poniedziałek, 15 lipca 2019

Nowy cykl-opowiadania Agnes. "On jest młodszy!"

 Przedstawiam Wam, drodzy Czytelnicy, nowy cykl, który nazwałam #OPOWIADANIAAGNES.  Lubię bawić się krótkimi formami, będę więc co jakiś czas raczyć Was opowiadaniem mojego autorstwa. A jeśli historia się Wam spodoba, może powstanie z tego książka? :)

Oto pierwsze opowiadanie, zatytułowane: "On jest młodszy!"

MIŁEJ LEKTURY!!!

"On jest młodszy!"

Wszystko zaczęło się tak banalnie, tak, jak czasami można przeczytać w opowieściach o miłości. Opuszczałam sklepowy parking, nie zauważyłam samochodu wyjeżdżającego z prawej strony i... bach! Zgrzyt blachy, ostre szarpnięcie i ogromny stres. Wjechałam w czarnego mercedesa, prowadzonego przez jakiegoś mężczyznę.
-Nic się pani nie stało?
Kierowca kosztownego auta wykazał się co najmniej dziwną troską, bo zamiast martwić się o zarysowany błotnik, przejmował się mną.
- Nie, wszystko w porządku. Bardzo pana przepraszam. Zamyśliłam się, zupełnie zapomniałam, że tu obowiązuje prawa strona.
- Cóż, zdarza się. Może załatwimy to bez wzywania policji. Ma pani auto-casco? 
- Tak, mam. Dobrze, policja niepotrzebna.
Spisaliśmy oświadczenie, wymieniliśmy się numerami telefonów i rozjechaliśmy w przeciwne strony. Uprzejmy kierowca mercedesa miał na imię Paweł, także mieszkał we Wrocławiu i był dziewięć lat młodszy ode mnie. To zapamiętałam doskonale, a także to, że miał piękne orzechowe oczy i gęste ciemne włosy. A także szczery uśmiech. Pewnie z pobłażaniem myślał o ryczącej czterdziestce, która nie potrafi prowadzić samochodu.
Minęły cztery dni, trochę mnie pochłonęło załatwianie formalności związanych z naprawą auta. Niespodziewanie czwartego dnia zadzwoniła moja komórka i ku mojemu zdziwieniu na wyświetlaczu pojawiło się nazwisko Pawła.
- Tak, słucham?
- Pani Iwono. Tu Pawe
ł Korzecki. Mieliśmy stłuczkę, pamięta pani?
- Tak, oczywiście, że pamiętam. Coś nie tak z moim ubezpieczeniem? – troszkę się zdenerwowałam.
- Nie, skąd, wszystko gra. Chciałem zapytać, czy u pani wszystko w porządku. 
Trochę mnie to zaskoczyło, ale odparłam uprzejmie.
- Wszystko okej, szkody pokryje ubezpieczenie, tylko będę pozbawiona na jakiś tydzień środka lokomocji.
- Rozumiem. To może pomogę? Może potrzebuje pani transportu? Chętnie służę pomocą.
- Ależ nie trzeba. To niezwykle miłe z pana strony, ale naprawdę poradzę sobie.
- A czy da się pani namówić na kawę? – Padło niespodziewane pytanie. Zupełnie mnie tym zaskoczył. Podryw starszej babki? Przecież widział w dokumentach ile mam lat. Poza tym miałam syna, prawie dorosłego, bo w wieku siedemnastu lat wpadłam z kolegą z klasy. Oczywiście nasze drogi się rozeszły, mój eks jedynie z Piotrkiem utrzymywał kontakt, a ten
odwiedzał ojca kilka razy w roku, bo mój niedoszły były mieszkał na Mazurach. Zresztą... to tylko kawa, a ja już tworzyłam sobie w głowie skomplikowany scenariusz.
- Czemu nie? Z wielką chęcią. – A co mi tam, facet był miły, przystojny, może chciał jakoś ładnie zakończyć to nasze niefortunne spotkanie na parkingu.
Ale gdy spotkaliśmy się na rzeczonej kawie, okazało sięże mamy wiele wspólnych tematów, że uwielbiamy jazdę na rowerze, że słuchamy podobnej muzyki, że bawią nas komedie romantyczne, a także lubimy się bać przy filmach Hitchcocka. Podobieństw było sporo. Coraz lepiej się nam rozmawiało, coraz więcej mieliśmy sobie do powiedzenia, coraz bliżej siebie siedzieliśmy. To było pierwsze spotkanie, ale potem pojawiło się ich więcej. Kino, wycieczka rowerowa, grill u znajomych. Gdy odwoził mnie po tym grillu do domu, gdy zaparkował przez moim blokiem, popatrzył na mnie jakimś dziwnym wzrokiem. Poczułam dreszcz, wiedziałam, co zaraz się wydarzy.
- Bardzo cię lubię, Iwonko.
- Ja ciebie te
ż.
- Jeste
ś taka śliczna – pochylił się i objął moją twarz dłońmi. 
- Jestem o wiele starsza od ciebie.
- To nic nie znaczy.
- Dla mnie znaczy bardzo wiele – odpar
łam ze smutkiem.
- Zupe
łnie niepotrzebnie.
Jego usta były niecierpliwe, całował mnie cudownie tkliwie, a jednocześnie trochę drapieżnie. Nie pamiętam, żeby jakikolwiek mężczyzna mnie całował tak jak Paweł. I już wiedziałam, że jestem stracona. Zakochiwałam się. Boże, w facecie młodszym prawie o dekadę! Musiałam mu też powiedziećże mam syna, musiał wiedzieć, w co się pakuje. Bo przecież tym razem wiedziałam, czułam, dostrzegałam to w jego oczach. Tu nie chodziło o jednorazową podrywkę, o łóżko, o seks. To było coś o wiele więcej. Spadło na nas zupełnie niespodziewanie i teraz musieliśmy sobie z tym jakoś poradzić.
Minął tydzień, zanim spędziliśmy wspólną noc. Było cudownie, magicznie, romantycznie, a jednocześnie tak intensywnie, że miałam wrażenie, iż rozpadnę się na kawałki. Będąc w jego ramionach, byłam w sumie na to gotowa.
- Masz ładne dłonie. Takie delikatne – całował moje palce, jeden po drugim. – Cała jesteś piękna. – Teraz całował mnie całą. To było wspaniałe. Wspaniałe spalające uczucie.
- Iwonko, zakochałem się w tobie.
- Tak po prostu? – Opar
łam się na łokciu i patrzyłam w jego szczere oczy. - Tak po prostu. To chyba zawsze się tak dzieje.
- Chyba tak. Bo na mnie te
ż to spadło, tak po prostu...
- To powiedz to.
- Boj
ę się.
Naprawdę się bałam. Bo chciałam, aby to było coś prawdziwego, coś realnego. 
- Nie bój się. Jestem tuż obok.
- Wiem.
- To powiedz.

- Kocham cię.
Uśmiechnął się i nakrył moje ciało swoim. I w tym wszystkim, w tym szale, w tej spalającej nas namiętności zapomniałam o tak istotnej rzeczy, jak wiek mojego syna.
Dwa dni później Piotrek przyjechał do Wrocławia. Zadzwonił do mnie i obiecałże przyjedzie po mnie do pracy. Wiedział o moich kłopotach komunikacyjnych. Poza tym przyznałże się stęsknił.
- Jak było u ojca? – Spytała, gdy jechaliśmy w stronę domu.
- Dobrze. Spotyka si
ę teraz z taką jedną – mój syn machnął ręką.
- To ju
ż nie ma Olgi? – Pamiętałam imię ostatniej damy serca ojca mego dziecka.
- Nie, teraz jest Lidia.
- Ojciec nie pró
żnuje.
- Jak zawsze. A co u ciebie?
- Noo, rozwali
łam auto, ale to już wiesz. Dostałam podwyżkę. Poznałam fajnego faceta. 
- O! Gratuluję. To znaczy nie gruchota, tylko podwyżki i faceta. Powiesz coś więcej?
- Mo
że was po prostu zapoznam? Zaprosiłabym go na kolację. Co ty na to?
- Jestem za. Mam nadziej
ęże go polubię.
- Wariat – roześmiałam się i wysiadłam. Piotrek wyciągnął zakupy z bagażnika, objął mnie ramieniem i ruszyliśmy w stronę domu. Tam rozpakowałam siatki, mój syn zainstalował się w swoim dawnym pokoju. Próbowałam dodzwonić się do Pawła, aby poinformować go o wspólnej kolacji, ale nie odbierał. Dzwoniłam i dzwoniłam, pisałam smsy, wreszcie zaczęłam się niepokoić.
- Piotruś, pożyczysz mi auto? Muszę jechać do Pawła, może coś się stało. Denerwuję się.
- Wiesz, pożyczać ci samochód to ryzyko.
- Daj spokój, zaraz będę z powrotem.
- Dobra, dobra, żartuję przecież. Tam leżą kluczyki – wskazał gestem komodę i wrócił do konwersacji na skype.
Jechałam z duszą na ramieniu, zaparkowałam byle jak i wbiegłam na drugie piętro, gdzie mieszkał Paweł. Pukałam dość długo, ale nikt nie otwierał. Miałam dziwne wrażenie, że on jest w mieszkaniu, tylko po prostu nie chce mnie widzieć. Nie chce mnie znać. Załamana wróciłam do domu. Coś tam mruknęłam do Piotrka i zamknęłam się w swoim pokoju. Teraz
ja nie chciałam nikogo widzieć. Prawie całą noc przepłakałam. Wolałabym, aby prosto w oczy wykrzyczał mi, że to była pomyłka, nie wiem, chwilowa podrywka, zabawa. Że chciał zobaczyć, jak to jest ze starszą kobietąŻeby powiedział cokolwiek. COKOLWIEK! Bo teraz... nic nie rozumiałam. A to było gorsze nawet od najboleśniejszej prawdy. Kilka razy próbowałam się z nim skontaktować, jeździłam codziennie do jego mieszkania, dzwoniłam, wysyłałam smsy. Wreszcie... stanęłam przed lustrem i wyzwałam się od nachalnych idiotek. Starych idiotek. Moja pewność siebie i poczucie własnej wartości zostało całkowicie zdruzgotane. Nie byłoby tak, gdybym się w nim nie zakochała. A kochałam Pawła, wciąż kochałam, a jednocześnie nienawidziłam. Za to co zrobił. A raczej czego nie zrobił. Odszedł bez słowa i nic nie wyjaśnił.
Mój syn chyba zorientował sięże coś złego się ze mną dzieje i postanowił wyciągnąć mnie na spacer do Ogrodu Botanicznego.
- Chodź ze mną, chcę porobić kilka zdjęć. Przestań się zamartwiaćżaden frajer nie jest tego wart.
Długo mnie namawiał, ale w końcu wzięłam się w garść, przecież nie mogłam zawieść własnego dziecka! Teraz spacerowaliśmy po wrocławskim ogrodzie botanicznym, a Piotrek usiłował mnie rozbawiać.
- Stań tutaj, koło tej azalii. Ma ładne czerwone kwiaty, takie same jak twoje oczy. 
- Bardzo śmieszne – burknęłam, ale ustawiłam się, a syn robił zdjęcia.
Nagle poczułam dreszcz. I zanim zrozumiałam co się dzieje, ujrzałam stojącego nieopodal Pawła i przypatrującego się nam z ponurym wyrazem twarzy. Wyglądał bardzo... marnie, jego oczy były podkrążone i równie czerwone jak moje. Kilkudniowy zarost pokrywał policzki i brodę. Podszedł bliżej i powiedział cicho:
- To tak się bawisz...
Nic nie rozumiałam. Ale miałam wrażenie, że dzieje się coś, na co nie mam wpływu. A przynajmniej nie miałam.
-Teraz chcesz nagle rozmawiać? – Warknęłam, bo ogarnęła mnie wściekłość
Mój syn podszedł do nas, patrząc na Pawła równie nieprzyjaznym wzrokiem. 
- Wszystko okej? – Popatrzył na mnie.
- Tak, Piotru
ś. Zostaw nas na moment.
Piotr z ociąganiem odszedł trochę dalej, ale cały czas mnie obserwował, gotów w każdej chwili przyjść z pomocą. Wiedziałam, że to nie będzie potrzebne.
Paweł spojrzał na mnie zaczerwienionymi oczami.
- Jak mog
łaś? - Jego głos był oschły i jakiś taki... zrozpaczony. Nic nie rozumiałam.
- O czym ty mówisz? Co ja mogłam? To ty uciekłeś i nie byłeś nawet na tyle odważny, aby powiedzieć mi to w twarz.
- Ale co? To, że cię kocham, a ty mnie oszukałaś? – Krzyknął.
- Nie krzycz. Ja oszukałam? Czy ty się w ogóle słyszysz? – Pokręciłam głową i roześmiałam się gorzko. – Mówiłam, że jestem dla ciebie za stara. Sam to zrozumiałeś i zrejterowałeś. Tylko dlaczego w taki sposób?! Żebym musiała robić z siebie wariatkę.
Paweł sprawiał wrażenie, jakby miał ochotę rzucić się na mnie. Wziął głęboki wdech i zapanował nad sobą.
- To ty zrobiłaś ze mnie idiotę. I z wszystkiego co do ciebie czułem. I czuję nadal. Widziałem cię.
- Co?
- Widziałem cię. Przed twoim domem. Z tym facetem. – Wskazał na Piotrka. - Wiesz, wierzyłem, myślałem, że to coś specjalnego, prawdziwego, że między nami jest coś, czego nic nie zburzy, nic tego nie zniszczy. Myliłem się...
Patrzyłam na niego osłupiałym wzrokiem. O czym on... Co się dzieje... Ojej... No tak... Już wszystko rozumiałam. Usiadłam na ławce i potarłam twarz rękoma. A potem się uśmiechnęłam.
- Bawię cię? – Spytał wściekłym tonem.
- Pawe
ł. Spotykasz się, a raczej spotykałeś ze starszą kobietą od siebie, wiesz o tym? 
- I co z tego?
- A to, że ta kobieta w wieku siedemnastu lat urodziła syna. Ot, błąd młodości, ale dzięki temu mam teraz wspaniałego syna, Piotrka. To właśnie on. – Kiwnęłam głową w kierunku mojego pierworodnego, który przyglądał się nam z ponurym wyrazem twarzy.
Teraz Paweł patrzył na mnie szeroko otwartymi oczami. Był zdumiony i zszokowany. No jasne, jego dziewczyna ma syna w wieku dwudziestu trzech lat. Też byłabym w szoku.
- To twój syn?
- Tak. Dzwoniłam do ciebie, żeby zaprosić cię na kolację. Chciałam was poznać. Jesteście teraz najważniejszymi facetami w moim życiu. Ale ty już sobie sam ułożyłeś własny scenariusz.
- A co mogłem pomyśleć? Byłem pewien, że to twój nowy facet.
- Tak nisko mnie cenisz? W życiu bym cię nie okłamała – powiedziałam smutno.
Paweł zaczął chodzić w tę i z powrotem. Piotrek podszedł do mnie i zapytał:
- Mamo, wszystko dobrze?
Paweł spojrzał na nas i zamknął na chwilę oczy. Widać było, że jest wściekły, zaskoczony i chyba... szczęśliwy.
- Wybacz mi. Wybaczcie. – Podał Piotrkowi rękę, którą ten z ociąganiem uścisnął
I nagle ten niemożliwy facet ruszył w moją stronę, postawił mnie na nogi i objął
- To znaczy, że mnie kochasz?
- Do szaleństwa.
- To twój syn? – Patrzył na mnie roziskrzonym wzrokiem.
- Jedyny. Obiecuję – uśmiechnęłam się.
- Przepraszam – wymamrotał i nie zwracając uwagi na Piotrka, pocałował mnie mocno i tęsknie.
Mój syn przewrócił oczami i poszedł fotografować krzewy pełne kwiatów. A ja?
Najpierw by
łam smutna, potem wściekła, a teraz... po prostu szczęśliwa.
Nasz związek się rozwija. Paweł znalazł z Piotrkiem wspólny język, obaj interesują się fotografią. Spotykam się z Pawłem od roku, ostatnio zaczął coś wspominać o tym, że moje obecne nazwisko mu się nie podoba i Iwona Korzecka brzmiałoby o niebo lepiej. Sama nie wiem... Zobaczymy. Ci młodsi faceci są tacy... nerwowi i niecierpliwi. Ale... kocham mojego Pawła i pewnie zgodzę się na wszystko, o co mnie poprosi.



wtorek, 9 lipca 2019

Agata Czykierda-Grabowska "Pod skórą"

„Pod skórą” to już moje trzecie spotkanie z twórczością Agaty Czykierdy-Grabowskiej. Często tak mam, że wpadam w czytelnicze „fazy”, zawsze wówczas, gdy twórczość danego autora mnie porwie. Po lekturze powieści „Pod skórą” czuję się jeszcze bardziej porwana i wciągnięta.
Świat, który autorka prezentuje w tej właśnie powieści, to świat młodych ludzi, którzy przeżyli tragiczne chwile w swoim młodym życiu i teraz próbują wyjaśnić i zrozumieć to, co wydarzyło się w przeszłości. Główny bohater, dwudziestodwuletni Oskar wraca z Niemiec do rodzinnego miasta, aby wyremontować stary dom matki. Jego rodzina rozpadła się po tragicznym wypadku sprzed lat, Oskar wyjechał zagranicę, wciąż nie mogąc wybaczyć swojej przyjaciółce Adzie, tego co zrobiła. Ada i jej brat-bliźniak, Adrian, byli jedynymi przyjaciółmi samotnika-Oskara. Chłopak jednak zawiódł się na tej przyjaźni i nigdy nie pogodził się z tym, co się stało. Po powrocie do miasteczka zaczyna pracę jako barman w modnym klubie i już pierwszego wieczora spotyka tam Adę, która wyrosła na przepiękną dziewczynę. Oskar zdaje sobie sprawę, że pociąg, który czuje do znienawidzonej byłej przyjaciółki, nie pojawił się teraz, nagle. To coś, co tkwiło w nim od lat i tylko jego upór i uprzedzenia, sprawiały że najzwyczajniej w świecie tego nie zauważał. I ta świadomość wkurza go najbardziej. A jednocześnie ma zamiar to wykorzystać i zemścić się na dziewczynie.
Jednak, czy chłopak zna prawdę o przeszłości? Co się tak naprawdę stało z jego siostrą? Czy Ada go zdradziła? A co teraz dzieje się w miasteczku? Kto napada i gwałci młode dziewczyny? 
Dynamicznie rozwijająca się akcja, jest uzupełnieniem równie szalonych uczuć, które zaczynają buzować pomiędzy dwójką bohaterów. Sekrety powoli odsłaniają swoje oblicze, a miłość pokazuje, że ma czasami uzdrawiającą moc. Do tego świetnie napisane sceny erotyczne, które sprawiają, że cała historia nabiera specyficznego smaczku, bez przekroczenia pewnych granic.
„Pod skórą” to niezwykle wciągająca historia o miłości, tajemnicach, niedopowiedzeniach, złych ludziach i prawdziwej przyjaźni. Czyta się ją błyskawicznie, Agata Czykierda-Grabowska ma niezwykły dar ubierania zwykłej historii w niesamowicie wciągające słowa, które napędzają fabułę i nie dają się od niej oderwać.
Książkę „Pod skórą” autorka wydała sama, a ja wciąż się dziwię, że wydawnictwa w Polsce nie zabiegają o pozyskanie na stałe tak zdolnej i pomysłowej autorki, wydając czasami coś, czego nie da się czytać!
Polecam i apeluję: Czytajcie Agatę, bo warto!


piątek, 5 lipca 2019

Agata Czykierda-Grabowska "Kiedyś po ciebie wrócę"

To było moje drugie spotkanie z twórczością Agaty Czykierdy-Grabowskiej. Po fenomenalnym "Adamie", przyszła pora na jej najnowszą książkę "Kiedyś po ciebie wrócę". Oczekiwania były więc mega duże. Zobaczmy, czy czuję się... zaspokojona. 
Bohaterką "Kiedyś po ciebie wrócę" jest dwudziestodwuletnia Roksana, która po roku nieobecności przyjeżdża z Warszawy do rodzinnego miasteczka. Dlaczego aż przez rok nie było jej w domu? Otóż dwanaście miesięcy temu, jej o cztery lata młodsza siostra, Ania, wyszła w środku nocy z domu i ślad po niej zaginął. Policja rozkłada ręce, nikt nic nie wie, rodzice są załamani, a Roksi nie była w stanie przyjeżdżać do okraszonego rozpaczą domu. Jednak gdy dostaje tajemniczego maila, który budzi w niej odrobinę nadziei, wraca do miasteczka i postanawia na własną rękę wyjaśnić tajemniczą sprawę zniknięcia siostry. Od razu na swej drodze spotyka starego przyjaciela, Bartka. Ten z dawnego "złego chłopca" zmienił się w "tajemniczego seksownego mężczyznę". Roksi spotyka też Marcina-chlopaka siostry i jego brata, Filipa, który niegdyś był jej wielką miłością. Na jaw wychodzą zadawnione krzywdy, pretensje i sekrety. 
Jednocześnie okazuje się, że facetem, dla którego od lat była całym światem, jest Bartek. Ale i czy on także czegoś przed nią nie ukrywa? A może zło czai się tuż obok?
Roksana nawet nie wie jak blisko. 
Moje wrażenia? Po pierwsze: dlaczego ta książka ma taką okładkę? To nie żaden romans New Adult, to thriller z wątkami psychologicznymi i ostrymi scenami seksu. Ja wiem, że marketing i inne takie, ale dobierajmy okładkę do treści, pliss. Poza tym to wyśmienita lektura, po której czuję się w pełni usatysfakcjonowana. Dostałam to, czego oczekiwałam, a nawet więcej. Jest tajemnica, miłość, seks, czające się zło i okrucieństwo. Autorka pięknie buduje napięcie, idealnie pisze sceny erotyczne, które są ostre, ale nie przekraczające granicy dobrego smaku. I do tego naprawdę świetnie wykreowani bohaterowie. 
Polecam tę książkę wszystkim wielbicielom historii kryminalnych z idealnie nakreśloną warstwą obyczajową. Agata Czykierda-Grabowska zaskakuje i uzależnia. Od własnej twórczości. Czytajcie, a nie pożałujecie! A końcówka... Normalnie ciary!!! 


poniedziałek, 1 lipca 2019

Penelope Douglas "Punk 57"

„Punk 57” Penelope Douglas to książka, która ma genialną okładkę i właśnie ona na początku przyciągnęła mój wzrok. Potem przeczytałam opis i zdecydowałam się na lekturę. Oczywiście zdawałam sobie sprawę, że to typowe New Adult, ale bardzo lubię książki o „młodych dorosłych”, więc tym bardziej chciałam poznać losy bohaterów.

A te są pełne zawirowań. Główne postaci, to Misha i Ryen. Znają się doskonale od lat, ale tak naprawdę nigdy się nie poznali. Piszą do siebie listy, takie tradycyjne listy, które wysyłają do siebie za pośrednictwem poczty. Jednak któregoś wieczoru, na jednej z imprez, Misha widzi dziewczynę, która od razu przyciąga jego wzrok. Okazuje się, że to właśnie Ryen. Piękna i niezwykle seksowna, tak całkiem inna od obrazu, jaki od lat chłopak rysował sobie w głowie. I kiedy być może ich losy splotłyby się na dobre, w życiu Mishy wydarzy się coś, co zniszczy całkowicie i jego i jego rodzinę. 

Ryen nie wie co się stało, ale Misha nagle zamilkł i przestał odpisywać na jej listy. Bardzo jej tego brakuje. A kiedy w szkole pojawia się nowy chłopak, sama nie wie co się z nią dzieje. Przybysz jest wyraźnie do niej wrogo nastawiony, czego ona nie rozumie. Przecież jest jedną z tych popularnych dziewczyn, a że czasami postępuje wbrew sobie… Nieważne, musi zrobić wszystko, aby utrzymać się na powierzchni i nie spaść z piedestału popularności.
Brakuje jej tylko korespondencji z Mishą, który rozumiał ją, jak mało kto i wiedział, jaką naprawdę jest osobą.


„Punk 57” to całkiem udany romans New Adult z problemami młodych ludzi. Ukazane są problemy z akceptacją, tolerancją, jest tajemnica, zemsta, rozpacz. No i oczywiście miłość, oraz seks, który niekiedy wykracza chyba poza ramy powieści NA, na rzecz mocniejszej nieco erotyki. Niemniej jednak książkę czyta się całkiem sprawnie i do końca utrzymane jest napięcie związane z tajemnicą głównego bohatera. Dla miłośników powieści o miłości, pełnej problemów, sekretów i emocji ta książka będzie idealną pozycją.


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Niezwykłego.

sobota, 29 czerwca 2019

Wznowienia - Lipiec 2019

Moje cudowne wznowienia czterech powieści już u mnie :)
Wydawnictwo Burda Książki naprawdę pięknie wydało te książki! Okładka jest milutka w dotyku, taka aksamitna.
Wszystkie książki przeszły nową redakcję i są wzbogacone o nowe sceny.


Dodatkowo, w książce "Bez przebaczenia" znajdziecie BONUS w postaci pierwszego rozdziału II tomu, zatytułowanego "Bez pożegnania". A także na skrzydełku okładkę do tej kontynuacji (premiera w przyszłym roku).

Premiera wznowień -> 17.07. Już można zamawiać na empik.com i w pozostałych księgarniach internetowych!

poniedziałek, 24 czerwca 2019

Cichy i Sylwia. Miłość czy zakład?

Przedsprzedaż "Zakładu o miłość" w nowym wydaniu i nowym wydawnictwie już ruszyła na empik.com
Premiera: 17. lipca!
Książka po nowej redakcji i z dopisanymi scenami :)

Do klubu weszły właśnie cztery dziewczyny. Wszystkie były całkiem, całkiem. Ale ja widziałem tylko ją. Była najpiękniejszą kobietą, jaką w życiu widziałem, w dodatku, ubrana w prostą sukienkę i buty na płaskim obcasie, wcale nie starała się ostentacyjnie podkreślać swojej urody. Ta prostota i naturalność mocno mną wstrząsnęły. Wyglądała… tak inaczej. Była jak haust świeżego powietrza w tym zadymionym klubie.

– Zaraz wracam – mruknąłem, zgarnąłem komórkę ze stolika i ruszyłem w stronę wejścia. Dziewczyny czekały na szefa sali, który miał zaprowadzić je do loży. Okrążyłem szatnię i podszedłem z drugiej strony, po czym stanąłem tuż za zielonooką. Widziałem, jak nagle drgnęła. Wydawała się wyczuwać moją obecność. Poczułem się trochę dziwnie. Wziąłem głęboki wdech. Uczucie wzmogło się, bo do moich nozdrzy dotarł zapach jej ciała. Delikatny, kwiatowy. Nie znam się na tym, ale na swoich odczuciach – owszem. Ta dziewczyna bardzo mi się podobała. I już wiedziałem, że będę na nią polował cały wieczór.Podszedłem do niej jeszcze bliżej, naruszając intymną sferę, którą ma każdy człowiek i  której pilnie strzeże, zwłaszcza przed nieznajomymi. Dziewczyna wyczuła, że coś jest nie tak, bo odwróciła się gwałtownie i spojrzała mi prosto w oczy. Lekko zakręciło mi się w głowie. Miałem wrażenie, że wzrok wwierca się we mnie i w pewnym momencie nie widziałem niczego poza nieskończoną zielenią jej spojrzenia. Zorientowałem się, że nie jestem tej dziewczynie obojętny.  Że jej także spodobało się to, co zobaczyła. Bardzo lubiłem takie zabawy. Wyglądałem nieźle, a im bardziej oschle i obojętnie się zachowywałem, tym bardziej laski do mnie lgnęły, co zresztą bardzo mnie bawiło. Chciałem złapać kosmyk jej włosów i powiedzieć coś mało odkrywczego, ale za to bezczelnego, jednak ona zamrugała, pokręciła głową, wymamrotała coś, co brzmiało jak „przepraszam”, i uciekła w tłum. Uśmiechnąłem się pod nosem i wzruszyłem ramionami. „Przede mną nie da się tak łatwo uciec” – pomyślałem i wróciłem do swoich kumpli. Był tam już Marek, nasz kolega z roku. Kiedy mnie zobaczył, uścisnął mi rękę i wyszczerzył się, wskazując na te cztery dziewczyny, które usiadły w loży nieopodal nas. 

– A ty, Cichy, za arystokratki się bierzesz?

Spojrzałem na niego, nic nie rozumiejąc.

– Ta laska, którą napastowałeś przy szatni, to jakaś hrabianka czy coś.

– No i?

 – Padniesz, gdy dowiesz się, czyją jest dziewczyną.





sobota, 22 czerwca 2019

Michał i Liliana, oraz porywacz, czyli W szpilkach od Manolo

Premiera: 17.07. Już można zamawiać na empik.com.

Wydanie nowe, poprawione i rozbudowane o nowe sceny :)


Kolejne dni sprawiły, że zaczynałam się nieco rozpraszać. Zawsze byłam bardzo poukładana i obowiązkowa. Lecz odkąd Michał pojawił się w firmie, czułam się tak, jak w czasach szkolnych, kiedy to podobał mi się taki jeden wysoki Darek z maturalnej klasy. Pamiętam, że chodziłam często do sklepiku szkolnego, bo on tam przesiadywał ze swoimi kumplami i grał na gitarze. Babka ze sklepiku musiała być bardzo zadowolona, bo odnotowała chyba wzrost sprzedaży orzeszków w polewie czekoladowej, które namiętnie kupowałam. Patrząc od strony spożycia tychże, w sumie nie powinnam już mieć stałego uzębienia. Teraz też często chodziłam po kawę, jak tak dalej pójdzie, to wysiądzie mi pikawa, serio! 
Jednakże odniosłam wrażenie, że to działa w dwie strony. Te dziwne podchody. Zauważyłam, że spotykam Michała w różnych miejscach, że pojawia się zawsze gdzieś w moim pobliżu. Któregoś dnia wjeżdżałam na parking i on właśnie parkował, oczywiście na moim miejscu. Gdy mnie dostrzegł, a raczej moje auto, błysnął światłami i wycofał, ustępując mi miejsca.
- No nie może być! - Mruknęłam do siebie, ale zrobiło mi się całkiem miło. 
Potem poszliśmy razem do windy i powiedziałam uprzejmie:
- Bardzo dziękuję. Cieszę się, że zrozumiałeś, że to moje miejsce parkingowe.
Zaśmiał się cicho.
- No wiesz, widziałem, że miałabyś problem z zaparkowaniem na tym drugim, więc wolałem ci zwolnić to twoje, niby, miejsce.
Weszliśmy do windy, a ja miałam ochotę przywalić mu torbą z laptopem w łeb. Spojrzałam na niego ostro, on za to wpatrywał się we mnie z humorem i jednocześnie dostrzegłam w jego oczach coś, co sprawiło, że moje serce (głupie, napompowane kawą, niczym blokers sterydami) zaczęło bić jak nienormalne. Zacisnęłam mocniej dłoń na torbie z laptopem, a on wciąż się we mnie wpatrywał. Na szczęście dojechaliśmy na moje piętro i czym prędzej wysiadłam, wciąż czując na sobie jego wzrok.
Kolejny raz, kiedy zachował się całkowicie irracjonalnie, utwierdził mnie w przekonaniu, że zaczyna się coś dziać pomiędzy nami. Wpadł prosto ze spotkania z jednym z naszych strategicznych partnerów i przyniósł mi i dziewczynom całe pudełko pysznych tiramisu, które kupił po drodze do firmy. To już było jednoznaczne. Dziewczyny obżerały się, oblizując palce i patrzyły na mnie z głupimi uśmiechami. 
*
Końcówka tygodnia była nieco nużąca. W piątek mieliśmy tak zwany Casual Friday, czyli piątkowy luzik, który wszyscy wykorzystywali do cna. I nie tylko pod kątem ubierania się, bo wówczas nie obowiązywał dress code. Tak więc wszyscy z lubością przychodzili w sportowych ciuchach, adidasach, trampkach i koszulkach z dziwnymi napisami. Oczywiście nie licząc chłopaków z IT, którzy byli zwolnieni z konieczności chodzenia do pracy w garniakach. Dlatego na spotkaniach od razu można było rozpoznać, kto reprezentuje dział IT. Ich przełożony, czyli Michał Maliszewski, na codzień nosił się ze swobodną elegancją, natomiast w piątek pojawił się w firmie w jasnych lnianych spodniach, ciemnoniebieskiej koszuli i eleganckich skórzanych mokasynach. Włosy miał ułożone, jakby prosto od barbera, leciutki zarost na twarzy i czarne RayBany na czubku głowy. Naprawdę wyglądał bardzo apetycznie. Widziałam go gdy wychodził z gabinetu prezesa, ja szłam do kadr, a potem zajrzałam do kuchni, żeby w nowym ekspresie zrobić sobie kawę. Po chwili poczułam zapach piżmowych perfum, odwróciłam się i zobaczyłam niebieskie oczy wgapione we mnie. 
- Dzień dobry. - Powiedział niskim głosem.
- Cześć. - Odparłam swobodnie.
- Kawa? - Wskazał na srebrny ekspres
- Na to wygląda. 
- Na pewno pijesz latte.
- Po czym poznałeś? - Nieco teatralnym gestem dotknęłam dłonią ust.
- Dziewczyny lubią takie napoje.

- Hm. Powinnam cię nazwać stereotypowym szowinistą.



piątek, 21 czerwca 2019

W zapomnieniu-nowe wydanie już niebawem!

17. lipca ukaże się nowe wydanie powieści "W zapomnieniu", czyli historia Magdy Lasockiej, młodej pani psycholog i Michała "Majkiego" Langera, chłopaka, który zagubił się w życiu.

Krótki fragment poniżej:

Dziewczyna podeszła do ławki, położyła na niej torbę, odwróciła się i popatrzyła na swojego chłopaka.
– Byłeś w sobotę w Santanie? 
– Byłem. Pojechaliśmy tam po spotkaniu. – Michał wiedział, że nie ma sensu kłamać.
– Pomijam kwestię, że powinieneś mi o tym powiedzieć. Wiedziałam, że miałeś spotkanie, masz prawo spotykać się z kolegami, gdzie chcesz. Tylko Michał, nie lubię, jak ktoś robi ze mnie idiotkę! – krzyknęła.
– Nie robię z ciebie idiotki, Magda! Czy to takie ważne, gdzie się spotkałem z kumplami? Co to w ogóle ma do rzeczy?! – Uniósł ręce zirytowany.
– Twoja metoda prowadzenia rozmów jest doprawdy godna pozazdroszczenia. Nieważne. – Magda machnęła ręką. – Dla mnie istotniejszą kwestią jest to, z kim się tam bawiłeś.
– Wszyscy tam byli, to otwarty klub. – Wzruszył ramionami, chociaż serce zaczęło mu niepokojąco szybko bić.
– Wiolka też – powiedziała cicho.
– No, tak.
– Michał, spójrz na mnie. Jeśli cokolwiek z tego, co mówiłeś kiedyś do mnie, było prawdą, rozmawiaj ze mną normalnie! Wiolka powiedziała mi, że całowałeś ją tak dobrze jak kiedyś. To prawda? – spytała drewnianym głosem.
Langer wciągnął ostro powietrze i zacisnął zęby.
– Michał! Czy ciebie… czy ty… spałeś z nią? – Patrzyła na niego szeroko otwartymi oczami, które lekko zawilgotniały, a on poczuł, jakby spadał z jakiejś olbrzymiej wysokości, po to jedynie, aby uderzyć z wielką siłą w twardą ziemię.
– Magda, kiedyś spędziliśmy ze sobą noc, to było prawie rok temu. Od tamtej pory nic mnie z nią nie łączy. To stara sprawa, nie warto o niej wspominać. – Złapał ją za ręce.
– Rozumiem, ale myślę, że warto wspominać o tym, co powiedziała później. Całowałeś się z nią w sobotę, Michał?
– Jezu, Magda! – Złapał się za głowę i popatrzył w niebo. – Widziałaś mnie wczoraj, byłem nawalony jak sztucer!
– Michał! Rozmawiaj ze mną! Zasługuję na to, a nie na dziecinne unikanie tematu i durne tłumaczenie się. Po prostu odpowiedz na pytanie! – krzyknęła mu w twarz.
– To nie było całowanie. Poprosiła mnie, żebym ją pocałował na pożegnanie. Zrobiłem to, ale bez żadnych emocji. Magda, nic wielkiego… – tłumaczył.
– Bez emocji… – powtórzyła jak automat. – Bez emocji… – Spojrzała na niego, wzięła swoją torbę i zaczęła iść przed siebie szybkim krokiem.
Pobiegł za nią. Złapał ją za ramię i odwrócił do siebie.
– Chciałaś rozmawiać, więc nie odwracaj się i nie odchodź, Magda! – powiedział ostro.
– A o czym chcesz jeszcze rozmawiać? Po raz kolejny pokazałeś, jak daleko znajduję się na twojej liście priorytetów! Najpierw są koledzy, Santana, twoje interesy, byłe partnerki, które proszą o pocałunki, a ty chętnie je rozdajesz, potem może Marcin, aha, jeszcze twój samochód i może na końcu gdzieś znajdzie się miejsce dla mnie!!! – krzyczała. Już nie mogła opanować łez, które równymi strumieniami zaczęły płynąć po zaczerwienionych z emocji policzkach.
– To nieprawda, tylko tyle mogę powiedzieć – odpowiedział spokojnie.


czwartek, 20 czerwca 2019

Bez przebaczenia ->plus BONUS!!!

Już 17. lipca dostaniecie w swoje czytelnicze ręce nowe wydanie mojej debiutanckiej powieści "Bez przebaczenia".
Powieść wydaje wydawnictwo Burda Książki, jest po nowej redakcji, ma kilka nowych scen i BONUS, którym jest pierwszy rozdział II tomu, zatytułowanego "Bez pożegnania" (premiera w przyszłym roku").

Książkę można już zamawiać na empik.com -->KLIK!!!


A dla zainteresowanych krótki fragment:

"Piotr zatrzymał się przy jej biurku i popatrzył na rozrzucone szkice, wziął jeden z nich, przedstawiający uśmiechniętą kobietę, bardzo podobną do Pauliny.
– Twoja mama? – spytał, patrząc na nią ciepło, a dziewczyna nie była w stanie mu odpowiedzieć, tylko kiwnęła głową. Po chwili spojrzała na niego.
– Po co tu przyszedłeś? Ach, wiem... – Ściągnęła bluzę i podała mu. – Chyba po to, proszę.
Piotr wziął z jej rąk swoją bluzę i stanął przed Pauliną.
– Nie, Paula, przyszedłem, żeby ci powiedzieć, byś nastawiła sobie budzik na czwartą trzydzieści. Jutro o piątej czekam przed domem i zawiozę cię na grób mamy.
– Ale... jak... – Paulina otworzyła szeroko oczy i patrzyła na niego zszokowana.
– Z twoim ojcem sobie poradziłem, wrócimy jutro wieczorem, stracisz tylko jeden dzień w szkole. – Uśmiechnął się i jego twarz nieco złagodniała.
– Ale nie możesz... – Pokręciła głową, jakby nadal nie rozumiejąc, co powiedział.
– Ależ mogę. Lubię jeździć.
– Nie musisz tego robić – powiedziała już bardzo cicho, nie patrząc na niego.
– Ale chcę – odparł twardo, pochylił się i ujął delikatnie jej brodę, zmuszając ją, żeby na niego spojrzała. Popatrzył w jej bezbrzeżnie smutne oczy i westchnął cicho. Pogładził kciukiem jej policzek i w tym samym momencie pochylił się jeszcze bardziej, a ona poczuła jego ciepły oddech na swojej twarzy. Patrzyła na niego szeroko otwartymi oczami, ale nie było w nich już smutku. Zobaczył za to pragnienie, niemal tak silne i spalające, jakie ona zobaczyła w jego zielonych oczach. Pragnął jej wszystkimi zmysłami, pragnął jej niemal do bólu. I tonąc w jej oczach powoli, niemal boleśnie powoli, przylgnął swoimi ustami do jej ust."



wtorek, 18 czerwca 2019

Cztery wznowienia już w przedsprzedaży!!!

Na Empik.com już można zamawiać wznowienia książek:

Bez przebaczenia ( z bonusem w postaci pierwszego rozdziału II tomu "Bez pożegnania)

Zakład o miłość

W zapomnieniu

W szpilkach od Manolo


Premiera: 17.07.2019








niedziela, 9 czerwca 2019

Marcin Pilis "Zemsta kobiet"

Marcina Pilisa poznałam kilka lat temu, kiedy promowałam jedną z moich pierwszych książek (był to pierwszy tom „Zakrętów losu”), a Marcin wydał wówczas fantastyczną książkę „Łąka umarłych” (którą wszystkim Państwu serdecznie polecam!).

Przez długi czas było o autorze cicho, co przyjęłam z niejakim ubolewaniem, bo jego „Łąka umarłych” zrobiła na mnie kolosalne wrażenie i pamiętam, że przeczytałam tę powieść w ekspresowym tempie!
Kiedy dowiedziałam się, że zbliża się premiera nowej książki Marcina Pilisa, zatytułowana „Zemsta kobiet”, moja radość była ogromna. Ale także oczekiwania. Czy zostały spełnione? Oto co sądzę…

„Zemsta kobiet” to powieść z pogranicza thrillera, sensacji i książki psychologicznej. Autor bezpardonowo zabiera nas w świat, w którym rządzi pieniądz i nie liczą się żadne zasady. Nie ma sentymentów, jest tylko żywa gotówka za handel… żywym towarem. Poznajemy losy Pauli, która jako nastolatka zostaje sprzedana przez zastępczych rodziców szajce zajmującej się prostytucją i handlem młodziutkimi dziewczynami, najchętniej dziewicami. Poznajemy też Klaudynę, która po latach trafia na trop swojej córki, oddanej do adopcji. Jest to historia nie tylko tych dwóch kobiet, ale wielu osób, uwikłanych w dramatyczną opowieść o ludzkich najniższych instynktach, o molestowaniu, pedofilii, pieniądzach i ciemnej stronie życia.
Marcin Pilis nie boi się nazywać rzeczy po imieniu, przedstawia brutalny świat opisując go bardzo realistycznie, czujemy ból, strach, upokorzenie ofiar. To książka, która sprawia, że chce się krzyczeć i chce się nią rzucić, ale nie można, gdyż opisywana historia wciąga niczym bagno, a i tym bagnem czasami jest świat, w którym poruszają się bohaterowie.

Mogę nazwać „Zemstę kobiet” wielkim powrotem Marcina Pilisa, który wie jak omamić czytelnika słowem i napisać książkę, która na długo zapada w pamięci. Jak najbardziej spełniła moje czytelnicze oczekiwania. Polecam wszystkim, to powieść, którą warto przeczytać i mieć w swojej biblioteczce!



"Pisarka" Katarzyna Michalak

Ech…
No wiem, to bardzo wymowne, jak na początek recenzji.
Nieczęsto też mi brakuje słów, w końcu zajmuję się nimi zawodowo.
A jednak…
Skończyłam właśnie czytać całkiem niedawno wydaną powieść topowej polskiej autorki. Jest to pierwszy tom trylogii.
„Pisarka”.
A autorką tą jest moja serdeczna koleżanka, Katarzyna Michalak.

„Pisarka” to taka nie-autobiografia, opowiadająca o popularnej powieściopisarce, Ewie Kotowskiej, która za namową wydawcy zaczyna pracować nad książką opowiadającą o jej losach. A może nie? 
Niedopowiedzenia rządzą tą historią, ale bardziej decydują o niej ogromne emocje, łamiące serce wspomnienia i niespodziewane zwroty akcji. Ewa Kotowska opisuje dramatyczne losy Weroniki i Wiktora, ich trudną miłość, nieszczęśliwe dzieciństwo, dorastanie i walkę o zachowanie człowieczeństwa. 
„Pisarka” to powieść, która boli, a przecież, jak powiedział Cioran „Książka musi wywoływać obrażenia”. Tą maksymą zawsze kieruję się w swojej twórczości i uwielbiam, gdy w czytanych przez mnie powieściach, właśnie takie obrażenia zostają mi zadane.
Katarzyna Michalak zrobiła to. 
Wzruszyła mnie i doprowadziła do łez. A to nie lada sztuka, bo rzadko wzruszam się podczas lektur.
I teraz można jedynie zadawać sobie pytanie, czy to tylko fikcja, szalona wyobraźnia autorki, cudowna wzruszająca życiowa opowieść, dopracowana i pełna emocjonalnych rollercoasterów? 
Czy to jednak… życie? Okrutne, bolesne, niebezpieczne, szalone?
Tego nie wiem.
Ale wiem jedno: już rozumiem, za co czytelniczki kochają książki Kasi. 

Polecam  z całego serca „Pisarkę”. Jeśli jesteście gotowi na przyjęcie obrażeń i emocjonalnych razów, koniecznie sięgajcie po tę lekturę.

A ja cieszę się, że mam II tom, czyli „Zagubioną”.


środa, 5 czerwca 2019

Premiera 32. książki!!!

Dzisiaj premiera mojej 32. powieści.


"Bezlitosna siła. Kastor" to pierwszy tom tetralogii o miłości, demonach przeszłości, koszmarach z dzieciństwa i walce o odzyskanie człowieczeństwa. 


Będą cztery tomy, tom II, zatytułowany "Polluks" ukaże się 2. października.

Książki należy czytać wedle kolejności -: Kastor, Polluks, Saturn, Mars. 


Kastor jest już dostępny także jako ebook i audiobook (czyta: Ewa Abart).

Miłego czytania i słuchania!!!