Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo Pascal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo Pascal. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 lipca 2017

Abbi Glines "Dla ciebie płonę"

„Dla ciebie płonę” Abbi Glines to powrót do Rosemary Beach i przedstawienie losów jednej z najbardziej kontrowersyjnych i znienawidzonych przez wiele czytelniczek postaci. Nan, siostra Rusha przez całą serię dała się poznać jako rozpuszczona, kapryśna, wredna, nie licząca się z nikim i z niczym dziewczyna, która robiła wszystko, aby świat ją znienawidził. Przez swoje liczne występki zraziła do siebie sporo osób i trafiła też wiele razy na niezbyt ciekawe towarzystwo. To właśnie jej przeszłość powoduje, że staje się celem obserwacji tajnych agentów. Major ma zadanie zbliżyć się do Nan, aby dowiedzieć się coś więcej na temat barona narkotykowego Franco, z którym dziewczyna była kiedyś w krótkim związku. Mózgiem całej operacji jest Cope, mężczyzna o nieciekawej przeszłości, dla którego życie „undercover” jest wszystkim co ma. Gdy Major zawodzi, a Nan wyjeżdża do Las Vegas, na jej drodze staje tajemniczy, nieprzewidywalny i bardzo mroczny Gannon, który wydaje się być jedyną osobą potrafiącą zapanować nad równie nieprzewidywalną młodą kobietą. 

Gannon zabiera Nan do świata mrocznej miłości, a dziewczyna uświadamia sobie, że czegoś takiego cały czas szukała. Lecz nie tylko cielesność zaczyna ich łączyć, Nan łapie się na tym, że zaczyna cały czas myśleć o Gannonie, a narzucający się jej Major staje się bardzo męczący. Lecz czy Gannon jest tym, za kogo się podawał? I czy przeszłość i źli ludzie, którzy się w niej pojawili, nie zapukają pewnego razu do drzwi córki Kira?


Abbi Glines z rozmachem kończę serię Rosemary Beach, fundując nam mroczną erotyczną historię, nie pozbawioną wątków sensacyjnych. Książkę czyta się szybko, akcja przedstawiona jest  punktu widzenia poszczególnych bohaterów, a finał sygnalizuje, że jeszcze chyba poczytamy o jednym interesującym bohaterze. Polecam, zwłaszcza fankom tej serii i tej autorki.


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Pascal.

niedziela, 18 września 2016

Abbi Glines "Jeszcze się spotkamy"

Wielbicielki prozy Abbi Glines zapewne znają doskonale serię Rosemary Beach. „Jeszcze się spotkamy” stanowi kolejny tom tego cyklu i tym razem bohaterem jest Mase Manning, syn Kira i zagubiona Reese Ellis. Dziewczyna pozbawiona wsparcia najbliższych, wychowywana przez nienawidzącą ją matkę i ojczyma, który uczynił jej to, co najgorszego może zrobić dorosły mężczyzna małej dziewczynce. Reese ma dość życia w strachu i ucieka z domu. Mijają dwa lata, Reese radzi sobie jak umie, sprzątając w bogatych rezydencjach. Ukrywa przed światem swoją przeszłość, a także to, że ma trudności w czytaniu i pisaniu. W jej „domu” po prostu wszyscy nazywali ją głupią, pogodziła się z tym i nie dociekała dlaczego jest tak jak jest. Pewnego razu trafia do domu niejakiej Nan, której na szczęście nie ma i będąc w świadomości, że rezydencja jest pusta, sprząta ją swobodnie, śpiewając i doskonale przy tym fałszując. Jednak okazuje się, że nie jest sama. Mase Manning, syn właściciela, brat Nan właśnie wrócił z Teksasu, gdzie zajmuje się hodowlą koni i po męczącym locie budzi go jakieś zawodzenie. Mase jeszcze nie wie, że gdy wyjdzie ze swojej sypialni zobaczy coś, co na zawsze zmieni jego życie.

