wtorek, 11 czerwca 2013

Wyniki konkursu Czytam w Szpilkach.

Witajcie:)
Poniżej podaję dane osób, które zostały nagrodzone w konkursie Czytam w Szpilkach. Werdykt podjęło wieloosobowe jury po długiej i kłótliwej naradzie:)

Nagroda Główna:
JULIA KAROLCZAK

Wyróżnienia:
Paulina Czerniecka Karolina Wilczyńska Klaudia Skiedrzyńska Dominika Kokocha
Anna Misiaszek

Nagrodzone zdjęcia można obejrzeć na moim profilu autorskim na FB:

SERDECZNIE GRATULUJĘ I ŻYCZĘ MIŁEGO WYPOCZYNKU, A TAKŻE RELAKSU Z MOIMI KSIĄŻKAMI :)))

poniedziałek, 10 czerwca 2013

niedziela, 9 czerwca 2013

Tammara Webber "Tak blisko"

Jesteś młoda, pełna wiary w to, że miłość, która ci się przydarzyła, będzie na całe życie. Że to coś specjalnego. Coś niepowtarzalnego. Że to właśnie to. Dla niego rezygnujesz z własnych marzeń i zamiast poświęcić się muzyce, bo przecież grasz na kontrabasie i kochasz to, idziesz wraz z nim na studia ekonomiczne. Potem oddajesz mu siebie całą, bo tylko z nim chcesz być i jemu ufasz. A jeszcze później… po trzech latach dowiadujesz się, że on musi się wyszaleć, bo przecież, gdy będzie robił karierę polityczną nie będzie mógł posuwać się do takich ryzykownych zagrywek. Ale teraz, na studiach, właśnie na to nadszedł czas.

Masz wrażenie, że świat zwalił ci się właśnie na głowę. Wszystko, w co do tej pory wierzyłaś, zdaje się być czymś błahym, drobnostką, nic nie wartym śmieciem, który można wyrzucić do kosza, zapominając o trzech wspólnie spędzonych latach. I gdy masz wrażenie, że przez ten cały czas żyłaś jakby obok siebie i wiele straciłaś i już tego nie odzyskasz… nie wiesz jeszcze, że od jakiegoś czas ON nie może oderwać od ciebie wzroku.
Obserwuje cię na zajęciach i potajemnie szkicuje twoją smutną twarz. Gdy po pewnej nieudanej imprezie o mało co nie stajesz się ofiarą gwałtu, pojawia się ON. Ciemnowłosy, wytatuowany, niczym książę ciemności rozprawia się z gnojkiem i chociaż sam sprawia wrażenie, jakby był na bakier z prawem, ratuje cię z opresji i odwozi w bezpieczne miejsce.

ON, Lucas, zaczyna pojawiać się w życiu Jacqueline i wprowadza w nie kompletny chaos. A także sprawia, że dziewczyna zapomina o bólu, jaki zadał jej były chłopak, Kennedy. Jednocześnie młoda kobieta musi nadrobić zaległości na studiach i korzysta z mailowej pomocy asystenta, Landona. Obydwaj mężczyźni zaczynają ją fascynować, Lucas swoją posturą, otoczką i mitem „niegrzecznego chłopca”. Landon umysłem, inteligencją i wiedzą. Wkrótce wszystko się wyjaśni i okaże się, że serce dziewczyny wiedziało lepiej. Lecz czy życie jest takie proste? I jakie demony rządzą życiem Lucasa, co przeżył, czego był świadkiem? I czy miłość jest w stanie pokonać najgorsze wspomnienia z przeszłości?

W „Tak blisko” Tammary Webber wszystko się może zdarzyć. Ta książka to prawdziwy rollercoaster uczuć i emocji. Napięcie, pożądanie, tajemnice, miłość, tęsknota. Bohater z wieloma obliczami, jak z marzeń, a jednocześnie twardo stąpający po ziemi. Dziewczyna, wcale nie z tych głupiutkich, trochę błądząca, ale w gruncie rzeczy silna i konsekwentna. I… miłość. Powalająca. Druzgocąca. Odbierająca dech w piersiach. Jeśli macie ochotę na taką jazdę bez trzymanki… koniecznie musicie to przeczytać!

„Powinieneś porozmawiać z kimś, kto ci wyjaśni, jak sobie wybaczyć, jak zrzucić z siebie poczucie odpowiedzialności. Twoja mama z pewnością nie chciałaby, żebyś przez całe życie dźwigał takie brzemię. Spróbujesz? Proszę.
Starł łzy z mojej twarzy.
- Jak ja cię znalazłem?
Potrząsnęłam głową.
- Może jestem dokładnie tam, gdzie powinnam się znaleźć”. [1]



[1] Str. 330, Tammara Webber, Tak blisko, Jaguar, Warszawa 2013.

sobota, 8 czerwca 2013

Stephen King "Joyland"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Prószyński i S-ka.


Dawno nie sięgałam po książki Kinga, który przecież należy do moich ulubionych autorów. Miałam przerwę w czytaniu jego powieści, a jeśli już, to wracałam do moich ulubionych, czyli do „Wielkiego marszu”, „Christine” czy „Smętarza dla zwierząt”. Do mojej biblioteczki trafiła najnowsza książka mistrza horroru, zatytułowana „Joyland”. I od razu widać, że to całkiem inny King, niż ten, którego czytałam w czasach liceum.

„Joyland” w sumie ciężko mi zakwalifikować do literatury grozy. To raczej obyczajowy kryminał z lekkim zabarwieniem humorystycznym i wątkiem nadprzyrodzonym. Główny bohater i jednocześnie narrator to dwudziestoletni Devin Jones, który przedstawia czytelnikowi tę historię będąc już starszym mężczyzną. W roku 1973 Devin przeżył poważny zawód sercowy, a jednocześnie poznał smak namiętności i cudem uniknął śmierci. Chłopak zatrudnił się w parku rozrywki „Joyland”, najpierw na lato, a potem został na cały sezon. A właściwie po sezonie. Poznał wielu ciekawych ludzi i zaprzyjaźnił się z Erin i Tomem, którzy wkrótce stali się parą. Sam Devin wciąż rozpamiętywał swój związek z Wendy Keegan i chyba gdyby nie praca, popadłby w całkowity marazm. Na początku można by się spodziewać zwykłej opowieści o młodzieńczych zawodach, o poszukiwaniu rozwiązań, po prostu o życiu. Ale już wkrótce okazuje się, że King to jednak King. Devin dowiaduje się, że przed laty, w jednym z korytarzy Strasznego Dworu zostało popełnione okrutne morderstwo na młodej dziewczynie. Sprawcy nigdy nie ujęto, a ofiar było więcej. Wszyscy traktują tę opowieść jako swoistą urban legend. Jednakże niektórzy twierdzą, że przejeżdżając wagonikiem przez tunel Strasznego Dworu widzą zamordowaną Lindę, która wyciąga dłonie, jakby prosiła o pomoc. Devin podchodzi sceptycznie do tych opowieści, ale jednocześnie czuje zafascynowanie. Wkrótce poznaje też samotną matkę, Annę i jej niepełnosprawnego syna, Mike’a, którzy odegrają ogromną rolę w nadchodzących wydarzeniach.

King z łatwością buduje napięcie, chociaż może nie aż takie, aby chodziły od niego ciarki po skórze. Raczej jest to powolne odkrywanie poszczególnych elementów zagadki z przeszłości, z niemałą pomocą tego co dla nas niezrozumiałe, nieodkryte i jakby z innego świata. Na mnie większe wrażenie zrobiły wątki obyczajowe, nie pozbawione humoru, które wniosły w powieść świeżość i nieco sardoniczne pojmowanie ówczesnej rzeczywistości. Bohater ironicznie niekiedy komentuje zarówno swoje postępowanie, jak i jest uważnym obserwatorem otoczenia i ludzi. Może dzięki temu odkrywa, kto jest mordercą ze Strasznego Dworu? Jednocześnie ukazuje swoje słabości, pragnienia i pierwsze miłosne fascynacje. Powieść na pewno wciąga i sprawia, że czyta się ją dopóty, dopóki jak najszybciej nie odkryje się tajemnicy sprzed lat. Oceniam tego nowego Kinga dobrze, przypomina mi trochę klimat Zielonej Mili, gdzie też było połączenie wątków społecznych, obyczajowych i nadprzyrodzonych. Polecam.

