat twórczości Kinga, zaznaczając, że jest to mój ulubiony autor. Zaczęłam czytać go jeszcze w liceum i do dzisiaj zapamiętam nieprzespane noce, kiedy to najpierw z wypiekami na policzkach pochłaniałam kolejne stronice ścinających krew w żyłach horrorów, a potem nie mogłam zasnąć, nasłuchując, czy coś nie skrada się w ciemnościach pokoju lub nie wyskoczy zaraz spod łóżka. Teraz już tak bardzo nie przeżywam, życie naniosło sporą porcję strachów nazbyt realnych, żeby aż tak bardzo się bać, a z drugiej strony może autor już tak mocno nie epatuje strachem, jak kilkadziesiąt lat temu.

„Przebudzenie” czytałam, jak na mnie, dość długo, na pewno przez moje liczne obowiązki, a także dlatego, że męczyłam się w pewnym momencie tą lekturą i nic nie mogłam na to poradzić.

Stephen King przenosi nas znowu w swoje ulubione klimaty, małe miasteczko, rodzina, bogobojni sąsiedzi, eklektyczna społeczność. Jamie Morton jest małym chłopcem, kiedy do miasteczka przybywa młody i przystojny pastor, Charles Jacobs, wraz z żoną i synkiem. Na początku wierni są nieco nieufni, no bo taki młody, żona taka śliczna, a co, jeśli nie będzie prawił pełnych uwielbienia kazań? Jednak już wkrótce okazuje się, że pastor nie dość, że przystojniacha, to jeszcze z pasją oddany Panu, a w dodatku umie rozmawiać z młodzieżą. Jamie zaczyna chodzić wraz z innymi dziećmi na szkółkę niedzielną, a tam pastor opowiada im nie tylko o Bogu, ale także o elektryczności, którą jest zafascynowany. To niegroźna obsesja Jacobsa, na którą Jamie patrzy z przymrużeniem oka, odkrywszy, że cudów nie ma. Ale, gdy brat Jamiego wskutek wypadku traci słuch, chłopak przekonuje się, że cuda istnieją. Coś się dzieje i Con odzyskuje słuch. Co zrobił pastor? Jak to zrobił? To efekt placebo, czy coś więcej? Pytań jest mnóstwo, lecz nikt Jamiemu na nie nie odpowie, bo oto nadchodzi straszny dzień dla rodziny Jacobsa, a zaraz potem zrozpaczony pastor wygłasza swe ostatnie, zwane Strasznym kazanie. Po udanym, stylowym i typowym dla Kinga początku akcja wyraźnie zwalnia i tutaj miałam ogromny problem z przebrnięciem przez poszczególne rozdziały. Śledzimy losy Mortona na przestrzeni lat, bohater ten, jest typową dla Kinga postacią, samotny, uzależniony, zafascynowany muzyką, znajduje się prawie na dnie, ćpając coraz większe dawki heroiny, gdy… Po latach spotyka Charlesa Jacobsa. Ten mężczyzna, zwany teraz Wielebnym, jeździ po kraju ze swoją świtą i dokonuje cudów, uzdrowień, przyjmując hojne datki ofiarowane mu przez ludzi „ćwoków”, którzy za wszelką cenę pragną być zdrowi. I wówczas znowu… coś się stało. Jamie przestaje ćpać i ponownie na kilka lat drogi jego i pastora rozchodzą się. Jednak na na wieczność, bo przecież… coś się stało.

King prowadzi swoją fabułę nierówno, dlatego przyzwyczajona do tempa z pierwszych powieści, czułam się nieco zawiedziona. Ale jest to na pewno zabieg celowy, bo gdy spokojnie pokonujemy kolejne strony powieści, gdzieś podświadomie zdajemy sobie sprawę, że czeka nas mocne uderzenie, musi czekać, bo jeśli nie… Bez obaw, finał jest mocny i zaskakujący i rekompensuje wszelkie chwile zwątpienia, które być może przydarzą się czytelnikowi podczas lektury.

Stephen King genialnie skonstruował postać Jamiego, ale jeszcze genialniej Jacobsa. Pokazuje mroczną ludzką naturę, balansuje na granicy religijności i obrazoburczości, przeistaczając bohatera z wiernego pastora w cudotwórcę, wykorzystującego religię do zarabiania pieniędzy, naprawdę ogromnych pieniędzy. Ale to oczywiście tylko czubek góry lodowej. Prawda jest całkiem inna i bardzo… straszna.

Podsumowując, nowa książka Kinga nawiązuje klimatem do jego wcześniejszych i tych najwcześniejszych powieści, trzyma napięcie, straszy i nokautuje w finale. Pomimo wolniej rozgrywanej fabuły, jest to King, jakiego lubię i cenię.

sobota, 6 grudnia 2014

William Szekspir "Cytaty najpiękniejsze"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa MG.



Wydawnictwo MG wydaje ostatnio klasyki literatury polskiej, ale i światowej. Pięknie wystylizowane, w twardej oprawie, cieszą oko, ale i duszę, bo zawsze warto wrócić do źródeł i czerpać z nich to co najcenniejsze. W tej chwili na rynku wydawniczym pojawił się zbiór najpiękniejszych cytatów Williama Szekspira. 

Ta pozycja zawiera cytaty zebrane z dzieł autora, od którego śmierci minęło 450 lat, jednak jego słowa nic nie straciły na wartości, wciąż są żywe, aktualne i jakże niekiedy celnie odzwierciedlają to, co siedzi w ludzkich duszach, charakterach. 

Książka została podzielona tematycznie, mamy, między innymi: 
- maksymy, 
- kobietę, 
- karę, 
- mądrość, 
- miłość, 
- przestrogi, 
- śmierć, 
- wojnę, 
- zdradę 
i wiele innych motywów przewodnich, które prowadzą czytelnika do słów prostych, ale uważnych i idealnie trafiających w punkt. Zbiór „William Szekspir. Cytaty najpiękniejsze” został ozdobiony ilustracjami Daniela Chodowieckiego oraz miedziorytami z książki Samuela Pufendorfa. Stanowi to doskonałe uzupełnienie treści, którą czytelnicy znajdą w tej pozycji.

Lektura może być ciekawym prezentem dla wszystkich tych, dla których literatura jest wartością samą w sobie, a także dla miłośników Szekspira, który w genialny sposób opisał naturę człowieczą, porywy serca, najniższe instynkty kierujące postępkami ludzkimi i cierpienie, jakiego często doświadczali jego bohaterowie.
Polecam, to pięknie wydana pozycja, która powinna znaleźć się w biblioteczce każdego miłośnika słowa pisanego.

„Stać się musiało, co snadź się stało”.

„Kobieta w gniewie, jak zmącona woda”.

„Nie, nie dowiem się, że mam rozum, póki o niego nóg nie połamię”.

„Jakże lepiej płakać z radości niż radować się z płaczu”.

„Rozum i miłość rzadko chodzą w parze za naszych czasów”.

piątek, 5 grudnia 2014

Tina Reber "Próba uczuć"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Akurat (Muza).


Świat fabularny, przedstawiony w książkach, gdzie bohaterowie pochodzą z dwóch przeciwległych krańców czy to społecznych, czy geograficznych, czy też nawet galaktycznych zawsze wypada atrakcyjnie. No bo przecież nic tak nie pociąga jak obserwowanie zmagań dwóch różnych osobowości, które zdaje się dzielić wszystko, a łączyć tylko… miłość. No właśnie, czy miłość jest w stanie pokonać te wszelkie przeciwności, różnice, wiecznie rzucane kłody pod nogi?

Bohaterowie kontynuacji „Miłości bez scenariusza” autorstwa Tiny Reber wiedzą doskonale jak to jest pochodzić z dwóch różniących się światów. Teraz, w „Próbie uczuć” przechodzą właśnie ową próbę i trzeba zadać od razu pytanie: czy wyjdą z niej z tarczą czy na tarczy? O tym oczywiście przekonacie się po lekturze.

Ryan Christensen to hollywoodzka gwiazda światowego formatu. Gra w mega kasowym serialu, a teraz raz po raz otrzymuje główne role w filmach, na które ludzie tłumnie przybywają do kin. Jednak Ryan jest normalnym facetem, który czasami jest zmęczony, smutny, ma depresję i chciałby normalnie przejść się ulicą, bez nachalnego zaczepiania przez rozhisteryzowane fanki, czy też bez błyskania po oczach światłami fleszy przez wszechobecnych i wścibskich papparazzi. Odkąd związał się z właścicielką pubu (w którym schronił się uciekając przed hordą napalonych fanek), Taryn Mitchell, jego życie nabrało większego sensu. No bo nie samymi jupiterami i milionami dolarów człowiek żyje. Oboje przeżyli wielką tragedię i teraz próbują układać wspólny los, mając na uwadze specyfikę zawodu Ryana. Jednak czy jest to takie proste? 
Jak zareaguje Taryn na liczne sceny łóżkowe swojego chłopaka z aktorką, która prywatnie jej nie cierpi? Czy Ryan ogłosi światu ich zaręczyny, chociaż jego rzeczniczka prasowa uważa, że to zniechęci fanki? Czy Taryn może czuć się bezpieczna, bo przecież już raz stała się przedmiotem ataku, a teraz, gdy świat już wie, że jest ukochaną Ryana, czy znowu musi się pilnować? Wreszcie: czy dziewczyna pogodzi się z tym, że jej życie już nigdy nie będzie takie jak przedtem, wystarczy tylko spojrzeć na dzikie tłumy piszczących wielbicielek Christensena koczujące przed i w pubie, żeby zdać sobie sprawę, że jej anonimowość należy do czasu przeszłego.

W drugim tomie tego romansu autorka pokazuje głębiej całą grozę celebryckiego życia i zagrożenia, z jakimi gwiazdy zmagają się na co dzień. Czy to wielka czy mała cena za życie pełne wrażeń, przygód i luksusu? No cóż, zależy kto i jakie ma priorytety. Jednak miło jest poczytać o takim świecie, a potem wyjść na ulicę, nie martwiąc się, że ktoś będzie z ukrycia robił nam zdjęcia, które potem automatycznie znajdą się na plotkarskich portalach.

„Próba uczuć” to zgrabnie napisany romans, z gorącymi scenami seksu, z licznymi problemami i zawirowaniami w życiu bohaterów. Swobodna, niezobowiązująca lektura, którą czyta się szybko i która stanowi całkiem miłą rozrywkę. Dla czytelniczek pierwszego tomu na pewno obowiązkowa pozycja. Polecam.

poniedziałek, 17 listopada 2014

Mike Greenberg "Wszystko, o czym marzysz"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Muza.


O kobietach, ich zawirowaniach życiowych, problemach z facetami, dziećmi, niesprawiedliwymi szefami, korporacjach, niewierności i szukaniu drugiej połówki naczytałam się już wiele, bo i napisano o tym już dużo. Historia, a właściwie historie przedstawione w książce „Wszystko, o czym marzysz” Mike’a Greenberga w sumie w niczym nie odbiegają od typowej chick-lit połączonej z elementami standardowej literatury kobiecej. Ale czy na pewno?

Samantha, Katherine i Brooke. Trzy kobiety, będące w różnym wieku, na różnych etapach życia, nie znające się i nic o sobie nie wiedzące.
Samantha to wysportowana i pełna zapału młoda mężatka przed trzydziestką. Właśnie przebywa w podróży poślubnej na Hawajach i przypadkiem dowiaduje się o niewierności męża. Piękna sceneria i pozbawiona podtekstu seksualnego opieka starszego mężczyzny dają jej siłę do zakończenia tego krótkotrwałego małżeństwa.
Katherine to rekinka biznesu, kobieta twarda, bezkompromisowa, poruszająca się na Wall Street jak we własnym salonie. Odniosła sukces zawodowy, jest niezależna finansowo, gdyby tylko nie musiała codziennie oglądać swojego szefa, który… osiemnaście lat temu złamał jej serce i ożenił się z inną kobietą. A jednak Katherine przez te wszystkie lata wciąż jest blisko i zarobiła dla jego firmy miliony dolarów. Czy to zdrowe?
Brooke to babka w okolicach czterdziestki, wciąż zakochana w swoim mężu, którego poznała w collegu, matka bliźniąt. Oddana domowi i mężowi, planuje szalony prezent dla ukochanego Scotta.

Trzy kobiety, trzy historie, trzy życia. A tu nagle… Jedna informacja, jedna rozmowa, jedna wizyta w… szpitalu. I zmienia się cała perspektywa.

Wszystkie trzy bohaterki dowiadują się o tym, że są chore na raka. Aby nie zwariować, aby jakoś się trzymać zaczynają udzielać się na forum internetowym, skupiającym kobiety zmagające się z tą chorobą. Niebawem Samantha, Katherine i Brooke zaczynają ze sobą korespondować, a jeszcze później dochodzi do spotkań w realu. I znowu poznajemy ich historie, próby radzenia sobie z nową rzeczywistością, walkę z chorobą i każdorazowo walkę o znalezienie w sobie siły, aby się nie poddawać. Życie toczy się dalej i kobiety także pragną żyć. Odnajdują swoje miłości, pielęgnują to, co już udało się im zdobyć. I zaprzyjaźniają się.
Autor w posłowiu opowiedział historię swojej przyjaciółki, Heidi, matki, żony, sportsmenki, świetnej narciarki, którą nagle zaczęły boleć plecy. Od tego się zaczęło, a historia skończyła się na jej pogrzebie, gdzie autor opowiedział historię ich przyjaźni. To go skłoniło do napisania tej powieści.

„Nigdy nie byłem świadkiem większej niesprawiedliwości” powiedział i chyba należy się z tym zgodzić. A także z tym, że trzeba dostrzegać piękno w każdej sekundzie życia, nie marnować ani chwili, bo przecież tak naprawdę jesteśmy tu tylko na chwilę. „Wszystko, o czym marzysz” pokazuje siłę miłości, przyjaźni i siłę woli, aby walczyć, nie poddawać się i każdy kolejny dzień odhaczać w kalendarzu, jako ten przeżyty, dobrze i z sensem. Bo przecież… lada moment wszystko może się skończyć. Polecam, mądra, miejscami zabawna, ciepła lektura nie tylko o tym, o czym marzysz, ale o tym, co tak naprawdę się liczy.

poniedziałek, 10 listopada 2014

Daniel Silva "Angielska dziewczyna"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Muza.


Gabriel Allon to jeden z moich ulubionych bohaterów literackich. Jest inteligentny, honorowy, sprawiedliwy, bezwzględny i nie ma skrupułów, jeśli jest przed nim do wykonania określone zadanie. Zwykle zajmuje się konserwacją dzieł sztuki, jednak, jeśli gdzieś w świecie dzieje się coś złego, rzuca wszystko, zmienia tożsamość, przyjmuje drugą skórę i… Strzeżcie się, agent Mosadu rusza do akcji. 

W najnowszej powieści, poświęconej działaniom tego właśnie bohatera, Daniel Silva znowu wrzuca czytelnika w intrygę sensacyjno-polityczną i funduje mu nie lada rollercoaster fabularnej nerwówki. W „Angielskiej dziewczynie” Gabriel Allon musi zmierzyć się z porywaczami młodej Angielki, która działa w jednej ze znaczących partii politycznych w Wielkiej Brytanii. Jej działalność nie ogranicza się tylko do sfery politycznej, okazuje się, że zbyt bliskie stosunki łączą ją z… premierem Zjednoczonego Królestwa. Gdy dziewczyna zostaje porwana, do akcji zostaje wezwany jedyny człowiek, który może sobie z tym zadaniem poradzić. Jednak, czy stawiennictwo Allona jest decyzją angielskiego rządu? A może to część większego planu, nie do końca oczywistego i leżącego w gestii premiera Anglii? Allon zostawia swoją ukochaną Chiarę, także agentkę Mosadu, zostawia obraz Bassana, nad którym właśnie pracuje i rusza do Londynu. Już wkrótce wejdzie w sam środek politycznej i ekonomicznej intrygi, a jego pomocnikiem zostanie niedawny prześladowca, który miał na niego zlecenie. Keller, zabójca, były członek SAS, człowiek-widmo, zaczyna współpracować z Allonem, obaj nie wiedzą jeszcze, że to dopiero początek wielkiej mistyfikacji.

„Angielska dziewczyna” to porywająca powieść sensacyjna, z licznymi wątkami społeczno-politycznymi, z wyrazistymi bohaterami (Allon, Keller), z ciekawą intrygą i dynamiczną fabułą. Uwielbiam całą serię o Gabrielu Allonie, przeczytałam wszystkie książki, które do tej pory się ukazały i nie mogę podejść do tej twórczości Silvy obiektywnie. A i nie muszę, bo powieść czyta się wyśmienicie. Gorąco polecam, kawał świetnej, porywającej sensacji!

I kilka smaczków z książki, pojawiających się zwłaszcza na linii Allon-Keller:

„ - Skąd będziesz wiedział, że ma już dość? - spytał Keller, obserwując walczącego o życie Lacroix.
- Zacznie tonąć - odparł Gabriel spokojnie.
- Przypomnij mi, żebym ci nigdy nie podpadł.
- Nigdy mi nie podpadnij.” *

„Keller spojrzał na niego z poważnym wyrazem twarzy.
- Kiedy ostatnio spałeś?
- We wrześniu.” **

„ - Lepiej, żeby to było już coś dużego.
- Jestem Gabriel Allon. Zajmuję się tylko wielkimi rzeczami.” ***

„ - Ktoś tu chodzi do pracy? - spytał Keller, kiedy drugi raz przejeżdżali wolno przed domem.

- Matka pracuje parę godzin w tygodniu w drogerii w tym ich centrum handlowym - odpowiedział Gabriel. - Brat zawodowo zajmuje się piciem.” ****

str. 105, Daniel Silva, Angielska dziewczyna, Muza, Warszawa 2014
**  str. 229, tamże
***  str. 276, tamże
****  str. 288, tamże

środa, 5 listopada 2014

Szukaj mnie wśród lawendy. Zuzanna - BESTSELLER :)

Dziękuję wszystkim wiernym Czytelnikom.
Dziękuję za wszystkie maile, wiadomości na FB, dyskusje na fanpage'u.
Piszę dla Was i to dzięki Wam mogę realizować swoją największą pasję.
A świadomość, że dobrze się bawicie/wzruszacie/denerwujecie przy moich książkach jest dla mnie najlepszą zapłatą za ciągłe szaleństwo w głowie.

lovjuuuuuu <3 b="">



sobota, 1 listopada 2014

Anna Fryczkowska "Kurort amnezja"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Prószyński i S-ka.
Premiera: 13 listopada 2014r.

Czasami boję się czytać książki, które mną poruszą, wstrząsną, nie dadzą się od siebie oderwać. Niedawno przeczytałam kryminał, będący trzecią częścią trylogii o popularnym i kontrowersyjnym prokuratorze. Powieść porwała mnie bez reszty i bałam się sięgać po kolejną książkę, aby nie odczuć gorzkiego smaku rozczarowania i pustki. Jakby mi czegoś brakowało. Jednak, gdy zaczęłam czytać najnowszą pozycję z dorobku Anny Fryczkowskiej, wiedziałam że żadne rozczarowanie nie będzie mieć miejsca. "Kurort amnezja" to książka, która od pierwszych stron wciąga czytelnika w swoje ponure i pełne bólu odmęty, urzeka fabułą, konstrukcją bohaterów i zaskakuje intrygą kryminalną.

Tytułowy kurort, wcale tak nim do końca nie jest, to miejsce w opuszczonej zimą nadmorskiej miejscowości, gdzie chroni się dziewczyna, która nic nie pamięta. Na tym polega gra słów oddająca to, czym staje się nadmorska mieścinka dla bohaterki. Marianna dowiaduje się o tym, że jest Marianną od swojego narzeczonego, Marka, którego też nie pamięta. Nie pamięta nawet tego, że można chodzić, myć się, patrzeć w lustro. Elementarnych zachowań uczy się od podstaw. Wszystko to nastąpiło po tragicznym w skutkach wypadku samochodowym, w którym jedna osoba zginęła, ale oczywiście dziewczyna nie ma pojęcia kto to był. Do tej samej miejscowości przybywa kobieta, która dla odmiany wie wszystko (przynajmniej tak jej się wydaje) i pragnęłaby o wszystkim zapomnieć. Ból fizyczny zdaje się być dla niej jedynym ukojeniem tego psychicznego, chociaż jest to złudne i działa tylko przez chwilę. Wanda zamęcza się wspomnieniami nieżyjącego męża, rozpamiętuje wszystko to co przeżyła z Pawłem, a zwłaszcza to, czego dowiedziała się po jego śmierci. Jak mogła być tak ślepa i głucha?! 

Dwie kobiety, dwie przeszłości, zupełnie inne, a jednak w jakiś sposób wspólne, obce, zimne, ponure nadmorskie miasteczko i ludzie. Cała plejada osobistości, których spotkać można chyba w każdym małym i eklektycznym nieco miasteczku w Polsce. Nieprzyjaźnie nastawieni do tego co inne, obce, odstające od normy. Marianna nie jest modelową dziewczyną, Wandzie też daleko od takiego wzorca. Wydawać by się mogło, że to powieść z dużą dozą psychologii, socjologiczna nawet, oczywiście taka jest, ale nagle pojawia się... trup. I tu rozpoczyna się wątek kryminalny, bardzo ciekawie poprowadzony i zaskakujący. 

"Kurort amnezja" to książka wciągająca, jest jak drzazga, która boli i denerwuje, ale ciągle i ciągle dotykamy zranionego miejsca. Z tą powieścią też tak jest, czasami irytuje, boli, przenika człowieka na wskroś, ale jednak nie można jej odłożyć, trzeba iść dalej, aż do końca. Na uwagę zasługują także wątki feministyczne, mówiące o tym jakie NIE powinny być kobiety.
Anna Fryczkowska w świetnej formie, zadziorna, gorzko refleksyjna, krytyczna i zaskakująca. Gorąco polecam, warto przeczytać!
A! I dziękuję za Psa :)


wtorek, 21 października 2014

Targi, konkurs i super nagroda :)

Na tegorocznych targach książki w Krakowie, będzie się można ze mną spotkać 25 października na stoisku wydawnictwa Novae Res, a także na stoisku portalu Duże Ka.

Tutaj szczegóły:



Poza tym zachęcam was do udziału w konkursie, zorganizowanym przez wydawnictwo Novae Res i SPA Lawendowe termy, szczegóły na fanpage wydawcy, tutaj: Fanpage Novae Res
Do wygrania pobyt weekendowy dla dwóch osób w SPA Lawendowe Termy!


Zapraszam i do zobaczenia!


piątek, 17 października 2014

Lawendowe patronaty :)

Magazyn Zwierciadło i Sens objęły patronatami medialnymi moją najnowszą książkę "Szukaj mnie wśród lawendy. Zuzanna".

W numerze listopadowym ukazał się w nich krótki wywiad i zapowiedź trylogii, oto on:



Pozostałe patronaty to:

Radio Gdańsk (gdzie będzie czytana "Zuzanna")

Lawendowe Termy http://www.lawendowetermy.pl  (Tutaj będzie mega konkurs dla moich Czytelników)

Stylowi http://stylowi.pl

Portal Czytajmy Polskich Autorów http://www.polscyautorzy.pl

Organizacja PNGiSAM https://www.facebook.com/PNGiSAM

Blog Pisaninka http://asymaka.blogspot.com

Kuźnia Literacka http://kuznia.art.pl

Portal DlaLejdis http://dlalejdis.pl

środa, 15 października 2014

Sylvain Reynard "Pokuta Gabriela"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Akurat (Muza).


