wtorek, 15 września 2020

Jo Nesbo "Królestwo"

To było moje spotkanie z Jo Nesbo po wielu latach. Kiedyś czytałam kilka książek z serii z Harrym Hole, a teraz sięgnęłam po najnowszą powieść, będącą odrębną książką.

„Królestwo” zabrało mnie do małej zamkniętej społeczności w górach, gdzie wszyscy znają się od lat, na pozór wszystko o sobie wiedzą i umiejętnie skrywają bolesne sekrety.


Roy Opgard mieszka sam w odosobnionym gospodarstwie u podnóża gór, do którego prowadzi kręta droga, zwana Kozim Zakrętem. Właśnie tam zginęli rodzice, a w przepaści wciąż leży wrak rozbitego samochodu, którym jechali. Jego młodszy brat, Carl, wyjechał jakiś czas temu do Kanady i tam ukończył studia i zajął się biznesem budowlanym. I oto po latach przyjeżdża do rodzinnej miejscowości, wraz z młodą żoną, Sharon, aby zbudować luksusowy hotel na skalnych ścianach gór. Wciąga w swój projekt całą wioskę, rysując przed mieszkańcami rychłą okazję do wzbogacenia się.

Wraz z powrotem Carla, uruchamia się cała lawina wspomnień, które z wielką destrukcyjną mocą atakują Roya, przypominając to, co wydarzyło się w ich dzieciństwie.

Powoli też zostają odkryte kolejne tajemnice i okazuje się, że mała górska miejscowość i jej mieszkańcy, skrywają wiele potworów we własnych szafach.


Nie chcę zbyt wiele zdradzać, bo w książce pojawia się sporo wątków, ale wszystkie idealnie składają się w całość i prowadzą do zaskakującego zakończenia.

„Królestwo” to wyśmienita opowieść o ludzkich dramatach, tajemnicach, skrywanych głęboko uczuciach, o karze i winie, wyrzutach sumienia, które prowadzą do tragedii. Bohaterowie są niejednoznaczni, wielowymiarowi, wzbudzają ogrom emocji i sprzecznych odczuć. Nesbo rysuje ludzkie portrety bardzo wyważoną kreską, sprawiając, że każdy z bohaterów wnosi w akcję specyficzny osobisty rys, składający się na idealną całość. Morał z tej powieści jest jeden: nie ma silniejszych więzów, niż te, które łączą rodzinę.

Polecam, to była literacka przyjemność.





Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza