sobota, 5 stycznia 2019

"Ten jeden dzień" Kaira Rouda - recenzja przedpremierowa

Czasami nie potrzeba na początku szybkiej, dzikiej akcji, pościgów, szalonych ucieczek i fabularnych szaleństw. Czasami wystarczy spokojnie prowadzona pierwszoosobowa narracja, która powoli odsłania mrok, jaki zalega w osobowości głównego bohatera. Tak właśnie poprowadzona jest akcja w książce autorstwa Kairy Rouda, pt.: „Ten jeden dzień”.

Poznajemy jeden dzień z życia głównego bohatera, Paula, który zabiera swoją żonę, Mię, na wypad nad jezioro, gdzie znajduje się ich domek. Paul i Mia to małżeństwo z wieloletnim stażem, mają dwoje dzieci, dobre posady, są szczęśliwi i kochają się. Mia jest zafascynowana zdrową żywnością i gani męża, gdy ten z pokusą w oczach zerka w kierunku fast-foodów. Można by powiedzieć: normalna, zdrowa, kochająca się para, której udało się w życiu wiele osiągnąć, zbudować odpowiedni status społeczny i dążyć do jeszcze większej stabilizacji. Czy na pewno?

Wszystko zaczyna się powoli, wręcz banalnie, aby potem nabrać tempa i z każdą przeczytaną stroną zaskakiwać czytelnika, a nawet przerażać. Do czego zdolny jest zwichrowany umysł? Czy człowiek potrafi być aż tak dobrym aktorem, że umiejętnie zwodzi swoich najbliższych, skrywając mrok i zło głęboko w sobie? Czy idealne życie to zawsze tylko pozory, a prawda okazuje się być dramatyczna i okrutna?


„Ten jeden dzień” czyta się z niesłabnącym zaciekawieniem i czytelnik ma wrażenie, że zaraz na jego głowę spadnie cały ogrom zaskakujących wydarzeń. I tak się właśnie dzieje. Dzięki temu, że cały czas siedzimy w głowie głównego bohatera, poznajemy jego sposób myślenia i postrzegania rzeczywistości. A także jego plany, aby ten jeden dzień był naprawdę idealny. Czy mu się to uda? Przekonajcie się sami! To naprawdę idealny thriller! Polecam.


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa WAB.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza