Jeffrey Archer "Synowie fortuny"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości serwisu Zbrodnia w Bibliotece.

„Synowie fortuny” Jeffrey'a Archera to kolejna saga rodzinna, w której walka o siebie, realizacja wysoko postawionych celów, ambitne plany, przeplatają się z tajemnicą, wątkami kryminalnymi, miłosnymi i społeczno-ekonomicznymi. Nat Cartwright, zdolny finansista, były żołnierz, walczący w Wietnamie, odznaczony Medal of Honour, mąż i ojciec. Robi karierę w bankowości, tocząc czasami nierówną walkę z konkurencją, a także z oszustami i swoim odwiecznym wrogiem, Ralphem Elliotem. Fletcher Davenport, zdolny prawnik, absolwent Yale, mąż i ojciec, robiący karierę w polityce, zmaga się z wieloma przeciwnościami losu, a na jego drodze także często staje pewien mężczyzna. Ralph Elliot. Czy to zbieg okoliczności, że w życiu Nata i Fletchera pojawia się wspólny antagonista? Czy obu mężczyzn łączy coś jeszcze? Przecież nawet się nie znają? Ale skąd u Fletchera przeczucie, że Nat Cartwright żyje, w momencie, gdy zaginął w wietnamskiej dżungli? I dlaczego ich los ciągle w jakiś dziwny sposób się przeplata? To jedna z tajemnic, która od początku jest jasna dla czytelnika, a niekoniecznie dla bohaterów.

Archer stworzył kolejną opowieść, której akcja toczy się na przestrzeni lat, ukazując historię dwóch rodzin, a właściwie dwóch mężczyzn z bardzo rozbudowanymi wątkami pobocznymi. Świetnie wpasowane przeżycia Nata i Fletchera w aktualnie panującą sytuację społeczno-ekonomiczną Stanów Zjednoczonych, ukazany „amerykański sen” i szereg sposobów na jego zrealizowanie. Złe charaktery, które niczym plaga spadają na głównych bohaterów, czasami niemal ich niszcząc. I siła ducha, którą zarówno Fletcher, jak i Nat, pokonują wszelkie przeszkody. Aby w końcu... spotkać się i to w dość dramatycznych okolicznościach i dowiedzieć się czegoś więcej o sobie nawzajem.

Powieść czyta się naprawdę świetnie, wciąga od pierwszych stron, obrazy przewijają się przed oczami czytelnika, niemal jak kadry w amerykańskiej sadze filmowej o ambicji, honorze, miłości i walce o władzę.

Powieści Archera łączy na pewno jedno. Pewien schemat tworzenia głównych postaci, a także umiejscowienie ich działań na przestrzeni kilkunastu lub kilkudziesięciu lat, w towarzyszącej im zawierusze politycznej, społecznej, obyczajowej. To sprawia, że sporą objętościową książkę, czyta się w błyskawicznym tempie i naprawdę chciałoby się obejrzeć ekranizację takiej historii. Zresztą niektóre powieści tego pisarza zostały już zekranizowane, warto przypomnieć chociażby książkę i film „Kane i Abel”.

Polecam lekturę tej powieści, która nawet wymagającemu czytelnikowi zapewni mnogość wrażeń, nerwów i nieodpartej chęci zerknięcia na ostatnią stronę, aby dowiedzieć się, jak skończy się ta pasjonująca historia.

Na tylnej obwolucie książki napisano:

„Zdarzają się chwile, w których za sprawą przypadku bądź czyjejś decyzji zmienia się całe nasze życie”.

Po lekturze tej powieści, możemy tylko rozmyślać o tym, jak rozegrałaby się akcja powieści, gdyby...

No właśnie.

Przekonajcie się sami.

Komentarze

  1. intrygujesz, intrygujesz... :) super recenzja, kiedyś chętnie przeczytam wspomnianą książkę. :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Sandra Brown "Następny świt"

Nora Roberts "Słodka zemsta"