Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romans paranormalny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romans paranormalny. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 września 2014

Jennifer L. Armentrout "Onyks"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Filia.



„Onyks” Jennifer L. Armentrout to drugi tom trylogii o Luksjanach. „Obsydian” okazał się wciągającym romansem paranormalnym z elementami sensacji, dlatego też z chęcią przywitałam kontynuację, gdyż musiałam wiedzieć jak potoczą się losy zakręconej Katy i zniewalającego Deamona Blacka.

Akcja rozpoczyna się tuż po wydarzeniach z finału tomu I, Katy została uleczona przez Deamona, który nadal siedzi za nią na trygonometrii i nie omieszkuje na każdej lekcji dźgać ją długopisem w plecy. Jednocześnie w życiu dziewczyny zachodzą niepokojące zmiany, zaczyna dostrzegać u siebie dziwne umiejętności, których wcześniej nie miała. A w jej otoczeniu, oprócz nieznośnego i pociągającego Deamona, pojawia się jasnowłosy surfer Blake, który od razu znajduje w Blacku wielkiego antagonistę. Czy to tylko zazdrość o Kate, zwaną „Kotkiem”, czy jednak przystojny Luksjanin wyczuwa coś więcej? Już wkrótce okazuje się, że Blake’a i Katy łączy coś niewytłumaczalnego i zaczynają razem… współpracować, jeśli można to tak nazwać. Co doprowadza Deamona do stanu wrzenia, a wiadomo, że jak Luksjanin się wkurzy, to dobrze nie będzie.


Kontynuacja interesująco brnie w rozpoczętą w „Obsydianie” fabułę, pojawia się wiele nowych zaskakujących wątków, jest akcja, tajemnica, napięcie i miłość. Na uwagę zasługuje świetnie wykreowana postać Deamona, który swoim poczuciem humoru (jego uporczywe mylenie imion Blake’a za każdym razem wywoływało u mnie śmiech), złośliwością, zarozumialstwem i zniewalającą powierzchownością może zawrócić w głowie niejednej czytelniczce. Co zresztą z powodzeniem czyni wśród czytelniczek bloga literackiego prowadzonego przez Katy. Nie ukrywam, że z kolei postać żeńska, czyli „Kotek”, niekiedy bardzo mnie irytowała, swoim niezdecydowaniem, wiecznym zwątpieniem i oślim uporem. Ale chyba taka właśnie jest konwencja, że widać, iż on za nią szaleje, a ona broni się przed tym nogami i rękami. Całe szczęście, że większość kwestii uczuciowych została wyjaśniona, natomiast pojawiły się nowe sekrety związane z Luksjanami i wrogimi im Arumianami. Okazuje się, że nikomu nie można ufać, a bohaterowie będą narażeni na szereg niebezpieczeństw. 

Tak więc z niecierpliwością czekam na tom trzeci serii, który będzie nosił tytuł „Opal” i zachęcam wszystkich do lektury tego cyklu. Niby wszystko już powiedziano w romansie paranormal, ale ten wyjątkowo przypadł mi do gustu, na pewno dzięki fajnemu pomysłowi i świetnie wykreowanemu głównemu bohaterowi. Polecam.

piątek, 8 sierpnia 2014

Kerrelyn Sparks "Jak uwieść wampira (specjalnie się nie starając)"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Amber.

Kerrelyn Sparks znana jest jako autorka bestsellerowej serii o wampirach i ich zmiennokształtnych przyjaciołach, którzy są zarówno przystojni, romantyczni, jak i groźni. "Jak uwieść wampira "specjalnie się nie starając)"jest już 15 tomem tego cyklu i niesłabnące powodzenie sprawia, że chyba na tym się nie skończy.

Wspomniana wyżej powieść przedstawia losy Zoltana, który od setek lat zarządza zamkiem w Transylwanii. Przystojny wampir od prawie 800 lat tropi zabójców swojego ojca, a jedynym śladem, jaki posiada, jest strzała o niespotykanym grocie. Wskutek pewnych okoliczności mężczyzna trafia do... Tybetu i tam zostaje zaatakowany przez zamaskowanego wojownika. Po trudnej, acz nieco zadziwiającej walce okazuje się, że napastnikiem była piękna kobieta. Zoltanowi od razu zaczyna bić szybciej serce na widok nieznajomej, a z jego ciałem dzieją się dziwne rzeczy. A myślał już, że na zawsze (na wieczność) pozostanie samotnym wampirem, który nigdy nie poczuje "tego czegoś".

Neona ma jednak inne priorytety. Sama skrywa pewien sekret, związana jest tajemnicą, której wyjawienie zagroziłoby zasadom od lat pielęgnowanym przez ród dziewczyny. Jednak głównym celem pięknej Neony jest... zajście w ciążę i urodzenie córki. Gdy przystojny Zoltan wpada w jej ręce, najpierw chce go zabić, ale zaraz potem... Jest coś w tym mężczyźnie, co ją pociąga, a jednocześnie coś, co ją niepokoi. A także, nie chcąc na początku przyznać się sama przed sobą, uczucia jakie się w niej budzą, do tej pory nigdy jej nie ogarniały. Lecz czy oboje mają jakiekolwiek szanse, skoro skrywają tak wiele sekretów? Poza tym świat, w którym żyją, pełen jest zagrożeń i niebezpieczeństw. Na ród dziewczyny szykuje swoją napaść groźny i zły wampir, Zoltan i jego przyjaciele chcą pomóc kobietom z tybetańskiej doliny, jednak królowa zarządzająca klanem nie zgadza się na to. Kłód rzucanych pod nogi Zoltana i Neony jest niezliczenie wiele. Ale może to miłość okaże się silniejsza? Mocniejsza niż nadnaturalne zdolności, wrogowie z supermocami i sekrety pielęgnowane od setek lat?

Zapewniam, że w książce znajdziecie odpowiedzi na wszelkie pytania, gdyż przecież jest to romans. Okraszony wątkiem sensacyjno-nadnaturalnym, a także wieloma scenami pełnymi pożądania i namiętności. Jeśli ktoś wcześniej spotkał się z tą serią, wie o czym piszę. A jeśli nie... cóż, jeżeli lubicie pełne humoru, ale i miłości serie paranormalne, z ciekawie zarysowanym wątkiem sensacyjnym, to warto sięgnąć po cykl Kerrelyn Sparks. Polecam.

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Jennifer L. Armentrout "Obsydian"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Filia.


Bardzo lubię powieści, które mnie porywają i nie pozwalają odłożyć na półkę. Kiedy zarywam przez nie noce i ciągle myślę o bohaterach i ich poczynaniach. Jeśli chodzi o gatunek, to naprawdę są one odmienne, w zależności od tego, w jakiej fazie czytelniczej znajduję się w danym momencie, na co mam ochotę i co mnie bawi. W tej chwili, w związku z wakacjami, zdecydowanie preferuję lżejszą literaturę, dlatego też na moje półki biblioteczne zawitała powieść paranormalna, zatytułowana "Obsydian", autorstwa Jennifer L. Armentrout. Jest to pierwszy tom serii LUX, przeznaczony dla młodzieży, ale także dla czytelników lubujących się w pełnych akcji romansach paranormalnych.

Zaczyna się nieco konwencjonalnie, ona, siedemnastolatka, po śmierci ojca przeprowadza się wraz z matką ze słonecznej Florydy do deszczowej Wirginii Zachodniej. Zamieszkuje w miasteczku, które "ma tylko jedne światła na skrzyżowaniu". Obie kobiety z trudem otrząsnęły się po śmierci męża i ojca, dlatego próbują na nowo ułożyć swoje życie. Katy, bo tak ma na imię główna bohaterka, nie jest szczególnie zadowolona z przeprowadzki, ale nie chce sprawiać mamie zawodu i postanawia wpasować się w nowe środowisko. Ale przyjdzie jej to z niemałym trudem, mając za sąsiada takiego impertynenta, jakim okazuje się przystojny zielonooki Deamon. Za to zaprzyjaźnia się z jego siostrą, Dee, która jest siostrą-bliźniaczką zarozumialca. Katy nie rozumie, dlaczego Deamon jest niezadowolony z przyjaźni dziewczyn, a tym bardziej nie rozumie dziwnego przyciągania do tego zadufanego w sobie przystojniaka. Jednocześnie pojawia się coraz więcej dziwnych znaków i zagadek, dotyczących tego, kim naprawdę są sąsiedzi. Gdy na Katy napada mroczny i niebezpieczny mężczyzna i zadaje jej serię niezrozumiałych pytań, dziewczyna pamięta tylko to, że ratuje ją zielonooki Deamon i tylko przy nim czuje się bezpiecznie. Potem jeszcze kilka razy narażona jest na niebezpieczeństwo i za każdym razem z opresji wyciąga ją sąsiad. Dziewczyna zaczyna coraz bardziej się nim fascynować, rzucona w wir doznań, raz jest przez niego przyciągana, innym razem odpychana. Nic z tego nie rozumie. I nie wie, jak wielkie niebezpieczeństwo ściągnęła na Dee i Deamona. A także trójkę rodzeństwa, Adama, Andre i Ash. Już wkrótce dla Katy wszystko będzie jasne, a to czego się dowie, zburzy jej dotychczasowe postrzeganie tego, jaki jest świat ją otaczający. Co nie zmieni faktu, że wciąż czuje niesamowite przyciąganie do swego wybawcy. Ale czy on czuje to samo?

Rozpoczyna się walka o przetrwanie, bo złowrodzy Arumianie są już blisko. Katy jest zdolna do największych nawet poświęceń, aby ocalić przyjaciółkę i jej brata. Ale Deamon nie może na to pozwolić. 

Tak jak wspomniałam, jest to pierwszy tom serii, niezwykle wciągający, pełen akcji, błyskotliwych dialogów, napięcia, uczuć i emocji. Czyta się go błyskawicznie (przeczytałam książkę w jeden dzień),   stanowi doskonałą rozrywkę i pomimo, że opiera się na znanym w literaturze paranormal schemacie, to jednak wprowadza wiele nowych elementów, stanowiących o atrakcyjności powieści. Polecam młodszym czytelniczkom, a także tym starszym, które lubują się takich właśnie historiach. Mnie ta wciągnęła na tyle, że z niecierpliwościom czekam na kontynuację. Dodam jeszcze, że narracja prowadzona jest w 1 osobie z perspektywy Katy, natomiast na końcu znajdziecie bonus w postaci kilku rozdziałów opowiedzianych przez Deamona, a także początek drugiego tomu serii LUX. Polecam.

A tu trailer do książki:

środa, 26 lutego 2014

J.R. Ward "Upadłe anioły"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Videograf.


J.R. Ward to amerykańska pisarka, autorka popularnej serii paranormalnej o Bractwie Czarnego Sztyletu. Tam bohaterami były wampiry, natomiast w najnowszej książce, rozpoczynającej nowy cykl, pojawiają się anioły. „Upadłe anioły” to pierwszy tom nowej serii, zatytułowany „Misja”.

Głównym bohaterem jest tajemniczy Jim Heron, który na początku zdaje się być najzwyklejszym mężczyzną, pędzącym zwykłe, nawet nudne życie. Praca na budowie, mieszkanie w zapuszczonej norze, jazda na motocyklu bez pozwolenia. Koledzy z budowy, którzy także wyglądają podejrzanie, szybkie piwo w barze, przypadkowy seks. Ale okazuje się, że mężczyzna nie jest tym, za kogo można go uważać, jego kumple także okazują się być z całkiem innego świata, nie z tego świata, a wkrótce pojawi się jeszcze więcej zaskakujących postaci.

Vin diPietro to potentat deweloperki, właściciel kilkunastu budynków, osiedli, a także pracodawca Jima. Zimny, zamknięty człowiek, który w przeszłości przeżył coś, co sprawiło, iż teraz nie potrafi otworzyć swojego serca na drugiego człowieka. Pozostaje w związku z Deviną, z którą zdaje się go łączyć tylko wyuzdany seks. Jednak, czy naprawdę wie, z kim dzieli łoże i życie? Wszystko się zmienia, gdy jego robotnik, Jim Heron, ulega wypadkowi na budowie. Dziwne sploty okoliczności zbliżają obu mężczyzn i nawiązuje się pomiędzy nimi coś na kształt przyjaźni. Gdy trafiają do nocnego klubu, a Vin spotyka tam jedną z pracujących dziewczyn, wszystko ulega przewartościowaniu. Marie-Terese wie, że nie może sobie pozwolić na żaden związek, ma zbyt wiele do stracenia. Poza tym wszystko w niej jest fasadą, sztucznością, nawet jej imię nie jest prawdziwe. Ale gdy ujrzy Vina, zda sobie sprawę, że coś nowego rozpoczyna się w jej życiu.

Nowa książka J.R.Ward to wielowątkowa sensacyjna historia pewnego romansu, naszpikowana wątkami paranormalnymi. Nie brakuje akcji, pościgów, bójek i gorących scen seksu. Czyli Ward taka, jaką poznaliśmy w poprzedniej „wampirycznej” odsłonie. Lektura czysto rozrywkowa, doskonała dla wielbicieli romansów paranormalnych. Dla fanów „Bractwa Czarnego Sztyletu” na pewno gratka nie lada. Daję szansę, bo chociaż ta historia mnie nie porwała, to jednak mam nadzieję, że kolejne tomy o upadłych aniołach będą coraz lepsze.

niedziela, 1 grudnia 2013

Abigail Gibbs "Mroczna bohaterka. Kolacja z wampirem"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Muza.


Abigail Gibbs to młodziutka autorka, która zaczynała swoją przygodę w Internecie. Publikowała na portalu Wattpad i jej teksty osiągnęły liczbę szesnastu milionów odsłon. Wówczas zainteresowało się jedno z wydawnictw i w tej chwili „Mroczna bohaterka. Kolacja z wampirem” jest tłumaczona na kilkanaście języków. Książka trafiła także na polski rynek wydawniczy, została wydana przez wyd. Muza.

Bohaterką powieści jest osiemnastoletnia Violet Lee, która zaraz na samym początku wpada w poważne tarapaty. Znajduje się w niewłaściwym miejscu i o niewłaściwej porze. Jest świadkiem krwawego pogromu grupy mężczyzn, którzy padają ofiarami dziwnych "ludzi". Nieliczna grupka bladych, przystojnych i niezwykle szybkich facetów, bez najmniejszego problemu pokonuje uzbrojoną grupę trzydziestu wojowników. Krew się leje, dziwni mężczyźni są bezlitośni, a ich przywódca, Kaspar, zdaje się być najokrutniejszym z nich. I wówczas jego wzrok pada na ukrywającą się Violet. Dziewczyna myśli, że to jej ostatnie chwile, jednak książę Kaspar Varn ma inne plany co do młodej kobiety  o fiołkowych oczach. Zabiera ją do swojej posiadłości i od tej chwili jej życie zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni.

Muszę powiedzieć, że ciężko było mi zabrać się do pisania tej recenzji. „Mroczna bohaterka” wzbudziła we mnie wiele uczuć, ale wszystkie były ambiwalentne. Z jednej strony muszę przyznać, że książka na pewno jest wciągająca i napisana lepiej niż osławiony „Zmierzch”. Z drugiej niekiedy irytowała mnie tak bardzo, że miałam ochotę odłożyć ją na półkę i już nie wracać. Infantylność, głupota wręcz, zwłaszcza panny Violet, sprawiały że lektura wywoływała u mnie wybuchy ironicznego śmiech. Ale już za chwilę pojawiało się coś, co sprawiało, że jednak czytałam dalej. Książka na pewno napisana jest językiem prostym, akcja toczy się szybko, książę Kaspar ma w sobie wiele demonicznego uroku, sceny miłosne są całkiem ujmujące, to wszystko sprawia, że historia ta staje się po prostu rozrywką i niekiedy intryguje pomysłami, a niekiedy żenuje zachowaniami bohaterów. Skierowana raczej do młodszego czytelnika (nie za młodego, ze względu na sceny seksu), być może jestem po prostu za stara na taką lekturę. Co nie zmienia faktu, że przeczytałam do końca, a finałowa scena wywołała uśmiech na mojej twarzy. Tak więc summa summarum polecam, bo w świetle wampiropodobnych opowieści ta wcale nie wypada najgorzej.

sobota, 9 marca 2013

Lynsay Sands "Wampir pozna panią"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Prószyński i S-ka.


Saga Rodu Argenau to kolejna seria opowieści z wampirami w rolach głównych. Jej autorką jest kanadyjska pisarka, Lynsay Sands, która ma na swoim koncie ponad trzydzieści powieści, a także wiele nagród. „Wampir pozna panią” to trzeci tom wspomnianej wyżej serii, który tym razem skupia się na postaci Lucerna Argenau.

Lucern jest autorem poczytnych powieści, których fabułę opiera na autentycznych postaciach, a właściwie członkach swojej wampirzej rodziny. Jest samotnikiem, gburowatym i zamkniętym w sobie tradycjonalistą. To, że jest wampirem, stanowi tylko nic nieznaczący dodatek. Unika tłumów i konsekwentnie odmawia udziału w jakichkolwiek spotkaniach z czytelniczkami, które wprost oszalały na punkcie jego książek. Kate C. Leever pracuje jako redaktorka powieści romantycznych w wydawnictwie Roundhouse Publishing. Jej głównym celem staje się nakłonienie przystojnego pisarza do udziału w konwencie autorskim i spotkań z gromadą zafascynowanych czytelniczek. Gdy maile i listy nie przynoszą żadnego skutku, Kate postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i osobiście leci do Kanady, gdzie mieszka Lucern, aby przekonać go do swoich planów promocyjnych. Oczywiście nie zdaje sobie sprawy z dziedzictwa rodu Argenau, a także z tego, że lecąc tam na zawsze przypieczętuje swój los.

„Wampir pozna panią” to kolejna powieść, której fabuła rozwija się zgodnie z konwencją romansów paranormalnych. Ona-śmiertelniczka, on-zniewalająco przystojny drapieżnik. Oboje wzbraniają się przed ogarniającym ich uczuciem, oboje pragną siebie coraz bardziej. Oczywiście Lucern pragnie także jej krwi, co może być małą przeszkodą w związku tej pary. Może, ale nie musi. Nie ma zaskoczeń w tej powieści, wszystko rozgrywa się wedle znajomego scenariusza, no, ale z drugiej strony na ten temat powiedziano już chyba wszystko. Nie umniejsza to rozrywkowej wartości tej książki, którą można potraktować jako lekki oddech, który czasami trzeba zaczerpnąć pomiędzy bardziej ambitnymi lekturami. Z drugiej strony, pomimo że to jest trzeci tom serii, można go czytać niezależnie od poprzednich części i w żaden sposób nie wpłynie to na odbiór i rozumienie poszczególnych wątków. Książka raczej dla wielbicieli, a raczej wielbicielek romansów paranormalnych, całkiem zgrabnie napisana, przewidywalna, ale w tej konwencji to chyba norma.

piątek, 7 września 2012

Sherrilyn Kenyon "Miecz ciemności"


Władcy Avalonu to kolejna książka autorstwa Sherrilyn Kenyon, która trafiła w moje ręce. I pierwsza część, rozpoczynająca kolejną paranormalną serię. 

Tym razem autorka przedstawia nieco baśniową historię miłości młodej tkaczki Sereny i wszechpotężnego demona, ogarniętego złością i nienawiścią do świata Kerrigana. Tłem do wydarzeń staje się starodawny Camelot i legenda o rycerzach Króla Artura. 
Młodziutka Serena jest nie tylko prostą chłopką i niewinną dziewuszką prostego stanu, to kobieta, której przeznaczeniem jest wydanie na świat wszechmocnego potomka. Ale okazuje się, że jest ktoś, komu bardzo zależy na osobie Sereny, a raczej na dziecku, które urodzi. Dlatego okrutny demon Kerrigan porywa dziewczynę i zamyka w siedzibie bezwzględnej Morgeny. Jednak czy tak naprawdę Kerrigan nie ma w sobie nic z człowieczeństwa? A co, jeśli okaże się, że prosta dziewczyna będzie w stanie obudzić w nim te resztki dobroci, jakie być może posiada? A nawet... jest w stanie obudzić coś o wiele większego? 
No cóż, ta bajkowa opowieść lecz nie pozbawiona akcji i mocnych wrażeń, na pewno na te pytania odpowie. 
Powieść Kenyon to całkiem wciągająca historia, która oczywiście dąży do przewidywalnego końca, ale droga ta jest całkiem przyjemna dla czytelnika, nie nuży, bawi, wciąga, czasami denerwuje. Lekka lektura na odstresowanie. Teraz muszę upolować kontynuację:)

piątek, 13 kwietnia 2012

J.R. Ward "Sidła namiętności" seria Bractwo Czarnego Sztyletu

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Videograf II.
Życie Manuela Manello toczyło się spokojnie, nieco standardowo może, ale na pewno brakowało w nim odrobiny szaleństwa. Dyżury w szpitalu na oddziału chirurgii, poranki na bieżni, weekendy na wyścigach konnych, noce spędzane z coraz to nowymi partnerkami. I to ciągłe uczucie,że coś jest nie tak, że czegoś mu brakuje. Lecz na próżno uświadamiać sobie rzeczy, których nie jest się w stanie dostrzec racjonalnym okiem lekarza. Lecz co, jeśli w życiu pojawi się swego rodzaju... nadnaturalność?

Drastyczna zmiana w życiu Manuela, zwanego Manny'm, na pewno zaszła wówczas, gdy w jego życiu znowu pojawiła się doktor Jane. A właściwie objawiła, bo została pochowana kilka miesięcy wcześniej. Jane prosi go o pomoc, nie chcąc wyjaśnić swojej sytuacji. Manny jedzie wraz z byłą współpracownicą do dziwnej rezydencji i tam spotyka potężnego mężczyznę, którego już kiedyś wcześniej widział. Okazuje się, że Jane i jej zaskakujący towarzysz potrzebują pomocy doktora przy opiece nad siostrą wytatuowanego olbrzyma. To Panikha, siostra Vrhednego. Manello ujrzawszy swoja pacjentkę zapomina o wszystkich pytaniach, które cisną mu się na usta, wie jedynie, że w życiu nie widział piękniejszej kobiety i wówczas podświadomie czuje, że jego losy potoczą się już całkiem inaczej, niż do tej pory wskazywało jego poukładane życie. Tak zaczyna się jedenasta odsłona kultowej serii J.R. Ward o Bractwie Czarnego Sztyletu. „Sidła namiętności” to historia Manulea i Panikhi, ale znajdziemy tutaj także zakończenie losów Vrhednego i Jane, a także poznamy problemy Khilla. Wampiry z Bractwa nadal walczą z Reduktorami, nie przeczuwając, że już wkrótce pojawi się jeszcze większe niebezpieczeństwo i to ze strony ich pobratymców.
Jak zawsze u Ward mnóstwo tu akcji, słownych potyczek, łóżkowych zmagań bohaterów, pełnych pasji, namiętności, czasami bardzo ostrych, wręcz na granicy pornografii. Nic nie stanowi dla autorki tabu, tak więc mamy trójkąty, seks sado-macho i homoseksualne pragnienia. Jest to moje jedenaste spotkanie z historią Braci, tak więc przyzwyczaiłam się i do stylu autorki, do bohaterów, do ostrego języka. „Sidła namiętności” to kolejna odsłona, całkiem udana, jak zawsze wciągająca i dająca nadzieję na ciąg dalszy. Dla miłośników nadnaturalnych historii-lektura idealna, polecam.


poniedziałek, 6 lutego 2012

Sherrilyn Kenyon "Taniec z diabłem"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa MAG


"Taniec z diabłem" to trzeci tom cyklu o Mrocznym Łowcy, autorstwa Sherrilyn Kenyon. Tym razem głównym bohaterem jest Zarek, najbardziej szalony, psychotyczny i skażony okrutną przeszłością wojownik. Boją się go nawet inni Łowcy, nikt nie chce przebywać w jego towarzystwie, dlatego też od prawie dziewięciuset lat żyje w odosobnieniu na Alasce. Gnębią go bolesne wspomnienia, w których wszyscy go nienawidzą i on także nienawidzi sam siebie. Lecz przeszłość i teraźniejszość upominają się o niego w momencie, gdy Artemida wydaje na niego wyrok śmierci. Jednak opiekun Łowców, Acheron, do którego bogini ma wielką słabość, postanawia poddać Zareka osądowi Temidy. Dlatego też jedna z jej córek, Astrid, podejmuje się tego zadania. Mroczny Łowca, po kolejnym napadzie na siebie, ranny trafia do zasypanej śniegiem chaty w lesie, gdzie opiekę nad nim roztacza niewidoma piękna dziewczyna, której towarzyszy wrogo usposobiony wilk.

Kim tak naprawdę jest właścicielka chaty i jaki ma cel, Zarek oczywiście nie wie. Wie jedynie, że dziwnie czuje się w jej towarzystwie, a każdy przejaw troski z jej strony odbiera z wrodzoną wrogością, ale jednocześnie dziwną tęsknotą, za dotykiem, ciepłem i uczuciem. Zarek jest okaleczonym mężczyzną a tajemnicza nieznajoma powoli zacznie przełamywać lodową górę, w jakiej się zamknął. Oswaja go, postępując jak bohaterowie ulubionej książki Saint-Exupery'ego. Okazuje się, że to też ulubiona lektura Mrocznego Łowcy. Okazuje się, że wcale nie jest on takim zimnym i okrutnym człowiekiem. Wyjaśnia się wiele rzeczy, które zmienią na zawsze życie Zareka i Astrid. Ale przeszłość znowu się o niego upomina, a pewne niejasne wydarzenia sprzed setek lat spowodują powrót jego odwiecznego wroga. Jak zakończy się ta walka o miłość, sprawiedliwość i o szczęście, przekonacie się sięgając po tę pasjonującą historię.

Mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że ta odsłona z wszystkich czterech opowieści o Mrocznym Łowcy podobała mi się najbardziej. Oczywiście nie brakuje w niej ostrych walk, gorącego seksu i uniesień, ale jest także mnóstwo wzruszeń, zmagań z przeszłością i rozdzierających serce wspomnień.
Gorąco zachęcam do sięgnięcia po całą serię, myślę że każda historia jest inna, na swój sposób ujmująca i na pewno wciągającą. Polecam.

sobota, 4 lutego 2012

Sherrilyn Kenyon "Objęcia nocy"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa MAG.


Celtyccy wojownicy, potomkowie Apolla i Artemidy, Daimony, które żerują na ludzkich duszach. I pewna roztargniona artystka, ciągle zapominająca gdzie zostawiła rzeczy codziennego użytku, śmiała i odważna, zraniona przez byłego męża, dla którego jego droga twórcza była ważniejsza od potrzeb żony. I jej drogi twórczej. Sunshine. Jak odnajdzie się w tym świecie, który otoczył ją swoim szczelnym kokonem, dając wielką miłość i olbrzymie niebezpieczeństwo?

To pytanie zapewne dla czytelników serii o Mrocznym Łowcy, której "Objęcia nocy" Sherrilyn Kenyon stanowią drugi tom.

Tym razem poznajemy celtyckiego wojownika, Talona, który z zemsty zaprzedał swą duszę Artemidzie i stał się nieśmiertelnym Mrocznym Łowcą. Od tysięcy lat chroni rasę ludzką przed żerującymi Daimonami i tłumi w sobie wszelkie emocje, które doprowadziły go do zguby za życia. I ciągle tęskni za swoją jedyną miłością Nynią. Po jej stracie nie był w stanie związać się z żadną inną kobietą. Podczas jednego ze starć z wrogiem Talon zostaje ranny i trafia pod opiekę pięknej malarki. Sunshine sama nie wie, dlaczego przywozi do domu tajemniczego nieznajomego, którego postura odstrasza i może być sygnałem, że mężczyzna może być bardzo niebezpieczny. Jednakże dziwne przyciąganie, jakie czuje do niego, jest silniejsze niż wszelkie podszepty racjonalnego umysłu. Zresztą... Sunshine nigdy nie była racjonalna, więc nie widzi powodu, dla którego miałoby się to zmienić.

Koniec końców między Talonem a Sunshine wybucha płomienny i pełen ekscytującego seksu romans. Ale okazuje się, że wzajemne przyciąganie jest tak silne i jednocześnie tak znajome, że to nie tylko pragnienie ciała ich połączyło. Czy to możliwe, że... znali się już wcześniej? Może w innym życiu? Oczywiście okazuje się, że odwieczny wróg Talona już wie kim tak naprawdę jest Sunshine i przybywa, aby po raz kolejny zemścić się na swoim antagoniście.
Na malarkę czyha ogromne niebezpieczeństwo, którego zwykły śmiertelnik nie jest w stanie ani zrozumieć, ani tym bardziej pokonać. Z tym może zmierzyć się tylko Mroczny Łowca. Który ma podwójny powód, aby walczyć o dziewczynę. Jak się zakończy to starcie? I jak zakończy się związek tej z pozoru niepasującej do siebie dwójki? "Objęcia nocy" zapewne odpowiedzą na wiele podobnych pytań.

To kolejna odsłona przygód nieśmiertelnych wojowników, w której zachowany został przez autorkę sposób prowadzenia akcji i rysu bohaterów. Mnóstwo seksu, mnóstwo akcji, trochę humoru, ciekawe powroty do przeszłości Łowców. Wprowadzenie kolejnych postaci, które będą zapewne odgrywały główne role w kolejnych tomach serii.
Jak napisałam już w recenzji pierwszego tomu-dobra rozrywka dla wyznawców gatunku i wielbicieli romansów paranormalnych z dużą dawką erotyki.

środa, 1 lutego 2012

Sherrilyn Kenyon "Rozkosze nocy"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa MAG.



„Rozkosze nocy” autorstwa Sherrilyn Kenyon to pierwszy tom serii o Mrocznym Łowcy. Paranormalny romans z wartką akcją, mocnym wątkiem miłosnym i erotycznym.

Główną bohaterką jest Amanda, zbliżająca się do trzydziestki księgowa, którą właśnie zostawił chłopak. Amanda ma dosyć zwariowaną, o ile nie powiedzieć tajemniczą rodzinę, gdzie jej siostry to wojowniczki polujące na wampiry. Dziewczyna nie przyjmuje magicznego dziedzictwa i pragnie żyć normalnie, jak każda inna kobieta, poświęcając się pracy i rodzinie. Pewnego razu zostaje uprowadzona z domu swojej siostry Tabithy, która jest wielce zapalczywa w walce z wampirami. Amanda traci przytomność, a kiedy ją odzyskuje, odkrywa że jest przykuta kajdankami do nieznajomego mężczyzny. Ten okazuje się być Mrocznym Łowcą, osławionym wojownikiem Artemidy, który pozbawiony duszy, jest także wampirem, poluje na Daimonów, żywiących się ludzkimi duszami, aby przedłużyć swój krótki żywot. Kyrian Tracki, bo to o nim mowa, jest byłym greckim księciem, okrutnie skrzywdzonym i zdradzonym przez ukochaną żonę. Teraz przewrotny los, a raczej okrutny i wszechmocny Desiderius łączy go z Amandą, co stanowi początek dramatycznych i pełnych akcji wydarzeń.

W książce nie brakuje ostrych starć, zarówno tych na ciemnych ulicach Nowego Orleanu, jak i w alkowach sypialni Mrocznego Łowcy. Bo oczywiście pomiędzy więźniami jednych kajdanek od pierwszego niemal momentu występuje olbrzymie napięcie seksualne, które potem przeobraża w coś potężniejszego i bardziej duchowego.

Powieść napisana jest prostym, dynamicznym językiem, nie brakuje w niej wątków i postaci humorystycznych, jak i reminiscencji do czasów przeszłych. Poznajemy także innych Mrocznych Łowców, którzy będą głównymi bohaterami kolejnych części cyklu.

Jest to na pewno lektura dla wielbicieli gatunku i wszelkich nadprzyrodzonych historii, ociekających seksem i pożądaniem. Tych ostatnich jest tu naprawdę sporo, stanowią praktycznie połowę treści książki. Tak więc dla wyznawców paranormalnego romansu-gratka nie lada.


niedziela, 8 stycznia 2012

Kenyon Sherrilyn "Pocałunek nocy"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości portalu DużeKa. 
Wcześniej, recenzja ukazała się właśnie TUTAJ


"Pocałunek nocy" autorstwa Sherrilyn Kenyon to czwarta książka cyklu "Mroczny Łowca". Wcześniejsze powieści to: "Rozkosze nocy", "Objęcia nocy" i "Taniec z diabłem". Wszystkie książki zaliczyć można do gatunku romansu paranormalnego. Łączy je intryga i postaci głównych bohaterów, z tym, że każda opowieść poświęcona jest innemu wojownikowi. 
 
W książce, którą miałam przyjemność przeczytać, dalej jesteśmy świadkami walki Mrocznych Łowców z wampirami i Daimonami i tym razem poznajemy losy Wulfa. To wikiński wojownik, który żyje na ziemi od tysięcy lat. Jest nieśmiertelny, ale nigdy nie umarł. Jest niezwykle silny, lecz ciąży na nim klątwa. Żadna napotkana osoba nie pamięta go już wkrótce po spotkaniu. To sprawia, że mężczyzna jest bardzo samotny i  niemal niewidzialny dla otoczenia. Jednakże gdy na jego drodze stanie piękna Cassandra, los Wikinga ulegnie diametralnej zmianie. Dziewczyna, jako jedna z nielicznych, zapamięta spotkanie z nim, jednakże okaże się, że nie mogą być razem, ze względu na jej pochodzenie. Cassandra należy do rodu Apollitów, a na tą właśnie rasę Mroczny Łowca przysiągł polować. Lecz wojownik ciągle nie może przestać myśleć o rudowłosej dziewczynie, a wkrótce okaże się, że zainteresowanie jest obopólne.
 
Tajemne moce sprawią, że losy Wolfa i Cassandry przetną się i połączą, a na tę dwójkę spadnie miłość silniejsza niż wszelkie złe siły. Lecz przed nimi pojawi się kolejne zagrożenie, ponieważ rasa dziewczyny jest także obarczona tragicznym przekleństwem. Każdy Apollita żyje tylko do dwudziestego siódmego roku życia i w dniu tych właśnie urodzin, umiera w straszliwych męczarniach. 
Wulf nie chce dopuścić do śmierci ukochanej, tym bardziej, iż okazuje się, że łączy ich nie tylko miłość. Jak zakończy się ta dramatyczna walka o miłość i o życie? Mogę dodać tylko, że akcja toczy się w zatrważającym tempie, a książkę czyta się naprawdę błyskawicznie. Po Larze Adrian, J.R. Ward i Kerrelyn Sparks, które należą do czołówki amerykańskich autorek uprawiających ten właśnie gatunek, Sherrilyn Kanyon z powodzeniem może się zaliczyć do tej grupy pisarek. Jej opowieść jest wciągająca, wszystkie wątki doskonale do siebie pasują, bohaterowie, pomimo swoich nadnaturalnych zdolności, są prawdziwi i wyraziści. Książka obfituje w szereg sensacyjnych scen, miłość i pożądanie buchają niemal z każdej strony, a intryga sprawia, że czytelnik chce jak najszybciej poznać jej rozwiązanie.
 
"Pocałunek nocy" to dynamiczna książka, przy której można się dobrze bawić, pod warunkiem, że lubi się szybką akcję, ostrych bohaterów i miłosne zmagania kochanków. Wielbicieli romansów paranormalnych zachęcam, a sama na pewno sięgnę po poprzednie części cyklu "Mroczny Łowca".