Czy to się może udać? Dziewczyna z pogmatwaną psychiką, tragiczną przeszłością, bez wykształcenia, z wieloma brakami i młody mężczyzna, który ma wszystko? Abbi Glines wykorzystuje motyw stary jak świat, Kopciuszek i Książę, a wszyscy wiemy, jak to się skończyło. Jednakże przedstawia historię Reese i Mase’a w tak emocjonalny sposób, nie szczędząc czytelnikowi dramatycznych zwrótów akcji, wzruszających wyznań i pełnych namiętności uniesień, że wszystko to składa się w idealną całość, od której nie można się oderwać.

„Jeszcze się spotkamy” to pierwszy tom odsłony o losach Mase'a. Kolejny ukaże się już w listopadzie i z wielką ciekawością na niego czekam.

Ta książka to na pewno lektura obowiązkowa dla miłośniczek serii Rosemary Beach, ale może ją także czytać ktoś, kto wcześniej nie trafił na poprzednie tomy. Wzruszająca, poruszająca, denerwująca. Tak chyba mogę określić tę pozycję. Oczywiście polecam. 


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Pascal.


niedziela, 7 sierpnia 2016

Abbi Glines "Ocal mnie"

Abbi Glines to amerykańska pisarka, która zasłynęła serią Rosemary Beach. Romansami z problemami, na pograniczu New Adult. Jej ostatnia powieść, zatytułowana „Ocal mnie” wpasowuje się w ten nurt i niestety powiela znane z wcześniejszych książek schematy.

Główna bohaterka Eva, to dziewczyna obarczona tragicznym wydarzeniem sprzed niecałego roku, kiedy straciła miłość swego życia. Teraz próbuje jakoś funkcjonować, sił dodaje jej brat bliźniak ukochanego i zaręczynowy pierścionek, którego nie zamierza ściągać. Pracuje na ranczu ojca, żyje dniem bieżącym i nie wierzy w szczęście.
Pewnego razu na ranczo trafia młody niepokorny koszykarz - Cage, który za jazdę po pijanemu został skazany na prace społeczne. Właśnie dla pana Wilsona. Cage znany jest z hulaszczego trybu życia, za nic ma czyjeś uczucia, nie szanuje kobiet, traktując je jak przygody na jedną noc. Jednak, jak to w takich sytuacjach bywa, twarz, którą chłopak pokazuje otoczeniu, nie jest jego prawdziwym wizerunkiem. W głębi chowa się młody człowiek, który wiele przeżył w dzieciństwie i poza, którą teraz przyjął, pomaga mu przetrwać bez zbytniego zaufania innym ludziom.

Nietrudno się domyślić, jak potoczą się losy tej dwójki. Pomiędzy Evą i Cagem wybucha najpierw silne przyciąganie i pożądanie, nieco później (ale niedługo później) pojawiają się uczucia. Do których zarówno Eva, jak i Cage nie zamierzają tak szybko się przyznać. Do tego dochodzi niechęć pana Wilsona do młodego hulaki i już mamy romans z problemami.


Przeczytałam tę historię dosyć szybko, bo i nie jest szczególnie obszerna, ale nie zaznaczy się ona jakoś szczególnie w mojej pamięci. Ot, typowy wakacyjny romans, lektura powielająca schematy, jakich tysiące nie tylko w twórczości Glines. Dla miłośniczek tej autorki na pewno będzie to kolejna miła miłosna przygoda.


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Pascal.

czwartek, 10 marca 2016

Kendall Ryan "Jesteś wyzwaniem"

Jest wiele pozycji w romansowej literaturze, gdzie dziewczyna jest tą niewinną, nie do zdobycia, z postanowieniami zachowania czystości dla tego jedynego, właściwego, a nalepiej ślubnego. Bohaterom męskim raczej się to nie zdarza. Ale od czego pisarska wyobraźnia. W książce będącej kontynuacją "Jesteś zagadką", pojawia się właśnie taki mężczyzna. Autorka, Kendall Ryan w powieści "Jesteś wyzwaniem" przedstawia bohaterów uwikłanych w związek, który nie powinien się zdarzyć.

Liz jest znużona życiem na granicy, przypadkowymi związkami, romansem z rozwiedzionym wykładowcą. Zwłaszcza teraz, kiedy jej przyjaciółka Ashlyn żyje w szczęśliwym związku z Aidenem, ona sama zaczyna dostrzegać brak koło siebie tej przysłowiowej drugiej połówki. 
Tymczasem na poddasze domu, w którym mieszka, wprowadza się przystojniak, który trafił tam chyba wprost z wybiegu z ciuchami od Ralpha Laurena. Cohen jest zniewalający, do tego uprzejmy, uśmiechnięty i jest... prawiczkiem. Na nic przyciąganie, na nic rodzące się pragnienie pomiędzy Liz i Cohenem. Młody mężczyzna ma swoje zasady, a Liz... No cóż. Ona wie jedynie, co znaczy dobra zabawa. Jednak czy w sercu kobiety zaczyna się coś budzić? I czy będzie umiała dać Cohenowi to, czego on oczekuje? I nie chodzi tutaj o pragnienia czysto cielesne.
W dodatku pojawia się matka przystojnego sąsiada, która od razu jest bardzo nieprzychylnie nastawiona do Liz. A sama Liz też ma swoje tajemnice, których narazie nie chce ujawniać. Do tego dochodzi niebezpieczny zawód Cohena, związany z pracą w ochotniczej straży pożarnej. Nietrudno zgadnąć, że zanim bohaterowie osiągną upragniony spokój, wiele się wydarzy.

"Jesteś wyzwaniem" to romans z problemami, z gorącymi scenami miłosnymi i z zasłużonym happy endem. Jednakże mnie nie porwał, brakowało mi rozwinięcia historii Liz, a także motywacji Cohena. Zdaje się, że autorka potraktowała poszczególne wątki nieco po macoszemu, co odbiło się na całokształcie. Ot, rozrywka na jeden wieczór, jeśli ktoś czytał I tom, to zapewne II także przypadnie mu do gustu.


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Pascal

środa, 1 października 2014

Alice Clayton "Nie dajesz mi spać"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Pascal.


Jeśli jest się ładną babką zbliżającą powoli do trzydziestki, pracuje się w wymarzonym zawodzie, posiada się przyjaciółki w liczbie sztuk trzy, ukochanego kocurka i miłych sąsiadów gejów, to chyba powinno się być zadowolonym z życia? Caroline na pewno jest, chociaż brakuje jej czegoś jeszcze. I tu nie chodzi nawet o ukochanego faceta, jeden taki był, ale na siłę próbował ją zmieniać, formować wedle własnych upodobań i dziewczyna w końcu otrzeźwiała i zgłosiła stanowcze veto. Potem były nieliczne i niezbyt udane przygody, a jedna z nich skończyła się tak, że od Caroline z krzykiem uciekł nie facet, lecz ten na O, który przecież lubiany jest przez każdą kobietę. Nie pomagały filmy z Georgem Clooneyem, wyobraźnia też nie dawała rady, dziewczyna popadała w coraz większą frustrację i w końcu poddała się, wierząc, że już nigdy nie osiągnie tego na O. 

Aż pewnego razu… a właściwie pewnej nocy obudziło ją… walenie. I nie mowa tutaj o ssakach pływających w oceanach, ale o sąsiedzie poczynającym sobie nieźle tuż za ścianą sypialni Caroline. Jego łóżko rytmicznie uderzało w cienkie (jak się okazało) przepierzenie dzielące oba mieszkania i dziewczyna miała okazję zapoznać się z wszystkimi damami (raczej nie serca), odwiedzającymi nieposkromionego sąsiada. Którejś nocy, doprowadzona do ostateczności bohaterka też dopuściła się walenia, tym razem w drzwi „pukacza” zza ściany. I od tego wszystko się zaczęło. Simon, oczywiście okazał się być bardzo dorodnym egzemplarzem gatunku, a w połączeniu z niewątpliwymi umiejętnościami, o których na razie Caroline przekonywała się za pomocą percepcji dźwiękowych, stał się obsesją dziewczyny i śmiało zastępował w nocnych marzeniach Clooneya. Jak się potem okazało, Dziewczynka w Różowej Piżamce (bo w takim właśnie stroju Caroline pojawiła się sławetnej nocy przed drzwiami Simona) również stała się obsesją mężczyzny, któremu do tej pory związki nie wychodziły i wolał stosować zasadę friends with benefits. 

Czy dalej będzie wierny tym przekonaniom, czy odważy się uwierzyć, że czasami zdarza się miłość taka, jak u jego rodziców? Czy Caroline, kilka razy zraniona, będzie umiała zaufać mężczyźnie, który miał swój osobisty „haremik”. Czy złośliwiec na O wreszcie powróci i porwie dziewczynę falą szaleństw i namiętności? 

Oczywiście na wszystkie pytania znajdziecie odpowiedzi, bo to książka, która ma bawić, a nie stawiać egzystencjalne zagadnienia. Jest to typowy chick-lit, mamy tutaj młodą kobietę,  aktywną zawodowo, przyjaciółki, kota, gejów i ostrego zawodnika. Wszystko okraszone sporą dawką humoru, mniej lub bardziej subtelnego i kilkoma gorącymi scenami seksu. Akcja toczy się dynamicznie, a opisy miłosnych zmagań są napisane na zmianę humorystycznie i nawet nieco poetycko. Dlatego uważam, iż „Nie dajesz mi spać” Alice Clayton to udana komedia romantyczno-erotyczna, przy której można się całkiem nieźle bawić. Polecam, typowa rozrywkowa lektura.

czwartek, 18 września 2014

Abbi Glines "Przypadkowe szczęście"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Pascal.


Już kiedyś pisałam o nowym nurcie w literaturze, zwanym new adult, kilka książek z tego, powiedzmy cyklu, miałam okazję przeczytać. Jedne były lepsze, inne gorsze, ale wszystkie opierały się na wzorcu, który jest chyba charakterystyczny dla tej odmiany literackiej, jeśli można to tak zdefiniować. Bohaterowie są młodzi, ale już dorośli, mają za sobą jakąś traumę, nie mogą porozumieć się z rodzicami, zostali zranieni, zdradzeni, szukają drugiej połówki, pragną zrozumienia, chcą być kochani. A to wszystko okraszone namiętnymi scenami erotycznymi. Idealnie wpasowującą się w ten nurt jest książka Abbi Glines „Przypadkowe szczęście”.

Bohaterką jest dziewiętnastoletnia Della, która wyrusza w drogę, szukając i pracy i próbując odnaleźć siebie samą i w jakiś sposób zapanować nad własnym życiem. W dzieciństwie przeżyła traumę, która cały czas gdzieś głęboko w niej siedzi, uaktywniając się w zupełnie nieoczekiwanych sytuacjach, a także nocą, gdy demony wydostają się z najdalszych zakamarków umysłu i atakują całą swoją siłą. Poza tym dziewczyna pragnie kochać i być kochana, ale wie, że nigdy z nikim nie będzie mogła sobie ułożyć życia, bo piętno choroby psychicznej ciąży nad nią, jak miecz Damoklesa. Lecz czy tak jest w rzeczywistości?

Dla Woodsa, którego spotyka przypadkiem na stacji benzynowej, śliczna Della może być przygodą na jeden raz, zanim chłopak wejdzie w „biznesowe” małżeństwo z Angeliną, tak sprytnie zaplanowane już od lat przez jego ojca. Jednak to co miało być przygodą, okazuje się być czymś więcej. Bo oto, po czterech miesiącach do klubu golfowego, którym zarządza Woods trafia nikt inny,jak tylko Della i zaczyna tam pracę. Czy młody mężczyzna da radę trzymać się od niej z daleka i iść dalej drogą wytyczoną przez ojca? Czy Della poradzi sobie z własnymi demonami, a co ważniejsze, będzie umiała opowiedzieć o nich chłopakowi, który staje się dla niej coraz bardziej ważny?


