"Historia pewnego zakładu"- kolejna odsłona

Choroba mu służy. Dzisiaj napisałam caly jeden rozdział. Czyli wbrew zdrowemu rozsądkowi... katarze! Nie odpuszczaj!

Mały fragmencik dla zainteresowanych:

Uniosłam dłoń i pogłaskałam go po policzku. Zrobił ruch, jakby chciał wtulić się w moją dłoń, ten gest, tak bezbronny, tak ufny sprawił, że ścisnęło mi się serce. Widziałam, że targają nim złe emocje, jakieś przeżycia z przeszłości, które nie pozwalały mu na wyrażanie własnych uczuć, które blokowały ciepło, jakie w nim tkwiło, uwięzione, dobrze strzeżone, pilnowane przez tego Cichego, drania i egoistę.



- Powiedz to co naprawdę czujesz. Po prostu, Aleks. Szczerość przede wszystkim. Pamiętaj.


Dostrzegłam w jego oczach przerażenie, ale był to tylko ułamek sekundy. Teraz jego niebieskie tęczówki błyszczały jak w gorączce. Ścisnął moje ramiona jeszcze mocniej i przygarnął do siebie. Nasze usta niemal się stykały. Nasze oddechy się mieszały. Czułam go całą sobą i wiedziałam, że on także czuł mnie. Widziałam pragnienie w jego oczach. Głód. Niezaspokojenie. Ale widziałam także uczucie. I to mnie całkowicie rozbroiło.


- Sylwio. Nie wiem jak to się stało... to znaczy właściwie wiem... Pojawiłaś się w moim życiu na moje własne życzenie. I sprawiłaś, że dopiero teraz zobaczyłem co to znaczy czuć. Po prostu żyć. Odczuwać ból, smutek, pragnienie, radość, tęsknotę i cholerną zazdrość. Nie wychodź za niego. Nie będę ci mówił frazesów, że nie będziesz z nim szczęśliwa. Bo tego nie wiem. Ty też tego nie wiesz. Ale wiem jedno. Zrobię wszystko, żebyś była szczęśliwa ze mną. I też nie wiem czy mi się to uda, bo ja w ogóle nie wiem co to znaczy. Ale naucz mnie, Sylwio. Proszę... pomóż mi... - szeptał gorączkowo, zaciskając pięści w moich włosach a ja czułam jego rozpacz, jego pasję i jego namiętność. I wiedziałam, że muszę mu powiedzieć, co zadecydowałam.


- Aleks... posłuchaj. Wczoraj... - zaczęłam ale przerwał mi, potrząsając głową.


- Poczekaj, proszę, bo nigdy tego nie powiem...


- Ale Aleks...


- Sylwio... kocham cię. Całym sobą. Całym swoim, nienauczonym miłości, sercem. Całą swoją pokręconą głową. I całą swoją egoistyczną duszą. I błagam... - dotknął palcami dłoni moich ust. - Błagam... nie wychodź za niego. Nie zostawiaj mnie, bo bez ciebie... rozpadnę się na kawałki. Potrzebuję cię... nawet nie wiesz jak bardzo...









Komentarze

  1. Chyba właśnie się zakochałam?

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj! Miało być: Właśnie się zakochałam :D

    OdpowiedzUsuń
  3. nie wiem;) ale chciałabym, abyś się zakochała;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że chyba tak... Mowa oczywiście o fragmencie... Zaintrygował mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. aaaa, a ty wiesz co ja myślę nie? więcej, więcej, więcej :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Sandra Brown "Następny świt"

Nora Roberts "Słodka zemsta"