Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bierki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bierki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 czerwca 2011

Marcin Szczygielski "Bierki"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości serwisu DużeKa.
Recenzja dostępna tutaj


Jak ważne jest zrozumienie? Jak ważne jest zaufanie? Wiara w drugiego człowieka? Wiara w uczciwość, szczerość? Jak ważna jest miłość? Mądra miłość rodziców do dziecka. Kobiety do mężczyzny. Dziewczyny do chłopaka. Chłopaka do chłopaka.

Książka Marcina Szczygielskiego "Bierki" jest opowieścią o tych wszystkich wartościach, uczuciach, o poszukiwaniu własnej drogi, o potrzebie zrozumienia, o potrzebie akceptacji, o rozpaczliwym pragnieniu miłości.

Paweł Sieniawski jest uczniem pierwszej klasy ogólniaka. Przyjaźni się z Aśką, która ma wszystko, oprócz zainteresowania rodziców. Paweł pochodzi z biednego domu, ojciec zbyt często zagląda do butelki z piwem, a starszy brat przywołuje u chłopaka okrutne wspomnienia z przeszłości. Jest jeszcze grupka szkolnych VIP-ów, czyli Piołun, Zając i Księżna, którzy zdają się być poza całkowitym zasięgiem Pawła i Aśki.

Z drugiej strony poznajemy nauczycielkę historii, Annę, zwaną Wekierą, która ma za sobą okrutne dzieciństwo i tragiczną przeszłość, naznaczoną bólem, śmiercią i poczuciem winy. Teraz wmanewrowała się w głupi romans z pustym nauczycielem WF-u, romans oparty tylko i wyłącznie na seksie. W Annie siedzi ciągle jej przeszłość i wydaje się, że nie nastąpi nic, co wyrwie ją z tego impasu. Zapomnienia szuka w szybkich numerkach z wuefistą, które może oczyszczają ją z napięcia, ale na pewno nie mają wpływu na to, co zalega w jej duszy.

W tym wszystkim nieoczekiwanie pojawia się Paweł Sieniawski, który nie radzi sobie ze swoją seksualnością, ale już wie, że to mężczyźni stanowią obiekt jego zainteresowań. I w tej grupie znajdzie się także nauczyciel wuefu. Wskutek pomyłki i pewnych niedopowiedzeń, Anna, Paweł, Aśka, Piołun, a także pewien anglista, znajdą się w na jednej ścieżce wiodącej ku odnalezieniu swojej tożsamości, prawdy o życiu, swego rodzaju oczyszczeniu i na pewno... szczęściu.

Książka Szczygielskiego wciąga od pierwszych stron, pochłania, intryguje, smuci, czasami bawi i na pewno prowokuje do przemyśleń. Nieuważny czytelnik dostrzeże tylko kontrowersje i burzenie tematów tabu. Liczne przekleństwa i sceny homoseksualnego seksu. Ktoś, kto liczy na coś więcej, nie zawiedzie się. To nie tylko opowieść o odmiennej tożsamości, chłopięcej miłości, ukazanej zresztą obrazowo i bez zbędnego kamuflażu. To także przejmująca historia o tym, jak rodzice mogą zniszczyć życie swoich dzieci. O tym, że nie każdy nadaje się do pełnienia roli rodzicielskiej, o tym, że czasami warto porozmawiać, a nie uciekać i mieć nadzieję, że problemy rozwiążą się same. O tym, że warto wierzyć w przyjaźń i co ważniejsze, warto wierzyć w miłość i w to, że ta druga połówka na pewno gdzieś tam na nas czeka. Że nie wszyscy ludzie żyją w ułudzie własnych przekonań, które są tylko pustym frazesem, zakłamaniem i swego rodzaju wygodnictwem, które ich życie czyni swego rodzaju pokazówką, nic nie wartą i tak naprawdę nie mającą żadnego znaczenia.

Na mnie największe wrażenie zrobiła historia Anny, a także scena, w której Paweł mówi rodzicom o tym, że jest gejem.

Szczygielski posługuje się prostym językiem, nazywa rzeczy takimi jakie są, ale jednocześnie potrafi być i romantyczny i wzruszający. "Bierki" to wciągająca opowieść, którą powinni przede wszystkim przeczytać wszyscy rodzice dorastających dzieci, aby uzmysłowić sobie, czy czasem kierowani dobrem dziecka, nie zapominają o samym dziecku, widząc tylko owo dobro, które może okazać się tylko ich własnym dobrem. Fałszywą pustą fasadą ich samych.

Zapraszam także do lektury mojej recenzji książki "Kobieta w klatce", która najpierw ukazała się w serwisie DużeKa: