Kathrin Lange "Serce ze szkła"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa MUZA.


Ostatnio jakoś ciągnie mnie w kierunku Young i New Adult. Może dlatego, że sama takie powieści piszę. A może dlatego, że pomimo iż traktują o młodszych ode mnie ludziach, to jednak pokazują niejednokrotnie prawdziwe życie z wszystkimi jego blaskami i cieniami. I generalnie tych cieni i ponurych stron jest o wiele więcej. A jednak ci młodzi bohaterowie nie poddają się i jakoś próbują utrzymać się na powierzchni, z różnym oczywiście skutkiem.

W przypadku bohaterów powieści „Serce ze szkła” Kathrin Lange to utrzymanie się na powierzchni jest niezwykle trudne, bo jak można walczyć z czymś co jest niepojęte, nie dające się objąć rozumem, wytłumaczyć, racjonalnie i spokojnie? No bo jak walczyć z… klątwą? 
David wraz z ojcem-znanym wydawcą, mieszka na wyspie, pełnej wysokich i niebezpiecznych klifów. Juli wraz z ojcem-bestsellerowym pisarzem żyje spokojnie w Bostonie. Pewnego dnia ojciec oznajmia jej, że przyjął zaproszenie od swego wydawcy i tuż przed Sylwestrem jedzie na wyspę Martha’s Vineyard, aby dokończyć kolejną powieść. A Juli musi jechać tam wraz z nim, aby rozruszać, a właściwie przypilnować Davida, który walczy z depresją i wszyscy obawiają się o jego życie. Chłopak był zaręczony z piękną Charlie, która w niewyjaśnionych okolicznościach popełniła samobójstwo, skacząc z klifu. Większość społeczności wyspy oskarża o to Davida, on sam także zadręcza się wspomnieniami i przypisuje winę sobie. Ale jest też druga strona tej historii: klątwa Madeleine, która sprawia, że nikt na wyspie nie może być szczęśliwy, a kobiety coś ciągnie na skraj klifu. Juli nie wierzy w takie bajki, jednak gdy pojawia się w wielkim domu Davida i jego ojca Jasona, zaczyna czuć się dziwnie. Jakieś szepty, zimne wiatry szalejące w szerokich korytarzach, potem zagadkowa książka, w której Juli znajduje zapiski Charlie. A w tym wszystkim ona i David. Wciąż rozpaczający po śmierci narzeczonej. I sama Juli, która zaczyna czuć coś do ciemnowłosego smutnego chłopaka. A on sam? Czy naprawdę jest już stracony dla życia i dla innych ludzi? Czy Juli i przyjaciel Davida-Henry pomogą mu wrócić do normalności? Czy duch Madeleine da im spokój? A może… może prawda jest całkiem inna?

„Serce ze szkła” powoli wciąga czytelnika w swój mroczny i chłodny, miotany wiatrem klimat. Wręcz czuje się powiew zimna, niepokoju i tajemnicy, która do ostatnich stron powieści trzyma nas w napięciu. Książka to Young Adult, z wątkiem kryminalno-nadprzyrodzonym, do tego dochodzi oczywiście delikatny wątek miłosny i mamy gotową mieszankę na udaną wciągającą powieść nie tylko dla młodszych czytelników.

Polecam, czyta się szybko i chce jak najszybciej poznać rozwiązanie wszystkich wątków. A ja tymczasem czekam na kontynuację, która będzie miała tytuł „Serce w kawałkach”.

Komentarze

  1. Czekałam na recenzję tego tytułu, bo od dawna kusił mnie w zapowiedziach Muzy:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobre new adult pod sztafażem tajemniczości, mityczności i w ogóle "młodzieżowości" kryje solidną porcję prawdy, a umiejętnie i nienachalnie stosowana metaforyka decyduje o tym, czy rzecz śmieszy, czy cieszy ;) Nie tylko młodszych czytelników :)
    Kusząca recenzja! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapowiada się dosyć ciekawie. ;)
    Kto wie, czy nie sięgnę? :)
    Na razie czekam na Skazanych! :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Sandra Brown "Następny świt"

Nora Roberts "Słodka zemsta"

Joy Fielding "Zawsze ktoś patrzy"