Anna Siwek "Powiedz, że mnie kochasz"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Replika.

Jesteś młoda, ładna, skończyłaś studia, znasz języki. Dostajesz swoją pierwszą posadę w firmie opanowanej przez mężczyzn. Ale jesteś ambitna, znasz swoją wartość, chociaż czasami miotają tobą wątpliwości. Ale wierzysz, że dasz sobie radę. Gdyby tylko… gdyby tylko twój szef nie był takim szowinistycznym despotą, a do tego mniej przystojnym… wówczas pracowałoby ci się o niebo lepiej.

Martyna znajduje się właśnie na takim życiowym zakręcie. Jest młoda, rozpoczyna swoją pierwszą pracę i rozpaczliwie pragnie się zakochać. Jej szef, Hubert, przystojny i zimny, okazuje się być do tego jeszcze czasami chamski i uszczypliwy. Dziewczyna darzy go ambiwalentnymi uczuciami i nie zauważa, że mężczyzna zaczyna patrzeć na nią całkiem inaczej. Może dlatego, że w jej życiu pojawia się przystojny Czarek, który zdaje się być tym wyśnionym i wymarzonym. W domu Martyny także pojawia się mężczyzna, który pomaga jej babci i mamie w usuwaniu skutków zalania mieszkania. Jej przyjaciółki Zosia i Sandra również przeżywają miłosne rozterki, tak więc dziewczyny często się spotykają i próbują obdarzać się dobrymi radami.

Dochodzi również do wielu zmian w życiu Huberta, a Martyna zaczyna postrzegać go całkiem inaczej i to w sposób, który mężczyznę doprowadzi zapewne albo do napadu śmiechu, albo szału.
Jak skończy się ta komedia omyłek? To poszukiwanie bratniej duszy? Co tak naprawdę siedzi w duszy Huberta? Czy dziewczyna nie dokonuje pewnych nadinterpretacji? Kim okaże się uczynny sąsiad? I wreszcie, co ma tarot do losów bohaterów?

Myślę, że jeśli lubicie historie z życia wzięte, napisane prostym, wciągającym językiem, z nutką romantycznej miłości w tle, to powinniście sięgnąć po książkę Anny Siwek, zatytułowaną „Powiedz, że mnie kochasz”. Czyta się ją szybko, historia w sumie mogłaby się przydarzyć każdej młodej dziewczynie, bohaterowie wzbudzają sympatię, a każdy rozdział przynosi jakieś nowe zawirowania w życiu postaci. Trochę mnie zastanawiało pragnienie znalezienia męża, które niemal od pierwszych stron przepełniało młodziutką bohaterkę. Patrząc na dzisiejsze czasy, w których tradycyjne związki zdają się być passe, marzenia o zamążpójściu zdają się być czymś oderwanym od rzeczywistości, w której żyjemy. Ale może to dobrze, że są jeszcze takie romantyczne książki, które pokazują, że miłości i oddania nie można rozmieniać na drobne i warto wierzyć w uczucie do drugiego człowieka.

Książka lekka i przyjemna, wciągająca i dająca chwile relaksu. Czasami zabawna, miejscami irytująca, a nawet denerwująca, gdy bohaterowie wyciągają mylne wnioski. Polecam na wakacyjne leniwe dni, szczególnie miłośniczkom romantycznych opowieści o sile uczucia.

Komentarze

  1. Oj bardzo , ale to bardzo mam ochotę na tę książkę. Nie wiem odkąd ją zobaczyłam jakoś mnie urzekła.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chętnie bym przeczytała, o tej porze roku takie lektury są wprost idealne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Od czasu do czasu warto po taką lekturę sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny relaks, nie tylko na wakacje lektura

    OdpowiedzUsuń
  5. hm... hm... pomyślę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. przeczytałam i jestem zauroczona...uwielbiam takie lekkie powieści na wakacyjne dni...zamierzam przeczytać też "Znów mnie pokochaj"...

    OdpowiedzUsuń
  7. Tu są moje odczucia co do tej książki: http://zaczytana-aga.blogspot.com/2014/08/powiedz-ze-mnie-kochasz.html#links

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz