Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzje. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 grudnia 2011

Moje publikacje na portalu Duże Ka

Od jakiegoś czasu współpracuję z tym zwariowanym portalem i bardzo sobie tę współpracę chwalę:) Teraz redakcję działu Książka objęła moja przyjaciółka Kasia Taki jest świat , tak więc działa się nam wespół zespół świetnie.

W ostatnim czasie ukazały się na portalu moje kolejne recenzje, które po jakimś czasie pojawią się także na moim blogu. Póki co, zapraszam na Duże Ka, można tam przeczytać moje opinie na temat dwóch ciekawych powieści:








poniedziałek, 23 maja 2011

"Zbrodnicza" publikacja:)

Nie wiem czy już o tym pisałam, ale chyba nie:) Współpracuję z serwisem "Zbrodnia w Bibliotece". To widać, słychać i nie wiem czy czuć, ale fakt jest to niezaprzeczalny. Otrzymuję wspaniałe książki od pana Kazimierza, czytam je i recenzuję. A, że serwis tematyczny, to i książki zaspokajają me mordercze gusta. Ale nie tylko recenzje połączyły mnie z tym sympatycznym serwisem i ludźmi go tworzącymi. Jestem na liście stałych recenzentów ZwB i moje recenzje cyklicznie ukazują się na "zbrodniczych" stronach.
Oto moja kolejna publikacja:

czwartek, 19 maja 2011

Współpraca:)

Wydawnictwo WAB napisało do mnie przemiłego maila. Otóż znaleźli mój blog na blogu mojej przyjaciółki Sil i postanowili zaproponować mi współpracę:) Sympatyczna babka, pani Violetta, dała mi wolną rękę w dobieraniu "repertuaru" i poprosiła o polecenie którejś z moich książek, bo chciałaby się zapoznać z moją twórczością.
Oby więcej takich życzliwych maili:)
A ja już wybrałam sobie to i owo z ich oferty i są to głównie polscy autorzy:)

środa, 6 kwietnia 2011

Majowe zobowiązania :)

Taki mam plan. Przeczytać i zrecenzować poniższe pozycje do końca maja. Trzymajcie kciuki, żeby się udało, biorąc pod uwagę, że kolejne książki wkrótce do mnie dojdą, kolejne wyjazdy przede mną, pisanie i praca zawodowa owszem też. Tak więc... duchowe wsparcie potrzebne:)

I tak od góry:
"Oblicze zdrady"-czytam właśnie, książkę otrzymałam od serwisu nakanapie.pl
"Kochanka doskonała", "Rycerz i cyganka", "Biznesmen bez sera", "Ślubne marzenia", "Hotel na rozdrożu" - to pozycje z wydawnictwa MIRA
"Musiałam odejść" - książka z wydawnictwa ZNAK
"Kto zabił Inmaculadę de Silva?", "Zła krew", "Uciekinier", "Opowieść o Darwinie" - tym uraczyło mnie wydawnictwo MUZA.

Ach! Kocham książki i kocham czytać:)))

czwartek, 31 marca 2011

Uzależnienia ciąg dalszy...

Gdy wracałam z pracy, zajechałam do biblioteki. Oddałam książki, przywiozłam swoje, gdyż obiecałam pani bibliotekarce, że dostarczę "Bez przebaczenia" i "Zakręty losu", wraz z podpisem. A u mnie obietnica rzecz święta. Lecz nie miałam zamiaru nic wypożyczać, gdyż swojego osobistego stosu jeszcze nie pokonałam, a jeszcze coś tam do mnie do recenzji leci. Ale wiecie... to tak, jakby wielbiciela trawy wysłać na wakacje do Amsterdamu... Dostrzegacie delikatny związek?
Tak więc...
Proszę Państwa, oto stos:
I tak:
Trzy pozycje od góry to efekt mojej bibliowizyty.
"Kolekcjoner" otrzymałam od wydawnictwa Mira do recenzji.
"Cień wiatru" - zakup promocyjny w Amazonce.
"Na trzy sposoby" otrzymałam od wydawnictwa Replika do recenzji, czytam właśnie, jestem dalej niż w połowie i, jak widać, zakładka od Sabinki bardzo mi służy:)

czwartek, 17 marca 2011

Uzależniona

Wiem, powtarzam się, ale jestem uzależniona od książek, muzyki, coca-coli, tańca, uszczypliwych żartów i serialu Supernatural.
A teraz prezentuję najnowszy stosik:)

I tak:
Roberts i Crais - mój nabytek
Polakowa - nagroda za recenzję w Klubie Dla Ciebie
Garcia - rozpoczęłam współpracę z wydawnictwem Znak i jest to wybrana przeze mnie pozycja do zrecenzowania.

W świetle tego, że piszę opowiadanie i rozpoczęłam pracę nad kolejną książką, a mój wydawca szykuje następne spotkania... hm... taka druga Agnieszka, to byłoby naprawdę coś dużego (nie mówię o sobie, chociaż... dobra, to lustro tak poszerza!)

środa, 2 marca 2011

"Spalona róża" Anna Walczak

„Kocha się za nic. Nie istnieje żaden powód do miłości”, tak napisał Paulo Coelho.

I to jest właśnie cudowne. Kocha się za nic. Patrzysz na tę drugą osobę i nagle czujesz przyśpieszone bicie serca, jakieś dziwne mrowienie, zawrót głowy. A jeśli… to nie jest takie proste? Takie oczywiste? Wcale nie trafia cię jak grom z jasnego nieba? Bo ty tę drugą osobę znasz bardzo długo? Wiesz o niej wszystko. I… nienawidzisz jej? Ranisz ją? Doprowadzasz do łez? I sprawia ci to przyjemność? Co wtedy? Gdy nagle orientujesz się, że w jej oczach dostrzegasz pragnienie ciepła, uczucia i nie zdajesz sobie sprawy, że w twoich oczach jest dokładnie to samo!
Książka „Spalona róża” Anny Walczak jest opowieścią o potędze uczucia. O miłości silniejszej niż nienawiść, nawet silniejszej niż śmierć. Akcja dzieje się w Północnej Anglii, główna bohaterka to dwudziestotrzyletnia Madison Carpen. Opuszczona przez matkę, mieszkająca z ojcem alkoholikiem, w jednej z biedniejszych dzielnic miasteczka. Dziewczyna jest poniżana, bita, zaszczuta. Ale w środku stara się cały czas zachować siebie i w jej głowie rysuje się plan, jak wydostać się z tego koszmarnego impasu. Wyjście jest jedno. Okrutne, znienawidzone, ale Madison wie, że to jej jedyna droga, którą musi pójść, aby ocalić siebie samą. Daniel Broogins. Dziedzic rodu, bogaty, zepsuty, nie znający litości mężczyzna, którego ulubionym zajęciem podczas pobytu w szkole średniej, było gnębienie biednej półsieroty, córki pijaka i sadysty. Tak, właśnie Madison była jego ofiarą, zabawką, marionetką. A teraz… wskutek pewnego zbiegu okoliczności ich drogi krzyżują się. I to w sposób, który zarówno Madison i Daniela stawia w zupełnie nowej sytuacji. I choć myślą, że wszystko można kontrolować, nad wszystkim panować, jest to złudne. Bo nie można kontrolować uczuć, pragnień i dzikości serca.
"Spaloną różę" czyta się szybko, to trzeba przyznać. Jednocześnie trochę drażniło mnie postępowanie głównej bohaterki, której zachowanie było czasami dla mnie niejasne. Raz potrafiła się postawić, innym razem zachowywała się jak niewolnica. Może to było celowe, ze względu na przeszłość dziewczyny.
Jako ciekawostkę należy podać, że autorka, Anna Walczak, jest czternastoletnią gimnazjalistką. I było to w niektórych momentach widoczne. Muszę powiedzieć, że opisy myśli bohaterów wyszły Annie o wiele lepiej, niż dialogi. Te wypadały nienaturalnie i czasami gryzły się z wcześniejszymi opisami. Również sama historia, zwłaszcza jej kryminalny wątek, wydawał mi się naciągany i mało realny. Podobnie jak finałowa scena.
Ale wiem jedno. Autorka ma duży potencjał, ma pasję, którą realizuje. Co u osoby w tak młodym wieku jest naprawdę godne uznania. Mam nadzieję, że będzie się dalej rozwijała w tym kierunku i szlifowała swe umiejętności. I skoro przeczytałam tę książkę w jeden wieczór, chociaż pewne rzeczy były dla mnie denerwujące, to oznacza, że Anna Walczak idzie w dobrym kierunku. Książkę polecam młodszym czytelniczkom, albo wielbicielkom romansów, idealna lektura na spokojny wieczór.

Dziękuję wydawnictwu Novae Res za możliwość przeczytania tej pozycji:)



środa, 29 grudnia 2010

Świeżutkie recenzje "Zakrętów losu" plus bonus dla recenzentek:)

Pojawiają się jedna za drugą, ciesząc moje serce, duszę, umysł, ciało i wszystko co jest jeszcze możliwe do zacieszenia. Dziękuję serdecznie, nawet nie wiecie jaki ogrom radości mi przynosicie, swoimi recenzjami:)

po kolei:
Recenzja na blogu Leny:
http://recenzje-leny.blogspot.com/2010/12/agnieszka-lingas-oniewska-zakrety-losu.html

Recenzja na blogu Selene:
http://recenzje-selene.blogspot.com/2010/12/zakrety-losu-agnieszka-lingas-oniewska.html

Recenzja na blogu Sabinki:
http://sabinkat1.blogspot.com/2010/12/zakrety-losu-agnieszka-lingas-oniewska.html


Specjalnie dla Was, krótki fragment z części drugiej, całkiem inny, niż ten wydrukowany w książce:) Czy wiecie o kim na końcu myśli Kaśka? :)

"Zakręty losu-Braterstwo krwi" (fragment)
Kaśka szła cmentarną alejką. Zbliżało się święto zmarłych i wolała pojechać wcześniej do swoich bliskich, nie chcąc potem brać udziału w tej paradzie pamięci o zmarłych, która wybuchała w okolicach pierwszego listopada, aby zaraz potem zamilknąć na cały długi rok. Posprzątała na grobie ojca, zapaliła znicze i postawiła doniczkę z kwiatami. Powoli, nie śpiesząc się, udała się w stronę alejki, przy której leżała Małgośka. Idąc myślała o tym, czego była świadkiem w gabinecie Krzyśka. Widziała ten szybki ruch aplikantki, zeskakującej z biurka jej męża. Miała wrażenie, że oboje się nad czymś pochylali, a ich głowy niemal się dotykały.
Cholera...
Czy miało ją spotkać coś tak prozaicznego, jak romans męża ze swoją pracownicą? Czy coś takiego miało ich dotknąć, po tym wszystkim co przeżyli?
To było tak nieprawdopodobne, tak niepodobne do jej męża, który na każdym kroku, w każdej sekundzie dawał dowody miłości i uwielbienia, jakimi ją otaczał. Widziała to w jego oczach, dostrzegała to w jego pełnych czułości gestach.
Więc...
Czy byłoby możliwe, żeby zrobił coś tak... pospolitego?
To takie niepodobne do niego. Do jej Krzyśka.
Uznała, że zostawi to na razie i po prostu... gdyby coś jeszcze zauważyła... zapyta go wprost.
Zamyślona podeszła do grobu Małgośki, swojej przyrodniej siostry, na którym była ostatnio w dniu jej urodzin, siódmego września. Przyszła wówczas razem z Krzyśkiem, bo ten obiecał swojemu bratu, że zawsze w ten dzień będzie przynosił na grób białe róże-ulubione kwiaty zmarłej. Dziewczyny, która w wieku osiemnastu lat przedawkowała narkotyki, wskutek obdarzenia uczuciem człowieka nie rozumiejącego znaczenia słowa „miłość”.
Gdy podeszła bliżej, stanęła jak wmurowana i patrzyła na granitowy pomnik.
Nagrobek był wysprzątany, wymyty, świeciły się jeszcze, wypalone do połowy, dwa znicze. A w granitowym wazonie... stał gęsty bukiet białych róż. Całkiem świeżych, co oznaczało, że ktoś niedawno tutaj był. Tylko ona, Krzysiek i jeszcze jedna osoba wiedzieli, jakie kwiaty kochała Małgośka. Ani ona, ani Krzysiek od września tutaj nie byli.
Więc kto położył ten bukiet?
Kaśka zacisnęła zęby.
Nie...
To jest niemożliwe...
On.
Nie mógł przecież tutaj wrócić!!!