poniedziałek, 10 września 2018

Nathalie Semenuik "Tajemniczy czarny kot"

Wszyscy, którzy mnie znają, że jestem kociarą, zakochaną w kociakach wszelkiej maści. Sama posiadam cztery koty, a także pomagam wielu fundacjom i organizacjom prozwierzęcym. Dlatego, kiedy dostałam propozycję z Wydawnictwa Almapress, dotyczącą recenzji książki „Tajemniczy czarny kot” Nathalie Semenuik, nie wahałam się ani chwili. 

Autorka funduje nam wycieczkę w przeszłość, gdzie przedstawione historie były dla mnie niekiedy bardzo przerażające i ciężko mi się je czytało. Kiedyś rządziły ludźmi zabobony i przesądy, które sprawiały, że wiele czarnych kotów ginęło w okrutnych męczarniach. To co ludzie zgotowali tym biednym zwierzętom, sprawia, że po raz kolejny ogarnia mnie wstyd za rodzaj ludzki. Potem, z czasem, wiele się zmieniło i teraz, na szczęście, już nie ma takiego podejścia do kociaków, zwłaszcza czarnych. Już w XVIII wieku Ludwik XV zakazał rytualnych mordów na zwierzętach, nazywając je barbarzyńskimi i prymitywnymi zwyczajami.
Potem w roku 1871 w Londynie zorganizowano pierwszą wystawę kotów.
W książce jest wiele ciekawostek, dotyczących traktowania kotów, a także przykładów na posiadanie i miłość do tych zwierząt przez znane w przeszłości postaci.
W Stanach Zjednoczonych, na przykład, czarny kot uznawany jest za symbol szczęścia i dostatku. Na całe szczęście.


Książka jest bardzo ładnie wydana, ma twardą oprawę, złocenia, ilustracje. Stanowi ciekawy zbiór opowieści historią pisanych, dla kociarzy na pewno szokujących i przerażających. Jeśli chcecie poznać historię czarnego kota, potraktować to jako ciekawostkę i historyczną wycieczkę w przeszłość, polecam.


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Almapress.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza