czwartek, 18 lipca 2019

Cora Reilly "Złączeni honorem"

„Złączeni honorem” Cory Reilly to historia w klimacie, który bardzo lubię. Jest mafia, rodzinne zobowiązania, twardzi gracze, oraz oczywiście on i ona. Aria Scuderi jest jeszcze małą dziewczynką, kiedy poznaje swojego przyszłego męża. Zostanie nim przerażający Luca „Imadło” Vitielli, syn szefa nowojorskiej Cosa Nostry. Kiedy Aria kończy osiemnaście lat, odbywa się ślub, a zaraz potem… noc poślubna. Która nie kończy się tak, jak na pewno życzyłby sobie tego Luca.

Aria wchodzi do rodziny o głębokich mafijnych marzeniach i wie, że będzie musiała żyć w świecie pozbawionym prawdziwego uczucia, pozbawionym zasad i wierności. Nie może decydować o sobie, od wszystkiego ma męża, który… Który nie czuje do niej nic. Lecz czy na pewno? Dziewczyna nie chce tak żyć, nie chce być żoną tylko na pokaz, nie zamierza tolerować kochanek i licznych przygód swojego męża. Nie obchodzi ją to, że Luca jest bezkompromisowym i pozbawionym litości bossem. Nade wszystko jest jej mężem i powinien ją… kochać i szanować. Właśnie tak!

„Złączeni honorem” to historia niczym z sensacyjnego filmu, połączenie Romea i Julii, oraz Chłopców z ferajny. Historia małżeństwa zaaranżowanego przez mafijną rodzinę, pełno w niej namiętności, niebezpieczeństw i złych chłopców. Jeśli lubicie takie właśnie klimaty, zapewniam, że przeczytacie tę książkę w iście ekspresowym tempie. Niby prosty zabieg, ale skuteczny. Sama dałam się nabrać. Nie jest to jakieś wybitne dzieło, ale przecież takim być nie miało. Za to można się przy nim dobrze bawić. 

Świetna rozrywka z bad boyami w tle, bo czasami trzeba się przecież przenieść do innego wymyślonego świata, gdzie miłość pokona nawet krwiożerczego mafioza.


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Niezwykłego.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza