stronę... Lubimy 69 stronę w książce, którą właśnie czytamy...
I wrzucamy pierwsze zdanie z tej strony na swojego bloga.
Taka zabawa;)
proszę:
"...fanaberie, ukarać za brak poszanowania dla pracy przy..."
"Uciec przed cieniem" Ewa Kopsik
Wywołuję wszystkich, którzy chcą się w to pobawić:)
"Czytać to bardziej żyć, to żyć intensywniej". Rozmówki, przemyślenia, recenzje młodej pisarki. Bo jestem gadułą, choć czasami milczę. Bo jestem milcząca, choć czasami ględzę. Bo jestem miła, choć czasami trudno mnie znieść. Bo jestem niesympatyczna, choć czasami trudno w moim towarzystwie się smucić. Bo kocham słowo pisane. I kocham słowo czytane. I nie lubię fałszu i zawiści, a frustratom mówię stanowcze NIE. Szkoda czasu i atłasu, a życia to na pewno. :)
piątek, 5 listopada 2010
czwartek, 4 listopada 2010
Wyniki losowania:)
A było tak:
Komisja przygotowała karteczki z imionami wszystkich kandydatów:
Potem pieczołowicie pozaginała wszystkie losy:
Skorzystała z pomocy własnej rodzonej córki Magdy, która wylosowała szczęśliwą karteczkę:
Na której to był taki oto napis:
Tak więc zwyciężczynią tego konkursu okazała się być Kasandra_85, której serdecznie gratuluję i proszę o przesłanie adresu domowego na mojego maila: agnieszka.loniewska@gmail.com
To była fajna zabawa, wkrótce nowe książki do rozdania!!!
Komisja przygotowała karteczki z imionami wszystkich kandydatów:
Potem pieczołowicie pozaginała wszystkie losy:
Skorzystała z pomocy własnej rodzonej córki Magdy, która wylosowała szczęśliwą karteczkę:
Na której to był taki oto napis:
Tak więc zwyciężczynią tego konkursu okazała się być Kasandra_85, której serdecznie gratuluję i proszę o przesłanie adresu domowego na mojego maila: agnieszka.loniewska@gmail.com
To była fajna zabawa, wkrótce nowe książki do rozdania!!!
środa, 3 listopada 2010
Książka do wygrania:)
Hej kochani
Mam dla Was książkę "Ja, diablica" Katarzyny Bereniki Miszczuk. Recenzję tej powieści możecie przeczytać w zakładce "moje recenzje".
Zasada losowania jest taka: do jutra, do godziny 15 wpisujcie się w komentarzach, kto chce wziąć udział w losowaniu. Po tej godzinie wypiszę Wasze imiona/nicki na karteczkach i Wielka Komisja w składzie: Ja i Ja i Ja dokona uroczystego zwolnienia pieczęci i wylosuje szczęśliwego posiadacza/posiadaczkę niniejszego tytułu:) ZAPRASZAM:)))
Mam dla Was książkę "Ja, diablica" Katarzyny Bereniki Miszczuk. Recenzję tej powieści możecie przeczytać w zakładce "moje recenzje".
