Susanne Mischke "Zabij, jeśli potrafisz!"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Imprint (Grupa PWN)


Z prozą Susanne Mischke, Niemki mieszkającej w Szwecji, spotykam się po raz pierwszy. Bo „Zabij, jeśli potrafisz!”, to debiut na rynku polskim. Ale nie zagranicznym, bo pisarka jest autorką wielu powieści kryminalnych, które wiele razy znalazły się na listach bestsellerów. W tej chwili i na naszym rynku wydawniczym zaczynją ukazywać się jej książki, co mnie osobiście bardzo cieszy, gdyż pierwsze moje spotkanie z powieścią Mischke zaliczam do niezwykle udanych.

Co zrobić, gdy znika dziecko? Mała dziewczynka, której mama pogrążona w myślach, zajęta zakupami i rozpamiętująca wiele bolesnych spraw, między innymi romans męża, nie zwraca przez moment uwagi na to, co dzieje się z córeczką w zatłoczonym sklepie. W ten sposób małżeństwo Tinki i Leandera zostaje ponownie wystawione na próbę, okrutną próbę. Śledztwo w sprawie uprowadzenia niespełna dwuletniej dziewczynki prowadzi komisarz Greger Forsberg, który sam od lat szuka swojej nastoletniej córki. Policjant nie ma żadnych wiodących śladów, jedynie co jakiś czas otrzymuje pocztówki z różnych części Europy. Czy to sygnał od dziewczyny, czy okrutny żart chorego porywacza, a może i mordercy? Forsberg nie wie, ale te wydarzenia nie pozwalają mu żyć normalnie, a praca w sekcji osób zaginionych jest próbą odkupienia, a być może zrozumienia mechanizmów kierujących psychopatycznymi porywaczami. Jednak sprawa małej Lucie też nie posuwa się do przodu. Mijają cztery lata, małżeństwo Tinki i Leandera nadal trwa, Forsberg, wraz z  partnerką Selmą, zwaną przez niego „Ptaszycą” trafia na trop siatki pedofilskiej. Czy Lucie padła ofiarą tych obrzydliwców? Gdzie znajduje się kolejna zaginiona dziewczynka, mała córeczka rosyjskiej emigrantki? Jaki związek z tym wszystkim ma Eva, dziennikarka, była kochanka Leandera? A może z tą sprawą związana jest osoba, która na pierwszy rzut oka nie może, nie ma, nie powinna, w żadnym wypadku… nikt ją z tym nie połączy, bo i dlaczego? I wreszcie… kogo musi zabić Leander, aby odzyskać córeczkę?

Intryga z każdą przeczytaną stroną rozrasta się do niesamowitych rozmiarów, sieć wzajemnych połączeń bohaterów sięga wielu lat wstecz, a wszystko współgra i zazębia się jak w dobrze nasmarowanym mechanizmie. Autorka stworzyła niezwykle wciągający kryminał z doskonale dopracowaną intrygą, ukazującą historie bolesne, tragiczne, okrutne i nieszczęścia zwykłych ludzi, które mogą spowodować zachowania na granicy szaleństwa. Jak wspomniałam wyżej, to moje pierwsze spotkanie z komisarzem Forsbergiem, mam nadzieję, że wydawnictwo wyda kolejne powieści z tego cyklu, bo nie dość, że Mischke napisała naprawdę dobry kryminał, to i wiodący bohaterowie, czyli Forsberg i Selma zyskali moje uznanie i sympatię. 

Podsumowując, polecam "Zabij, jeśli potrafisz!" wielbicielom dynamicznie napisanych historii, gdzie każdy wątek jest ważny i stanowi idealnie dopasowany element kryminalnej układanki. Warto.

Komentarze

  1. Mam wielkiego smaka na tą książkę :) mam nadzieję, że wydadzą u nas i pozostałe książki autorki :)

    naczytane.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Raz na jakiś czas sięgam po kryminały, więc myślę, że przypadnie mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Kobieta awaria :) Nowa książka pisze się :D

Czas na płodozmian, czyli komedia na czasie :)

Targi Książki w Krakowie 2017