Łukasz Śmigiel "Mordercy"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości serwisu "Zbrodnia w Bibliotece".

[…] w psychice mordercy znajduje się coś, co tkwi także wewnątrz każdego człowieka i […] ludzie chcą się dowiedzieć czegoś więcej o mordercach, ponieważ pragną więcej wiedzieć o sobie samych.

Michael Weaver "Impuls"

Zbiór opowiadań Łukasza Śmigla pod intrygującym tytułem "Mordercy" idealnie wpasowuje się w pragnienie poznania mrocznej ludzkiej natury. Zawarte w nim historie mogą być i inspiracją i ostrzeżeniem. Że zło gdzieś tam się czai, niekoniecznie za rogiem, ale może być w każdym z nas. Bo ludzie są nieprzewidywalni i czasami mogą być groźni, dla siebie i dla innych. Czasami kieruje nimi chęć przetrwania, czasami wewnętrzne pragnienie krwi. A czasami.... jakaś zewnętrzna siła, której nie potrafią się oprzeć i nie potrafią z nią walczyć.

Książka Śmigla to zbiór fascynujących, mrożących krew w żyłach 12 historii. Z których każda ujmuje kostrukcją, pomysłem, językiem i puentą. Mamy do czynienia ze zjawiskami nadprzyrodzonymi, z brudnymi ludzkimi grzeszkami, z bohaterem swoistej urban legend, z XVI-wiecznym uzdrowicielem-detektywem, z niedoszłym-przyszłym pisarzem, którego zgubiła zbytnia szczerość. Są to historie pełne przemocy, sugestywnych opisów, a także swoistych ostrzeżeń i pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że niekiedy i zawoalowanych morałów. Na uwagę zasługują interesujące inwokacje, będące wprowadzeniem w każdą historię, idealnie oddając to, co w kolejnej opowieści znajdziemy. Wielki plus za wykorzystanie mojego ulubionego kawałka Metalliki "One". Oczywiście, jak w przypadku każdego zbioru opowiadań, tutaj także mam swoich faworytów i należą do nich historie: "Śledztwo", "Śmierć na trzy", "Omega".

Ale z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że cały zbiór historii "z piekła rodem" czytało mi się znakomicie i na myśl przyszła mi seria krótkich horrorów, które niegdyś oglądałam. A które były właśnie przedstawione w podobnej formie jak "Mordercy". Ironiczno-moralizatorsko-tragicznej. I oczywiście trzymającej w napięciu.

Komu mogę polecić "Morderców"? Przede wszystkim wyznawcom gatunku. Dzieci Kinga i Mastertona na pewno poczują się usatysfakcjonowane. Poza tym czytelnikom ceniącym umiejętnie poprowadzone historie, napisane dobrym językiem, ciekawie umiejscowione, dopracowane i zaskakujące. I oczywiście straszne. Jeśli ktoś ma wrażliwy wysublimowany gust, nietrawiący obrazowych opisów, może czuć się lekko zagrożony. Przez własne "mordercze" odczucia. Bo podobno... w każdym z nas tkwi coś z mordercy...

I za autorem pozwolę sobie przytoczyć cytat Alberta Camusa:

"Nie ma na tym świecie bardziej męczącego zajęcia od morderstwa".

Tak więc... zaryzykujmy i sprawdźmy, jak duży jest ten morderczy pierwiastek, który gdzieś tam w nas tkwi...

Komentarze

  1. Właśnie najbardziej w takich książkach fascynująca jest psychika mordercy, a nie same zbrodnie. Zawsze mnie intrygowało, co czuje morderca kiedy dokonuje tak mało chwalebnego czynu i czy ma lub będzie miał wyrzuty sumienia a może nie ma uczuć i wszystko mu jedno czy jego ofiara żyje czy nie.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że w przypadku seryjnych morderców nie ma mowy o wyrzutach sumienia. Oni najczęściej są pozbawieni umiejętności odczuwania uczuć wyższych, takich jak współczucie, żal, o empatii nie wspomnę. Dla nich to jedynie realizacji swoich pragnień, które w ich pojęciu są najważniejsze i jedyne...

    OdpowiedzUsuń
  3. Żądni krwi, ale właśnie zastanawia mnie to jak człowiek nie mieć żadnych uczuć wyższych. W gruncie rzeczy to biedni ludzi, zapętleni w swoich pragnieniach i okrucieństwie.
    Czasem lubię takie książki, ale za dużo nie mogę takich czytać, bo potem w mózgu mi się gotuje. Wolę zdecydowanie kryminały:)

    OdpowiedzUsuń
  4. "Mordercy" to naprawdę świetne opowiadania z pogranicza kryminału, thrillera, fantastyki. Ale niektóre bardzo oddziałują na psyche, to fakt. A ja bardzo lubię... :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale z tego co widzę warto przeczytać. Dawno nie czytałam nic z kryminałów. Trzeba to naprawić:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnie opisałaś swoje wrażenia. Od razu zapragnęłam takiego ,,Mordercę '' w swym domu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pięknie dziękuję za recenzję. Fajnie, że "Mordercy" nie umęczyli :-) Właśnie pracuję nad opowiadaniem, które jest kontynuacją "Klatki atmana" z "M". Szykuje się bowiem ciekawa antologia różnych autorów. Na razie niestety nie mogę powiedzieć nic więcej, bo mnie... zamordują :-) Serdecznie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Pewnie, że nie umęczyli, trafili na podatny grunt, tzn. mój spaczony Kingiem umysł:) Trzymam kciuki i przysyłam fluidy morderczej weny;)

    OdpowiedzUsuń
  9. recenzja jak zawsze bardzo fajna i zachęcająca do lektury... tyle że wiesz, że nie jestem mega fanką krótkich form... ale.. może się przekonam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. "Mordercy" przede mną, w końcu czas na weekend ...

    OdpowiedzUsuń
  11. Wydaje się bardzo ciekawa, i dawno nie czytałem jakiegoś zbioru opowiadań, więc w sumie z chęcią bym sięgnął po "Morderców" :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Sil, czas się przekonać do krótszych form, mnie przekonała Ania Klejzerowicz swoim "Złodziejem dusz" i teraz Łukasz Śmigiel.
    Kasia, na pewno książka uderzy w Twój gust:)
    Molioo zachęcam, to taka "męska" lektura:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz