Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Michalak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Michalak. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 czerwca 2019

"Pisarka" Katarzyna Michalak

Ech…
No wiem, to bardzo wymowne, jak na początek recenzji.
Nieczęsto też mi brakuje słów, w końcu zajmuję się nimi zawodowo.
A jednak…
Skończyłam właśnie czytać całkiem niedawno wydaną powieść topowej polskiej autorki. Jest to pierwszy tom trylogii.
„Pisarka”.
A autorką tą jest moja serdeczna koleżanka, Katarzyna Michalak.

„Pisarka” to taka nie-autobiografia, opowiadająca o popularnej powieściopisarce, Ewie Kotowskiej, która za namową wydawcy zaczyna pracować nad książką opowiadającą o jej losach. A może nie? 
Niedopowiedzenia rządzą tą historią, ale bardziej decydują o niej ogromne emocje, łamiące serce wspomnienia i niespodziewane zwroty akcji. Ewa Kotowska opisuje dramatyczne losy Weroniki i Wiktora, ich trudną miłość, nieszczęśliwe dzieciństwo, dorastanie i walkę o zachowanie człowieczeństwa. 
„Pisarka” to powieść, która boli, a przecież, jak powiedział Cioran „Książka musi wywoływać obrażenia”. Tą maksymą zawsze kieruję się w swojej twórczości i uwielbiam, gdy w czytanych przez mnie powieściach, właśnie takie obrażenia zostają mi zadane.
Katarzyna Michalak zrobiła to. 
Wzruszyła mnie i doprowadziła do łez. A to nie lada sztuka, bo rzadko wzruszam się podczas lektur.
I teraz można jedynie zadawać sobie pytanie, czy to tylko fikcja, szalona wyobraźnia autorki, cudowna wzruszająca życiowa opowieść, dopracowana i pełna emocjonalnych rollercoasterów? 
Czy to jednak… życie? Okrutne, bolesne, niebezpieczne, szalone?
Tego nie wiem.
Ale wiem jedno: już rozumiem, za co czytelniczki kochają książki Kasi. 

Polecam  z całego serca „Pisarkę”. Jeśli jesteście gotowi na przyjęcie obrażeń i emocjonalnych razów, koniecznie sięgajcie po tę lekturę.

A ja cieszę się, że mam II tom, czyli „Zagubioną”.


piątek, 4 stycznia 2013

Katarzyna Michalak "Wiśniowy Dworek"

Wcale mi się ten tytuł nie podobał. Nie lubię wszelakich dworków, domków, pałacyków, pensjonacików. Jakoś sztampowo mi się to kojarzy, nie wiem, mam chyba jakieś uprzedzenie, do którego się otwarcie przyznaję. Jednakże ostatnia książka Kasi Michalak przypadła mi do gustu (mówię o powieści Nadzieja), tak więc przebywając w księgarni Traffic zaopatrzyłam się w „Wiśniowy Dworek”. Najpierw przeczytała tę książkę moja mama, która uwielbia twórczość Kasi, a ja zabrałam się za lekturę wraz z nadejściem Nowego Roku. No i co? Okazuje się, że uprzedzenia to głupota, a ja po raz kolejny zostałam wystrychnięta na dudka przez mylną interpretację tytułu. 
Owszem, jest Wiśniowy Dworek, stara posiadłość w wiosce na wschodzie Polski. Owszem, jest romantyczna i nieco „siłaczkowa” bohaterka, Danusia. „Uczycielka” w wiejskiej szkole. Jest też typowa polska wieś z całym jej specyficznym kolorytem. Ale mamy także prężną bizneswoman Dankę, warszawiankę, pnącą się po szczeblach kariery. Mamy tajemniczego obserwatora, a właściwie kreatora wydarzeń, który niejedno ma na sumieniu, a policja wszystkich krajów (przytaczając słowa mojego ulubionego zespołu sprzed lat) jest nim niezwykle zainteresowana. Jest intryga, tajemnica, strzelaniny i ucieczki. Tak więc wszystko to, co bardzo lubię w powieściach.

Nie będę streszczać fabuły, bo nie o to chodzi. Przyznam, że nie znam wcześniejszych powieści Katarzyny Michalak, czytałam chyba tylko dwie, w tym wspomnianą wyżej Nadzieję. Lecz odnoszę wrażenie, że pisarka idzie w kierunku ulubionej, przynajmniej przeze mnie, mieszanki gatunków, gdzie obyczajowe wątki mieszają się z sensacyjnymi, a nad tym wszystkim unosi się duch lekkiego romansu. Jak dla mnie-zestaw pożądany.
„Wiśniowy Dworek” to książka lekka i przyjemna, czasami denerwująca, a moim osobistym zdaniem bohaterowie męscy są o wiele bardziej pociągający niż postaci kobiece. No, ale może o to właśnie w tym wszystkim chodzi. Oczywiście zachęcam do lektury i proszę nie sugerować się tytułami, jak czasami czyni autorka niniejszego wpisu.

środa, 13 czerwca 2012

Katarzyna Michalak "Nadzieja"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Autorki.


Katarzyna Michalak zasłynęła kilkoma seriami powieściowymi, oscylującymi w kierunku, tak zwanej, literatury kobiecej. Jej twórczość wywołuje szereg emocji, od uwielbienia, po krytykę, a nawet niczym nieuzasadnioną nienawiść. Do tej pory przeczytałam jej dwie książki, jedna przypadła mi bardziej do gustu, druga nieco mniej, lecz nie zmienia to mojego zdania odnośnie jej twórczości. Autorka ma ciekawe pomysły i potrafi je tak ubrać w słowa, że chce się czytać. Czy Katarzyna Michalak może nas jeszcze czymś zaskoczyć? 

Po lekturze jej najnowszej powieści z serii z Czarnym Kotem, zatytułowanej „Nadzieja”, uważam że autorka dopiero się rozkręca. Bo „Nadzieja” zaskoczyła mnie całkowicie, wbiła w ziemię i powaliła na łopatki. Książkę zaczęłam czytać wieczorem, skończyłam o 2 w nocy. Nie sposób było się oderwać, nie mogłam jej odłożyć na później, chociaż oczy piekły i kręciło się w głowie. Czasami tak jest, że powieść pochłania, wciąga, nie daje chwili wytchnienia. I „Nadzieja” jest tego doskonałym przykładem.

Głównymi bohaterami tej dramatycznej opowieści są Liliana i Aleksiej. Poznajemy ich losy na przestrzeni niemal trzydziestu lat, ich pełne bólu i rozpaczy dzieciństwo, potem okres dorastania, studia i wreszcie dorosłe życie. Lilka pochodzi z patologicznej rodziny, chociaż patrząc na mieszkańców wsi i ich sposób na wychowanie i traktowanie dzieci, to jej los wcale nie był odosobniony. Aleks pochodzi z Czarnobyla, ale po tragedii w 1986 roku został przysposobiony przez ciotkę, Anastazję i zamieszkał w tej samej wsi co młodsza o dwa lata dziewczynka. Bohaterowie poznają się w chwili, gdy są jeszcze dziećmi, ale zarówno Lilka, jak i Aleks, dźwigają na swych barkach ogromny, jak na tak krótkie życie, ciężar. Lecz chłopiec już wykazuje niezwykłą moc i siłę charakteru, natomiast dziewczynka jest zastraszoną i sponiewieraną istotką, podszytą wieczną obawą i tchórzostwem. Okaże się w przyszłości, że te cechy pogłębią się u Liliany i Aleksieja i nabiorą całkiem innego wymiaru, determinując ich los.

Nie wiem jak mam ubrać w słowa to, co kołacze mi się w głowie. Historia Lilki i Aleksa to pełna dramatyzmu i bólu opowieść o wielkiej i silnej miłości, która jednak ciągle była nastawiona na ogromne próby, z których częściej bohaterowie wychodzili na tarczy, niż z tarczą. Nie chcę tutaj streszczać ich losów, jednak oprócz wątku psychologicznego i romansowego, dostaniecie jeszcze akcję i sensację w pakiecie. I nie chodzi o to, że może nie wszystkie wydarzenia miały szansę wystąpić, to nie powieść paradokumentalna, to historia zagmatwanych losów bohaterów, którą autorka stworzyła z taką dynamiką i gamą różnorodnych emocji, że opowieść nokautuje i zostawia z gromadą dzikich myśli w głowie.

„Nadzieją” Katarzyna Michalak mnie bardzo zaskoczyła w pozytywnym tego słowa znaczeniu, to rodzaj opowieści, które bardzo lubię, tworzący istną mieszankę gatunkową, z wyrazistymi bohaterami, których postępowanie (a zwłaszcza decyzje Liliany), czasami przyprawiały mnie o zgrzytanie zębów. Ale książka ma wywoływać obrażenia i „Nadzieja” właśnie taka jest. Jeśli kolejne tomy serii zostaną utrzymane w podobnym tonie, to ja jestem na tak. Polecam!

piątek, 6 maja 2011

Wygrałam:)

Wzięłam udział w losowaniu książki Katarzyny Michalak "Zmyślona", na jej profilu na FB.
I co?
Wygrałam!
Książka już do mnie przybyła, w dodatku ze wspaniałą dedykacją:)
Kasiu, serdecznie dziękuję za tak miłe słowa:)))
Lubię wygrywać, o tak!...