I jedna z licznych „złotych myśli” Devina:
„Teraz wiem tyle, że kobiety rzadko sypiają z młodymi dżentelmenami. Wyszyjcie to na makatce i powieście sobie w kuchni”.[1]


[1] Str. 11, Joyland, Stephen King, Prószyński i S-ka, Warszawa 2013

piątek, 7 czerwca 2013

Trish Wylie "Kto się śmieje ostatni"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Mira.


Kolejna odsłona serii Kiss za mną. „Kto się śmieje ostatni” autorstwa Trish Wylie w niczym nie odbiega od standardu narzuconego przez wymogi tego cyklu wydawanego przez wydawnictwo Mira. Jest dwoje bohaterów, którzy w żaden sposób do siebie nie pasują, jest napięcie, pożądanie, budząca się miłość i wszystko to, co sprawia, iż to uczucie nie ma szans na przetrwanie.

Miranda Kravitz jest córką burmistrza Nowego Jorku, dziewczyną, której życie jest podporządkowane politycznym rozgrywkom, wyborom, spotkaniom i nieustannemu pilnowaniu dobrych notowań. Z tym ostatnim młoda kobieta ma problem, czasami wyrywając się z tego układu. Dlatego też jej ojciec zatrudnia coraz to nowszych ochroniarzy, którzy mają strzec córkę, zarówno przed podejrzanymi osobnikami, jak i przed nią samą. Jednak mało który ochroniarz jest w stanie dłużej wytrzymać z Mirandą, a ta za cel postawiła sobie doprowadzić swoich stróżów do szału. Czy z porucznikiem Tylerem Branniganem także się jej to uda? I czy policjant ma na celu tylko ją chronić, czy też stoi przed nim jakieś inne zadanie? Nietrudno się domyśleć, iż nie będzie mu łatwo wykonywać swoje obowiązki, mając u boku piękną i krąbrną podopieczną. Ale też nie trzeba zbytnio filozofować, aby zgadnąć, do jakiego finału zaprowadzi nas ta historia.

Opowieść przewidywalna, ale chyba nikt niczego więcej od niej nie mógł oczekiwać. Idealna lektura na luźny, pozbawiony napięcia dzień, a właściwie wieczór, bo można tę książeczkę przeczytać w ciągu jednego wolnego wieczoru. Seria Kiss właśnie taka jest. Przeczytać, zrelaksować się i zapomnieć.

czwartek, 6 czerwca 2013

Jessica Hart "Kronika ślubnych wypadków"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Mira.


Wydawnictwo Mira proponuje nową serię książek dla kobiet i o kobietach, pod nader wyrazistą nazwą Kiss. Są to niezbyt obszerne opowieści z reguły o miłosnych zmaganiach, rozterkach i poszukiwaniu tej drugiej, najwłaściwszej połówki. Harlequinowate, ale całkiem nieźle napisane, różowe napisy mogą odstraszać, lecz koniec końców okazuje się, że nie taki diabeł straszny, jak go malują.

Zdecydowałam się przeczytać dwie pierwsze książeczki z tej serii, bo… no właśnie? Bo miałam taką ochotę. Bo w tej chwili potrzebowałam lektury łatwej i przyjemnej, nad którą nie trzeba szczególnie się wysilać i którą można zacząć i skończyć w jeden wieczór. Tak czasami mam, teraz nadszedł ten czas i seria Kiss doskonale się w niego wpasowała.

Pierwsza opowieść z tego cyklu to „Kronika ślubnych wypadków”, autorstwa Jessiki Hart. Główną bohaterką jest pewna pani inżynier, Firth Williams, która dostaje zlecenie nadzoru budowy w posiadłości pewnego bogacza. Jednocześnie przygotowuje ślub swojej przyrodniej siostry, która wychodzi za mąż za rozpuszczonego celebrytę. Firth dodatkowo musi się zmagać z denerwującym zarządcą posiadłości, Georgem, który pojawia się przy niej w najmniej spodziewanych momentach i robi jej złośliwe kawały. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie… właśnie, gdyby nie George i jego zniewalające niebieskie oczy. Młoda kobieta, nastawiona na sukces, chcąca robić karierę, nagle zostaje postawiona przed trudnymi wyborami. Miłość czy praca? Co wybierze? Cóż, zaskoczeń nie będzie, ale okaże się, że kompromisy są równie ważne.

Opowieść ta to typowy romans, z wątkami pobocznymi, z delikatnymi scenami miłosnymi, leciutki w odbiorze i miejscami zabawny. Mogę go polecić tym paniom, które mają ochotę na właśnie takie chwilowe odrealnienie, ucieczkę od problemów, relaks i odpoczynek bez obciążania szarych komórek.

wtorek, 4 czerwca 2013

Amy MacKinnon "Piętno śmierci"

Powieść „Piętno śmierci” Amy MacKinnon dość długo zalegała w mojej biblioteczce i czekała na przeczytanie. Ostatnio miałam ochotę na jakiś dobry kryminał, a opis z okładki sugerował, że to może być właśnie to. Już w trakcie lektury zorientowałam się, że autor tego okładkowego opisu raczej nie przeczytał książki, tylko przejrzał i stąd kolosalny błąd w tymże tekście. Nie zmienia to jednak faktu, iż „Piętno śmierci” to trzymający w napięciu kryminał psychologiczny.

Clara Marsch to młoda kobieta po okrutnych przejściach, przygarnięta przez Linusa i Almę, pracuje jako technik sekcyjny w domu pogrzebowym Linusa. Żyje sama, kocha kwiaty i ma w domu przepiękny ogród. Z pasją oddaje się swojej pracy, zmarłych traktując jak przyjaciół, którzy na pewno nigdy jej nie skrzywdzą. Ma swoje własne demony, związane z wczesną śmiercią matki i dzieciństwem spędzonym przy babce pozbawionej jakichkolwiek uczuć względem dziewczynki. 

Pewnego razu, wraz z irlandzkim policjantem, Mike’em Sullivanem, trafia do mieszkania, w którym znajdują się kolejne zwłoki. Wkrótce Clara i Mike odkrywają, że ofiara oglądała filmy z pedofilią dziecięcą. W jednej z dziewczynek bohaterka rozpoznaje pewną znajomą buzię. Od tej pory rozpoczyna się walka o dziecko, a także walka z własnymi wspomnieniami i okrutnymi obrazami z przeszłości. Mike jest cały czas przy Clarze, oboje zaczynają coś do siebie czuć, jednakże dziewczyna jest poharatana psychicznie, a gliniarz wciąż cierpi po śmierci żony. Tych dwoje rozbitków szuka ukojenia, ale czy jest to możliwe, kiedy wokół nich dzieje się tyle zła. I tyle dziecięcego cierpienia?

„Piętno śmierci” to okrutna wycieczka do świata, gdzie ludzkie chore instynkty są najważniejsze i brukają wszystko to, co niewinne i bezbronne. Książka uderza swoim realizmem, przeżywamy wiele dramatów. I krzywdzonych dzieci i cierpiącej psychicznie Clary, a także niepewności Mike. Wciągający język, poruszające sceny, szybka akcja i ciekawe zakończenie. Doskonały kryminał, ale tylko dla tych bardziej odpornych. Polecam.