Zasada losowania jest taka: do jutra, do godziny 15 wpisujcie się w komentarzach, kto chce wziąć udział w losowaniu. Po tej godzinie wypiszę Wasze imiona/nicki na karteczkach i Wielka Komisja w składzie: Ja i Ja i Ja dokona uroczystego zwolnienia pieczęci i wylosuje szczęśliwego posiadacza/posiadaczkę niniejszego tytułu:) ZAPRASZAM:)))
wtorek, 2 listopada 2010
Pisadło, pomysłodajnia, premierowo i inne choróbska, czyli z jednego gara to i Salomon… taa, chyba inaczej to szło…
No właśnie… Nawiązując do powyższego tytułu niniejszego wpisu, nie wiadomo „o so chodzi” no i bardzo dobrze, bo ja sama nie wiem co jest grane. Wiem tylko tyle, że przez dwa tygodnie pisałam jedną scenę z mojej nowej opowieści, którą tworzę gdzieś od połowy września, chyba… Bo się zgubiłam w obliczeniach. No ale jak to tak? Żeby to jeszcze jakaś trudna scena była, skomplikowana, pełna ważnych kwestii bohaterów, odbijających swe piętno na ich dalszych losach. No właśnie nie. Taka sobie rozmowa, bez szaleństw. Zupełnie nie wiem, czemu mi się zacięło. Albo może wiem? Po pierwsze… ostatnio dużo pracuję i mówię tutaj o tej pracy, która pozwala mi na płacenie rachunków. Po drugie, nadeszło przesilenie jesienne, które to, prawda czy nie, zawsze na mnie jakoś oklapnięto-depresyjnie wpływa i chociaż to może czyste przekłamanie, ja tak mam i już! No więc mamy full pracy i zły wpływ warunków atmosferycznych. Co jeszcze? No w ogóle to, że pracować muszę! No to jest już jakaś przesada… A gdzie mój cichy kącik, w którym tylko ja i moje pomysły? I laptop? Aaaa dobrze, że o tym wspomniałam! O pomysłach, nie o laptopie, aczkolwiek jedno i drugie jakoś ze sobą współgra. Otóż pomysły… Mój święty zeszyt zapisany nimi jest. HAWK! Poukładałam sobie wszystko i realizuję jeden z nich. Jestem na 8 rozdziale, gdzie była wspomniana scena zawieszki, w której moi bohaterowie ugrzęźli w samochodzie i ruszyć się przez dwa tygodnie z niego nie mogli. Boże… Za takie coś to bym sama siebie zamknęła za karę w altance ogrodowej, a że nocki teraz zimnawe, miałabym ci ja za swoje! No więc moi zmumifikowani niemal bohaterowie dzisiaj mogą przejść do następnej odsłony, a mi tymczasem urodził się w głowie pomysł numer… któryś tam z kolei, do cyferek głowy nie mam, bo ja po humanie jestem i nie mówię tu o kaszce, bo za moich czasów to chyba tylko w Pewexach dostępna była. No i teraz klops, masz babo placek, czy kilka innych kulinarnych skojarzeń… Bo co robić? Panie dzieju? Panie Janeczku mam grać…? A nie, to nie o tym chciałam… No i na moim ulubionym portalu społecznościowym (precz z kryptoreklamą!) podpowiedziano mi, że tak jak się czyta kilka książek naraz, tak można je i pisać. Hm… tego jeszcze nie praktykowałam, ale zawsze musi być ten pierwszy raz. A’propos czytania, to teraz na tapecie mam dwa tytuły: „Cztery pory lata” Renaty L. Górskiej (którą to książkę otrzymałam zresztą z osobistą dedykacją autorki) i „Ymar” Magdaleny Kałużyńskiej. Nie ma to jak czytać dwie książki o tak odmiennej tematyce. I jak już przy książkach jesteśmy (jakbyśmy gdzieś indziej byli, hłe hłe hłe), dzisiaj moje „Zakręty losu” do drukarni wędrują! Wreszcie, że tak powiem bez śladu najmniejszego zniecierpliwienia, ależ skąd! Jestem niespotykanie cierpliwą osobą. Cierpliwie cierpiącą na zniecierpliwienie. O tak!
Reasumując, chyba zakreślę sobie wstępną drabinkę nowego pomysłu, co by mnie wredota po nocach nie męczyła, a potem wrócę z powrotem do historii, którą teraz tworzę. Bo przecież inaczej się nie da i skończy się tym, że sama ze sobą nie wytrzymam i wytrzaskam się po twarzy! A poza tym dopadło mnie choróbsko, mało atrakcyjnie wizualnie i zapachowo też, więc czasu trochę miałam i pewnie stąd te natrętne myśli, czyli można domniemywać, że gdy weny mi zabraknie, najlepiej złapać jakiegoś wirusa i wówczas pójdzie jak po maśle… Ta... To jest myśl!
Reasumując, chyba zakreślę sobie wstępną drabinkę nowego pomysłu, co by mnie wredota po nocach nie męczyła, a potem wrócę z powrotem do historii, którą teraz tworzę. Bo przecież inaczej się nie da i skończy się tym, że sama ze sobą nie wytrzymam i wytrzaskam się po twarzy! A poza tym dopadło mnie choróbsko, mało atrakcyjnie wizualnie i zapachowo też, więc czasu trochę miałam i pewnie stąd te natrętne myśli, czyli można domniemywać, że gdy weny mi zabraknie, najlepiej złapać jakiegoś wirusa i wówczas pójdzie jak po maśle… Ta... To jest myśl!
piątek, 29 października 2010
sobota, 23 października 2010
Literatura kobieca lubi dreszczyk:)
Notka prasowa na temat takiej jednej autorki książek, wymykającej się "jednoznacznej klasyfikacji", na portalu tuwroclaw.pl
http://www.tuwroclaw.com/wiadomosci,literatura-kobieca-lubi-dreszczyk,wia5-3266-4536.html
No co ta baba sobie wymyśliła, powiedzcie???
http://www.tuwroclaw.com/wiadomosci,literatura-kobieca-lubi-dreszczyk,wia5-3266-4536.html
No co ta baba sobie wymyśliła, powiedzcie???
środa, 20 października 2010
Leniwa, Agnieszka Leniwa
Zieeeeeew.
Uuuuu
Aaaaa
Uuuaaa
Nie, nie wykonuję ćwiczeń logopedycznych. Jako istota uzależniona od promieni słonecznych, ciepłolubna i zimnowstrętna, ogłaszam że powoli zaczynam zapadać w sen zimowy i może wrócę na wiosnę.
Zaczęłam pisać nową książkę, ale przecież bohaterowie nie mogą ciągle spać.
Wsiadam do auta i jadę, ale ciężko jest jeździć z zamkniętym okiem i budzić się przez bezlitosne wieszanie się na klaksonach innych użytkowników ruchu.
Ktoś coś ode mnie chce w pracy a ja się pytam, co mu się śniło?
Jest źle.
Tak.
Stwierdzam to z pełną świadomością. Jeśli wieczorem już nawet nie chciało mi się sięgnąć po książkę, to śmiem stwierdzić, że jest cholernie... jesiennie.
Może z nastaniem kolejnej, fascynującej pory roku, coś się zmieni. Taaak. Nic tak nie ożywia człowieka jak odśnieżanie podjazdu i walka z muldami na drodze.
Zatem...
Byle do zimy!
A tymczasem... dobranoc:)
Uuuuu
Aaaaa
Uuuaaa
Nie, nie wykonuję ćwiczeń logopedycznych. Jako istota uzależniona od promieni słonecznych, ciepłolubna i zimnowstrętna, ogłaszam że powoli zaczynam zapadać w sen zimowy i może wrócę na wiosnę.
Zaczęłam pisać nową książkę, ale przecież bohaterowie nie mogą ciągle spać.
Wsiadam do auta i jadę, ale ciężko jest jeździć z zamkniętym okiem i budzić się przez bezlitosne wieszanie się na klaksonach innych użytkowników ruchu.
Ktoś coś ode mnie chce w pracy a ja się pytam, co mu się śniło?
Jest źle.
Tak.
Stwierdzam to z pełną świadomością. Jeśli wieczorem już nawet nie chciało mi się sięgnąć po książkę, to śmiem stwierdzić, że jest cholernie... jesiennie.
Może z nastaniem kolejnej, fascynującej pory roku, coś się zmieni. Taaak. Nic tak nie ożywia człowieka jak odśnieżanie podjazdu i walka z muldami na drodze.
Zatem...
Byle do zimy!
A tymczasem... dobranoc:)
piątek, 15 października 2010
Recenzje "Bez przebaczenia"
Podaję dwa linki do ostatnich recenzji "Bez przebaczenia":
http://prowincjonalnenauczycielstwo.blogspot.com/2010/10/agnieszka-lingas-oniewska-bez.html
http://recenzje-leny.blogspot.com/2010/10/agnieszka-lingas-onieska-bez.html
Dziękuję:)
http://prowincjonalnenauczycielstwo.blogspot.com/2010/10/agnieszka-lingas-oniewska-bez.html
http://recenzje-leny.blogspot.com/2010/10/agnieszka-lingas-onieska-bez.html
Dziękuję:)
wtorek, 12 października 2010
piątek, 8 października 2010
Zakręty losu-odliczanie:)
Egzemplarze sygnalne mojej najnowszej książki "Zakręty losu" właśnie dotarły:)
Niesamowicie miły początek weekendu!
