środa, 1 czerwca 2011

Czytam więc jestem:)

Sukcesywnie napływają, ciesząc oko me i sprawiając, że chciałabym przedłużyć nieco dobę.

Dzisiaj prezentuję dwie pozycje, których przeczytania nie mogę się już doczekać.

Z wydawnictwa Replika thriller Agnieszki Pietrzyk "Pałac tajemnic" i
z serwisu DużeKa, z którym podjęłam współpracę, powieść Marcina Szczygielskiego "Bierki"

Gdy tylko napłyną następne pozycje, niezwłocznie o tym uprzejmie doniosę:)

wtorek, 31 maja 2011

Caroline Graham "Zawiść nieznajomego"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości serwisu Zbrodnia w Bibliotece.

"Palec mię świerzbi, to dowodzi, że jakiś potwór tu nadchodzi".
Wiliam Szekspir "Makbet. Akt IV"
 
Może być wszędzie, może być każdym, sąsiadem, kolegą z pracy, sprzedawcą w kiosku, dostarczycielem pizzy. Może być tuż obok, może przechodzić koło ciebie, może cię obserwować. Nie znasz go. Jest nieznajomym, który cię nienawidzi. Który karmi się twoim strachem. Twoją dezorientacją. Który przewraca twoje życie do góry nogami. Który... chce cię zabić.

Roz Gilmour jest kobietą sukcesu, prowadzi w radio popularny program, do którego dzwonią słuchacze i opowiadają o swoich problemach. Jest żoną znanego lekarza, matką dwójki dzieci. Ma piękny dom, pasję, którą jest pisanie biografii i wiarę w to, że jej życie jest idealne. I nie zdarzy się nic, co mogłoby naruszyć ten perfekcyjny stan.

Lecz pojawienie się tego właśnie człowieka, nieznajomego, burzy odwieczny porządek świata Roz.

Książka Caroline Graham "Zawiść nieznajomego" to genialne studium umysłu człowieka, który w otaczającym go świecie upatruje powodów własnych niepowodzeń, braku sukcesów i marnego życia. Człowiek ten pielęgnuje w sobie przekonanie, że ludzie żyjący w świecie sławy, blichtru i w światłach mediów są ludźmi "z wyższej półki" i jedynym jego celem jest dołączenie właśnie do tej grupy. W tym celu próbuje dostać pracę w telewizji, a gdy to się nie udaje, postanawia spróbować swych sił w radio. Wysyła list do autorki popularnego radiowego show, do Roz Gilmour i tym samym zmienia i jej życie i swoje własne, a także pewnej nieszczęśliwej dziewczyny, która jest sekretarką Roz.

Odrzucenie powoduje, że mężczyna postanawia zrealizować swój psychopatyczny plan. To Roz jest ucieleśnieniem wszelkich jego porażek, jest powodem tego, że inni nie poznają się na jego geniuszu, na jego uroku, na jego inteligencji. I zaczyna sukcesywnie zacieśniać pętlę strachu i nękania wobec znanej prezenterki radiowej. Roz zaczyna popadać w rozpacz, pije coraz więcej, kłóci się z mężem, uderza córkę i w trochę inny sposób spogląda na przyjaciela z pracy. Z drugiej strony jesteśmy świadkami destrukcyjnego związku nieśmiałej dziewczyny, spragnionej uczucia i zainteresowania i potwora w ludzkiej skórze.

"Zawiść nieznajomego" to świetny thriller, a jednocześnie powieść psychologiczna, w której jesteśmy obserwatorami załamania się charakteru człowieka nękanego przez innego człowieka. Możemy zobaczyć jak łatwo można zniszczyć czyjeś życie, kiedy ktoś wykaże się odpowiednią determinacją i psychopatyczną przebiegłością. Z jednej strony siedzimy w głowie nękanej głównej bohaterki, która nie mogąc znaleźć oparcia w mężu, znajduje je w koledze z pracy. I z drugiej strony obserwujemy chore myśli mordercy, który w iście szalony sposób tłumaczy i usprawiedliwa swe działania. To naprawdę poruszające dialogi wewnętrzne.

Polecam tę książkę, czyta się sprawnie, choć nie jest to błaha kryminalna opowiastka. To przekrój charakterów ludzkich, miotanych namiętnościami, szaleństwem i pragnieniem miłości. Doskonała lektura, napisana świetnym językiem, wzbudza i strach i refleksje. Polecam.


poniedziałek, 30 maja 2011

Heather Graham "Rajska pokusa"


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości serwisu Zbrodnia w Bibliotece.

Czy istnieje miłość od pierwszego wejrzenia? Czy wystarczy jedno spojrzenie, jeden błysk w oku, jedno westchnienie i już wiemy, że ta druga osoba jest nam przeznaczona? Niektórzy to przeżyli, inni w to nie wierzą, jeszcze inni o tym tylko czytali, a kolejni o tym piszą. Do tych ostatnich należy z pewnością Heather Graham, amerykańska pisarka, autorka książek łaczących elementy sensacji i romansu.
W swej najnowszej powieści, zatytułowanej "Rajska pokusa", przedstawia historię dwójki ludzi, którzy pokochali się właśnie od pierwszego wejrzenia, ale na ich drodze pojawiło się zbyt wiele niebezpieczeństw, aby mogli od razu "żyć długo i szcześliwie". Bohaterką książki jest Blair Teile, trzydziestoletnia wdowa, córka wysoko postawionego dyplomaty amerykańskiego rządu, Andrew Huntingtona, która przebywa w Ameryce Środkowej i pomaga nękanym przez partyzantów tubylcom. Nie wie, że grozi jej olbrzymie niebezpieczeństwo i dlatego jej ojciec postanawia jak najszybciej wydostać ją z zagrożonego terenu, wiedząc, że w jej przypadku prośby zdadzą się na nic. Wysyła w tym celu swojego najlepszego agenta, Craiga Taylora, który ma użyć wszelkich środków, aby przywieźć do Waszyngtonu Blair, oczywiście całą i zdrową. Craig nie jest zachwycony nowym zadaniem, słyszał to i owo o córce Huntingtona i domyśla się, że to uparta i rozpieszczona kobieta, nawykła do wydawania rozkazów. Nazywa ją "księżniczką" i próbuje się wywinąć od wykonania zadania. Na próżno, gdyż jego szef uważa, że tylko on może sobie poradzić z tym zadaniem. Tak więc agent Taylor trafia do obozu w Ameryce Środkowej i zaczyna pracować w zespole organizacji Hunger Crew, która pomaga głównie dzieciom i kobietom na terenach nękanych przez rebeliantów. Poznaje Blair, która oczywiście nie wie, dlaczego przystojny Amerykanin pojawił się w samym środku dżungli. Wie tylko, że nie może oderwać wzroku od jego złotych oczu i muskularnej sylwetki. Namiętność wybucha w nich wielką mocą, ale oczywiście ta sytuacja nie może trwać wiecznie, bo Taylor wykonuje rozkazy, o których Blair nic nie wie. Ich droga będzie trudna, pełna zagrożeń, nie tylko tych z zewnątrz.

"Rajska pokusa" to udany romans z elementami sensacji, jednakże skupiający się głównie na zależnościach pomiędzy namiętnością i wybuchającym z nienacka uczuciem, a obowiązkiem i honorem. Książka obfituje w szereg miłosnych scen, opisujących namiętne zmagania dwójki bohaterów.

Z wielu ostatnich pozycji, które oparte były na podobnym schemacie, czyli gorący romans i wątek sensacyjny lub kryminalny, "Rajska pokusa" podobała mi się chyba najbardziej. Zdecydowanie lektura raczej dla kobiet i to lubujących się w tego typu połączeniu gatunków. Czyta się szybko i sprawnie, doskonała lektura na odstresowanie. Jeśli kogoś rażą opisy kiełkującego i wybuchającego pożądania, które notorycznie gnębi bohaterów,  nie powinien sięgać po tę lekturę. Same sceny są napisane dosyć plastycznie, ale nie przekraczają niewidzialnej granicy dobrego smaku. Tak jak wspomniałam wcześniej, dla wyznawców gatunku.





sobota, 28 maja 2011

Magdalena Zarębska "Kaktus na parapecie"

"Komputerów nie było, telefonów też. W telewizji dwa programy... Co oni robią? Muszą mieć masę wolnego czasu."
 
To słowa bohatera najnowszej książki Magdaleny Zarębskiej, pt.:"Kaktus na parapecie". Jest to ujmująca opowieść o chłopcu, uczniu IV klasy szkoły podstawowej, który żyje beztrosko w 2009 roku, korzystając z dobrodziejstw epoki. Słucha muzyki z iPoda, ma swój komputer, telefon komórkowy, nie koleguje się z mało popularnym Antkiem i jest wiecznie naburmuszony i niezadowolony. Pewnego dnia zagląda do gabinetu ojca, w którym ten pracuje nad nową grą komputerową i wskutek niezrozumiałych okoliczności, przenosi się do roku 1979r. Trafia do mieszkania niejakiego Mikołaja Szydełko. Chłopiec nie tylko nazywa się tak samo, ale i jest bardzo podobny do Mikołaja z 2009 roku. Ale nigdzie go nie ma. Okazuje się, że tych dwóch Mikołajów, których dzieli róznica trzydziestu lat, zamieniło się miejscami na zagmatwanej linii czasu. Nasz Mikołaj musi odnaleźć się w nowej rzeczywistości i przychodzi mu to z trudem. Na szczęście z pomocą przychodzi Krzysiek, sąsiad i kolega tamtego chłopca z lat 70-tych, który odkrywa uroki życia tamtego okresu. Nie ma komputerów, telefonów, w telewizji są tylko dwa programy, mało kto ma samochód, rano mleko rozwozi mleczarz, w szkole za najmniejszą odzywkę można dostać uwagę, a czasami nie ma lekcji, tylko jeździ się na wykopki. Za to dzieci niemal cały wolny czas spędzają na podwórkach, jeżdżąc na składakach, grając w kapsle, nikt nikogo nie kontroluje, ale i nie pilnuje. Chłopiec tęskni za swoimi czasami i dostrzega również, jak wiele wspaniałych było w jego życiu rzeczy, których nie doceniał, o których myślał, że mu się po prostu należą. Dla mnie niewątpliwą atrakcją jest umiejscowienie akcji książki, gdyż wszystko rozgrywa się w moim mieście, czyli we Wrocławiu. A lata, w które trafia Mikołaj, to lata mojego dzieciństwa, więc czułam się, jakbym to ja powróciła do przeszłości, znowu wsiadła na swój rower Wigry 3 i pojechała wałami nad Odrą na beztroską wycieczkę.

Polecam książkę Magdaleny Zarębskiej, gdyż czyta się ją naprawdę dobrze, jest napisana zgrabnym, ujmującym językiem, który wciąga nawet dorosłego czytelnika. Myślę, że to doskonała lektura dla naszych dzieci, aby po pierwsze pokazać im, w jakim otoczeniu dorastali ich rodzice, a po drugie, może historia Mikołaja Szydełko uświadomi im, w jak dobrych czasach przyszło teraz im żyć i należałoby to docenić. I polecam także dorosłym, zwłaszcza urodzonym w latach 70-tych, to będzie niezapomniana podróż do przeszłości, bo pomimo że w sklepach nic nie było, a bajka puszczana była w telewizji tylko raz dziennie, to jednak cudowne to były czasy naszego beztroskiego dzieciństwa.

Jayne Ann Krentz "Niebezpieczna układanka"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Mira.


"Niebezpieczna układanka" autorstwa Jayne Ann Krentz to nieduża objętościowo książka, którą czyta się w mgnieniu oka. Opowiada historię Sary Frazer, trzydziestoletniej kobiety, która zaniepokojona zniknięciem ukochanego wuja Lowella Kincaida, rusza na jego poszukiwanie. Trafia do domu tajemniczego przyjaciela wuja, którym jest świeżo "upieczony" pisarz, Adrian Saville. Coś łączy Sarę i Adriana, o czym ten ostatni wie zdecydowanie więcej, niż sama dziewczyna. Saville ukończył właśnie swoją pierwszą książkę, zatytułowaną "Fantom", w której wykorzystał opowieść Lowella o ukrytym złocie na granicy Wietnamu i Kambodży, tuż po zakończeniu wojny w Wietnamie. Bo Lowell Kincaid to były agent rządowy i jego zniknięcie na pewno ma ścisły związek z wojenną przeszłością. Sara doskonale zna historię wuja, a jedna z jego opowieści o super agencie, zwanym Wilkiem, wzbudza w niej niepokój, strach i wręcz przerażenie. Wilk to postać jak z koszmaru, dla Sary to największy wróg wuja, zdrajca i bezlitosny zabójca.
Sara i Adrian nie mogą dojść do porozumienia w kwestii odnalezienia wuja, Sara chce działać, natomiast Adrian jest spokojny i opanowany i zaleca czekać, wyznając zasadę, że Lowell świetnie sobie ze wszystkim poradzi.

Ale Sara Frazer jest zbyt samodzielna, szalona i impulsywna, aby trwać w bezruchu. I tym samym ściąga na siebie poważne niebezpieczeństwo.

"Niebezpieczna układanka" to zgrabna opowieść, łącząca w sobie elementy sensacji, przygody i romansu, a także tajemnicy. Gdzie znajduje się ukryte złoto? Co Lowell chciał przekazać Sarze i Adrianowi? Kim jest tajemniczy Wilk? Kto chce porwać Sarę?

Wiele pytań, a odpowiedź być może kogoś zaskoczy. Mnie nie zaskoczyła, gdyż jestem bardzo wyczulona na wszelkie kryminalne zagadki i intrygi i już w połowie zorientowałam się w czym rzecz. Ale nie przeszkodziło mi to dokończyć lekturę i zobaczyć, jak rozwinie się związek Sary i Adriana. Bo w sumie na ich romansie oparta jest cała akcja książki. Ciekawym pomysłem jest wplecenie wątku z ukrytym złotem po wojnie w Wietnamie, myślę że można by było trochę szerzej rozbudować tę historię, powstałaby wówczas opowieść bardziej przygodowa. No i sama Sara, na początku zachowuje się jak mała dziewczynka, dopiero później pokazuje waleczną stronę swej natury, to mnie trochę irytowało.

Książka na pewno przypadnie do gustu osobom lubującym się w opowieściach o silnym uczuciu, okraszonych wątkiem sensacyjnym i nawet szpiegowskim. Miła niezobowiązująca lektura na jeden wieczór.

piątek, 27 maja 2011

Nie tylko literacko we wrocławskiej "Literatce"

W związku z Targami Książki dla Dzieci we Wrocławiu, miałam okazję i przyjemność spotkać się ze świetnymi i pisarzami i ludźmi i kompanami do dysputy i nie tylko:)
Od prawej: Magdalena Zarębska, Beata Andrzejczuk, Romek Pawlak i ja:

Było tak miło i przyjaźnie, że zapomniałam o swojej niecnej kontuzji. Wróciłam naładowana pozytywną energią i z torbą pełną książek z dedykacjami od Szanownych Autorów dla mojej córki Magdy:)

John Leake "Pisarz, który nienawidził kobiet"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Znak.

"Nie ma nic bardziej poetyckiego niż śmierć pięknej kobiety"
Fryderyk Nietzsche
 
Powyższe słowa z powodzeniem mogłyby wypłynąć ( i czasami tak było) z ust Jacka Unterwegera, Austriaka, pisarza, dandysa, bawidamka i psychopatycznego mordercy. Tej autentycznej postaci poświęcona jest książka Johna Leake'a "Pisarz, który nienawidził kobiet". Unterweger był potworem naszych czasów i jednoczeście mistrzem manipulacji. Te słowa idealnie oddają postać Unterwegera:

"Miał nieprawdopodobną zdolność wynajdywania pogrążonych w kłopotach kobiet i wykorzystywania ich z szokującą bezwzględnością".

Ale jego zdolność manipulacji nie ograniczała się tylko do żeńskiej części populacji. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że człowiek skazany za morderstwo, wychodzi po piętnastu latach na wolność, jako uznany pisarz, celebryta, medialna gwiazda, mająca za sobą wiedeńskie elity kulturalne? Z opinią psychiatryczną, która jednoznacznie stwierdza, że Jack Unterweger jest w pełni zresocjalizowany i nie stanowi zagrożenia, poza tym osoba pisząca tak przejmujące teksty, musi mieć bogatą w pozytywne uczucia duszę?

Tak więc znany pisarz znalazł się na wolności i rozpoczął nowe życie. Pełne seksualnych ekscesów z zafascynowanymi nim kobietami, które ujęte były i jego wzruszającymi tekstami i historią okaleczonego dzieciństwa, którą spreparował na użytek własny, a przede wszystkim jego morderczą przeszłością. To niebywałe, jak przemoc i siła pasjonowała te kobiety. Które były w stanie zrobić dla Jacka wszystko. Nawet sprzedawać swoje ciało innym mężczyznom, aby zarobić na potrzeby swojego ukochanego. Ale Unteweger był nie tylko bezwzględnym lowelasem. I nie tylko manipulatorem. Była także mistrzem kłamstwa. Bo oszukał wszystkich. Opinię publiczną, kobiety, policję, sąd, psychiatrów. Bo nigdy, przenigdy, nie zdołał zabić tkwiącego w sobie morderczego pierwiastka. Gdy będąc jeszcze w więzieniu zaczął pisać autobiograficzną powieść "Czyściec", która przysporzyła mu sławy i stała się jego drogą ku wolności, już wtedy wiedział, że nadal będzie mordował. I tak też się stało. W Wiedniu zaczęły ginąć prostytutki, które potem odnajdywane były w pobliskich lasach, czy parkach, rozebrane i w specyficzny sposób uduszone. Niektóre z nich były także brutalnie pobite. Ten sam modus operandi stosowany był w zabójstwach prostytutek w oddalonym o setki mil Los Angeles. A także w niedalekiej Pradze. I nikt nie podejrzewał znanego pisarza, celebryty, stałego bywalca nocnych, snobistycznych klubów. Do czasu...

Jednakże dla 11 kobiet było już za późno.

Powiem szczerze, że gdy tylko zaczęłam czytać tę książkę, nie mogłam uwierzyć, że jeden człowiek potrafił wprowadzić w błąd, okłamać, zmanipulować niemal całe społeczeństwo. Świadczyło to zapewne o wybitnej inteligencji tego potwora w ludzkiej skórze, a także o naiwności otaczających go osób. I wiedząc z historii, jak psychopatyczna jednostka potrafi za sobą pociągnąć tłumy, Austria doczekała się kolejnego swojego rodaka, który przez niemal dwa lata jeździł po świecie i realizował swe psychopatyczne pragnienia, a jego wydatki były pokrywane i dotowane przez Ministerstwo Kultury. Nieprawdopodobne? A jednak! Jack Unterweger tego właśnie dokonał i to całkiem niedawno, bo na początku lat dziewięćdziesiątych.

Co do samej książki, to napisana jest sprawnym i dynamicznym stylem, czyta się ją jak wciągający sensacyjny thriller i gdyby nie świadomość, że opisuje realne wydarzenia, można by było podejść do niej jak do kolejnego kryminału, który intryguje i denerwuje, ale który jest tylko wymyśloną historią. Lecz tutaj tak nie jest. Kobiety naprawdę istniały, naprawdę wsiadały do samochodu przystojnego pisarza i naprawdę... zostawały brutalnie zamordowane.

Polecam tę historię osobom lubiącym opowieści oparte na faktach, pełne brutalnego realizmu i niekiedy nader sugestywnych opisów. I w sumie polecam ją wszystkim. Potraktujmy ją jako ostrzeżenie, nauczkę, a także wskazówkę, jak nie dać się zmanipulować i zbyt łatwo nie ulegać fascynacjom mas.

A na koniec wiersz autorstwa Jacka Unterwegera, który napisał będąc jeszcze w więzieniu i wysłał do jednej z zafascynowanych nim kobiet:

PIEŚŃ MIŁOSNA DLA ŚMIERCI

Przychodzisz do mnie znów,

Nie zapominasz o mnie.

Do końca trwa agonia,

Aż pękną me okowy.



Wciąż się pojawiasz obca i daleka

Jesteś żywa, Śmierci.

Stoisz jak zimna gwiazda

Nad moją rozpaczą.

Lecz potem się przybliżasz, cała w płomieniach.

Przyjdź, kochanko, jestem tu.

Zabierz mnie, jestem twój.

czwartek, 26 maja 2011

terminy literackie i nie tylko...;)

Wczoraj robiłam powtórkę synowi z teorii języka polskiego (III klasa gimnazjum). Figury stylistyczne, charakterystyki epok, główne nurty. Dzisiaj poprawia sobie ocenę z "polaka". Rozmawiamy o głównych założeniach epoki średniowiecza i renesansu.
- W średniowieczu jaka filozofia życia była propagowana? - pytam.
- No ten, ascetyzm. - Odpowiada latorośl.
- I czym się charakteryzował?
- No umartwiali się, nie korzystali z życia, no takie emo gamonie, żal normalnie...
(bez komentarza)
- A w renesansie?
- Nooo, w renesansie to inna bajka. Carpe Diem! Łapali życie! Wiesz, tacy współcześni wyznawcy gandzi.

No i w sumie dobrze, że tak to sobie porównał, przynajmniej wiem, że zrozumiał ideę.

wtorek, 24 maja 2011

Mari Jungstedt "Upadły anioł"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości serwisu Zbrodnia w Bibliotece.

" Kiedyś marzyłem, że przeglądam gazetę i dochodzę do nekrologów. Widzę jej nazwisko. Czuję tylko ulgę".

 
Gdy skończyłam czytać kolejną w mojej biblioteczce książkę autorstwa Mari Jungstedt, popadłam w lekkie odrętwienie. Oczywiście niezmiernie się ucieszyłam, że mogłam śledzić dalsze zmagania inspektora Andersa Knutasa i jego zespołu, bo wszystkich wiodących bohaterów traktuję już jak dobrych znajomych i kibicuję im przy każdym śledztwie. A także z uwagą śledzę ich życiowe problemy. Których zresztą w kryminale "Upadły anioł" jest bez liku. Ale skąd to moje "polekturowe" odrętwienie? Otóż autorka, oprócz zaprezentowania kolejnej pasjonującej kryminalnej historii, zafundowała nam także niezmiernie trudny temat, jakim jest toksyczne rodzicielstwo, wychowywanie nastolatków i zagrożenia współczesnego świata, które stawiają przed młodymi ludźmi bariery niekiedy nie do pokonania. Sama mam szesnastoletniego syna i wiem, jak czasami jest trudno dotrzeć do młodego człowieka. Trzeba postępować i delikatnie i konsekwentnie. Z wirtuozerskim mistrzostwem starać się uderzyć we właściwą strunę, ale tak, aby nie zniszczyć instrumentu. Bo dzieci to odzwierciedlenie nas samych, nasze lustro, jak napisała Jungstedt. Nie mogę się z nią nie zgodzić.

W "Upadłym aniele" inspektor Knutas staje przed kolejnym skomplikowanym śledztwem. Otóż zostaje zamordowany, znany na Gotlandii organizator imprez Viktor Algard, który dokonywał otwarcia nowo wybudowanej hali kongresowej. Tochę wcześniej, w jednym z nocnych klubów, zostaje pobity szesnastolatek, Alexander. Chłopak znajduje się w stanie krytycznym w szpitalu. A klub, w którym bawił się nastolatek, należał do Algarda. Jak zawsze u Mari Jungstedt, pojawia się mnóstwo wątków pobocznych, które skutecznie gmatwają całą akcję. Tutaj na uwagę zasługuje mieszana narracja, dzięki której poznajemy kolejne odsłony żmudnego śledztwa, a także siedzimy w głowie zagadkowego bohatera, który odsłania przed nami kolejne sceny swojego nieszczęśliwego dzieciństwa, które tak a nie inaczej, narysowało jego obecne losy.
Możemy się tylko zastanawiać, co mają wspólnego te wszystkie elementy układanki i spróbować je poskładać w spójną całość, zanim nie dotrzemy do ostatniej strony.

Poza tym, w tej odsłonie przygód Knutasa i jego ekipy poznajemy kolejne tajemnice, problemy, kłopoty poszczególnych członków grupy śledczej, między innymi tajemniczej Karin, która najbardziej mnie fascynowała, począwszy od "Niewidzialnego". Jesteśmy też świadkami kłopotów wychowawczych samego inspektora, który staje przed olbrzymim problemem, jakim okazują się jego dorastające dzieci.

Książkę Mari Jungstedt czyta się świetnie, jest intrygująca, zagadkowa, nie jest tylko kryminałem, jest czymś więcej. Zwraca uwagę na problemy, z jakimi możemy spotkać się w codziennym życiu. Pokazuje, jak łatwo jest popełnić błąd i potem, jak wielkie może mieć on konsekwencje. Przeczytałam do tej pory wszystkie części serii o inspektorze Knutasie i z całą odpowiedzialnością przyznam, że "Upadły anioł" wzbudził we mnie najwięcej emocji. Polecam pasjonatom kryminałów z wiarygodną podbudową psychologiczną i świetną konstrukcją bohaterów. Tych drugoplanowych również.

"Życie jest teraz walką, momentem, z którym należy się uporać, co pewien czas panuje stagnacja i próżnia. Muszę myśleć małymi kroczkami. Usunąć wszystko inne. Sny, jakie miałem, cele czy ambicje już nie istnieją. Już nie pamiętam jakie były. Jeśli w ogóle jakieś miałem".
 

i kolejna publikacja:)

Tym razem zwrócił się do mnie islandzki portal informacje.is
Spodobała się im moja recenzja książki islandzkiej autorki Yrsy Sigurdardottir "Spójrz na mnie". A już wkrótce napiszą coś więcej o mojej twórczości:) Może moje książki trafią na "niewybuchową wyspę"?
Tak czy siak, jest mi niezmiernie miło i od razu człowiekowi palce palą się do pisania:)

A tutaj moja recenzja:

poniedziałek, 23 maja 2011

Dzień Dziecka na Blogu Sabinki:)

Dla wszystkim mam, tatusiów, sióstr, braci, babć, dziadków, a także tych, którzy chcą się poczuć jako dziecko, albo ciągle tak się czują:) (znam takich wielu).

Na blogu Sabinki 1-czerwcowa zabawa, w której można wygrać fajne zestawy książek dla najmłodszych:)

"Zbrodnicza" publikacja:)

Nie wiem czy już o tym pisałam, ale chyba nie:) Współpracuję z serwisem "Zbrodnia w Bibliotece". To widać, słychać i nie wiem czy czuć, ale fakt jest to niezaprzeczalny. Otrzymuję wspaniałe książki od pana Kazimierza, czytam je i recenzuję. A, że serwis tematyczny, to i książki zaspokajają me mordercze gusta. Ale nie tylko recenzje połączyły mnie z tym sympatycznym serwisem i ludźmi go tworzącymi. Jestem na liście stałych recenzentów ZwB i moje recenzje cyklicznie ukazują się na "zbrodniczych" stronach.
Oto moja kolejna publikacja:

Kolejny stosik:)

Dzisiaj znowu odwiedził mnie pan listonosz. Nie wiem czy też tak macie, ale ja za każdym razem cieszę się jak dziecko, gdy przychodzą do mnie książki do recenzji. Rozrywam opakowanie, niecierpliwie, bez odrobiny litości dla koperty czy kartonu. A potem układam z pietyzmem książki w mojej biblioteczce, patrząc z dumą i ciesząc oczy. To chyba coś z psychiką, na pewno...

A teraz trzy pozycje, które dołączyły do poprzednich, czekających na przeczytanie:
I tak, od góry:
"Niebezpieczna układanka" Jayne Ann Krentz - od pani Moniki z wydawnictwa Mira
"Teoria ruchów Vorbla" Tomasza Białkowskiego - niespodzianka od pana Jana z wydawnictwa Janka
"Pisarz, który nienawidził kobiet" John Leake - sama sobie wybrałam do recenzji z oferty wydawnictwa Znak.

Intryguje mnie powieść pana Białkowskiego, zresztą nie od dzisiaj wiadomo, że mam słabość do twórczości rodzimych autorów:)