Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stefan Wroński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stefan Wroński. Pokaż wszystkie posty

piątek, 22 marca 2013

Stefan Wroński "Dzidek"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Prószyński i S-ka.


Czasami lubię przenieść się w czasy, które znam tylko z opisów, obrazów, dokumentów. Albo z opowieści mojej babci, która urodziła się przed wojną i doskonale pamięta ten czas beztroski, wolności i swobody. Dlatego z wielkim zainteresowaniem sięgnęłam po powieść warszawskiego  dziennikarza, Stefana Wrońskiego, o przewrotnym tytule „Dzidek”.

Już sam tytuł i okładka, przedstawiająca warszawskiego „gawrosza”, sprawiły, że wiedziałam, iż koniecznie muszę ten powieść umieścić na półkach mojej biblioteczki. Ogromnym sentymentem darzę tamte czasy, posiadam wiele fotografii mojego dziadka z czasów jego młodości, kiedy życie było takie normalne i wspaniale… młode. Tak jak i w tej powieści.

Główny bohater to oczywiście Dzidek, rozrabiaka i łobuziak, postrach warszawskich podwórek. A wraz z nim cały kalejdoskop postaci, idealnie odzwierciedlających różne warstwy społeczne przedwojennej Warszawy. Chłopca poznajemy w momencie, gdy na świat przychodzi jego siostra-Jola. Tej właśnie Joli zadedykowana jest powieść, ta Jola jest babcią autora książki. To jeszcze bardziej sprawia,  że historię czyta się z prawdziwą przyjemnością. Bo pewnie wzbogacona została o wątki, które autor sobie dopisał, „doprawił’, jak informuje nas okładka. Ale tę opowieść napisało życie i realizm przedstawionych wydarzeń, zarysowanych postaci, czy zaprezentowanych miejsc nie jest przypadkowy. To prawdziwa przedwojenna Warszawa i czytając, czuje się to, rozumie i widzi. 

Druga część powieści już nie jest taka radosna i beztroska. Nadchodzi wojenna pożoga, rodzina Dzidka znajdzie się w jej samym środku, próbując przetrwać w mieście opanowanym przez wroga. To także czyta się z wielkim przejęciem i zaangażowaniem. To życie, do tej pory proste, cudowne, pełne wrażeń i planów nagle się skończyło. Teraz trzeba chronić siebie i rodzinę niemal na każdym kroku. Ale rodzina Dzidka robi coś jeszcze. Ukrywa tych, o których najbardziej chodzi Niemcom. Jak zakończy się ta pasjonująca walka z czasem, wrogiem, wojenną zawieruchą? Sięgnijcie po „Dzidka” i dajcie się porwać w tamten beztroski, a jednocześnie groźny czas.

Powieść napisana jest prostym wciągającym językiem, o ile pierwsza część zawiera sporo humoru i dowcipu, to im dalej, tym poważniej, więcej ludzkich dramatów, rozpaczy i bezsilności. Wspaniale pokazana przeciwwaga, tym bardziej ukazuje dramatyzm i ogrom nieszczęść, które spadły na ówczesnych ludzi. Doskonała wycieczka w przeszłość, może ostrzeżenie, może lekcja na przyszłość? Polecam, warto poznać historię Dzidka i jego rodziny.