Pokazywanie postów oznaczonych etykietą J.A.Redmerski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą J.A.Redmerski. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 września 2018

J.A. Redmerski "Drugie życie Izabel"

Zapewne pamiętacie, że pierwszy tom "Zabić Sarai" bardzo mi się podobał, więc musiałam sięgnąć po kontynuację tej sensacyjnej serii.

Powracamy do świata płatnych zabójców, w którym pojawiła się dziewczyna, po przebytym piekle w posiadłości barona narkotykowego. Sarai vel Izabel w kontynuacji serii „W towarzystwie zabójców” próbuje ułożyć sobie życie z dala od Victora, o którym nie potrafi przestać myśleć. Żyjąc na pozór normalnie, ma przyjaciółkę, chłopaka, ale ciągle wyczekuje, że Victor Faust ponownie zjawi się w jej jałowym życiu. Jednocześnie pragnie zemsty na milionerze, Arthurze Hamburgu i robi coś, co ściąga na nią śmiertelne niebezpieczeństwo. Bierze sprawy w swoje ręce i rusza do lokalu Hamburga, aby go zabić. Na szczęście Faust pojawia się w porę, ratuje Sarai, lecz to dopiero początek rozgrywki, w której stawką może być życie lub śmierć. A może miłość? Ani ona, ani on się do takiego uczucia nie przyznają, pożądanie owszem, ale nic więcej. Ale czytelnik i tak wie swoje. Sarai pragnie życia u boku Victora, ale pragnie także zemsty, nie chce już nigdy czuć się bezradna. Dlatego rozpoczyna szkolenie, które pomoże stać się jej samej śmiertelną bronią.

„Drugie życie Izabel” to udana kontynuacja „Zabić Sarai”. Miłość, seks, zabójstwa, akcja, to wszystko przewija się przez fabułę książki, w tak dynamiczny sposób, że czytelnik nie ma czasu zaczerpnąć oddechu. Historia napisana jest prostym składnym językiem, bez zbędnych przegadań, bohaterowie są dwuznaczni, ale ujmujący, a romantyczne dusze także znajdą coś dla siebie, bo uczucia wiążące bohaterów są mocne i ujmujące.


Polecam, to dobra rozrywka na chłodne jesienne wieczory, a tymczasem wyczekuję trzeciego tomu, bo w towarzystwie zabójców także czuję się najlepiej.



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Niezwykłego.


niedziela, 2 lutego 2014

J.A. Redmerski "Na krawędzi nigdy"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Filia.


Powieść drogi, historia gorącego romansu, piękna opowieść miłosna. Tak reklamowana książka J.A. Redmerski wzbudziła moje zainteresowanie i dzięki uprzejmości wydawnictwa Filia „Na krawędzi nigdy” trafiło do mojej biblioteczki. 

Młoda Camryn Benett jakiś czas temu przeżyła bolesną stratę, potem została zdradzona, a teraz zamknęła się na świat uczuć i wrażeń, żyjąc jakby obok i nie zwracając uwagi na to, że jej życie praktycznie dopiero się zaczyna. Przyjaźni się z Natalie, która z kolei jest w związku z Damonem, wzbudzającym w Camryn ambiwalentne uczucia. Na jednej z imprez, na którą udaje się Natalie wyciągnąć wycofaną przyjaciółkę, bohaterka staje oko w oko z wyznaniem, którego nie może przyjąć ani zrozumieć. Niedługo potem traci przyjaźń Nat, która nie chce przyjąć do wiadomości pewnej oczywistej prawdy i woli żyć w kłamstwie i ułudzie pozornego szczęścia. A Camryn czuje, że zaczyna się dusić. I musi zrobić coś, co w jakiś sposób pozwoli się jej oczyścić, poukładać szalejące w głowie myśli i odciąć całkowicie od jałowego życia, jakim do tej pory żyła. Wsiada w autobus i postanawia dojechać od Teksasu. A może gdzieś indziej? Nieważne. Musi być sama i z pewnej odległości przypatrzeć się sobie samej. Jednak nie wie, że wsiadając do tego dalekobieżnego autobusu w jakiś sposób przypieczętowuje swój los. Bo jej przyszłość uosabia się w wysokiej postaci Andrew Parrisha, który zajmuje miejsce tuż za nią i od tego momentu już nic nie będzie takie samo. Na początku niechętna mu dziewczyna, z czasem zaczyna prowadzić z przystojnym młodym mężczyzną niezobowiązującą konwersację, nie zauważając nawet, że ich rozmowy zaczynają być coraz bardziej intymne i właściwie jej niezbędne. Ale zaczyna zauważać, że czuje dziwne napięcie przebywając w towarzystwie Andrew, zaczyna budzić się w niej coś, co myślała, że umarło dawno temu i nigdy już nie wróci. Rozpoczyna się podróż przez kilka Stanów, a także wycieczka pomiędzy własnymi myślami, pragnieniami i tęsknotą za czymś mocnym, druzgocącym i niepowtarzalnym. Jednak nie zawsze jest to takie proste i już wkrótce okazuje się, że na drodze Camryn i Andrew stanie coś o wiele bardziej groźniejszego i bezlitosnego.

„Na krawędzi nigdy” to historia pełna namiętności, miłości, pragnień, czysto fizycznych doznań i duchowych tęsknot. Powieść czyta się błyskawicznie, pokonując kolejne kilometry w podróży przez bezkresne Stany, pokonuje się jednocześnie bolesną drogę do szczęścia, zrozumienia i pragnienia czerpania z życia całymi garściami. Książka obfituje w dość śmiałe sceny erotyczne, ale według mnie całkiem smakowicie napisane. Polecam, dobry romans z przesłaniem, wzruszający i nieco denerwujący. W sam raz na Walentynki.