Pokuta Gabriela” autorstwa Kanadyjczyka, Sylvaina Reynarda to trzeci tom trylogii, zwanej piekielnym erotykiem. Czy ja wiem, czy to naprawdę erotyk? Oczywiście, są tam sceny namiętnego seksu, ale to nie on stanowi trzon fabuły i nie on jest najważniejszy. O czym jest ta seria? Ano o miłości, która nie powinna się zdarzyć. On, zniewalający profesor italianistyki, Gabriel Emerson, ona to jego studentka, trochę zagubiona, z nieciekawą przeszłością, Julia Mitchell, ale za to zafascynowana, tak jak i jej mentor, Dantem. Trzeci tom, który miałam okazję czytać, przedstawia dalsze perypetie tej namiętnej i poharatanej przez życie pary, która teraz wchodzi na nową drogę, już jako małżeństwo i próbuje odnaleźć się w świecie pełnym podłości, zamierzchłych spraw i przeszłości, która w jakiś sposób uformowała zarówno jego, jak i ją.

Aby mieć jasny obraz, o czym jest ta książka, przeczytałam także tom I i od razu rzuciły mi się w oczy pewne znajome rysy, zarówno fabularne, jak i bohaterów. Tak jak przypuszczałam, ta historia była niegdyś fan fiction głośnego „Zmierzchu” i ma tam swoją genezę, podobnie jak równie głośny Grey. Jednakże uważam, że zarówno warstwa fabularna, jak i kreacje bohaterów są o wiele lepsze i na wyższym poziomie, niż te dwie książki, o których wspominam.
Widać, że autor jest zafascynowany Florencją, Dantem, posiada wiedzę na ten temat i zgrabnie wplata to w fabułę. Bohaterowie nie są papierowi, naiwni, chociaż pewne konotacje z Meyerowską Bellą są, (przygryzanie wargi, usilnie karmienie Julii przez Gabriela), jednakże nie odbiera to przyjemności czytania i gdybym niegdyś nie czytała wielu fan fiction, pewnie te nawiązania nie rzuciłyby mi się w oczy.

Książka naszpikowana jest zwrotami akcji i widać, że autor uwielbia swoim bohaterom rzucać kłody pod nogi. Zakończenie trylogii może doprowadzić do niezłej nerwowości, ale nie będę zdradzać dlaczego. Jednakże ukłon w stronę Reynarda, że umiał do końca podtrzymać napięcie i fabularnie nieźle zakręcić czytelnikiem.

Jeśli chodzi o erotyczną stronę książki, to jest sporo scen miłosnych, ale są bardzo zgrabnie i niewulgarnie napisane, chociaż akurat w tym tomie jest ich zatrzęsienie. No, ale profesor Emerson i jego młoda żona niedawno mają siebie do woli, więc dajmy im się sobą nacieszyć.
Komu mogę polecić tę książkę i całą serię? Na pewno zwolenniczkom gorących romansów z bolesnymi tajemnicami przeszłości w tle i z ciągłymi zwrotami akcji, od których zęby ze złości czasami same się zaciskały. Zdecydowanie lektura dla kobiet, z serii tych lżejszych. Romans, niekiedy wzruszający i denerwujący. Najlepiej rozpocząć od tomu pierwszego, czyli „Piekła Gabriela”.

niedziela, 12 października 2014

Frederick D'onaglia "Dom nad lazurowym urwiskiem"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Amber.


Frederick D'onaglia kocha Prowansję, którą zawsze w malowniczy i nawet magiczny sposób przedstawia w swoich powieściach. Zadebiutował w 2004 roku, od tej pory napisał i wydał dziewięć książek. Ostatnia z nich, "Dom nad lazurowym urwiskiem" trafiła do mojej biblioteczki i jest to moje pierwsze spotkanie z tym autorem.

Bohaterką powieści jest czterdziestoletnia Laura, ilustratorka książek, matka dwójki nastolatków, która po separacji z mężem postanawia zamieszkać w domu swojego ojca. Ukochanego taty, który zaginął w tajemniczych okolicznościach w morskiej toni. Ojciec był dla niej jedynym rodzicem, gdyż matka odeszła dawno temu i nie utrzymywała kontaktów z dziewczynką. Od śmierci Gilberta opiekował się nią jego jedyny przyjaciel, Joel, dla którego Laura też stała się córką. Teraz oboje zmagają się z problemem, jakim okazał się kłopotliwy i zagadkowy spadek po nieprzyjaznym sąsiedzie, Marcelu Soubeyranie. Laura nie ma pojęcia dlaczego właśnie jej przepisał tereny leżące na szczycie Przylądku Admirała, gdzie znajdował się także jej rodzinny dom? Okazuje się, że zagadka związana z tajemniczym spadkiem, a także ze śmiercią jej ojca sięga daleko wstecz i już wkrótce wstrząśnie życiem kobiety. Na jej losy będzie miał także ogromny wpływ przystojny i młodszy restaurator Raphael, który od pierwszego spotkania nie będzie mógł zapomnieć o ślicznej i wysportowanej, ale trochę nieprzystępnej kobiecie. Czy Laura przeżyje drugą miłość? Czy wciąż pamięta co to znaczy kochać? Czy rozwiązanie zagadki z przeszłości pozwoli jej normalnie żyć?

