Michael Robotham "Groza"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Świat Książki.

Czasami nie trzeba trzymać w ręku broni, aby kogoś zastraszyć. Nie potrzeba krwi, aby wzbudzić przerażenie. Nie potrzeba mieć żadnego makabrycznego argumentu, wystarczą tylko… słowa. I to słowa skierowane do odpowiedniej osoby. Która jest w stanie zrobić wszystko, aby tylko uratować swoich bliskich. Właśnie. Czasami nie trzeba mieć żadnego narzędzia zbrodni, bo wystarczy jedynie wykorzystać największą słabość człowieka. Jego miłość do drugiej osoby.

Profesor Joseph O’Loughlin zaczyna wykładać na uczelni, prowadząc zajęcia ze wstępu do psychologii behawioralnej. Wcześniej wielokrotnie pomagał Policji, teraz jednak zamierza nieco spokojniej spędzać swój zawodowy czas. Tego też wymaga od niego jego żona, Julianne. Może ze względu na spokój rodziny, córek Charlie i Emmy, a może dlatego, że Joe choruje na Parkinsona. I powinien o siebie dbać. Sam Joe wie, że choroba go zmieniła, ale kocha żonę, córeczki i zamierza żyć w spokoju. Nie jest mu to jednak dane.

Policja znowu prosi go o pomoc, tym razem Joseph zostaje wezwany na most Clifton Suspension, gdzie naga kobieta, trzymająca w dłoniach komórkę, zamierza skoczyć. Profesor usiłuje nawiązać kontakt z desperatką, jednak wysiłki okazują się być daremne. Kobieta jest skupiona na głosie, wydobywającym się z telefonu i po krótkich, ale dramatycznych chwilach, skacze. Czy to było samobójstwo? O’Loughlin wcale nie jest o tym przekonany. Wkrótce pojawia się kolejna ofiara, której śmierć jest o tyle okrutna, że zadana sobie przez samą ofiarę, w perfidny i bezwzględny sposób. I znowu punktem wspólnym z poprzednim zajściem okazuje się być telefon komórkowy. Z kim rozmawiały ofiary? Dlaczego popełniły te okrutne czyny? Wobec siebie? Czy ktoś je do tego zmusił?

Profesor będzie musiał spojrzeć w oczy prawdziwemu złu. W czystej postaci. Okaże się, że nie potrzeba mieć w ręku rewolweru, przystawionego do skroni ofiary, aby zmusić człowieka do różnych makabrycznych czynów. Wszystko jest w naszych umysłach, które tak łatwo jest… zmiażdżyć. Czy Joe uda się pokonać potwora, czy wpadnie w macki grozy i już nic w jego życiu nie będzie takie jak przedtem? Oczywiście warto się o tym przekonać, czytając powieść Michaela Robothama, pt.: „Groza”.

Naprawdę przerażająca historia, ciekawie ukazany umysł człowieka, dla którego niszczenie drugiego człowieka to prawdziwa przyjemność, ciekawa intryga, mrożące krew w żyłach sceny, prawdziwa gratka dla wielbicieli sensacji. Polecam.

Komentarze

  1. Koniecznie będę musiała przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  2. Być może przeczytam, kiedyś takie książki nie robiły na mnie żadnego wrażenia, uwielbiałam Kinga i Mastertona, ale od kilku lat jakaś nerwowa się zrobiłam i za dużo myślę po przeczytaniu takiej lektury! Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja niezmiennie cenię i uwielbiam czytać thrillery i wszelkie pochodne :)

      Usuń
    2. wiesz, ja ciągle myślę o Białej izbie...

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Kobieta awaria :) Nowa książka pisze się :D

Czas na płodozmian, czyli komedia na czasie :)

Targi Książki w Krakowie 2017