Książka nie zaskoczy na pewno rozwojem fabuły, to typowy romans z problemami, jednak napisany sprawnie i wciągająco. Jest to pierwszy tom opowiadający o perypetiach Delli i Woodsa i kończy się niezłym „cliffhangerem”. Powieść obfituje w dosyć ostre sceny erotyczne, więc na pewno przeznaczona jest dla „widza” dorosłego i niepruderyjnego. Jeśli lubicie taką niezobowiązującą odskocznię, którą można przeczytać w jeden wieczór, to „Przypadkowe szczęście” na pewno przypadnie wam do gustu. Na całe szczęście (nomen omen) bohaterka nie była irytująca, jak to często zdarza się w tego typu literaturze i dlatego też z chęcią przeczytam kontynuację. Dla wielbicielek new adult zapewne pozycja obowiązkowa. Jedyne co mnie denerwowało, to nietłumaczenie słowa „fuck”, którego nader często bohater używał, zwłaszcza podczas karkołomnych wygibasów erotycznych. Nie wiem, czy tłumaczka bała się polskiego odpowiednika, tego akurat nie pojmuję. Ale to tak na marginesie.

piątek, 1 sierpnia 2014

"Do zobaczenia w Barcelonie" Anna B. Kann - powieść polecana przeze mnie :)

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Pascal.

Hiszpania kojarzy się nam z dobrym winem, gorącymi nocami, piękną architekturą i porywającymi rytmami flamenco. A jeśli do tego dołożymy jeszcze serca bijące w rytmie upojnego romansu, to mamy już właściwie gotową fabułę wciągającej historii miłosnej.
Taką właśnie powieść miałam okazję niedawno czytać. „Do zobaczenia w Barcelonie” autorstwa Anny B. Kann.

Bohaterką tej pachnącej południem książki jest Ewa, kobieta z niezłym dorobkiem doświadczeń, mężatka, matka… kochanka. Ewa szuka własnej tożsamości, szuka własnej pasji i odnajduje ją dzięki treningom tańca flamenco. Jej osobiste życie zmierza ku rozstaju wspólnej drogi, którą do tej pory szła z mężem, Jackiem. Czuje się zagubiona, jednakże gdy na jednym z treningów poznaje hiszpańskiego nauczyciela tańca, zaczyna rozumieć, co to znaczy prawdziwa namiętność i to nie tylko ta do tańca. Paco także jest mężczyzną po przejściach, nieco zmęczonym napastliwymi czasami propozycjami ze strony niektórych kursantek. To, że jest przystojnym Hiszpanem nie oznacza, że wzorem swoich niektórych krajan powinien wykorzystywać egzotyczną urodę i obcy akcent. Jego serce zostało złamane przez wielką tragedię i teraz mężczyzna wątpi, że kiedykolwiek poczuje to samo, co czuł do swojej ukochanej Anny. Ale gdy poznaje Ewę, okazuje się, że jeszcze wszystko może się zdarzyć, bo oto pojawiła się kobieta, która dostrzegła w nim człowieka, a nie tylko obiekt do spełnienia marzenia o romansie z południowcem. Rozpoczyna się gra o miłość, pełna niespodzianek, przeszkód, niedopowiedzeń i zawistnych osób wokół. Kto jest przyjacielem, a kto wrogiem? Ewę i Paco czeka wiele przeżyć, podczas których ich uczucie zostanie poddane niejednej próbie.
Jednocześnie poznajmy losy koleżanek Ewy, których losy zdają się wzajemnie przenikać i wpływać na przyszłość głównej bohaterki.

„Do zobaczenia w Barcelonie” to przesycona gorącymi rytmami flamenco powieść, gdzie ukazane są losy zwykłych ludzi, szukających własnej drogi w życiu, czekających na kolejną szansę, aby przekonać się, że miłość może zdarzyć się każdemu i to w najmniej oczekiwanym momencie. W powieści zwiedzimy Barcelonę, zatańczymy flamenco, spróbujemy paelli, gazpacho i crema catalana. Poznamy gorzki smak zdrady i słodki smak miłości. Ta literacka wycieczka będzie podróżą do świata muzyki, dobrego jedzenia, zabytków i uczuć. Doskonała lektura na nadchodzące wakacje, zwłaszcza dla tych, dla których Hiszpania jawi się jako kraj parnych nocy, pełnych namiętności i porywającej muzyki. Polecam.


Na okładce powieści znajdziecie moją rekomendację :)