Kate Atkinson "Zagadki przeszłości"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Czarna Owca.

Za każdym razem, gdy w moje ręce trafia powieść sygnowana nazwą "Czarna Seria", przeczuwam, czego mogę się spodziewać. Mrożącej krew w żyłach akcji kryminalnej, intrygi, suspensu, zaskakującej fabuły, wyrazistych bohaterów, zawiłej zagadki. Gdy "Zagadki przeszłości" Kate Atkinson zawitały do mojej biblioteczki, z podobnymi odczuciami zasiadłam do lektury tej powieści. Czy otrzymałam to, czego się spodziewałam? No cóż, i tak i nie.

Dziwna jest to książka. Niby kryminał, ale nie do końca, psychologiczna - na pewno, nieco żartobliwa - w sposób ironiczno-sardoniczny, dramatyczna - w każdym calu. Główny bohater to prywatny detektyw, były glina, Jackson Brodie, na którego biurko trafiają trzy nierozwiązane sprawy sprzed lat. Tajemnicze zniknięcie małej Olivii, która wraz z siostrą, Amelią, spała w namiocie tuż koło domu, a rankiem okazało się, że dziewczynki nie ma. Czy teraz, po ponad 30 latach Jacksonowi uda się odkryć, co stało się z małą Olivką i czy z jej zniknięciem ma coś wspólnego któraś z jej starszych sióstr: Julia, Sylvia lub Amelia? A może ojciec? A może to sprawka jakiejś obcej osoby? Kolejna sprawa to zabójstwo osiemnastoletniej Laury, która stała się ofiarą napaści niezidentyfikowanego sprawcy, który napadł na nią i innych ludzi w biurze jej ojca. Ostatnia zagadka dotyczy mężobójstwa sprzed lat dokonanego przez depresyjną Michelle. 

Wszystkie trzy sprawy zdają się być trudne do rozwiązania, a jednocześnie w dziwny sposób zazębiają się, ukazując czytelnikowi nić powiązań i zależności. Ta niesamowicie poplątana fabuła sprawia, że książkę czyta się z nieustającą uwagą i z nutką niecierpliwości i wyczekiwania na to, co jeszcze zafundowała nam autorka. Chronologia to pojęcie względne i Kate Atkinson nic sobie z tego nie robi, a jednak wszystko zaczyna się idealnie zazębiać i ukazywać czytelnikowi całkiem składny obraz. Obraz ludzi, ich demonów, pasji, grzechów, marzeń i dramatycznych decyzji. A wszystko to okraszone wisielczym czasami humorem i ironicznymi spostrzeżeniami, które mimo wszystko wywołują uśmiech na twarzy czytającego.

"Zagadki przeszłości" to książka dziwna. Wiem, powtarzam się. Dziwnie skonstruowana, zagmatwana, ale jednocześnie napisana przejrzyście, wciągająco i pomysłowo. Czyta się w oczekiwaniu na zderzenie wszystkich wątków i ułożenie ich w logiczną całość. I koniec końców się to dostaje, chociaż spodziewałam się jakiegoś mocniejszego uderzenia. Może dlatego, że przez całą lekturę zachowany jest niezwykle wysoki poziom i fabularny i konstrukcyjny, dlatego zakończenie dla mnie było nieco spłaszczone. Ale nie zmienia to mojej wysokiej oceny tej powieści, którą czytało się i smakowało (co w porównaniu z okropnościami, jakie są tam opisane jest określeniem nieco... niesmacznym) wyśmienicie. Gorąco polecam, warto przeczytać. Ale należy pamiętać, że nie jest to typowy kryminał i nie jest to typowa książka psychologiczna, a i dramat typowy też nie. Nic w tej powieści nie jest typowe, a już najmniej bohaterowie. I to stanowi o jej wartości. Naprawdę dobra książka!

Komentarze

  1. Skusiłabym się, nie ma że nie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A przed chwilą czytałam recenzję tej książki z oceną 2/10 i stwierdziłam, że nie sięgnę a tutaj proszę dość dobra opinia. Chyba muszę sama się przekonać :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Sandra Brown "Następny świt"

Nora Roberts "Słodka zemsta"