Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przyjaciele. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przyjaciele. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 września 2019

Kelsey Miller "Przyjaciele. Ten o najlepszym serialu na świecie"

Jeśli ktoś nie słyszał o serialu „Przyjaciele”, z pewnością przez ostatnie dwie i pół dekady musiał żyć w jaskini, albo w jakimś odosobnieniu. Nawet, jeśli nie należeliście do fanów szóstki przyjaciół z Nowego Jorku, to i tak na pewno oglądnęliście któryś z odcinków dziesięciu sezonów tego niezwykle popularnego serialu.

W tej chwili, dokładnie w 25. rocznicę premiery pierwszego odcinka, pojawiła się książka, będąca ukoronowaniem ćwierćwiecza istnienia „Przyjaciół”. Książka, która ukazuje genezę tworzenia seriali w amerykańskim przemyśle telewizyjnym, przedstawia jak doszło do powstania „Przyjaciół”, z jakimi trudnościami zmagali się twórcy. Możemy także poznać historię każdego z szóstki aktorów i aktorek, grających główne role w tej serii, jak w ogóle do tego doszło, że zagrali w tym kultowym serialu. Kelsey Miller, autorka książki, zdradza, że rola Rossa została napisana specjalnie dla Davida Schwimmera, a aktor grający Chandlera na szczęście stracił rolę w poprzednim zakontraktowanym serialu. Książka obfituje w szereg cennych dla fanów informacji, przedstawia drogę szóstki aktorów na szczyt, opowiada o tym, jak praktycznie z dnia na dzień przestali być anonimowi i jak sobie radzili z nieoczekiwaną popularnością.

W tym wydaniu znajdziecie także zdjęcia z planu, z premier i wiele niesamowitych historyjek, dodających smaczku ulubionej serii.

Jako wielka fanka „Przyjaciół” musiałam mieć tę książkę u siebie, stanowi ona doskonałe uzupełnienie dziesięciosezonowej serii Tego najlepszego serialu na świecie.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa SQN.

środa, 22 grudnia 2010

Przyjaciele są jak ciche anioły...

"Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają, jak latać."

Tymi słowami Antoine'a de Saint-Exupery'ego rozpoczęłam moją ostatnią wydaną książkę, "Zakręty losu". Nie umiałam w inne słowa ubrać wdzięczności przepełniającej moją duszę, wdzieczności, którą czuję w stosunku do moich przyjaciół. Którzy mnie wspierają, motywują i zawsze są przy mnie. I zawsze mogę na nich liczyć. To chyba jedna z większych łask, na jakie możemy trafić w naszym życiu.
A dzisiaj dostałam wspaniały prezent od świetnej babki, którą poznałam na FB i fajnie się nam online'owo rozmawia.
Rysiu, dziękuję:)
I powiedzcie...
Czy w tym cytacie nie ma ukrytej prawdy?
Wspierajmy się. Uśmiechajmy się do siebie. Bo tak naprawdę, gdy zapomnimy jak latać, dobrze mieć koło siebie kogoś, kto nam o tym przypomni...
Bo bez tego... spadniemy... boleśnie uderzając o rzeczywistość samotności, odrzucenia i braku wokół siebie choćby jednej przyjaznej twarzy. A to chyba najgorsze, co może spotkać człowieka.


Prezent od Marii Ulatowskiej:) Prawda, że cudowny?