Książka utrzymana jest w tonie swobodnej opowieści umiejscowionej w przepięknej i groźnej scenerii skalistych zatoczek Lazurowego Wybrzeża. Rozpoczyna się niczym łagodna opowieść obyczajowa z delikatnym powiewem romansu, by powoli, ale zdecydowanie zmieniać się w historię pełną namiętności, zdrady, morderstwa i ludzkich pragnień. Autor łączy nieco poetycką opisowość z szybką rozwijającą się akcją, prowadzącą czytelnika do dynamicznego finału.

"Dom nad lazurowym urwiskiem" czyta się szybko, nie jest to książka zbyt obszerna i na pewno jest pozbawiona napychających objętość opisów. Wprowadza czytelnika w klimat malowniczych widoków i zachęca do odwiedzenia tych miejsc. Interesująca lektura z wątkiem kryminalnym, umiejscowiona w pięknych klimatach. Polecam.

piątek, 10 października 2014

Lars Bill Lundholm "Dobra dziewczyna"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Filia.


Uwielbiam detektywów. Dziwne wyznanie? Być może. Ale ostatnio zafascynowałam się serialem "True detective" z Matthew McConaughey i Woody Harrelsonem. Faceci z krwi i kości, nie żadne tam wypomadowane metroseksualne nie wiadomo co. I teraz właśnie oto taki gliniarz z prawdziwego zdarzenia pojawił się w nowej serii kryminalnej szwedzkiego scenarzysty (m.in. pisał scenariusz do serialu "Wallander" i "Inspektor Irene Huss"), a obecnie i pisarza, Larsa Billa Lundholma.

Ten gliniarz to komisarz Axel Hake, zapalony gracz na wyścigach konnych, silny, dobrze zbudowany, poruszający się o lasce mężczyzna, którego przeszłość (nie do końca wyjaśniona) w jakiś sposób go ukształtowała i nauczyła bezkompromisowości i nieustępliwości. Jedynie jego żona, Hanna i córeczka Siri potrafią zmiękczyć jego twarde i pozbawione współczucia serce. Poza tym z żoną łączy go dziwny układ, nie mieszkają razem, co sprawia, że Axel raz po raz pada ofiarą dzikiej zazdrości.

Gdy w brutalny sposób zostaje zamordowana córka szwedzkich milionerów, Cathrine Haldeman-Spegel, komisarz Hake czuje, że będzie to żmudne śledztwo. I od początku się nie myli, tropów jest wiele, a poruszanie się wśród przedstawicieli szwedzkiej elity nie jest prostą sprawą. Rozmowy z tymi ludźmi wymagają delikatności, o czym notorycznie przypomina Axelowi jego przełożony, komendant Rilke. Jednak pewne rzeczy są dla komisarza nie do przyjęcia. Najważniejsze jest dobro śledztwa i szczerze to ujmując, Hake ma w nosie politykę i podchody, chce tylko wykryć sprawcę. Nie przysparza mu to zwolenników, niebawem znajduje się na świeczniku i pod obstrzałem, zwłaszcza, że pojawia się kolejna ofiara, a morderca nadal chodzi na wolności. W międzyczasie śledzimy małżeńskie problemy Axela, a także poznajemy jego siostrę, Julię, panią weterynarz, otoczoną zwierzakami, żonatymi przystojniakami i nienawidzącą ojca. Tutaj historia dzieciństwa Axela i Julii na pewno także będzie miała swój dalszy ciąg w kolejnych odsłonach serii.

Jeśli chodzi o warstwę kryminalną, to faktycznie tropów było mnóstwo i w sumie do końca fabuła utrzymywała poziom, jeśli chodzi o zagadkę "kto zabił?". 
"Dobra dziewczyna" to zgrabnie napisany kryminał, z wyrazistym bohaterem, dwuznacznym, ale wzbudzającym sympatię. Na uwagę zasługuje także plastyczność opisów, dotyczących zwłaszcza Sztokholmu, poszczególnych miejsc, dzielnic, zabytków. To taki kryminał miejski, zahaczający także o historię miasta.

Dla wszystkich wielbicieli kryminałów (nie tylko szwedzkich) na pewno smakowity kąsek i zapowiedź przyszłych, mam nadzieję, równie pasjonujących tomów. Polecam.

czwartek, 9 października 2014

Wiele dobrych wieści, serce me radujących :)

Zacznę od tego, że przedpremierowo moja "Zuzanna" wciąż utrzymuje się w czołówce listy bestsellerów empik.com
Dzisiaj jest na 3 :)



Poza tym zostałam członkinią Stowarzyszenia Autorów Polskich, oddział Wrocław. Będę także wdrażać nowy projekt, zwany "Kawiarenką Literacką", ściśle związany z moim portalem http://www.polscyautorzy.pl
A o tym niebawem więcej.

I co jeszcze? Brałam udział w rekrutacji do Warszawskiej Szkoły Filmowej na kierunek "scenariopisarstwo". Konkurencja była ogromna, dodatkowe zadania i oto w poniedziałek otrzymałam maila, że znalazłam się w dwudziestce wybrańców!

Tak więc od listopada rozpoczynam zajęcia w WSF :) Trzymajcie kciuki!


Tymczasem wracam do pisania III tomu "Szukaj mnie wśród lawendy" i opisuję losy Gabrieli.


A! I do zobaczenia na targach książki w Krakowie i na licznych spotkaniach autorskich.



niedziela, 5 października 2014

Gayle Forman "Zostań, jeśli kochasz"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Nasza Księgarnia.


Są pewne schematy w literaturze, które występują często, powielają się, ale na swój sposób nigdy się nie nudzą. Zwłaszcza, jeśli podane są w sposób zaskakujący, porywający, wzruszający. Nie mamy wówczas wrażenia czytania odgrzewanego kotleta po raz enty, znamy konwencję, ale przyjmujemy ten znajomy motyw z zaciekawieniem, przewidując pozytywne zakończenie. Czy w przypadku bohaterów powieści "Zostań, jeśli kochasz" autorstwa Gayle Forman, także możemy na to liczyć?

W tej powieści mamy dwoje przeciwstawnych bohaterów, żyjących w innym świecie: Mia to uzdolniona młoda wiolonczelistka, dla której muzyka poważna to sens życia. Pragnie dostać się do prestiżowej szkoły Julliard w Nowym Jorku, nieustannie ćwiczy i ma problem z nawiązywaniem kontaktów. Jak sama twierdzi, pewnie rozczarowuje swoich rodziców, byłych rockmanów, mających dosyć swobodne podejście do życia. Nawet jej młodszy brat, Teddy, świetnie gra na perkusji i słucha starego dobrego rocka. A Mia? Ona uwielbia Beethovena.
Adam to wokalista modnego i znanego w Portland zespołu rockowego. Wszystkie dziewczyny w szkole wodzą za nim wzrokiem i nie opuszczają żadnego koncertu. Jednak młody rockman zwraca uwagę właśnie na nią. Nieśmiałą dziewczynę z wiolonczelą. Znamy ten schemat, prawda?

Jednak tutaj jest inaczej. Wszystkie wydarzenia, pierwsze zauroczenie, miłość pomiędzy tą dwójką, pierwsze kłótnie, niesnaski, próby szukania własnych dróg w ich młodym życiu poznajemy za pomocą retrospekcji. Myśli i obrazów Mii, która przebywa w... szpitalu. Leży na intensywnej terapii i lekarze próbują uratować jej życie. Co się stało z jej rodzicami, braciszkiem i nią samą, gdy w pewien mroźny dzień postanowili pojechać w odwiedziny do dziadków? Czy dziewczyna ma po co żyć? Czy ma do kogo wracać? Czy Adamowi uda się dostać do leżącej na OIOM-ie ukochanej? Czu uda mu się ją zatrzymać i przekonać, że naprawdę ją kocha?

Zapewniam, że wzruszeń będzie co niemiara. Powieść pokazuje także siłę prawdziwej miłości, ale nie tylko partnerskiej, lecz również miłości rodziców, którzy zrobią wszystko, aby zrealizować marzenia dziecka. Książka nie jest zbyt obszerna, czyta się ją błyskawicznie i niecierpliwie wyczekuje finału, aby dowiedzieć się w końcu, w którą stronę Mia zrobi krok. Do tego świata, czy do tamtego.

Zaraz po przeczytaniu "Zostań, jeśli kochasz" poszłam do kina na film, który akurat grają na dużych ekranach w całej Polsce. Muszę powiedzieć, że bardzo podobała mi się ta adaptacja, niemal idealnie oddaje to, co zostało przekazane w książce, świetnie też zostali dobrani młodzi aktorzy, grający główne role.
Na uwagę także zasługuje idealnie dobrana ścieżka dźwiękowa do filmu, niesamowicie wzmacniająca odbiór i wywołująca mnóstwo wzruszeń.

Polecam i książkę i film, ciekawa, ładnie nakreślona historia o miłości, marzeniach, tragediach i o tym, jak ulotne jest nasze życie. I dlaczego warto wierzyć w siebie i korzystać z każdej chwili, jaka została nam ofiarowana.