wtorek, 16 lutego 2021

Samantha Young "Twoja wina".

 Samantha Young jest jedną z moich ulubionych pisarek powieści obyczajowych, a swoim stylem przypomina mi książki Nory Roberts. Ostatnio spędziłam dwa udane wieczory z najnowszą książką Samanthy, zatytułowaną „Twoja wina”. 

Główni bohaterowie, to młodziutka Jane, wychowująca się w rodzinie zastępczej, jej nowa przyjaciółka, Lorna i jej starszy brat Jamie. To właśnie on stanie się niezwykle ważny dla Jane Doe, a jego młodsza siostra nie będzie w stanie tego zaakceptować. Jest jest jeszcze starsza od nich Sky, która zostaje znaną aktorką i to sprowadza na młodą kobietę zagrożenie. Kiedy pomiędzy Jane i Jamiem wybucha gorące i pełne namiętności uczucie, bolesne wydarzenia rozgrywające się wokół tej dwójki sprawiają, że ich miłość zostaje poddana niezwykle druzgocącej próbie. 


Mijają lata, Jane, już pod innym nazwiskiem, postanawia rozliczyć się z przeszłością i ukarać tego, który był winien tragedii. A Jamie, który mimo dramatycznych wydarzeń, poszedł wcześniej obraną drogą, powraca i chce zemsty na swoim prześladowcy, a także na Jane. Lecz na pewno zna prawdę, na temat wydarzeń sprzed lat?


Samantha Young zabiera czytelnika na emocjonalną przejażdżkę bez trzymanki, powoli odkrywa tajemnice, które gubią bohaterów. 

„Twoja wina” to przepełniona erotyzmem, drapieżnością, ale i ludzkimi dramatami historia o sile miłości, zemście, odkupieniu win i pragnieniu szczęścia. Wzrusza, ale i sprawia, że ma się ochotę zajrzeć na sam koniec, aby jak najszybciej poznać finał historii. Polecam, naprawdę wciąga!



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Burda Książki.

poniedziałek, 15 lutego 2021

Anna Szafrańska "Spragnieni, by żyć"

 „Spragnieni, by żyć” to pierwszy tom nowej serii autorstwa Anny Szafrańskiej, opowiadający o ludziach stojących na progu dorosłości, którzy już zdążyli poznać gorzki smak życia. 

W tej części poznajemy maturzystkę Alicję, która zmaga się z traumą, jaka spadła na jej rodzinę. Po tragicznej stracie, jej rodzice zapomnieli zarówno o tym, jak dalej żyć, jak i o własnej córce, spychając ją w swej rozpaczy gdzieś na margines. Tak samo odsunął się od niej dawny przyjaciel, Kuba, co jest dla dziewczyny jeszcze bardziej bolesne, gdyż starszy chłopak jest obiektem jej uczuć, to pierwsza i bardzo mocna miłość. Miłość, która mimo dramatycznych wydarzeń i upływu czasu, wcale nie mija.

Kiedy Alicja ponownie spotyka Kubę, okazuje się, że chłopak poszedł swoją drogą, sprzeciwiając się woli rodziców i znalazł swój sposób na życie. Pracuje w poznańskim salonie tatuażu, nie zamierza wrócić do rodzinnego Rogoźna i wciąż zmaga się z traumą sprzed czterech lat. Spotkanie Alicji i Jakuba obudzi bolesne wspomnienia, ale także pokaże, że prawdziwa miłość to coś, o co warto walczyć. Tak samo jak trzeba walczyć o marzenia, realizację własnych planów i o samych siebie. Najprościej jest się poddać, ale przecież młodzi ludzie jedyne, czego pragną, to żyć. W zgodzie z sobą i własnymi zamierzeniami. 


Anna Szafrańska, jak zawsze, z wrodzonym talentem przenika w zakamarki ludzkiej duszy i ukazuje proste prawdy, które czasami są tak trudne do ujawnienia i zrozumienia. Wyrozumiałość, otwartość, umiejętność mówienia o własnych bolączkach, umiejętność wybaczania. I wreszcie przepiękna historia trudnej miłości.


Książka, która wywołuje obrażenia, o tak, zdecydowanie. Polecam wam serdecznie, i radzę zaopatrzyć się w chusteczki.

Królowa miłosnych powieści w formie!



poniedziałek, 8 lutego 2021

Paulina Jurga "Matrioszka"

Kiedy słyszę mafia, zapala mi się lampka. Kiedy słyszę: mafia rosyjska, to już prawdziwy alert! Po ostatnich rozczarowaniach miałkimi romansami mafijnymi, które z ową mafią miały niewiele wspólnego, zrezygnowałam z czytania tego rodzaju książek. Jednakże namówiona przez Wydawnictwo Otwarte, a także po korespondencji z autorką, Pauliną Jurgą, której niegdyś polecałam literaturę dotyczącą worów w zakonie, postanowiłam sięgnąć po jej debiutancką książkę, zatytułowaną „Matrioszka”.

I proszę państwa, never say never! Otóż ta młoda polska autorka potrafiła napisać pasjonującą, sensacyjną, z potężnym researchem historię mafijną, gdzie oczywiście nie brakuje gorącego uczucia i miłości, która musi walczyć z przeciwnościami losu.


Tytułowa Matrioszka, to Marta Małecka, która okazuje się być zaginioną córką szefa rosyjskiej bratwy i naprawdę nazywa się Matriona Grigoriewna Kosłow. Zostaje uprowadzona z warszawskiego domu i ląduje w Sankt Petersburgu. W samym środku piekła. Jedyną osobą, która zdaje się ją rozumieć, jest niejaki Nikołaj, jej ochroniarz. Ale on jest wysoko postawionym członkiem bratwy, zabójcą, egzekutorem. W każdej mierze oddanym jej ojcu. W nowym domu, pełnym luksusów, ale i ograniczeń, Marta-Matrioszka poznaje swoje liczne rodzeństwo, wśród którego zyska sojusznika, brata Maksyma, a także śmiertelnego wroga- Izjasława, który ma wobec dziewczyny bardzo podejrzane i chore zamiary.

Matrioszka rzucona w mafijne rozgrywki, staje się narzędziem w  rękach bezwzględnego ojca, ale jednocześnie wciąż się nie poddaje i próbuje odzyskać wolność.

To pierwszy tom trylogii, który sprawił, że po zakończeniu lektury chciałam natychmiast sięgnąć po kontynuację, która będzie miała tytuł „Marionetka”.


Dlaczego ta książka tak bardzo mnie ujęła? Przede wszystkim sposób pisania autorki, historia jest napisana sprawnie, bez zbędnych zapychaczy, bohaterowie są świetnie skonstruowani, postać kobieca nie jest idiotką, a akcja przemyślana. Na olbrzymią pochwałę i szacunek zasługuje research.  Świat, do którego zaprasza nas autorka, jest dokładnie opisany, z porządną merytoryką, jest mnóstwo ciekawostek związanych z worami w zakonie, są przypisy, wyjaśnienia. Ciekawie także zostały opisane tradycje prawosławne, obchodzone święta i zasady panujące w bratwie. Osobnym tematem, który jest moim konikiem, są tatuaże noszone przez członków bratwy i co oznaczają. Nic w tej książce nie jest przypadkiem, co doskonale dowodzi, jak wielką pracę zrobiła Paulina Jurga przygotowując się do pisania tej serii.

Jeśli macie ochotę na dobrze napisaną książkę sensacyjną z wątkiem miłosnym, ze świetnie nakreślonym światem rosyjskiej mafii, to nie traćcie czasu na pseudomafijne podróbki, tylko sięgnijcie po „Matrioszkę”! To prawdziwa petarda w tym gatunku!



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Otwartego.


Matrioszkę można zamówić tutaj: KLIKNIJ

poniedziałek, 1 lutego 2021

Sara Antczak "Lina"

 Mogę o sobie, nie bez kozery, powiedzieć: ta babka ma nosa do książek! A co! Trzeba się afirmować, jeśli jest ku temu powód! Kolejna książka, kolejna młoda stażem autorka i kolejny strzał w dziesiątkę!

Przestawiam wam „Linę” Sary Antczak, wrocławskiej autorki, którą poznałam osobiście. Z tym większą przyjemnością przeczytałam książkę, która okazała się wyśmienitą historią o młodych ludziach poharatanych przez los.

Mikołaj jest byłym ćpunem, przeżył traumę związaną ze stratą bliskiej osoby, teraz jest członkiem znanego i bardzo wymagającego klubu wspinaczkowego. Sam wciąż walczy z demonami, które go nie opuszczają, balansując na granicy szaleństwa i brawury.

Nina to młoda dziewczyna, która od trzeciego roku życia wychowywała się w placówkach państwowych. Skrzętnie ukrywa własną koszmarną przeszłość, na równi z zakrywaniem licznych blizn, szepcących jej przedramiona. To co przeżyła w „przechowalni”, na zawsze ją naznaczyło. Jednak to we „wspinach” i walce z potworami, wciąż siedzącymi w jej głowie, upatruje dla siebie szansę, aby chociaż na chwile odciąć się od przeszłości.


Gdy spotyka Mikołaja, bezczelnego, obcesowego i pełnego złości do świata, nie wie jeszcze, że dla nich obojga to spotkanie okaże się być może wyjściem z impasu. Jednak, czy będzie to takie proste?

O nie, moi drodzy, w tej książce nic nie jest proste. Autorka świetnie pokazała zagubione młode dusze, które ukształtowane zostały przez przebyte traumy. Możemy wczuć się w głównych bohaterów i poczuć ich ból. Na uwagę zasługuje świetne przygotowanie Sary Antczak do prezentowanego tła powieści, czyli tematyki wspinaczkowej. Widać, że autorka wie, o czym pisze, sama para się tym sportem i czuć tę pasję na każdym kroku.


To nie błahy romans, naszpikowany scenami erotycznymi. Tych tutaj nie znajdziecie. To piękna, pełna bólu historia o młodości, traumach dzieciństwa, walce z własnymi słabościami. A także o sile miłości.

Polecam, ja jestem tą książką zauroczona!






wtorek, 26 stycznia 2021

Maya Frost "Klub pana G"

To była całkiem inna książka, niż te, które z reguły czytam. „Klub pana G.” autorstwa Mayi Frost to ewidentnie powieść erotyczna, zabierająca czytelnika w mroczne i pełne żaru obszary ludzkich pragnień. 

Główną bohaterką jest Milena, redaktorka powieści erotycznych, która związana z jest z Adamem, znanym ginekologiem i wychowuje jego synów z pierwszego małżeństwa. Kobieta czuje, że pierwsze zauroczenie i żar już dawno wygasły, a mąż traktuje ją jak kucharkę i pomoc domową. Jego synowie tak samo. W dodatku Milena jest pewna, że małżonek ją zdradza. Pewnego razu, podczas samotnie pitej kawy w jednej z kawiarni, przysiada się do niej niebywale atrakcyjny mężczyzna. Zaczynają pełną humoru, ale i podtekstów rozmowę i tak rozpoczyna się swoista gra, która rozwija się w coś o wiele potężniejszego. Milena i Gabriel zaczynają się spotykać, zaczyna ich łączyć gorący i szalony seks, a także kiełkujące uczucia, co jest w tym układzie zupełnie nie do przyjęcia. I kiedy Gabriel zabiera ją do Klubu Nieziemskich Doznań, kobieta jest na początku zbulwersowana, ale już wkrótce odkrywa w sobie potrzeby, o których do tej pory nie miała pojęcia. Jednocześnie zaczyna postrzegać, że Gabriel naprawdę coś do niej czuje i orientuje się, że on jej także nie pozostaje obojętny. Jednak rzeczywistość okazuje się być bardziej brutalna. Milena dowiaduje się prawdy o mężu, a także odkrywa sekret Gabriela. I wówczas… przestaje już wierzyć w cokolwiek. Hamulce puszczają. A do czego to doprowadzi, przekonacie się sami.

„Klub pana G.” to powieść ukazująca różne obszary miłości fizycznej, zasady działania klubów dla dorosłych, swingersów. Jest także historią o odkrywaniu na nowo własnej kobiecości, nie pozbawioną zabawnych i humorystycznych dialogów. Książkę czyta się szybko, jest sprawnie napisana i stanowi całkiem przyjemną rozrywkę dla otwartych na tego typu literaturę. Wnioskując po zakończeniu, śmiem domniemać, że pojawią się dalsze losy Mileny i Gabriela. Tymczasem, jeśli lubicie taką literaturę, to mogę polecić „Klub pana G.”, jako całkiem udany erotyk. 


Książkę przeczytałam dzięki: WAB - Lipstick Books.


poniedziałek, 11 stycznia 2021

Lily White "Jej stalker"

 Gdybym kierowała się wyborem książek na podstawie okładek, to w życiu bym nie sięgnęła po ten tytuł. Mam wrażenie, że te okładki, to teraz kopiuj-wklej. I uprzedmiotowanie… facetów, bo po co gościowi głowa, jak ma mięśnie? Ale zawsze kieruję czym innym. Wiecie czym? Instynktem.

I tym razem mnie nie zawiódł.


„Jej stalker” to romans, dramat, erotyk, sensacja i psychologia w jednym. Niezła mieszanka, prawda? Główny bohater to Ari, płatny zabójca i Adeline, dziewczyna, która kocha życie na krawędzi. Do czasu. Poznają się, gdy Ari ma dwadzieścia sześć lat, Adeline dziesięć mniej, a on właśnie zabił jej ojca. Dziewczyna zostaje zupełnie sama, lecz zawsze towarzyszy jej tajemniczy „cień”, którego potem uwiecznia na swoich fotografiach. Dziewczyna wpada w autodestrukcyjne klimaty, kluby, faceci, alkohol, wszystko to pomaga jej zapomnieć o traumie i walczyć z narkolepsją, na którą choruje. Ari nieutannie jej przez te wszystkie lata towarzyszy, niejednokrotnie wyciąga ją z kłopotów (o czym ona nawet nie wie) i likwiduje ludzi (przeważnie mężczyzn), którzy mogą jej zagrozić. Nigdy się nie ujawnia, żyjąc w cieniu. Kiedy Adeline poznaje Granta, okazuje się, że ten bogaty biznesmen ma na nią ogromny wpływ. Młoda kobieta zmienia się z nieodpowiedzialnej dzikuski w prawdziwą żonę ze Stepford. Tego Ari nie jest w stanie znieść. I wówczas… wychodzi z cienia. A gra dopiero się zaczyna.


„Jej stalker” to książka miejscami bardzo mroczna, pełna przemocy, brudnego, ale i gorącego seksu, bolesnej walki o przetrwanie, ale i dziwnej, pokręconej miłości. Jest ciekawie i sprawnie napisana, od początku do końca trzyma w napięciu. Bardzo dobra rozrywka. Na plus zasługuje psychologiczna kreacja postaci, zarówno Adeline, jak i Ariego. Polecam, dla czytelników nie bojących się dość ostrych i sugestywnych scen. Zarówno seksu, jak i przemocy i morderstw.





sobota, 2 stycznia 2021

Monika Joanna Cieluch "Do ostatniej kropli krwi"

 Uwielbiam odkrywać nowych autorów. Co w obecnym czasie wcale nie jest takie łatwe, gdyż biorąc pod uwagę zalew rynku wydawniczego miernymi tekstami, trzeba naprawdę z wielką wprawą wybierać powieści, które mogą coś w nas poruszyć i nie pozostawić z niesmakiem. Na szczęście mój czytelniczy gust, oraz doświadczenie, sprawiają że potrafię wyłuskać z masy nowości coś, co sprawi, że z wielką przyjemnością napiszę recenzję.

I tak właśnie było w przypadku najnowszej powieści Moniki Joanny Cieluch, którą miałam przyjemność czytać przedpremierowo.

„Do ostatniej kropli krwi” jest dramatem z dużą dozą erotyki. Główny bohater to Leo Starnowski, który po odbyciu osiemnastu miesięcy pozbawienia wolności zostaje zwolniony warunkowo i wraca do rodzinnego Grudziądza. Tutaj próbuje na nowo ułożyć swoje życie i stara się unikać kłopotów, związanych z gangsterem Dzikim, który rządzi na mieście. Leo potrzebuje pieniędzy, gdyż pragnie wziąć udział w nielegalnych walkach w Petersburgu, zarobić odpowiednią sumę, zabrać piętnastoletniego brata z rodziny zastępczej i wyjechać do Anglii. Aby od czegoś zacząć, odpowiada na anons młodej fotografki, Nasturcji Wrońskiej, która szuka męskich modeli do sesji.


Kiedy przekracza progi studia pięknej blondynki, nie wie jeszcze, że od tego momentu jego życie zacznie się diametralnie zmieniać. Leo ma za sobą tragiczną i pełną bólu przeszłość, nie potrafi otworzyć się przed drugim człowiekiem, swoje wewnętrzne rozterki zwalcza za pomocą nielegalnych bijatyk i przypadkowego seksu. Jednakże przy ślicznej Nastce zaczyna dostrzegać inny, lepszy aspekt życia. Zaczyna kochać i być kochanym. Jednakże przeszłość już wkrótce da o sobie znać i upomni się o swoje w postaci działań bezlitosnego gangusa Dzikiego, który nie ma zamiaru puścić jednego ze swoich najlepszych żołnierzy wolno.


„Do ostatniej kropli krwi” to wciągająca od pierwszych stron historia bolesnej walki o normalność, o miłość, o uczciwość. Wspomniane wyżej sceny erotyczne napisane są ze smakiem, wszystko jest na swoim miejscu, fabuła jest przemyślana, a bohaterowie dobrze rozrysowani. Autorka posługuje się poprawną polszczyzną (co w przypadku książek powinno być normą, lecz w obecnych czasach wcale nie jest oczywistością, dlatego o tym wspominam).

Bardzo dobra powieść, którą polecam, jako doskonałą rozrywkę na zimowe wieczory. Książka, która porusza i wzbudza nieodpartą chęć zerknięcia na ostatnią stronę. 




Za książkę dziękuję Wydawnictwu Amare.

wtorek, 29 grudnia 2020

Jędrzej Pasierski "Dom bez klamek"

 "Dom bez klamek” Jędrzeja Pasierskiego to pierwszy tom kryminalnej serii z podkomisarz Niną Warwiłow w roli głównej. W tej premierowej odsłonie autor zabiera nas do szpitala psychiatrycznego, gdzie w zamkniętej sali zostają znalezione zwłoki jednego z pacjentów. Nikt nie wie, jak doszło do tego zabójstwa, skoro zamordowany przebywał w pokoju wraz z dwoma innymi pacjentami, a żaden z nich nie byłby w stanie dokonać takiego mordu. 

To dopiero początek bardzo zagmatwanego śledztwa, które zaprowadzi Ninę do wydarzeń sprzed lat, gdzie w pewnym domu znajdował się ukryty tajemniczy pokój grozy. 


Jednocześnie jesteśmy świadkami osobistych zmagań z życiem pani podkomisarz, która ma szereg własnych problemów. Były chłopak, podejrzenie ciąży, pan prokurator, no i ojciec. Rosjanin, były gliniarz, alkoholik, przemocowiec, od którego, w dziwny sposób, Nina czuje się wciąż uzależniona.


„Dom bez klamek” jest całkiem udanym kryminałem, z interesująco nakreślonymi bohaterami, ciekawą akcją, pełną intryg i fabularnych twistów. Główna postać, czyli Nina Warwiłow, także jest świetnie poprowadzona, da się ją lubić, mimo czasami nieco oschłego sposobu bycia. Jednakże biorąc pod uwagę jej przeszłość, można się spodziewać jeszcze wielu tajemnic, które zapewne zostaną przed czytelnikiem odkryte w kolejnych tomach. Polecam miłośnikom kryminałów.





niedziela, 27 grudnia 2020

Bryn Greenwood "Wszystko, co brzydkie i cudowne"

 O tej książce słyszałam już dużo wcześniej, polecała mi ją moja koleżanka-pisarka, Anna Bellon. Jej rekomendację znajdziecie zresztą na okładce „Wszystko, co brzydkie i cudowne”. Bo o tę książkę właśnie chodzi. Powieść autorstwa Bryn Greenwood, jest historią pełną bólu, okrucieństwa, dwuznaczności i kontrowersji.

Akcja rozgrywa się w małym amerykańskim miasteczku, główną bohaterką jest Wavy, którą poznajemy jako małą, ośmioletnią dziewczynkę, żyjącą w okrutnym świecie dorosłych. Jej ojciec, Liam, jest dilerem narkotyków, specjalizuje się w wytwarzaniu metaamfetaminy. Jej matka jest uzależniona od mety, ma także problemy psychiczne, które znacznie wpływają na dziewczynkę. Jedyną osobą, która się o nią troszczy i martwi, jest o jedenaście lat starszy Kellen, pół Indianin, potężny i groźny, a jednocześnie łagodny człowiek z grupy Liama.


Pierwszy raz spotykają się właśnie, gdy Wave kończy osiem lat i od tej pory stają się nierozłączni. Dziewczynka ma problemy z komunikacją, wskutek chorych zachowań i obsesji matki, praktycznie w ogóle nie mówi i nie pozwala się dotykać. Ma także problemy żywieniowe. Normalny kontakt międzyludzki ma jedynie z młodszym braciszkiem i właśnie z Kellanem. Mężczyzna dba o Wave, opłaca jej szkołę, kupuje buty, ubrania, pilnuje, aby chodziła do szkoły, aby miała co jeść.  Oboje pochodzą z rodzin patologicznych, Kellan miał ojca-psychopatę, który się nad nim znęcał (do czasu), to zbliża ich jeszcze bardziej. Rozpoczyna się wielka przyjaźń, pomiędzy dzieckiem, a dorosłym chłopakiem, właściwie mężczyzną, biorąc pod uwagę też jego potężny i groźny wygląd. I tutaj powoli zaczyna być przekraczana granica, pomiędzy przyjaźnią, a miłością. Kiedy Wave kończy trzynaście lat, oboje już wiedzą, że są w sobie zakochani i przyciąga ich do siebie także niezwykle silne pożądanie. Dziewczyna jest bardziej otwarta na to, co ich do siebie ciągnie, Kellan wciąż próbuje się powstrzymywać, ale jest to walka z wiatrakami. Zaręczają się i chłopak załatwia pozwolenia, aby poślubić Wave tuż po jej czternastych urodzinach. 


I wtedy akcja nabiera tempa, następuje fabularny twist, rodem z sensacyjnych filmów akcji i wszystko się zmienia.


„Wszystko co brzydkie i cudowne” to książka brutalna, smutna, bolesna, ukazująca te wszystkie brudne rzeczy, które czasami pojawiają się w życiu. Ukazana miłość dziewczynki i mężczyzny na pewno wzbudza ogrom sprzecznych uczuć, ale kreacja bohaterów i fabuła zostały tak poprowadzone, że pewne sytuacje zostają w bardzo dobry sposób wyjaśnione i rozrysowane psychologicznie. Niemniej jednak wciąż budzi się we mnie opór w przyjmowaniu tej opowieści i usprawiedliwianiu postępowania bohaterów. Jest to na pewno historia, która nie da wam spokojnie zasnąć, dopóki nie poznacie jej zakończenia.

Polecam, to książka, o której myśli się długo jeszcze po jej skończeniu.




piątek, 11 grudnia 2020

OBIAD Z BONDEM - zapowiedź

 Moja najnowsza książka właśnie pojawiła się w przedsprzedaży!

OBIAD Z BONDEM-ZAMÓW



On – zabójczo przystojny i skryty. 

Ją życie nauczyło podchodzić do mężczyzn z lekkim dystansem. 

Nieźli z nich agenci. Czy zdążą się dogadać, zanim się pozabijają?


Eliza, przyjaciółka znanej czytelnikom z Kolacji z Tiffanym Natalii, zostaje sama w swoim wielkim przedwojennym mieszkaniu. I nawet byłoby jej to na rękę, gdyby nie to, że ktoś chyba się do niej włamał…

Z pomocą śpieszy jej komisarz Jacek Granicki: zabójczo przystojny, o niewyparzonym języku i uroku Jamesa Bonda. Tyle że Eliza i Jacek mają już swoją – nie najszczęśliwszą – historię.

Teraz starannie udają, że wcale a wcale im na sobie nie zależy. Ale nagłe niebezpieczeństwo, w którym znajduje się Eliza, gwałtownie zmienia sytuację. Komisarz Granicki zrobi wszystko, by ratować ukochaną.

Od śmiechu przez dreszcz napięcia po łzy wzruszenia – nowy, uzależniający rollercoaster prosto od Dilerki Emocji



niedziela, 22 listopada 2020

Agata Czykierda-Grabowska "We krwi"

 Jeśli śledzicie mój fanpage, doskonale wiecie, że książki Agaty Czykierdy-Grabowskiej, należą do moich Top of the Top. Dodatkowo znamy się osobiście, więc nie dość, że fajna z niej kumpela, to jeszcze świetnie pisze! Normalnie bonsai!

Tak więc z wielką niecierpliwością czekałam na kontynuację powieści „Pod skórą”, bo chciałam koniecznie poznać losy Adriana i Hani.

„We krwi” jest już w moich rękach i po lekturze tej książki mogę nadal potwierdzić, że Agata to jedna z moich ulubionych polskich pisarek.

Adriana spotykamy we Wrocławiu (punkt za lokalizację!), gdzie studiuje architekturę, mieszka z przyjacielem, Konradem i niezobowiązująco spotyka się z Anką, na zasadzie Friends with Benefits. Cały czas myśli o Hani, którą poznał na imprezie kilka tygodni temu. Dziewczyna odrzuciła wielokrotnie chłopaka, gdyż traktuje go jak pewnego siebie bawidamka. Nie zna prawdy o tym, co siedzi w głowie przystojnego Adriana, sama ma osobiste problemy związane z trudnym dzieciństwem i niedawnym rozstaniem z niewiernym facetem.

Kiedy Adrian zupełnie niespodziewanie spotyka Hanię w tym samym budynku, w którym mieszka, uznaje to za zrządzenie losu. I tym razem postanawia nie odpuszczać, tylko przekonać dziewczynę do siebie. 

Rozpoczyna się prawdziwa pogoń za króliczkiem, co nie będzie prostym zadaniem, biorąc pod uwagę dosyć obcesowe zachowanie i silny charakter dziewczyny. Do tego dochodzą tajemnice z przeszłości, które prowadzą do iście szalonego i zaskakującego finału, rodem z sensacyjnego filmu. 


„We krwi” to historia o ludziach, którzy byli sobie przeznaczeni, o miłości, która budzi się powoli, aby po chwili wybuchnąć jak gejzer. I o tym, że czasami nie warto zbyt długo czekać, bo prawdziwe uczucie może przemknąć tuż koło nosa.

Polecam, świetna lektura na jesienne wieczory!




niedziela, 1 listopada 2020

Melisa Bel "W paszczy Lwa"

 Kolejna odsłona Melisy Bel za mną. „W paszczy Lwa” to kontynuacja niezwykle udanego „Diabelskiego hrabiego”. Ponownie przenosimy się do XIX-wiecznej Anglii, śledząc miłosne zmagania młodej arystokratki, Catherine, która od lat zakochana jest w zniewalającym lordzie Nicolasie Devonie. Oboje bohaterów poznaliśmy już w pierwszej części cyklu Niepokorni. Teraz przyszła kolej na poznanie ich losów.

Cathy od dzieciństwa jest zawsze tą drugą. Ma prześliczną siostrę, którą matka ma plany wydać szybko za mąż. Wie bowiem, że z Cathy będzie o wiele trudniej. Dziewczyna o zbyt pełnych kobiecych kształtach, z tendencją do ładowania się w kłopoty, nie stanowi atrakcyjnej potencjalnej partii dla dobrze urodzonego dżentelmena.


Cathy niewiele się tym przejmuje, bo od lat kocha się w piętnaście starszym Nicolasie i żaden mężczyzna dla niej nie istnieje. Sam Lord Devon często bywa poirytowany zachowaniem i samą obecnością lady Catherine, do czasu, kiedy zaczyna dostrzegać w niej coś więcej, niż tylko zafascynowaną nim nastolatkę. Mijają cztery lata i Catherine wyrasta na piękną, ujmującą kobietę, która nadal umiejętnie sprowadza na swoją głowę szereg kłopotów. Jednakże teraz Cathy zaczyna bardziej w siebie wierzyć i postanawia wciągnąć niedostępnego Nicolasa w swoją osobistą uwodzicielską grę. 


Melisa Bel ponownie to zrobiła! Stworzyła wciągający romans historyczny, w którym spełnione są wszystkie kanony klasyki gatunku. Tło historyczne, bohaterowie, wątek miłosny, perypetie, intrygi i sceny miłosne. 

Bardzo dobrze się to czyta, doskonała rozrywka, jeśli lubicie takie właśnie powieści, to będziecie się przy tej książce świetnie bawić.

A ja tymczasem czekam na tom trzeci.




czwartek, 29 października 2020

Wojciech Chmielarz "Prosta sprawa"

Jeśli śledzicie moje wpisy lub czytacie bądź oglądacie wywiady, to wiecie, że kryminał to mój ulubiony gatunek literacki. Mam także kilku autorów, których powieści biorę w ciemno i do tej nielicznej grupy należy niewątpliwie Wojciech Chmielarz. Jego ostatnia książka, o której poniżej słów kilka, typowym kryminałem nie jest, nazwać ją raczej można sensacyjną powieścią z gangsterką w tle.


„Prosta sprawa” powstawała w momencie ścisłego lockdownu w Polsce, była publikowana w odcinkach na fanpage’u autora. Wówczas jej nie czytałam, kiedy jednak wydawnictwo Marginesy ogłosiło, że będzie wydana, bardzo mnie to ucieszyło.


Bohaterem „Prostej sprawy” jest niezwykle sprytny, sprawny i bezkompromisowy mężczyzna, o którym w sumie niewiele wiemy. Wyrusza z Warszawy na południowy-zachód, do Jeleniej Góry, aby odszukać niejakiego Prostego. I wpada w sam środek gangsterskich spięć, które wciągają go w ostrą rozgrywkę rodem z amerykańskiego filmu sensacyjnego, gdzie trup ściele się gęsto, a bohater, niczym nieustraszony i niepokonany Arnold Schwarzenegger, rozprawia się z bandziorami, jednocześnie ratując kolegę w potrzebie.

To nieco inna twarz Wojciecha Chmielarza, widać, że świetnie bawi się konwencją i balansuje gatunkiem, co sprawia, że „Prosta sprawa” to rozrywka w czystej postaci. W sam raz na stresujący i wkurzający czas, w jakim przyszło nam żyć.


Na spotkaniu online dowiedziałam się, że będzie kontynuacja, co jest świetną wiadomością, bo książkę czytało mi się wyśmienicie, lubię takich dynamicznych bohaterów, którzy się nie patyczkują (aby nie użyć innego słowa).

Polecam z pełną odpowiedzialnością, to wyśmienita lektura, przy której oderwiecie się od wszelakich ponurych myśli, aby dać się porwać ostrej szalonej gangsterskiej rozpierdusze na moim ukochanym Dolnym Śląsku.