czwartek, 18 kwietnia 2013

Val McDermid "Krwawa blizna"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Prószyński i portalu Zbrodnia w Bibliotece.


Gwiazda sportu, celebryta, bohater, filantrop. Ulubieniec publiczności, mężczyzna, do którego wzdychają kobiety. Seryjny morderca nastolatek. Tak. To wszystko dotyczy jednego człowieka. Który wykorzystując swoją pozycję, realizuje najbardziej chore, wyuzdane i bezlitosne pragnienia.
Bohaterowie drugiej części serii autorstwa Val McDermod, czyli psycholog Tony Hill i komisarz Carol Jordan znowu muszą działać razem, aby odnaleźć seryjnego zabójcę młodych dziewczyn. Jednocześnie Hill musi zmierzyć się z niechęcią policjantów do nowo otwartej sekcji profilowania przestępców, a Carol prowadzi śledztwo w sprawie serii podpaleń, które także ściągnie na jej głowę olbrzymie niebezpieczeństwo.

Wątkowi kryminalnemu towarzyszy motyw obyczajowo-społeczny, autorka ukazuje trudną sytuację kobiet-policjantek i ich postrzeganie przez niektórych kolegów po fachu. Występują też postaci „głupiego i zacofanego policjanta”, które bardzo irytują swoją krótkowzrocznością i szowinizmem. Autorka przedstawia także sytuację kobiet-lesbijek (sama nią jest), pełniących funkcje publiczne.
Ale nader wszystko „Krwawa blizna” to kolejny doskonały thriller, gdzie tylko kilka osób wierzy w winę podejrzanego, gdzie on sam wykorzystując swoją pozycję, jest w stanie udowodniać swoją niewinność i tak do końca nie jest wiadome, jaki ta sprawa będzie miała finał.
Tony Hill nadal walczy z demonami przeszłości, a Carol z silnym uczuciem do zdolnego, acz pogmatwanego psychologa. Zakończenie wskazuje, że historia ta jeszcze będzie miała ciąg dalszy (zarówno opowieść o mordercy, jak i wątek uczuciowy Tony’ego i Carol).
Kolejna udana odsłona kryminalnej serii, polecam, warto zacząć od pierwszego tomu i wspólnie z bohaterami prowadzić skomplikowane śledztwa.

sobota, 13 kwietnia 2013

Spotkania w zespole szkół w Trzebnicy i w Bibliotece w Stęszewie

10 i 12 kwietnia miałam przyjemność być gościem w dwóch Bibliotekach.

10-go maja byłam w Trzebnicy, w bibliotece mieszczącej się w Powiatowym Zespole Szkół nr 2. To było naprawdę magiczne spotkanie. Bo miałam przyjemność rozmawiać z młodzieżą, która czyta, młodzieżą, dzięki której otrzymałam właśnie to zaproszenie i miałam okazję poznać moich młodych czytelników. Szkoła zaskoczyła mnie otwartością, gościnnością, a także uhonorowaniem mnie, jako autorki poczytnych książek. W szkole znajduje się gazetka, poświęcona mojej twórczości, a także specjalna ściana z namalowanym drzewkiem, na którym znajdują się cytaty z moich książek. Otrzymałam także piękny portret autorstwa jednej z uczennic. To po prostu... bardzo wzruszające :)

Kilka fotografii z tego spotkania:







12 kwietnia przybyłam do Biblioteki w Stęszewie na zaproszenie moich dwóch koleżanek "po piórze", Joanny Opiat-Bojarskiej i Iwony J. Walczak, które organizują cykliczne spotkania w ramach programu "Wiosenny piknik z Książką". Miałyśmy okazję powymieniać doświadczenia, dowiedzieć się, jak każda z nas tworzy i projektuje nowe historie, a także co nas inspiruje, co zniechęca, czego najbardziej w pracy twórczej nie lubimy.
To były naprawdę przesympatyczne dwie godziny, spędzone we wspólnym gronie z Czytelniczkami Biblioteki w Stęszewie:)
Kilka fotografii poniżej:









Przede mną kolejne spotkania, powiem szczerze, że to bardzo miły aspekt bycia autorką książek:)


czwartek, 11 kwietnia 2013

Val McDermid "Syreni śpiew"

Książkę przeczytałam dzięki portalowi Zbrodnia w Bibliotece i wydawnictwu Prószyński i S-ka.


Skąd się bierze ZŁO? Czy winny jest jakiś defekt w ludzkim DNA? Czy może już w życiu płodowym coś poszło nie tak? A może ludzie dziedziczą te złe geny po swoich socjopatycznych przodkach? Napisano wiele prac na ten temat, ale każda z nich może być tylko domniemaniem, domysłem, przypuszczeniem, że jest tak, a nie inaczej. Bohater kryminalnej serii szkockiej autorki Val McDermid od lat próbuje zgłębić to zagadnienie. Skąd się bierze ZŁO? I do końca nie jest przekonany o właściwości swoich badań. Zwłaszcza, że nie są one czysto teoretyczne.

Bo doktor Tony Hill niejednokrotnie miał do czynienia ze złem w czystej jego postaci. Także w powieści „Syreni śpiew”, która otwiera cykl o psychologu kryminalnym, doktor Hill staje oko w oko z pokręconym ludzkim umysłem. W Bradfield zaczynają ginąć młodzi mężczyźni, którzy przed śmiercią poddawani są okrutnym torturom, za pomocą narzędzi stosowanych przez hiszpańską inkwizycję. Policja, wraz z detektyw Carol Jordan, zwraca się do genialnego psychologa, Tony’ego Hilla, z prośbą o pomoc w śledztwie. Tony zaczyna blisko współpracować z Carol i wkrótce zaczyna powstawać portret psychologiczny sprawcy. Jednocześnie mamy okazję poznawać socjopatyczny umysł mordercy, a także psychiczne zawirowania samego doktora Hilla. Do tego dochodzi plejada sprytnych lub irytujących gliniarzy, co sprawia, że książkę pochłania się z prawdziwą przyjemnością.

Inteligentna intryga, psychologiczne podejście do tematu, bohater błyskotliwy, ale z szeregiem wad, psychicznych można by rzec usterek i demonów przeszłości. Wszystko jest niewątpliwym plusem, postaci są jak najbardziej ludzkie, chociaż w samej osobie mordercy za wiele tego człowieczeństwa nie znajdziemy. A może jednak? Bo czymże jest ZŁO? 

Pierwszy tom z serii o doktorze Hillu zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Kiedyś czytałam któryś z kolei i wówczas także książka przypadła mi do gustu. Zatem czas na kolejne odsłony zmagań Hilla z ciemną stroną ludzkiego umysłu. Polecam.

wtorek, 9 kwietnia 2013

Alina Białowąs "Galeria uczuć"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Autorki.


O uczuciach naprawdę nie jest łatwo pisać. Trzeba uważać, aby nie dać się ponieść fantazji i nie przesadzić w opisach emocji, wrażeń, pragnień, bo grozić to może nierealnością tychże. Z drugiej strony miło czytać historie pełne emocji, nawet gdy nie do końca zdają się być prawdziwe. Ale niemniej jednak nie jest to takie proste i autor musi uważać, aby czytelnik nie poczuł się oszukany, przesłodzony, albo zdegustowany.

Tak więc wydawać by się mogło, że nie ma nic prostszego, jak napisanie powieści obyczajowej, w której ona i on i problemy i niedopowiedzenia. Cóż. Nic bardziej mylnego. To temat obszerny, ale jednocześnie trudny i ryzykowny. Alina Białowąs w swojej najnowszej książce „Galeria uczuć” właśnie na te ostatnie postawiła. I jak to odebrałam?

Bohaterką powieści jest trzydziestoletnia Olka, matka dwóch synów, żona Pawła, faceta, który chce rodzinie zapewnić jak najlepszy byt. Sama Ola pracuje w małej galerii, ale nie jest to jej ukochane zajęcie. O wiele lepiej czułaby się jako matka i żona, niepracująca i zajmująca się domem. Jednak zarobki jej ukochanego w tej chwili nie pozwalają na taki luksus, dlatego też Ola musi znosić fanaberie szefowej-Fredzi i zaciskać usta, na które czasami cisną się słowa, których za żadne skarby nie powinno wypowiadać się w kierunku szefowej. Życie młodej kobiety toczy się powoli, całkiem normalnie, aż do chwili, kiedy okazuje się, że jej małżonek spotyka się z inną kobietą. Wówczas cały świat Oli wali się jak kamienica podczas rozbiórki, a my jesteśmy niemymi obserwatorami ryzykownych posunięć w wykonaniu bohaterki. Temat stary jak świat, jednak w sposobie jego przedstawienia pojawiło się coś, co mnie zainteresowało. Postać głównej bohaterki. Niesamowicie irytująca i całkowicie odmienna w swoich oczekiwaniach, przekonaniach, planach na przyszłość, niż ja sama. Może dlatego tak bardzo starałam się zrozumieć jej postępowanie i czasami miałam ochotę złapać ją i potrząsnąć, aby doprowadzić Olkę do porządku. Ale jakiego, a raczej czyjego? Mojego własnego? No tak, ale to przecież Ola i jej życie i jej wybory. Czasami irytujące, ale jej.

„Galeria uczuć” wzbudziła we mnie ambiwalentne odczucia. Z jednej strony czasami denerwująca bohaterka, postępująca tak, jak sama nigdy w życiu bym nie postąpiła i wyznająca takie zasady, które całkowicie nie współgrają z moją naturą. A z drugiej… zrozumienie, że to przecież tylko historia, fikcja, a przecież tak życiowa i wydarzająca się często tutaj, obok, za rogiem. Dlatego z przekonaniem polecam tę kobiecą opowieść właśnie kobietom, które czasami są na zakręcie, które nie widzą światełka w tunelu, które potrzebują słodko-gorzkiej historii, która koniec końców daje nadzieję i tchnie optymizmem. Tak więc na wiosenny wieczór „Galeria uczuć” może okazać się lekturą idealną. A ja na plus daję jeszcze sarkastyczny humor i ironię, które wyszły autorce całkiem nieźle.

piątek, 5 kwietnia 2013

C.J. Daugherty "Wybrani"

Powieść „Wybrani” autorstwa C.J. Daugherty otwiera nowy cykl z serii o Nocnej Szkole. Nie jest to kolejna książka dla młodzieży z paranormalnymi bohaterami i wydarzeniami. To raczej młodzieżowy thriller z tajemnicą w tle. 
Główną bohaterką „Wybranych” jest zbuntowana Allie Sheridan, która po zagadkowym zniknięciu brata, nie radzi sobie z tym i zaczyna stwarzać coraz większe problemy wychowawcze swoim rodzicom. Nie pomagają zmiany szkół, kary, rozmowy. Dlatego po ostatnim wyskoku, państwo Sheridan podejmują bardzo trudną dla nich decyzję. Allie zostaje odwieziona do Akademii Cimmeria, o której dziewczyna nigdy nie słyszała. Tej szkoły nie ma nawet na żadnej mapie. Wkrótce okazuje się, że w Cimmerii nie jest aż tak źle, pomimo bardzo wysokiego poziomu nauczania i niektórych, bardzo niemiłych dziewczyn. Allie zaprzyjaźnia się z Jo, a sama staje się obiektem zainteresowania dwóch przystojnych chłopaków. Sylviana, pewnego siebie Francuza i Cartera, milczącego i nieco niepokojącego stałego mieszkańca szkoły. I gdy Allie zaczyna wierzyć, że może znalazła swoje miejsce na ziemi, gdy nawet przestaje mieć za złe rodzicom, że została przez nich tutaj umieszczona, okazuje się, że nic nie jest takim, jakim się wydaje.

W szkole zaczynają się dziać rzeczy, rodem ze scenariusza filmu sensacyjnego, ci, którzy zdawali się być przyjaciółmi, wcale nimi nie są, a związek Allie z historią szkoły okazuje się być silniejszy, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. I wkrótce dziewczyna może ufać tylko dwóm osobom. Niebawem pomiędzy nią, a jednym z chłopców, wybucha gorące uczucie. Ale jednocześnie nad głową panny Sheridan gromadzą się czarne chmury, bo ktoś lub coś zaczyna zagrażać jej bezpośrednio. Czy dziewczyna rozwikła tajemnicę Akademii Cimmeria? Czy to dopiero… początek?

Zapewniam, że nie na wszystkie pytania znajdziecie odpowiedź w tej książce, gdyż to dopiero pierwszy tom z zapowiadanej trylogii. Wprawdzie jest to powieść zdecydowanie dla młodzieży, niemniej jednak czytało mi się ją bardzo sprawnie i z wielkim zainteresowaniem czekałam na każdą kolejną scenę. Książka wciąga, jest intrygująca, miejscami zabawna, nie brakuje w niej też pierwszych młodzieńczych uniesień i miłości. Poleciłabym ją młodej osobie, która nie za bardzo lubi czytać, treść i akcja gwarantują, że taki nieopierzony czytelnik da się złapać w sidła fabuły i wciągnąć w ten opisywany świat. Polecam, początek ciekawej serii, na której dalszy ciąg czekam.

środa, 3 kwietnia 2013

Erica Spindler "Ukarać zbrodnię"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa MIRA.


Erica Spindler to popularna autorka kryminałów, łączących często elementy thrillera, sensacji i wątków romansowych. Jej najnowsza powieść, którą miałam okazję przeczytać, w niczym nie odbiega od znanego nam stylu pisarki i stanowi doskonałą lekturę dla czytelników lubiących właśnie takie połączenie gatunków.

„Ukarać zbrodnię” to opowieść o trzech siostrach, „trojaczkach”, które jako dzieci przeżyły prawdziwe piekło, a teraz próbują sobie jakoś radzić z życiem, ludźmi, mężczyznami i często niesprzyjającym losem.
Mia jest żoną genialnego lekarza, całkowicie mu oddaną i zupełnie przez niego niekochaną. Ashley pracuje jako handlowiec w firmie farmaceutycznej, nie radzi sobie z samą sobą, nosi w sercu żal i gniew. Melanie jest rozwiedziona, wciąż walczy z byłym mężem o prawo do opieki nad synem i pracuje w policji. Do tej pory jej głównym zadaniem było szukanie zaginionych kotów, mediacje sąsiedzkie i inne drobne przewinienia. Ale gdy w jednym z pokoi hotelowych zostają znalezione zostają zwłoki córki jednego z miejscowych bogaczy, do akcji wkracza FBI i genialny profiler, Connor Parks.

Melanie ma okazję obserwować pracę profilera, który także nosi w sercu olbrzymią zadrę, a swe smutki topi w alkoholu. Policjantka, walcząc o swoją pozycję w policji, próbując utrzymać opiekę nad synem, łagodząc siostrzane waśnie, stanie wkrótce przed jeszcze poważniejszym zadaniem. Odkryje kolejne morderstwa, których motyw zacznie łączyć je w jedną serię działań tego samego człowieka. Bo dlaczego giną mężczyźni, którzy znęcali się nad swoimi bliskimi? Na początku tylko Melanie odkryje te analogie, potem włączy do swojego śledztwa Connora, który także potwierdzi jej wersję. Rozpocznie się wyścig z czasem, a właściwie z seryjnym mordercą. Jednocześnie młoda policjantka wciąż uwikłana w sprawy i tajemnice rodzinne, zacznie rozumieć, że zagrożenie może być całkiem blisko. I walcząc z byłym mężem o dziecko, prowadząc tę trudną sprawę, zrozumie, że jest jeszcze coś, w co warto wierzyć. Miłość. Lecz czy będzie miała szansę, aby powiedzieć o swoich uczuciach?

„Ukarać zbrodnię” to wciągający kryminał, z ciekawymi postaciami, umiejętnie zawiązaną intrygą i całkiem zaskakującym finałem. Gdy już myślałam, że znam prawdę i wiem, kto jest mordercą, okazało się, że autorka ma całkiem inne zdanie na ten temat. I to też sprawiło, że książka w końcowym odbiorze zyskuje i zasługuje na duży plus. Czyta się szybko, akcja goni akcję, tajemnica tajemnicę. Polecam, a zwolenników prozy Spindler na pewno nie muszę przekonywać. Nie zawiodą się.