niedziela, 7 lutego 2016

Gail McHugh "Amber"

W ostatnim czasie, po kasowym sukcesie Greya, potem Crossa, pojawiła się nowa moda. Bo inaczej tego nazwać nie można, w literaturze także są trendy. Wcześniej były wampiry, chick-lit, a ostatnio rządzi New Adult, połączony z coraz to śmielszymi wątkami erotycznymi. Dlaczego o tym wspominam? Bo książka autorstwa Gail McHugh zatytułowana „Amber” jest właśnie połączeniem tych dwóch ostatnich, nazwijmy to podgatunków. New Adult i ostra erotyka, tak można określić to, co reprezentuje ten właśnie tytuł. 

Zaczyna się jak standardowa historia o „młodych dorosłych”. Amber Moretti, dziewczyna-odludek, naznaczona przeszłością, która w jakiś sposób decyduje o jej teraźniejszości, rozpoczyna nowy etap w swym życiu, jakim są studia. Poznaje nowych ludzi, stara się odnaleźć w nieznajomym otoczeniu i robi wszystko, aby zapomnieć o koszmarach z dzieciństwa. Gdy poznaje przystojnego, zabawnego i pełnego ogłady Brocka, zaczyna wszystko widzieć w jaśniejszych, niż do tej pory, kolorach. Wszystko zaczyna się pozytywnie układać do chwili, gdy na drodze Amber staje także zabójczo przystojny, ale nie mający nic wspólnego z ogładą, kontrowersyjny, wytatuowany, „bad boy” Ryder. W tym momencie świat Amber zaczyna drżeć w posadach, gdyż w niedługim czasie okazuje się, że zarówno Brock, jak i Ryder zaczynają zbyt wiele znaczyć w życiu dziewczyny, a co gorsza, w grę zaczynają wchodzić uczucia, którymi zagubiona bohaterka powoli obdarza jednego i drugiego chłopaka. Powiecie: to już było, klasyczny trójkąt, zdarza się. Uwierzcie mi, to co zafundowała Gail McHugh jest dalekie od tego, co wam teraz chodzi po głowach. „Amber” to historia, która łamie wszelkie tabu, przekracza granice i rzuca czytelnika na granicę ostrej… erotyki, żeby nie użyć słowa na „P”. Oprócz czasami miażdżących opisów gorącego seksu pomiędzy… bohaterami, tak całą trójką, mamy jeszcze całą psychologiczną otoczkę tego, co przeżywają, a to także nie należy do łatwych i przyjemnych odczuć. 


Nie wiem jak mam ocenić tę powieść, na pewno napisana jest wciągającym, prostym językiem, pełnym akcji, przemyśleń i wyciekających z każdej strony emocji. Nie jestem osobą pruderyjną, a jednak niektóre opisy sprawiały, że zastanawiałam się, czy w dzisiejszej literaturze jest jeszcze granica pomiędzy subtelną erotyką, a ostrą pornografią (tak, to właśnie to słowo na „P”). Z drugiej strony, gdyby nie druzgocąca historia bohaterki, jej odczucia, przemyślenia, przeżycia, pewnie byłabym skłonna napisać, że było to tylko właśnie ostre porno. Ale tak nie jest. W tej książce jest o wiele więcej, a erotyka (balansująca na wspomnianej granicy) stanowi tylko uzupełnienie fabularnej treści. Czy możemy przyjąć, że to nowy trend w literaturze? Pewnie tak, podejrzewam, że takich książek pojawi się w najbliższym czasie jeszcze więcej. Czy to dobrze? Nie wiem, jeśli takie są potrzeby czytelników, to być może tak. Na pewno wiem, że „Amber” łamie wszelkie tabu i zdecydowanie przeznaczona jest dla dorosłych odbiorców. 

Za książkę dziękuję wydawnictwu Akurat (Muza).

piątek, 5 lutego 2016

Remigiusz Mróz "Ekspozycja"


Zakupiłam niedawno dwie części serii o Wiktorze Forście, autorstwa Remigiusza Mroza. O autorze jest w ostatnim czasie dosyć głośno, miałam okazję zamienić z nim kilka słów na targach książki w Krakowie, gdzie na drugi dzień po moim podpisywaniu, udałam się na spotkania z innymi pisarzami. Teraz sama chciałam zobaczyć, w czym tkwi fenomen popularności tego autora.

"Ekspozycja" już za mną. Niech o tym, jak podobała mi się ta książka świadczy fakt, że przeczytanie jej zajęło mi dwa wieczory. Ze mną generalnie jest tak, że jak mnie coś nie wciągnie, to czytam to na raty, rozkładając w czasie (bo z zasady nie zostawiam niedoczytanych książek).
W tej powieści główną rolę gra kontrowersyjny policjant, Wiktor Forst, bezkompromisowa dziennikarka, Olga Szrebska i nieuchwytny morderca (y). Akcja rozpoczyna się w momencie znalezienia na szczycie Giewontu zwłok pewnego historyka, a w ustach ofiary Forst znajduje stara monetę-tetradrachmę. Odkrycie tego zapoczątkowuje istną kawalkadę nieprzewidywalnych zdarzeń, gdzie główne role zagrają Forst i Szrebska. Los, a raczej postępowanie gdzieś z poza kadru samego mordercy, sprawia, że bohaterowie trafiają na Białoruś, potem do Moskwy, a jeszcze później Wiktor znajdzie się w ogromnym niebezpieczeństwie. W tej książce jest wszystko: KGB, FSD, ciężkie rosyjskie więzienie w zapomnianym przez świat miejscu, Kazachstan, strzelaniny, ucieczki, a także bardzo rozbudowane wątki związane z odkryciem zwojów znad Morza Martwego, które mogą zachwiać teorią chrześcijaństwa. I jest jeszcze okrutna zbrodnia z przeszłości, o której nie można zapomnieć.

Można by zarzucić autorowi, że akcje, które opisał, są czasami na wskroś nieprawdopodobne, ale tutaj chodzi o to, że nawet jeśli gdzieś w tyle głowy jakiś głos nam mówi "eee, to niemożliwe", to całość poprowadzona jest w taki sposób, że wątpliwości znikają, a my biegniemy wraz z bohaterami. Bo w "Ekspozycji" akcja zasuwa do przodu jak najlepszy film akcji. I właśnie Forst i jego działania przywodzą mi na myśl jednego znanego nam wszystkim bohatera, który z nieodpartym urokiem wychodził z każdej pułapki prawie bez szwanku. Wiktor Forst, James Bond, nieważne... istotne, że książkę czyta się bez ustanku, a zakończenie sprawia, że zostajemy z szeroko otwartą buzią. I żądzą mordu na autorze. Za co wielki szacun ode mnie, kocham odważne zakończenia!
Polecam, jeśli lubicie szybką akcję, charakterystycznych bohaterów i ciekawie skonstruowaną historię, ta książka na pewno was nie zawiedzie.

środa, 3 lutego 2016

Wroclaw Accessible Capital of Technology and Culture 2016


Miło nam Państwa poinformować że razem z Jaromirem Koppem, rozpoczynamy pracę nad kampanią - projektem pt. „Wroclaw Accessible Capital of Technology and Culture 2016” w ramach której przedstawiamy Wrocław dostępną stolicę technologii i kultury 2016. Ludzi, technologię, miejsca, wydarzenia związane z ESK 2016 i pozytywne działania ponad podziałami.

Wykorzystamy w tym celu wszystkie dostępne urządzenia Apple: począwszy od iPada Air 2 skończywszy na iPhonie 6S plus, a jednym z efektów akcji będą zdjęcia i filmy powstające podczas przekraczania barier w mniej i bardziej oczywistych miejscach Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Udowodnimy, że technologia może łączyć ludzi i wspierać ich w niekonwencjonalnych działaniach.

Patronaty Honorowe: prof. dr hab. Bogusława Śliwerskiego Przewodniczącego Komitetu Nauk Pedagogicznych Polskiej Akademii Nauk, Bartłomieja Skrzyńskiego Rzecznika Wrocławia ds. Osób Niepełnosprawnych, Agaty Roczniak Członkini Rady Fundacji Black Butterflies 

Patroni Medialni: MyApple.pl, Mój Mac Magazyn, Agencja Click Community (której założycielem jest Rahim Blak). 

Partnerzy kampanii: Fundacja Edukacja i Rozwój, Dolnośląska Szkoła Wyższa Instytut Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej DSW, Polska Fundacja Osób Słabosłyszących, Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy, Fundacja Jacka Głomba „Naprawiacze Świata”.

Kampanię wspiera i patronuje Europejska Stolica Kultury 2016.



Wraz z moją córką Magdaleną, także weźmiemy udział w tej kampanii.Jako użytkowniczka i wielbicielka iMaca, pokażę wam, jak powstają na nim moje powieści :)






niedziela, 31 stycznia 2016

Peter Stjernström "Najlepsza książka na świecie"



Ostatnio przeczytałam gdzieś, że wśród pisarzy odnotowuje się najwyższy odsetek osób uzależnionych od alkoholu. Z uwagi na to, iż sama jestem pisarką, powinnam się obawiać, ale do tej pory u siebie zauważyłam tylko jeden nałóg: książkoholizm. I miejmy nadzieję, że na tym poprzestanę.
I tak, wskutek owego uzależnienia, do mojej biblioteczki zawitała powieść szwedzkiego pisarza, Petera Stjernströma, pod nader przewrotnym tytułem "Najlepsza książka na świecie”.

Taką właśnie powieść ma zamiar napisać Tytus Jensen, ikona szwedzkiej literatury, obecnie świecąca nieco przygasłym blaskiem, może dlatego, że to alkohol wiedzie obecnie prym w jej życiu. A może dlatego, że dawno nie napisał nic nowego. Lecz oto ma wspaniały pomysł! Genialny, wręcz innowacyjny. Niepowtarzalny! Napisze najlepszą książkę na świecie, istne combo, łączące w sobie wątki kryminalne, obyczajowe, kulinarne, zdrowotne, będzie trzymała w napięciu jako kryminał i pokazywała rozwiązania, jak utrzymać zdrową i wysportowaną sylwetkę. Wszystko w jednym! Tytus przedstawia pomysł swojej wydawczyni, a Astra, podejmuje wyzwanie i już wie, że to będzie strzał w dziesiątkę. Dostarcza nieuporządkowanemu, targanemu przez nałóg pisarzowi komputer z zainstalowanych alkolockiem, który ma kontrolować trzeźwość Tytusa i systematyczność jego pracy. Wszystko rozwija się w jak najlepszym kierunku i powoli widać upragniony „koniec”, wieńczący przyszły bestseller. Jednakże Jensen nie powiedział Astrze jednego: na pomysł napisania „Najlepszej książki na świecie” wpadł nie tylko on. Przy tworzeniu się koncepcji obecny był ulubieniec kobiet, uzdolniony poeta, kochający świat i ludzi, Eddie X. I on, teraz… także chce napisać taki światowy bestseller. Przynajmniej tak twierdzi Jensen, który zaczyna zauważać dziwne rzeczy dziejące się wokół niego i wie, że Eddie postanowił ukraść dzieło jego życia.

Czy Tytus wie co mówi, czy to tylko zwidy pijackiego umysłu? Czy zaczął znowu pić, czy tylko udaje? Czy walka o pozycję w świecie literatury może doprowadzić do złamania prawa, a może do zbrodniczych planów?

„Najlepsza książka na świecie” to taka trochę gra z czytelnikiem, który do końca nie wie, co jest prawdą, co ułudą, a co psikusem ze strony autora. I kto tu naprawdę jest tym ostatnim?
Świetna fabularna zagadka, pokazująca także męki twórcze, podstawy riserczu, badania, dokumentację, a także inspirację. Czyli to, co sprawia, że w głowie pisarza pojawia się kolejny zaczątek fabuły.

Polecam, kawał dobrej prozy, słodko-gorzkiej, często zabawnej, innym razem nieco denerwującej. A dla nas, pisarzy, no cóż. Myślę, że to jedna z tych lektur, które należy przeczytać. 

Za książkę dziękuję wydawnictwu Świat Książki.

środa, 20 stycznia 2016

Katie Alender "Złe dziewczyny nie umierają"


Bardzo lubię książki mrożące krew w żyłach, wychowałam się na "Carrie" Stephena Kinga, więc takie historie, podczas czytania których można się przestraszyć, są mi niezwykle bliskie. Nieprzypadkowo przywołałam tutaj debiutancką powieść mistrza grozy, gdyż bohaterka powieści "Złe dziewczyny nie umierają" ma z panną C. sporo wspólnego. 

Książka Katie Alender zaczyna się zupełnie niewinnie, jak typowe Young Adult: niepasująca do świata Alexis męczy się w liceum, stroni od wszystkich grup, jakie tylko amerykańskie LO może sobie stworzyć. No, może raczej z przekory niż z musu trzyma ze "Szwadronem Śmierci", czyli gotami, emo i innymi takimi "dziećmi ciemności". Alexis mieszka w ponurym domu, który wygląda jak wycięty z planu filmowego krwawego horroru, ma zapracowaną matkę, która walczy o awans, ojca, który żyje w swoim świecie i młodszą, czternastoletnią siostrę, Kasey. I to właśnie z tą ostatnią zaczyna dziać się coś niepokojącego. Dziewczynka zamyka się w pokoju i z kimś rozmawia, czasami sprawia wrażenie nieobecnej, innym razem jej oczy zmieniają kolor, a w całym domu temperatura spada o kilkanaście stopni i wszędzie czuć siarką. Potem jest już tylko gorzej: Kasey zaczyna mówić dziwne rzeczy, staje się bardzo silna i nieobliczalna. Alexis zaczyna badać historię domu, w którym mieszkają i okazuje się, że już wcześniej wydarzyły się w nim tragiczne i niewyjaśnione do końca rzeczy. Wraz z nielubianą do tej pory cheerleaderką Megan dochodzą do dramatycznej prawdy i Alexis już wie, że albo stawi czoła wściekłemu demonowi, albo straci siostrę. A może i życie. Szkoda by było umierać, zwłaszcza teraz, gdy w jej życiu pojawił się przystojny Carter i w dodatku zaprosił ją na bal! Tak więc dziewczyna walczy o swoją przyszłość i o odzyskanie Kasey.

"Złe dziewczyny nie umierają" to pierwszy tom serii, która ma za zadanie ścinać krew w żyłach. Nie powiem, było kilka scen bardzo mrocznych, a finał, dynamiką i dramatycznymi wydarzeniami naprawdę przypomina swoją konstrukcją i fabularnymi zwrotami akcji całkiem niezłe horrory.
Książka, z założenia przeznaczona jest dla młodzieży, ale ja także przy jej czytaniu dobrze się bawiłam i bałam. Polecam.


Za książkę dziękuję Wydawnictwu Feeria Young.


poniedziałek, 11 stycznia 2016

Bernard Minier "Paskudna historia"

Minier ujął mnie pod koniec 2015 roku, kiedy to w moje ręce trafiła trylogia z inspektorem Servazem w rolach głównych. Teraz przeczytałam "Paskudną historię", o której myślałam, że to kolejny tom serii, jednak tutaj akcja nie dzieje się we Francji, ale w USA, a bohaterowie nie mają nic wspólnego z postaciami z trzech poprzednio przeczytanych książek.

Akcja rozgrywa się w deszczowym i ponurym stanie Waszyngton,  gdzie zostają znalezione zwłoki utopionej, młodej dziewczyny. Naomi zginęła zaplątana w rybacką sieć, a chwilę wcześniej kamery monitoringu zarejestrowały kłótnię dziewczyny z jej chłopakiem, Henrym. Henry to szesnastolatek, wychowywany przez dwie matki, został adoptowany przed laty i od tamtej pory notorycznie zmienia miejsca zamieszkania. Na wyspie zatrzymał się wraz z rodzicielkami chyba najdłużej, zdążył nawiązać przyjaźnie i miał dziewczynę. Która teraz nie żyje, a on znalazł się na liście podejrzanych. Bardzo krótkiej liście, zaznaczmy. Chłopak, wraz z przyjaciółmi, postanawia sam odszukać mordercę, co sprawia, że zostaje puszczona w ruch machina, która sprawi, że na jaw wyjdą nieoczekiwane tajemnice i brudne sekrety mieszkańców wyspy. Henry zaczyna też odkrywać prawdę związaną z własnym pochodzeniem, a także powoli składa elementy układanki, która tworzy obraz zbrodni, jakiego nie mógłby stworzyć nawet najbardziej szalony artysta.

Tak samo czujemy się my, czytelnicy, po przeczytaniu ostatniej strony. Zaskoczenie, szok, rozdziawiona buzia. O tak, takie rzeczy na pewno zdarzą się przy czytaniu "Paskudnej historii". Intryga, jaką zafundował Minier jest doprawdy smakowita i świetnie rozpracowana fabularnie. Niekiedy styl prowadzenia narracji, prezentowania wydarzeń i konstrukcji bohaterów przypominał mi mojego ulubionego pisarza, Kinga, co jeszcze bardziej przekonało mnie do tej książki.
Polecam, to doskonały thriller z mega zaskakującą puentą. Warto przeczytać.

środa, 6 stycznia 2016

M.J.Arlidge "Powiedz panno gdzie ty śpisz"


Drugi tom zmagań inspektor Helen Grace dorównuje pierwszemu. Zarówno pod względem intrygi kryminalnej, szybkości, dynamice i akcji. A także pod kątem niespodzianek i zaskakujących zwrotów fabularnych. Tym razem bohaterka prowadzi śledztwo w sprawie morderstw dokonywanych na bywalcach domów publicznych. Panowie, na co dzień ojcowie, bogobojni i wyznający często chrześcijańskie wartości, prowadzą drugie, nikomu nie znane życie. Korzystają z usług prostytutek i swymi wrażeniami dzielą się na pewnym portalu, poświęconym cielesnym uciechom. W tym otoczeniu pojawia się swoisty Anioł (nieprzypadkowe sformułowanie) Zemsty, który, a właściwie która (to żadna tajemnica), robi porządek z niewiernymi małżonkami.

Helen, która wciąż nie może otrząsnąć się po śmierci siostry, próbuje radzić sobie z nową przełożoną i bardzo trudnym śledztwem, które wyraźnie ktoś próbuje utrudniać.
Do tego dochodzi tajemnica sprzed lat, którą policjantka rozwikłała i teraz nie chce, aby ktokolwiek się o niej dowiedział. Lecz są wścibscy ludzie, a zwłaszcza jedna dziennikarka, która po trupach dąży do celu. A jej celem jest upodlenie inspektor Grace.
Akcja toczy się dwuwątkowo: śledztwo w sprawie morderstw i prywatne sprawy głównej bohaterki. Pojawia się też wątek polski, lecz mało chwalebny, bo Polki to z reguły prostytutki, a Polacy to przestępcy.

Książkę czyta się sprawnie, zakończenie jest satysfakcjonujące. Zastanawiam się, czy będzie kolejny tom, bo pewne wątki pozostały otwarte. Jeśli tak, to bardzo by mnie ten fakt ucieszył. Polecam.

poniedziałek, 4 stycznia 2016

M.J.Arlidge "Ene, due, śmierć"


Powieść zakupiłam w momencie, gdy byłam pod wpływem świetnej trylogii Bernarda Miniera i wiedziałam, że wpadłam w fazę kryminalno-thrillerową. Po prostu nic innego nie przyjmuję. Pewnie to minie i zacznę czytać romanse lub erotyki, ale teraz, może pod wpływem ukończonego niedawno "Piętna Midasa" (Uwaga, przerwa na reklamę: powieść ukaże się w czerwcu!), łaknęłam i łaknę historii cięższego kalibru.
Tak więc kupiłam od razu dwa tomy serii i "Ene, due, śmierć" stały się moją pierwszą książką przeczytaną w 2016 roku.
Bohaterką jest inspektor Helen Grace, twarda, bezkompromisowa babka, która na zimno prowadzi nawet najbardziej skomplikowane śledztwa, sprawnie zarządza swym zespołem i zdaje się żyć pracą. Wrażliwość skrywa głęboko w sobie, tak samo jak tajemnicę dotyczącą przeszłości, o której dowiadujemy się dużo później. Ale już wiemy, że coś wydarzyło się w jej życiu, coś, co sprawiło, że odwiedza niejakiego Jake, dominatora w sado-maso. To jedna część jej osobowości, druga służy prawu, a to ma poważny problem. Pojawia się zabójca, a właściwie zabójczyni, która w chory sposób doprowadza ludzi do śmiertelnych wyborów. To gra, wyliczanka, albo zginę ja, albo ty. Helen, wraz z Christine, Markiem i resztą zespołu krok po kroku dochodzą do prawdy, która okaże się... druzgocąca. Jednocześnie obserwujemy losy poszczególnych członków grupy śledczej i to, co zaczyna łączyć Marka i panią inspektor. Jednak to nie bajka, to twarda rzeczywistość i należy być przygotowanym na najgorsze.
"Ene, due, śmierć" to bardzo udany kryminał, przy którym nie odczuwałam znużenia, gdyż akcja wartko szła do przodu, bohaterom chciało się kibicować, a niektóre posunięcia autora względem tychże nieźle irytowały. Polecam, tymczasem czytam tom drugi.
1/52


niedziela, 27 grudnia 2015

Moje ulubione książki w 2015 roku.

Koniec roku sprzyja różnorakim rankingom, ja także przygotowałam swój. Przedstawiam Wam pierwszą ósemkę moich ulubionych książek, które przeczytałam w 2015 roku

Miejsce 8:

Justyna Wydra "Esesman i Żydówka" (Zysk i S-ka)


Kwiecień 1943 roku. Debora Singer wyskakuje z wagonu transportującego krakowskich Żydów. Podczas próby ucieczki boleśnie skręca w kostce nogę i nie jest w stanie uciekać. Przekonana, że nie ocali życia, siada w sosnowym zagajniku, czekając na śmierć. Słyszy odgłosy obławy. Nagle nadjeżdża wojskowy motocykl. Do przestraszonej dziewczyny zbliża się esesman. Debora jest Żydówką, czyli – jest winna. Przed nią staje hauptsturmführer Bruno Kramer. W tym miejscu ta historia mogłaby się właściwie skończyć. To jednak dopiero jej początek...
Pełna niespodziewanych zwrotów akcji, barwnych postaci, osadzona w realiach II wojny światowej, powieść, w której nic nie jest proste, ale wszystko staje się możliwe, gdy w grę wchodzą uczucia.
Esesman i Żydówka to coś więcej niż romans. To świadectwo człowieczeństwa w obliczu okrucieństw wojny. Momentami szokująca, bardzo wzruszająca i niebanalna opowieść o wojennych rozbitkach. O nieprawdopodobnej, zakazanej miłości. Kat i ofiara. Czy takie uczucie mogło wydarzyć się naprawdę?




Miejsce 7:

Rachel van Dyken "Utrata" (Feeria Young)


Kiersten nie jest zwykłą dziewczyną. Ścigają ją koszmarne echa wydarzeń sprzed dwóch lat. Od tamtej pory woli unikać zobowiązań, a smutek jest jedynym znanym jej – i dlatego bezpiecznym – uczuciem. Gdy poznaje Westona, wydaje się, że dzięki niemu wyjdzie z ciemności na słońce.


Ale nie wie, że czas nie jest jej sprzymierzeńcem. Choć Wes sądzi, że potrafi ją ocalić, to dając jej wszystko, jednocześnie wszystko zniszczył. Próbował ją ostrzec, ale jak można przygotować się na coś takiego?  



Czasami musisz się śmiać, by nie wybuchnąć płaczem. A czasami, gdy myślisz, że to już koniec – to jest dopiero początek…




Miejsce 6:

Marcin Szczygielski "Bingo" (Latarnik)

Paweł Sieniawski, bohater „Bingo”, najnowszej książki Szczygielskiego, jest prezenterem telewizyjnego serwisu informacyjnego. Ma żonę i córkę, a także... kochanka. Postać ta została zainspirowana obserwowanymi przez autora sytuacjami z życia kilku prawdziwych prezenterów telewizyjnych. Anna, mająca niespełnione literackie ambicje żona Pawła, jest scenarzystką popularnej telenoweli "Okna miłości. Pewnego dnia przypadkiem odkrywa prawdę o swoim mężu, a to odkrycie przekreśla sens całego jej małżeństwa i popycha do zemsty.


Miejsce 5:

Kathrin Lange "Serce ze szkła" (Muza)

Juli nie jest szczególnie zachwycona, gdy ojciec prosi ją, by spędziła zimową przerwę świąteczną na wyspie Martha’s Vineyard. Jej zadaniem ma być rozweselenie Davida, syna pracodawcy ojca Juli, którego narzeczona niedawno zginęła, spadając z klifu. Po przybyciu na wyspę odczuwa budzącą grozę aurę domu i spotyka zamkniętego w sobie Davida. Mimo że przystojny chłopak traktuje Juli chłodno, ona jest nim coraz bardziej zafascynowana. Wkrótce dziewczyna odkrywa, że wiele kobiet na wyspie zginęło tragiczną śmiercią, a wszystko podobno za sprawą dziewiętnastowiecznej klątwy, od wielu lat skłaniającej młode kobiety do rzucenia się z urwiska w morską otchłań. Wkrótce Juli zaczyna słyszeć głosy i przestaje rozróżniać, co jest prawdą, a co iluzją. Kiedy zakocha się w Davidzie, znajdzie się w śmiertelnym niebezpieczeństwie.


Serce ze szkła jest pierwszą częścią trylogii dla młodego czytelnika zainspirowaną słynną powieścią Daphne du Maurier Rebeka,zekranizowaną przez Hitchcocka w 1940 roku.





Miejsce 4: 

Kasia Pisarska "Wiedziałam, że tak będzie" (Muza)

Co byś zrobiła, zostając z dnia na dzień milionerką? Jeszcze tego samego dnia rzuciła pracę? Pojechała w podróż dookoła świata? Wykupiła całą zimową kolekcję Armaniego? Wykupiła letnią kolekcję Armaniego? Pochwaliłabyś się najbliższym, czy wielomilionowa wygrana byłaby twoją najskrzętniej skrywaną tajemnicą?

Przeczytaj o tym, co zrobiła Laura.
„Wiedziałam, że tak będzie” to powieść obyczajowa dla miłośniczek książek Elisabeth Adler czy Elisabeth Gilbert. Laura, kobieta, która właśnie znalazła się na życiowym zakręcie, nieoczekiwanie zdobywa majątek i wyrusza na włoską prowincję, gdzie odnajduje miłość i szczęście. W pięknej scenerii, ale też po kilku wpadkach godnych Bridget Jones, Laura pozna mężczyznę swojego życia i spełnią się jej marzenia o życiu jak w bajce. 




Miejsce 3: 

Magdalena Knedler "Pan Darcy nie żyje" (IV strona)

„Tak dumny i zarozumiały, że wszyscy wprost znieść go nie mogli” (Pani Bennet o Panu Darcym, „Duma i uprzedzenie”).


To miała być kolejna wielka ekranizacja dzieła Jane Austen. Epicki romans, gwiazdorska obsada i produkcja z hollywoodzkim rozmachem. Pan Darcy nie zdążył jednak wywołać rumieńca na twarzy Elizabeth Bennet …



Po sentymentalnej aurze „Dumy i uprzedzenia” pozostaje tylko piękna okolica i urokliwy dworek. Produkcja filmu zostaje wstrzymana. Jednak gra trwa nadal: śledztwo w sprawie ewentualnego zabójstwa i sekrety gwiazd inicjują zabawną komedię intryg. Bohaterowie spiskują, knują i robią wszystko, by kompromitujące fakty z ich życia nie ujrzały światła dziennego.



Niespodziewane zwroty akcji, błyskotliwe dialogi i atmosfera hollywoodzkiego skandalu tworzą literacką mieszkankę wybuchową. „Pan Darcy nie żyje” to soczysta opowieść, nie tylko dla fanów Jane Austen.



Miejsce 2:

Agnieszka Opolska "Anna May" (Novae Res)

Anna May, studentka historii sztuki, będąc w tarapatach finansowych postanawia ponownie spróbować swoich sił jako modelka. Zamiast na casting trafia jednak do pracowni malarskiej intrygującego obcokrajowca - Adama Northona. Niespodziewana paczka z rzeczami zmarłej matki przywołuje demony przeszłości. Anna mimo wielu obaw decyduje się na odszukanie ojca, którego nigdy nie poznała - tym samym zmierzyć się musi nie tylko ze swoimi koszmarami, ale i z mroczną historią własnej rodziny.

Pomagają jej w tym między innymi tajemniczy Adam, homoseksualny przyjaciel Lukas oraz irytująca, obsesyjnie szukająca sensacji przyszła dziennikarka Ida. Przygnieciona rozterkami nie tylko swoimi, ale i swoich przyjaciół Anna nie wie, iż wpadła w misternie przygotowaną pułapkę. Wplątując się coraz bardziej w sieć intryg, nie zdaje sobie sprawy z grożącego jej niebezpieczeństwa.



Miejsce 1:Bernard Minier "Bielszy odcień śmierci", "Krąg", "Nie gaś światła" - trylogia z Martinem Servazem (Rebis)


Grudzień 2008 roku, dolina w Pirenejach. Wczesnym rankiem pracownicy elektrowni wodnej znajdują na górnej stacji kolejki linowej okaleczone ciało konia.


Tego samego dnia młoda absolwentka psychologii obejmuje posadę w ściśle strzeżonym zakładzie psychiatrycznym dla przestępców, położonym w tej samej dolinie.



W ciągu kilku dni okolicą wstrząsają kolejne zbrodnie. Śledztwo prowadzi komendant Martin Servaz, czterdziestoletni policjant z Tuluzy, znany ze swej przenikliwości i intuicji. Tym razem przyjdzie mu się jednak zmierzyć z wyjątkowo okrutnym i przebiegłym mordercą. Wkrótce się okaże, że bajkowe górskie miasteczko kryje mrożące krew w żyłach tajemnice. Czy będzie to dla Servaza początek koszmaru?



Wystarczył jeden telefon i jeden enigmatyczny e-mail, aby komendant Martin Servaz został wciągnięty w wir mrocznego śledztwa, w którym musi stawić czoło demonom przeszłości i poczuć ból dawno zabliźnionych ran. W Marsac zostaje zamordowana jedna z wykładowczyń; kilka dni później ginie hodowca psów, rozszarpany przez własne zwierzęta. Co łączy te dwa zdarzenia? Kto i dlaczego rozpętał w tym cichym uniwersyteckim miasteczku szaleństwo śmierci? Czyżby to było dzieło zbiegłego przed dwoma laty seryjnego mordercy?



 Bernard Minier powraca z thrillerem o manipulacji i osaczeniu, w którym gra na najintymniejszych koszmarach, fobiach i obsesjach nie tylko swoich bohaterów, lecz także czytelników.
W wigilijny wieczór Christine Steinmayer, znana dziennikarka radiowa, wybiera się na pierwsze spotkanie z rodzicami narzeczonego. Przed wyjazdem znajduje w swojej skrzynce na listy osobliwą przesyłkę. Jest to anonim, w którym ktoś informuje ją, że zamierza popełnić samobójstwo. Pomyłka? Niewczesny żart? Wokół kobiety zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Ktoś próbuje ją zaszczuć, odizolować od otoczenia, doprowadzić do obłędu. W tym samym czasie komendant Martin Servaz, znany nam już doskonale z poprzednich powieści, który po traumatycznych przejściach przebywa w ośrodku dla policjantów w depresji, także otrzymuje niezwykłą przesyłkę: magnetyczny klucz do hotelowego pokoju i bilecik z datą i godziną spotkania. Perspektywa nowego śledztwa wyrywa policjanta z letargu. Czy coś łączy te dwa wątki?










środa, 2 grudnia 2015

Kampania APPLE bez barier.

Tak, jestem uzależniona :) Od pracy na sprzęcie firmy Apple. I dlatego, gdy dowiedziałam się, że znajomy promuje pierwszą w Polsce kampanię Apple bez barier, postanowiłam pomóc mu to rozpropagować.


Więcej przeczytacie pod tym linkiem, zachęcam do lektury, nie tylko Apple-maniaków :)




wtorek, 24 listopada 2015

Myśli moje swobodne...

Już mam, pięknie wydane, w twardej oprawie, na błyszczącym papierze. 
Moje wiersze, opowiadania, Wasze ulubione cytaty. 
I życzenia ode mnie dla Was-odręcznie napisane. 
Mam nadzieję, że moje myśli staną się też i Waszymi :)))








Do zamówienia tutaj: Zaczytani.pl

piątek, 20 listopada 2015

Kasia Pisarska "Wiedziałam, że tak będzie"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Muza.



Czasami człowiek musi, inaczej się udusi. W tym wypadku, nie śpiewać, o nie, mam wiele zrozumienia i poszanowania dla uszu najbliższych. Na myśli mam tu raczej oderwanie się od rzeczywistości, odreagowanie, odpoczynek, ale nie bezmyślny, raczej inspirujący i pobudzający. Taki efekt daje przeczytanie pełnej włoskich smaków i aromatów powieści Kasi Pisarskiej, pod tytułem „Wiedziałam, że tak będzie”.

W książce tej Italia wypływa z każdej strony i dla mnie, znającej opisywane miejsca, stanowi cudowną przejażdżkę wzdłuż Jeziora Garda, do Werony, Wenecji. Jest to podróż do przeszłości i plan na kolejne wyjazdy, bo po tym, jak autorka zaprezentowała Włochy, wiem że muszę wrócić tam jeszcze raz. 

Ale nie myślcie, że to tylko opowieść o wycieczce krajoznawczej. Nie, osią fabuły jest siedemnaście milionów czterysta osiemdziesiat trzy tysiące dwieście dwadzieścia cztery… euro. Tyle właśnie wygrała we włoskim odpowiedniku naszego Lotto jedna z głównych bohaterek, Weronika. Kobieta jest na poważnym życiowym zakręcie, jej mąż, zwany Rudym, zdradził ją (nie powiem z kim, bo nerwy mnie biorą), teściowa to wredny okaz, dzieci brak, czułości i miłości chyba nigdy nie było. Gdy przyjeżdża do Laury, przyjaciółki (będącej narratorką powieści) i wyjawia jej swój plan, związany z wygraniem tak ogromnej fortuny, ta zbyt długo się nie zastanawia. Sama ma też nieciekawą sytuację osobistą. Czterdziestka zbliża się całkiem rześkim krokiem, faceta ani widu, ani słychu, za to w pracy chamski szef i wszechobecny wyścig szczurów nieszczególnie usposabiają ją radośnie do aktualnego trybu życia. Dlatego też Weronika i Laura wsiadają do wysłużonej „saabinki” i jadą na południe zrealizować kupon. Jednak los czasami bierze sprawy we własne ręce i dziewczyny trafiają do uroczego, acz opuszczonego miasteczka San Rocco. Tam spotykają wielu przyjaznych Włochów, między innymi przystojnego Alessandro. Laura nie wie co się dzieje, Weronika za to dobrze się we wszystkim orientuje. No, ale teraz nie czas na romanse, bo trzeba przecież odebrać wygraną. Na drodze dziewczyn co rusz piętrzą się problemy i jednocześnie pojawiają się ludzie, którzy potem staną się częścią ich szalonego planu.
„Wiedziałam, że tak będzie” to wciągająca, napisana dynamicznym językiem, pełna zwrotów akcji i szalonych pomysłów powieść, gdzie nie tylko „okoliczności przyrody” stanowią o atrakcji tej historii. Także bohaterowie, pełnokrwiści, życiowi, ze wszystkimi ich wadami, rozterkami, obawami, tak bliscy i ludzcy są osią, po której mknie fabuła, łącząc się wraz z nimi w doskonale dopasowaną konstrukcję. 
Powieść czyta się lekko, z radością, z ciekawością, opisy poruszają wyobraźnię, a inteligentny humor w dialogach sprawia, że co rusz czytelnikowi usta rozciągają się w uśmiechu. Nie można także pominąć „zwierzęcego” aspektu tej książki. Autorka od lat działa na rzecz zwierząt, zajmuje się adopcjami, prowadzi programy telewizyjne poświęcone tym kwestiom. W powieści nie brakuje tych akcentów, a psy Dolar i Killer są tego najlepszym przykładem.


Polecam, to doskonała recepta na odstresowanie i nie trzeba tego konsultować z lekarzem, ani farmaceutą. Ewentualnie można po lekturze spojrzeć na siebie, na swoje życie i zadać sobie pytanie: co ostatnio zrobiłem/zrobiłam, żeby poczuć się szczęśliwym/szczęśliwą. Jeśli nie wiecie jak o to zapytać, przeczytajcie tę książkę.