Pokazywanie postów oznaczonych etykietą -Braterstwo krwi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą -Braterstwo krwi. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 sierpnia 2012

Mój pierwszy audiobook :)

Już w moich rękach:)
Mój pierwszy audiobook, czyli wałbrzyska historia Magdaleny i Michała teraz do posłuchania:)

Dziękuję wydawnictwu NovaeRes za ten pomysł!



Do zamówienia TUTAJ !!!



środa, 29 grudnia 2010

Świeżutkie recenzje "Zakrętów losu" plus bonus dla recenzentek:)

Pojawiają się jedna za drugą, ciesząc moje serce, duszę, umysł, ciało i wszystko co jest jeszcze możliwe do zacieszenia. Dziękuję serdecznie, nawet nie wiecie jaki ogrom radości mi przynosicie, swoimi recenzjami:)

po kolei:
Recenzja na blogu Leny:
http://recenzje-leny.blogspot.com/2010/12/agnieszka-lingas-oniewska-zakrety-losu.html

Recenzja na blogu Selene:
http://recenzje-selene.blogspot.com/2010/12/zakrety-losu-agnieszka-lingas-oniewska.html

Recenzja na blogu Sabinki:
http://sabinkat1.blogspot.com/2010/12/zakrety-losu-agnieszka-lingas-oniewska.html


Specjalnie dla Was, krótki fragment z części drugiej, całkiem inny, niż ten wydrukowany w książce:) Czy wiecie o kim na końcu myśli Kaśka? :)

"Zakręty losu-Braterstwo krwi" (fragment)
Kaśka szła cmentarną alejką. Zbliżało się święto zmarłych i wolała pojechać wcześniej do swoich bliskich, nie chcąc potem brać udziału w tej paradzie pamięci o zmarłych, która wybuchała w okolicach pierwszego listopada, aby zaraz potem zamilknąć na cały długi rok. Posprzątała na grobie ojca, zapaliła znicze i postawiła doniczkę z kwiatami. Powoli, nie śpiesząc się, udała się w stronę alejki, przy której leżała Małgośka. Idąc myślała o tym, czego była świadkiem w gabinecie Krzyśka. Widziała ten szybki ruch aplikantki, zeskakującej z biurka jej męża. Miała wrażenie, że oboje się nad czymś pochylali, a ich głowy niemal się dotykały.
Cholera...
Czy miało ją spotkać coś tak prozaicznego, jak romans męża ze swoją pracownicą? Czy coś takiego miało ich dotknąć, po tym wszystkim co przeżyli?
To było tak nieprawdopodobne, tak niepodobne do jej męża, który na każdym kroku, w każdej sekundzie dawał dowody miłości i uwielbienia, jakimi ją otaczał. Widziała to w jego oczach, dostrzegała to w jego pełnych czułości gestach.
Więc...
Czy byłoby możliwe, żeby zrobił coś tak... pospolitego?
To takie niepodobne do niego. Do jej Krzyśka.
Uznała, że zostawi to na razie i po prostu... gdyby coś jeszcze zauważyła... zapyta go wprost.
Zamyślona podeszła do grobu Małgośki, swojej przyrodniej siostry, na którym była ostatnio w dniu jej urodzin, siódmego września. Przyszła wówczas razem z Krzyśkiem, bo ten obiecał swojemu bratu, że zawsze w ten dzień będzie przynosił na grób białe róże-ulubione kwiaty zmarłej. Dziewczyny, która w wieku osiemnastu lat przedawkowała narkotyki, wskutek obdarzenia uczuciem człowieka nie rozumiejącego znaczenia słowa „miłość”.
Gdy podeszła bliżej, stanęła jak wmurowana i patrzyła na granitowy pomnik.
Nagrobek był wysprzątany, wymyty, świeciły się jeszcze, wypalone do połowy, dwa znicze. A w granitowym wazonie... stał gęsty bukiet białych róż. Całkiem świeżych, co oznaczało, że ktoś niedawno tutaj był. Tylko ona, Krzysiek i jeszcze jedna osoba wiedzieli, jakie kwiaty kochała Małgośka. Ani ona, ani Krzysiek od września tutaj nie byli.
Więc kto położył ten bukiet?
Kaśka zacisnęła zęby.
Nie...
To jest niemożliwe...
On.
Nie mógł przecież tutaj wrócić!!!