Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Monika Joanna Cieluch. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Monika Joanna Cieluch. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 lipca 2021

Monika Cieluch "A niech to szlag!"

 Kolejna książka Moniki Cieluch za mną i tym razem autorka pokazała całkiem inną pisarską twarz.

 „A niech to szlag!” przedstawia losy Joanny Sawickiej, która traci posadę menadżerki hotelu i zostaje bez środków do życia. Za namową siostry, Zośki, która jest w wysokiej ciąży, leci do Londynu, aby objąć opiekę nad małą dziewczynką. Dotychczas opiekowała się nią właśnie Zofia, ale teraz już sobie nie radzi z obowiązkami i Joanna ma ją na jakiś czas zastąpić. Joanna w samolocie spotyka pewnego gburowatego przystojniaka i zżera mu wszystkie owsiane ciasteczka. Jakże wielkie jest jej zdziwienie, ale i zażenowanie, kiedy okazuje się, że ów przystojniak w garniaku jest ojcem małej Grace. Timothy Harvey jest wdowcem i wciąż nie pogodził się ze śmiercią ukochanej żony. A całą złość przeniósł, niestety, na córkę, przy której porodzie żona odeszła. Mała Grace od razu nawiązuje świetny kontakt z Joanną, która przeprowadza prawdziwą rewolucję. Jednocześnie budzi w mężczyźnie miłość i opiekuńczość względem córeczki, ale nie tylko. Książka jest miejscami zabawna, ale i wzruszająca. Nie brakuje także romansowego ognia i napięcia. 

Autorka świetnie pokazała do czego prowadzi nieprzepracowana żałoba i trauma i jak można odzyskać rodzinę i szczęście. Ukazuje także proste prawdy dotyczące tego, czego oczekują od nas dzieci, że praca i pieniądze to nie wszystko i że czasami warto na chwilę się zatrzymać i złapać odrobinę oddechu. I nic nie zastąpi kontaktu dziecka z rodzicem.

Oczywiście, jak na komedię romantyczną przystało, nie brakuje niedopowiedzeń, omyłek i tajemnic. Jeśli macie ochotę na lekką lekturę w sam raz na letnie wieczory, to polecam „A niech to szlag!”.

Jedyny minus za scenę z chomikiem, zupełnie zbędna.



sobota, 2 stycznia 2021

Monika Joanna Cieluch "Do ostatniej kropli krwi"

 Uwielbiam odkrywać nowych autorów. Co w obecnym czasie wcale nie jest takie łatwe, gdyż biorąc pod uwagę zalew rynku wydawniczego miernymi tekstami, trzeba naprawdę z wielką wprawą wybierać powieści, które mogą coś w nas poruszyć i nie pozostawić z niesmakiem. Na szczęście mój czytelniczy gust, oraz doświadczenie, sprawiają że potrafię wyłuskać z masy nowości coś, co sprawi, że z wielką przyjemnością napiszę recenzję.

I tak właśnie było w przypadku najnowszej powieści Moniki Joanny Cieluch, którą miałam przyjemność czytać przedpremierowo.

„Do ostatniej kropli krwi” jest dramatem z dużą dozą erotyki. Główny bohater to Leo Starnowski, który po odbyciu osiemnastu miesięcy pozbawienia wolności zostaje zwolniony warunkowo i wraca do rodzinnego Grudziądza. Tutaj próbuje na nowo ułożyć swoje życie i stara się unikać kłopotów, związanych z gangsterem Dzikim, który rządzi na mieście. Leo potrzebuje pieniędzy, gdyż pragnie wziąć udział w nielegalnych walkach w Petersburgu, zarobić odpowiednią sumę, zabrać piętnastoletniego brata z rodziny zastępczej i wyjechać do Anglii. Aby od czegoś zacząć, odpowiada na anons młodej fotografki, Nasturcji Wrońskiej, która szuka męskich modeli do sesji.


Kiedy przekracza progi studia pięknej blondynki, nie wie jeszcze, że od tego momentu jego życie zacznie się diametralnie zmieniać. Leo ma za sobą tragiczną i pełną bólu przeszłość, nie potrafi otworzyć się przed drugim człowiekiem, swoje wewnętrzne rozterki zwalcza za pomocą nielegalnych bijatyk i przypadkowego seksu. Jednakże przy ślicznej Nastce zaczyna dostrzegać inny, lepszy aspekt życia. Zaczyna kochać i być kochanym. Jednakże przeszłość już wkrótce da o sobie znać i upomni się o swoje w postaci działań bezlitosnego gangusa Dzikiego, który nie ma zamiaru puścić jednego ze swoich najlepszych żołnierzy wolno.


„Do ostatniej kropli krwi” to wciągająca od pierwszych stron historia bolesnej walki o normalność, o miłość, o uczciwość. Wspomniane wyżej sceny erotyczne napisane są ze smakiem, wszystko jest na swoim miejscu, fabuła jest przemyślana, a bohaterowie dobrze rozrysowani. Autorka posługuje się poprawną polszczyzną (co w przypadku książek powinno być normą, lecz w obecnych czasach wcale nie jest oczywistością, dlatego o tym wspominam).

Bardzo dobra powieść, którą polecam, jako doskonałą rozrywkę na zimowe wieczory. Książka, która porusza i wzbudza nieodpartą chęć zerknięcia na ostatnią stronę. 




Za książkę dziękuję Wydawnictwu Amare.