Megan Miranda "Miasteczko kłamców"

Może niektórzy z was pamiętają serial z lat dziewięćdziesiątych, którego akcja rozgrywała się w małym amerykańskim miasteczku, wszyscy zastanawiali się kto zabił Laurę Palmer, a mieszkańcy Twin Peaks z wielką starannością ukrywali swoje sekrety. Bo każdy ma jakieś tajemnice, które najchętniej zakopałby głęboko w przeszłości.
Nie inaczej jest w debiutanckim thrillerze „Miasteczko kłamców”, autorstwa Megan Mirandy, który poprzez stworzoną atmosferę eklektycznej społeczności, od razu przywiódł mi na myśl „Miasteczko Twin Peaks”.

Dwudziestoośmioletnia Nicolette przyjeżdża do rodzinnego Cooley Ridge, na prośbę starszego brata, Daniela. Ich ojciec znajduje się w domu opieki, walczy z demencją i nie może już się sam sobą opiekować. Daniel wraz z żoną Laurą spodziewają się dziecka i mężczyzna zamierza sprzedać dom. Nicolette ma za zadanie uporządkować rzeczy należące do rodziny, rodzeństwo podejmuje także kroki prawne, aby pozbawić ojca praw do domu. Nico ułożyła sobie życie z dala od Cooley Ridge, daleko na północy, skończyła studia, pracuje jako pedagog i ma narzeczonego, zdolnego prawnika, Everetta. Skutecznie wybiła sobie z głowy wszystko to, co wydarzyło się dziesięć lat temu w miasteczku, kiedy w tajemniczych okolicznościach zaginęła jej przyjaciółka Corinne. W Cooley Ridge został także pierwszy chłopak Nicolette, Tyler, który znowu pojawia się w jej życiu. Kiedy wkrótce po powrocie Nico, znika kolejna dziewczyna, która spotykała się z Tylerem, wszystko wraca z podwójną mocą. Okazuje się, że nie można po prostu zapomnieć o tym, co się wydarzyło. Przeszłość zawsze powraca i nie daje tak łatwo o sobie zapomnieć. Czy Nicolette odkryje prawdę o tym, co stało się z Corinne, czy upora się z ogromem tajemnic, które wypływają z każdego niemal miejsca i czy odnajdzie spokój we własnym życiu? Na te wszystkie pytanie dostaniecie odpowiedzi podczas pasjonującej lektury tego thrillera, który wciąga niemal od pierwszych stron.

Na uwagę zasługuje i sama intryga, jak i sposób jej przedstawienia. Książkę czytamy niejako „od tyłu”. Począwszy od prawie ostatniej, intrygującej sceny, zaczynamy cofać się wraz z bohaterami do początku, a prawda, którą poznajemy, jest szokująca i zupełnie nieprzewidywalna. Takie historie zapadają w pamięć, a po skończeniu lektury wertujemy powieść od początku, aby znaleźć te sygnały, które mogłyby zapowiadać nieoczekiwany finał.


Polecam, wyśmienity thriller z suspensem godnym mistrzów tego gatunku.




Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Znak.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kobieta awaria :) Nowa książka pisze się :D

Moja Jagoda daje do wiwatu :)

Tak to z facetami bywa...