Abbi Glines "Grając w miłość"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Pascal.


Abbi Glines to autorka, z którą spotkałam się już kilkakrotnie. A także z bohaterami, którzy teraz zdają się być moimi dobrymi znajomymi. Rush, Blair, Woods, Della. Na każdą parę składała się dwutomowa historia pełna namiętności, seksu i losowych zawirowań. W tej chwili, po lekturze kolejnej powieści Glines "Grając w miłość", wiem że perypetie Harlow i Granta też muszą mieć kontynuację, bo przecież takie zakończenie, to żadne zakończenie.

Zarówno z Harlow, jak i Grantem spotkaliśmy się w poprzedniej powieści o mieszkańcach Rosemary, ale dopiero teraz poznajemy ich historię i poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: czy warto się zakochać? Harlow to córka znanego rockmana z zespołu Slacker Demon. Ukochana córka, należałoby dodać, a dlaczego tak się stało, dowiadujemy się właśnie z tego tomu. Młoda kobieta zamieszkuje w Rosemary wraz ze znienawidzoną siostrą, Nan. A teraz podwójnie znienawidzoną, bo sypiającą z Grantem. Z chłopakiem, który stał się kimś ważnym dla Harlow. Lecz jak widać, nie warto ufać nikomu i nie warto obdarzać uczuciem kogoś, kto na to nie zasługuje. Lecz czy dziewczyna zna prawdę? I czy będzie chciała ją poznać? A czy Grant to facet, którego można ponownie pokochać i dać  mu kolejną szansę?

"Grając w miłość" to trochę właśnie taka gra. Uczuciami, niedomówieniami i tajemnicami, które każdy z bohaterów skrzętnie ukrywa. Namiętność miesza się wraz z zazdrością, pragnienie z kłamstwami, gdy spotykamy taką mieszankę, oczywistym staje się to, że emocji, nerwów i irytacji w stosunku do bohaterów nie zabraknie.

Kolejna powieść Abbi Glines to dynamiczny romans, który czyta się szybko i przyjemnie. Należałoby jednak zapoznać się z poprzednimi tomami serii, aby znać historie poszczególnych bohaterów, którzy w tej odsłonie także się pojawiają.
Polecam na wakacyjne popołudnie, jako niezobowiązującą rozrywkę.

Komentarze

  1. Ja również spotkałam się z powieściami Pani Glines. Niestety, było to tylko Przypadkowe szczęście i Odzyskane szczęście. Ta pozycja również wydaje się wciągająca, a wierzę, że i tym razem autorka nie zawiedzie swoich czytelników.

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam już twórczość Abbi Glines. Z przyjemnoscią sięgnę i po tą historię.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam książek Abbi, ale wydają się być takie.... miłe :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Kobieta awaria :) Nowa książka pisze się :D

Czas na płodozmian, czyli komedia na czasie :)

Targi Książki w Krakowie 2017