Już po 15 października książka będzie w sprzedaży, najpierw w księgarni wydawnictwa Novae Res:
http://zaczytani.pl/ksiazka/zakrety_losu,druk
A potem oczywiście w księgarniach na terenie kraju.
Jakoś tak... wesoło mi:)))
A to patroni medialni mojej książki:
Na kanapie.pl
Stacja Kultura
Pasja Książek
Kulturatka
Wiadomości24.pl
Radio Roxy
Książki Magazyn Literacki
EDIT: 09.10.2010r.
Dodam jeszcze, że w tej książce znajdziecie kilka bonusów:
- umieszczona została Playlista, w której umieściłam muzykę, która towarzyszyła mi podczas pisania tej książki, z rozbiciem na poszczególne rozdziały
- na końcowych kartkach pojawi się okładka kontynuacji książki, czyli "Zakręty losu-Braterstwo krwi", z zaznaczeniem, że premiera będzie miała miejsce na wiosnę 2011 roku.
- będziecie mogli także przeczytać fragment z tej kontynuacji.
:)
Niesamowicie miły początek weekendu!
Już po 15 października książka będzie w sprzedaży, najpierw w księgarni wydawnictwa Novae Res:
http://zaczytani.pl/ksiazka/zakrety_losu,druk
A potem oczywiście w księgarniach na terenie kraju.
Jakoś tak... wesoło mi:)))
A to patroni medialni mojej książki:
Na kanapie.pl
Stacja Kultura
Pasja Książek
Kulturatka
Wiadomości24.pl
Radio Roxy
Książki Magazyn Literacki
EDIT: 09.10.2010r.
Dodam jeszcze, że w tej książce znajdziecie kilka bonusów:
- umieszczona została Playlista, w której umieściłam muzykę, która towarzyszyła mi podczas pisania tej książki, z rozbiciem na poszczególne rozdziały
- na końcowych kartkach pojawi się okładka kontynuacji książki, czyli "Zakręty losu-Braterstwo krwi", z zaznaczeniem, że premiera będzie miała miejsce na wiosnę 2011 roku.
- będziecie mogli także przeczytać fragment z tej kontynuacji.
:)
czwartek, 7 października 2010
"Ja, Diablica" Katarzyna Berenika Miszczuk
„Wszyscy święci balują w niebie” mówią słowa znanej piosenki. To na pewno nie sprawdza się w przypadku bohaterów powieści „Ja, Diablica” autorstwa Katarzyny Bereniki Miszczuk, wydanej przez wydawnictwo WAB.Tutaj bale, hulanki, swawole odbywają się w miejscu znacznie oddalonym od niebiańskich przestworzy. Tutaj bohaterowie jeżdżą Lamborghini Diablo, noszą najmodniejsze ciuchy znanych projektantów, stawiają włosy na żel i żyją wiecznie. Tutaj możesz spotkać na jednej imprezie Kleopatrę, Elvisa Presleya, Napoleona lub Marylin Monroe. Chcesz być długonogą blondynką? Tylko o tym pomyśl. Chcesz mieć dom na plaży? Tylko zamknij oczy. Tutaj wszystko jest możliwe. A zatem… witajcie w piekle.
Tak, właśnie tam toczy się akcja powieści. Główną bohaterkę, Wiktorię, poznajemy tuż po tym, jak została zamordowana przez nieznanego sprawcę i trafiła do miejsca, które wszystkim kojarzy się jako ziejąca ogniem dziura w ziemi. Tutaj niczego takiego nie spotkamy. Są za to piękne domy, drogie samochody, słoneczne plaże i ekskluzywne kluby. I oczywiście zniewalająco przystojne diabły. Jeden z nich, Beleth, staje się opiekunem nowej diablicy, jaką staje się Wiktoria. Jej głównymi zadaniami będą targi o dusze nowych przybyszów, którzy przeszli przez granicę życia i śmierci. Targi, które będzie toczyła z wysłannikami nieba, którzy z kolei wykorzystując stereotypy, próbują przekonać świeżo umarłe duszyczki do pójścia „do góry”. Jednak nic nie jest takie, jakie mogłoby się wydawać. Niebo jest nudnawe, anioły przeklinają i bazują na ludzkiej naiwności . Diabły są pociągające, ale też kierują się swoimi ukrytymi zamiarami. Wiktoria, wykorzystując nadane jej moce, wraca do świata żywych, aby odnaleźć swojego zabójcę i aby nadal spotykać się z pewnym przystojnym chłopakiem, któremu nie zdążyła wyznać swoich uczuć.
I tutaj zaczyna się właściwa akcja. Bo nic nie jest oczywiste, a śmierć głównej bohaterki wcale nie była nieszczęśliwym i tragicznym wypadkiem. Nie zabraknie walk, mieczy, lejącej się krwi i wywołania trzeciej wojny światowej. Nie zabraknie miłości, pożądania i wyznań przedstawiciela piekieł. Nie zabraknie humoru, nieco czarnego miejscami i romantycznych uniesień.
Książkę czyta się szybko, można ją potraktować jako swoistą terapię na jesienną depresję. Niech się chowają zmierzchy i inne Edwardy, my mamy swojego czarnowłosego diabła Beletha, złośliwego Azazela i diablicę Wiktorię, posiadającą największe i najsilniejsze moce ze wszystkich.
Polecam tę lekturę, przy której można się odprężyć i zastanowić na jednym, zasadniczym pytaniem: Gdzie tak naprawdę balują wszyscy święci?
środa, 6 października 2010
Czytajmy polskich autorów-akcja na Facebooku
Na FB ruszyła nowa stronka "Czytajmy polskich autorów", mająca na celu propagowanie twórczości rodzimych autorów.
Zachęcam do dołączenia i współtworzenia strony!
Swoje propozycje tytułów, które warto tam umieścić, można przesyłać na adres: polscyautorzy@gmail.com
http://www.facebook.com/pages/Czytajmy-polskich-autorow/155908217774258
Zachęcam do dołączenia i współtworzenia strony!
Swoje propozycje tytułów, które warto tam umieścić, można przesyłać na adres: polscyautorzy@gmail.com
http://www.facebook.com/pages/Czytajmy-polskich-autorow/155908217774258
niedziela, 3 października 2010
"Ostatnią kartą jest śmierć" Anna Klejzerowicz
Co siedzi w ludzkim umyśle? Czy czyjaś delikatna sugestia może nas zmusić do zmiany postrzegania samego siebie? Do zrobienia sobie samemu krzywdy? Do znienawidzenia siebie, życia, innych?Okazuje się, że nie trzeba być psychologiem, urodzonym przywódcą z psychopatycznymi zapędami.
Wystarczy być tarocistką z darem przekonywania i złymi intencjami.
Z taką właśnie osobą spotyka się główna bohaterka najnowszej książki Anny Klejzerowicz, pt.: „Ostatnią kartą jest śmierć”. Weronika Daglewska jest dziennikarką śledczą, która stając na zakręcie swojej życiowej drogi i pod względem zawodowym i osobistym, postanawia zasięgnąć opinii co do swojej przyszłości u sławnej wróżki Semiramidy.
Dowiaduje się o sobie wielu zaskakujących i nieco przerażających rzeczy. A niedługo potem dowiaduje się o samobójczej śmierci tarocistki. Wkrótce mąż zmarłej zwraca się do szalonej dziennikarki z prośbą o wyjaśnienie śmierci żony. Bo nie wierzy w samobójstwo. Weronika podejmuje się tego zadania, wchodząc na niebezpieczną i pełną zagadek drogę, na której spotyka także pewnego mężczyznę. Zagubionego mężczyznę, dodajmy, który okazał się być niedoszłą ofiarą Semiramidy. Okazuje się, że takich osób, poszkodowanych przez wróżkę, było o wiele więcej. Weronika wraz z nowo poznanym i uratowanym przez siebie Damianem, wnika w świat kart Tarota, poznając jego tajniki i złowróżbne symbole.
Jaka naprawdę była Semiramida?
Kim byli jej najbliżsi?
Co wydarzyło się przed laty?
Weronika stara się odpowiedzieć na te pytania, po kolei odkrywając karty, pod którymi ukrywają się chore i złe rzeczy z przeszłości rodziny wróżki.
Polecam kryminał Anny Klejzerowicz, któremu nie brakuje akcji, tajemnicy, zagadki, niebezpieczeństw, a także wątku miłosnego i ciętych ripost głównej bohaterki.
Świetna lektura na chłodne jesienne wieczory!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
