"Czytać to bardziej żyć, to żyć intensywniej". Rozmówki, przemyślenia, recenzje młodej pisarki. Bo jestem gadułą, choć czasami milczę. Bo jestem milcząca, choć czasami ględzę. Bo jestem miła, choć czasami trudno mnie znieść. Bo jestem niesympatyczna, choć czasami trudno w moim towarzystwie się smucić. Bo kocham słowo pisane. I kocham słowo czytane. I nie lubię fałszu i zawiści, a frustratom mówię stanowcze NIE. Szkoda czasu i atłasu, a życia to na pewno. :)
wtorek, 26 czerwca 2018
Premiera październikowa
Już w październiku ukaże się thriller, dramat i romans w jednym (z erotyką w tle). Książka, którą wraz z Danielem Koziarskim pisaliśmy przez rok. Wyszedł nam taki grubasek, prawie 600 stron. A dzieje się tam.... ojojoj. Dzieje :)
piątek, 15 czerwca 2018
Grzegorz Kozera "Noc w Berlinie"
Za sprawą bloga „Spadło mi z regała” w moje ręce wpadła powieść Grzegorza Kozery, zatytułowana „Noc w Berlinie”. Jest to historia młodego artysty-malarza, Joachima Wernera, który na progu lat trzydziestych próbuje rozwijać swoją artystyczną karierę w Niemczech. W swojej ojczyźnie, w której budzi się coś bardzo groźnego, z czego na początku niewiele osób zdaje sobie sprawę. Joachim, jako syn Niemca i polskiej Żydówki, do rodzącego się nazizmu także podchodzi bardzo sceptycznie, a Hitlera nazywa populistą i awanturnikiem. Jednak czas pokazuje bohaterom, jak bardzo się mylili.
Ale tak naprawdę jest to książka o pięknej i trudnej miłości. Miłości, która pojawia się w najmniej odpowiednim momencie, kiedy ludzie walczą o każdy dzień i próbują nie dać się nazistowskiej pożodze, która idzie niczym huragan i pochłania wszystko.
„Noc w Berlinie” to także piękna opowieść o wrażliwej artystycznej duszy, o człowieku niepasującym do epoki, w której żyje. O młodym mężczyźnie, którego wrażliwość, dobroć i postrzeganie świata, a właściwie niepojmowanie tego, co się wokół dzieje, sprawiają, że serce kroi się z żalu, że takiej osobie przyszło żyć w tak okrutnych i chorych czasach.
Jeśli lubicie ambitne, dobrze napisane, wciągające historie z doskonałym podłożem historycznym, a jednocześnie nieprzegadane i wciągające, to powieść Grzegorza Kozery powinna znaleźć się w waszych rękach i waszych biblioteczkach. A ja cieszę się, że znalazła się w moich. Serdecznie polecam.
sobota, 2 czerwca 2018
Co tam w planach wydawniczych słychać??
Kochani, dostaję od Was mnóstwo zapytań dotyczących moich planów wydawniczych.
Teraz mogę Wam powiedzieć, że w październiku ukaże się thriller z miłością w tle, zatytułowany "Klub niewiernych", który napisałam wspólnie z Danielem Koziarskim. Będziemy go promować na Krakowskich Targach Książki. :)
Natomiast plany dotyczącego tego, co ukaże się w 2019 roku, poznacie pod koniec tego roku. Mogę Wam jedynie zdradzić, że BĘDZIE SIĘ DZIAŁO. <3 br="">3>
Fot.: Ania Pińkowska
"Skradzione laleczki" Ker Dukey&K. Webster
Kiedyś zaczytywałam się w thrillerach Jamesa Pattersona, z detektywem Alexem Crossem w roli głównej. Pamiętam, że moją ulubioną książką był „Kolekcjoner”. Historia psychopaty, który porywał młode piękne i zdolne kobiety i więził je w zimnych piwnicach. Kiedy w moje ręce wpadł thriller „Skradzione laleczki”, autorstwa duetu: Ker Dukey i K. Webster, nie wiedziałam czego mogę się spodziewać. Ale sam opis przypomniał mi właśnie moją dawną fascynację Pattersonem i jego pokręconą historią.
I taką także opowieścią jest książka, która jest bohaterką moich dzisiejszych wynurzeń. „Skradzione laleczki” to okrutna historia Jade Philips, która w wieku czternastu lat zostaje porwana, wraz z młodszą siostrą Mace i uwięziona przez młodego sadystę i psychopatę. Kiedy po latach więzienia, licznych gwałtów, terroru psychicznego i fizycznego Jade udaje się uciec, niestety Mace nadal pozostaje w rękach porywacza. Jade próbuje na nowo poskładać swoje całkowicie rozsypane życie, ciężko pracuje, walczy o każdy dzień i zostaje policjantką. Jej jedynym celem jest odszukanie psychopatycznego Benjamina i uwolnienie siostry. W pracy ma nowego partnera, Dillona, który na początku bardzo ją irytuje, ale z czasem zaczyna ich łączyć nie tylko wspólna sprawa, ale coś więcej, co sprawia, że młoda kobieta tylko przy tym przystojnym policjancie czuje się bezpieczna.
Jednak to dopiero początek rozgrywki i wkrótce okaże się, kto tutaj naprawdę rozdaje karty. A Benjamin nie zapomniał o swojej Niegrzecznej Laleczce i zamierza odzyskać to, co należy do niego.
„Skradzione laleczki” to thriller z dużą domieszką erotyki obfitujący w sugestywne opisy i bardzo dosłowne przedstawienie tego, co przeżywała główna bohaterka. Która stała się nie tylko marionetką, laleczką w rękach socjopaty. Która poświęciła mu nie tylko ciało. Ale przede wszystkim umysł. I to właśnie sprawia, że niektóre sceny są tak trudne do przyjęcia.
Polecam wszystkim wielbicielom thrillerów i tym, którym nie straszne okrutne i bardzo dosłowne sceny, erotyczne także.
Tymczasem czekam na tom 2, gdyż na końcu mamy taki cliff hanger, że nie pozostaje nic innego, jak wyczekiwać kontynuacji.
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Niezwykłego.
środa, 30 maja 2018
Nowa książka... pisze się :)
Pracuję w tej chwili nad komedią romantyczno-kryminalną. Bohaterka jest zwariowana, a bohater... no cóż, sami zobaczcie :)
Kiedy ujrzałem ją wchodzącą do sali balowej, piękną, zmęczoną, z blaskiem w niebieskich oczach, który współgrał z blaskiem szafirowych kolczyków w jej uszach… jasna cholera, chciałem zaśmiać się ze złośliwości losu i całej tej idiotycznej sytuacji. Ale potem, gdy tańczyliśmy, gdy była tak blisko, przez moment zapomniałem, po co to wszystko właściwie się działo. Lecz na krótko zapomniałem. Bardzo bym chciał całkowicie wymazać to z mojej głowy, ale znałem swoje powinności i odpowiedzialność za życie tych, których kochałem. Dlatego z pełną świadomością podawałem jej kolejne kieliszki z szampanem i dbałem o to, aby wypijała wszystko do dna. Czułem się jak ostatni gnojek, ale musiałem to doprowadzić do końca. Ale oczywiście wszystko poszło nie tak, jak planowałem. Bo powinienem wiedzieć, że z tą dziewczyną nie można zbyt wiele planować. Kiedy wychodziłem z jej pokoju, poszedłem do siebie, przebrałem się i uznawszy po jakimś czasie, że śpi juz zapewne twardo i pewnie, wróciłem do jej pokoju. Tymczasem ona obudziła się niemal natychmiast, a kiedy wypowiedziała przestraszonym głosem moje imię, coś złapało mnie za gardło i poczułem się jeszcze bardziej podle, niż czułem się do tej pory.
Teraz patrzyłem na nią uważnie, zastanawiając się, jak właściwie mam to rozegrać. A ona wpatrywała się we mnie bez strachu (co przyjąłem z ulgą) i z pewnym zastanawiającym zainteresowaniem (co przyjąłem z obawą). Wyglądała ślicznie, rozczochrana, w pomiętej sukience, bosa i z połyskującymi kolczykami w uszach. I sam już nie wiedziałem, czego pragnę mocniej. Jej, czy planowanej zdobyczy. Bzdura! Okłamywałem sam siebie. Doskonale wiedziałem czego, a raczej kogo chcę. Ale miałem zadanie do wykonania i teraz widziałem tylko jedną możliwość. Jedną. Jedyną. I bardzo bardzo głupią.
- Jesteś złodziejem. - Natalia stwierdziła to spokojnie.
No raczej. Oczywistości były oczywistościami. Kiwnąłem nieznacznie głową.
- Uparłeś się na naszą firmę?
Wzruszyłem ramionami.
- Teraz nagle przestałeś mówić?
Rozłożyłem ręce. Złapałem ją błyskawicznie i założyłem plastikowy zacisk na nadgarstki.
- Greya się naczytałeś? - Prychnęła.
- Czego? - Spytałem, chociaż miałem zamiar się nie odzywać.
- Jezu, na jakim ty świecie żyjesz. - Przewróciła oczami i zachichotała. - Oj, za takie zachowanie Christian Grey użyłby nie tylko zacisków.
Zdenerwowałem się.
- Przestań mówić jakieś dziwne rzeczy. - Szepnąłem.
- Naprawdę nie słyszałeś o Christianie Greyu? - Chyba była bardziej zszokowana moją potencjalną niewiedzą, niż tym, że skrępowałem jej ręce.
- Słuchaj, nie obchodzą mnie twoi byli fagasi o dziwnych upodobaniach. - Warknąłem.
A ona popatrzyła na mnie szeroko otwartymi oczami i po chwili wybuchnęła głośnym, świdrującym śmiechem. Przestraszyłem się i przygniotłem ją do materaca, jednocześnie zaciskając lekko dłoń w rękawiczce na jej ślicznych czerwonych wargach, które pragnąłem…
- Proszę cię, abyś była cicho! - Wysyczałem, mając wrażenie, że wszystko umyka mi spod kontroli.
Pokiwała głową, ale jej oczy się śmiały, a ciało wibrowało od tłumionego śmiechu. Ja za to musiałem odsunąć się na bezpieczną odległość, bo jej bliskość, miękkość, zapach i dotyk wpłynął na mnie… hm, co najmniej powiedzmy, inspirująco. Zainspirował mnie do zrobienia czegoś, na co w żadnym wypadku nie mogłem sobie pozwolić. Powoli odsunąłem dłoń z jej twarzy, po raz drugi w czasie tej zwariowanej nocy.
- Czy ty siedzisz w tej swojej złodziejskiej dziupli i nie masz pojęcia, co dzieje się w pop-kulturze? - Parsknęła.
- Nie siedzę w żadnej dziupli. - Wyszeptałem. - Słuchaj, musisz ściągnąć na chwilę te kolczyki.
- Co? Pożyczyła mi je pani… - Jej oczy otworzyły się szeroko. - O nie! Nie ma mowy! Chcesz je ukraść?!
- Przepraszam, ale muszę to zrobić. - Odparłem smutno. - Nie mam już czasu. - Skoczyłem za Natalię, złapałem ją za szyję i po chwili osunęła się w moich ramionach. Załatwiłem co trzeba, uwolniłem jej skrępowane dłonie i kiedy zaczynała się przebudzać, pogłaskałem ją po policzku, pocałowałem delikatnie w usta i powiedziałem cicho:
- Wybacz mi.
Gdy wyszedłem, błyskawicznie przemieściłem się do swojego pokoju i z bijącym sercem zniknąłem ze drzwiami. A potem usiadłem na łóżku, zrzuciłem kaptur i maskę i zakryłem twarz dłońmi.
- Kurwa… - przekląłem i wziąłem kilka głębokich oddechów. Ona mnie naprawdę wykończy, szybciej niż ta pieprzona kalabryjska mafia.
Kiedy ujrzałem ją wchodzącą do sali balowej, piękną, zmęczoną, z blaskiem w niebieskich oczach, który współgrał z blaskiem szafirowych kolczyków w jej uszach… jasna cholera, chciałem zaśmiać się ze złośliwości losu i całej tej idiotycznej sytuacji. Ale potem, gdy tańczyliśmy, gdy była tak blisko, przez moment zapomniałem, po co to wszystko właściwie się działo. Lecz na krótko zapomniałem. Bardzo bym chciał całkowicie wymazać to z mojej głowy, ale znałem swoje powinności i odpowiedzialność za życie tych, których kochałem. Dlatego z pełną świadomością podawałem jej kolejne kieliszki z szampanem i dbałem o to, aby wypijała wszystko do dna. Czułem się jak ostatni gnojek, ale musiałem to doprowadzić do końca. Ale oczywiście wszystko poszło nie tak, jak planowałem. Bo powinienem wiedzieć, że z tą dziewczyną nie można zbyt wiele planować. Kiedy wychodziłem z jej pokoju, poszedłem do siebie, przebrałem się i uznawszy po jakimś czasie, że śpi juz zapewne twardo i pewnie, wróciłem do jej pokoju. Tymczasem ona obudziła się niemal natychmiast, a kiedy wypowiedziała przestraszonym głosem moje imię, coś złapało mnie za gardło i poczułem się jeszcze bardziej podle, niż czułem się do tej pory.
Teraz patrzyłem na nią uważnie, zastanawiając się, jak właściwie mam to rozegrać. A ona wpatrywała się we mnie bez strachu (co przyjąłem z ulgą) i z pewnym zastanawiającym zainteresowaniem (co przyjąłem z obawą). Wyglądała ślicznie, rozczochrana, w pomiętej sukience, bosa i z połyskującymi kolczykami w uszach. I sam już nie wiedziałem, czego pragnę mocniej. Jej, czy planowanej zdobyczy. Bzdura! Okłamywałem sam siebie. Doskonale wiedziałem czego, a raczej kogo chcę. Ale miałem zadanie do wykonania i teraz widziałem tylko jedną możliwość. Jedną. Jedyną. I bardzo bardzo głupią.
- Jesteś złodziejem. - Natalia stwierdziła to spokojnie.
No raczej. Oczywistości były oczywistościami. Kiwnąłem nieznacznie głową.
- Uparłeś się na naszą firmę?
Wzruszyłem ramionami.
- Teraz nagle przestałeś mówić?
Rozłożyłem ręce. Złapałem ją błyskawicznie i założyłem plastikowy zacisk na nadgarstki.
- Greya się naczytałeś? - Prychnęła.
- Czego? - Spytałem, chociaż miałem zamiar się nie odzywać.
- Jezu, na jakim ty świecie żyjesz. - Przewróciła oczami i zachichotała. - Oj, za takie zachowanie Christian Grey użyłby nie tylko zacisków.
Zdenerwowałem się.
- Przestań mówić jakieś dziwne rzeczy. - Szepnąłem.
- Naprawdę nie słyszałeś o Christianie Greyu? - Chyba była bardziej zszokowana moją potencjalną niewiedzą, niż tym, że skrępowałem jej ręce.
- Słuchaj, nie obchodzą mnie twoi byli fagasi o dziwnych upodobaniach. - Warknąłem.
A ona popatrzyła na mnie szeroko otwartymi oczami i po chwili wybuchnęła głośnym, świdrującym śmiechem. Przestraszyłem się i przygniotłem ją do materaca, jednocześnie zaciskając lekko dłoń w rękawiczce na jej ślicznych czerwonych wargach, które pragnąłem…
- Proszę cię, abyś była cicho! - Wysyczałem, mając wrażenie, że wszystko umyka mi spod kontroli.
Pokiwała głową, ale jej oczy się śmiały, a ciało wibrowało od tłumionego śmiechu. Ja za to musiałem odsunąć się na bezpieczną odległość, bo jej bliskość, miękkość, zapach i dotyk wpłynął na mnie… hm, co najmniej powiedzmy, inspirująco. Zainspirował mnie do zrobienia czegoś, na co w żadnym wypadku nie mogłem sobie pozwolić. Powoli odsunąłem dłoń z jej twarzy, po raz drugi w czasie tej zwariowanej nocy.
- Czy ty siedzisz w tej swojej złodziejskiej dziupli i nie masz pojęcia, co dzieje się w pop-kulturze? - Parsknęła.
- Nie siedzę w żadnej dziupli. - Wyszeptałem. - Słuchaj, musisz ściągnąć na chwilę te kolczyki.
- Co? Pożyczyła mi je pani… - Jej oczy otworzyły się szeroko. - O nie! Nie ma mowy! Chcesz je ukraść?!
- Przepraszam, ale muszę to zrobić. - Odparłem smutno. - Nie mam już czasu. - Skoczyłem za Natalię, złapałem ją za szyję i po chwili osunęła się w moich ramionach. Załatwiłem co trzeba, uwolniłem jej skrępowane dłonie i kiedy zaczynała się przebudzać, pogłaskałem ją po policzku, pocałowałem delikatnie w usta i powiedziałem cicho:
- Wybacz mi.
Gdy wyszedłem, błyskawicznie przemieściłem się do swojego pokoju i z bijącym sercem zniknąłem ze drzwiami. A potem usiadłem na łóżku, zrzuciłem kaptur i maskę i zakryłem twarz dłońmi.
- Kurwa… - przekląłem i wziąłem kilka głębokich oddechów. Ona mnie naprawdę wykończy, szybciej niż ta pieprzona kalabryjska mafia.
sobota, 26 maja 2018
A to przeczytacie w przyszłym roku :)
Jeśli lubicie dramat, miłość, seks i wytatuowanych facetów walczących w klatce, to... w 2019 pojawi się nowa 4-tomowa seria... Bezlitosna siła :)
A tu proszę, fragment pierwszego tomu :)
Lecz był tam ktoś, na kogo mogłam patrzeć bez obrzydzenia. Kastor. Był przerażający, ale nie bałam się go. Fascynował mnie, jak pewnie większość kobiet. Był bardzo wysoki i niesamowicie zbudowany. Jego śniada skóra przyciągała wzrok, a wielki smok wytatuowany na plecach, którego ogon oplatał lewe ramię i sięgał aż do nadgarstka, robił niesamowite wrażenie. Gdy Kastor tańczył na macie, jego mięśnie poruszały się w zgodnym rytmie, a smok zdawał się ożywać. Tak bardzo chciałabym zobaczyć twarz tego mężczyzny, musiała być piękna, tak jak jego całe ciało. A może wcale nie, może dlatego nosił maskę? Nieistotne. Nie wiedziałam nawet jaki miał kolor włosów. Widziałam tylko oczy, były bardzo niebieskie, a gdy patrzył na ludzi, na swoich przeciwników, ciemniały, jakby w głowie ich właściciela buzowała tłumiona furia. Dostrzegałam też zarys jego ust, ale te były prawie zakryte przez skórzaną maskę. Kastor był do tej pory niezwyciężony, był główną atrakcją weekendowych walk, ulubieńcem hazardzistów i bożyszczem kobiet. Dzisiaj też jedna z nich przekupiła ochroniarza i została wpuszczona do szatni dla zawodników. Na samą myśl o tym, poczułam jakieś dziwne ukłucie, gdzieś w środku. Nie rozumiałam tych reakcji, przecież w ogóle go nie znałam, nie wiedziałam kim jest, jak wygląda, a on nie wiedział nawet o moim istnieniu. Chociaż tam, w korytarzu, gdy uciekałam przed nim wzrokiem, dostrzegłam coś na kształt iskierki humoru w jego niebieskich tęczówkach. To było rzadkością, bo najczęściej patrzył na świat, jakby chciał go zniszczyć. Tym bardziej wiedziałam, że nie będę teraz w stanie myśleć o niczym innym i zacznę odliczać dni do kolejnego weekendu z nadzieją, że Kastor znowu się pojawi i może znowu uda mi się wymienić z nim chociaż jedno spojrzenie. To były nieliczne momenty, kiedy w moim pojebanym życiu czułam się odrobinę normalnie, jak dziewczyna, która może spotka kiedyś kogoś godnego zaufania. Tak. Na pewno Kastor był godny zaufania… Pokręciłam głową, westchnęłam i przyspieszyłam kroku.
A tu proszę, fragment pierwszego tomu :)
Lecz był tam ktoś, na kogo mogłam patrzeć bez obrzydzenia. Kastor. Był przerażający, ale nie bałam się go. Fascynował mnie, jak pewnie większość kobiet. Był bardzo wysoki i niesamowicie zbudowany. Jego śniada skóra przyciągała wzrok, a wielki smok wytatuowany na plecach, którego ogon oplatał lewe ramię i sięgał aż do nadgarstka, robił niesamowite wrażenie. Gdy Kastor tańczył na macie, jego mięśnie poruszały się w zgodnym rytmie, a smok zdawał się ożywać. Tak bardzo chciałabym zobaczyć twarz tego mężczyzny, musiała być piękna, tak jak jego całe ciało. A może wcale nie, może dlatego nosił maskę? Nieistotne. Nie wiedziałam nawet jaki miał kolor włosów. Widziałam tylko oczy, były bardzo niebieskie, a gdy patrzył na ludzi, na swoich przeciwników, ciemniały, jakby w głowie ich właściciela buzowała tłumiona furia. Dostrzegałam też zarys jego ust, ale te były prawie zakryte przez skórzaną maskę. Kastor był do tej pory niezwyciężony, był główną atrakcją weekendowych walk, ulubieńcem hazardzistów i bożyszczem kobiet. Dzisiaj też jedna z nich przekupiła ochroniarza i została wpuszczona do szatni dla zawodników. Na samą myśl o tym, poczułam jakieś dziwne ukłucie, gdzieś w środku. Nie rozumiałam tych reakcji, przecież w ogóle go nie znałam, nie wiedziałam kim jest, jak wygląda, a on nie wiedział nawet o moim istnieniu. Chociaż tam, w korytarzu, gdy uciekałam przed nim wzrokiem, dostrzegłam coś na kształt iskierki humoru w jego niebieskich tęczówkach. To było rzadkością, bo najczęściej patrzył na świat, jakby chciał go zniszczyć. Tym bardziej wiedziałam, że nie będę teraz w stanie myśleć o niczym innym i zacznę odliczać dni do kolejnego weekendu z nadzieją, że Kastor znowu się pojawi i może znowu uda mi się wymienić z nim chociaż jedno spojrzenie. To były nieliczne momenty, kiedy w moim pojebanym życiu czułam się odrobinę normalnie, jak dziewczyna, która może spotka kiedyś kogoś godnego zaufania. Tak. Na pewno Kastor był godny zaufania… Pokręciłam głową, westchnęłam i przyspieszyłam kroku.
Konkurs literacki "Splątane nici"
Na spotkaniu autorskim w Busku-Zdroju jedna z młodych Czytelniczek zapytała mnie, czy obejmę wsparciem i patronatem konkurs literacki dla młodych twórców. Zawsze takie inicjatywy chętnie wspieram. Zatem zapraszam do zapoznania się z konkursem "Splątane nici":
KONKURS SPLĄTANE NICI
KONKURS SPLĄTANE NICI
czwartek, 3 maja 2018
Helena Hunting "Pucked"
Rynek w ostatnich czasach przyzwyczaił nas do natłoku książek „okołogreyowskich”, czyli mocnych erotyków z wielką miłością w tle. Albo na odwrót. Lecz jeśli myślicie, że „Pucked” Heleny Hunting wpasowuje się w ten nurt, to… nieco się mylicie. Owszem, jest miłość. Owszem, jest erotyka. Owszem, jest sporo seksu i to wcale nie takiego, który urywa się za zamkniętymi drzwiami sypialni. No więc o co chodzi?
A! Żebym to ja wiedziała!
Diabeł podobno tkwi w szczegółach. Tutaj diabeł ma postać wielkiego umięśnionego hokeisty, znanego playboya, Alexa Watersa, który wpada w oko (ze wzajemnością) ślicznej i pyskatej Violet Hall. Dziewczyna jest nieco uprzedzona do zawodników ligi NHL, gdyż jej przyrodni brat także jest hokeistą i reprezentuje wszystko to, co o zawodnikach mówi prasa i portale plotkarskie. Czyli nic dobrego. Jednak okazuje się, że nie wszystko jest takim, jakim się wydaje. Pozory często mylą, a to co mówi prasa i co tworzy agencja wizerunkowa zawodników, niekoniecznie odzwierciedla rzeczywistość. Violet coraz lepiej poznaje Alexa i dostrzega w nim to, co nigdy nie miało szansy się wydostać poza okowy, jakie stworzyła prasa i jego agent. Lecz czy dziewczyna jest w stanie tak do końca w to uwierzyć? I czy sam Alex potrafi przezwyciężyć naciski z zewnątrz i pokazać swoją prawdziwą twarz? Przecież łatwiej jest udawać, przynajmniej człowiek jest bardziej odporny na zranienia…
Lecz nie martwcie się, oprócz życiowych rozterek i dylematów, dostaniecie także ostrą i seksowną historię, pełną dzikiego humoru i złośliwości w wykonaniu głównej bohaterki. To właśnie Violet sprawia, że nie jest to kolejna erotyczna opowiastka o tym, że on ją zdobywa, a ona jest bezwolną i nieśmiałą ofiarą. O nie! Violet to wariatka, jakich mało, a jej teksty sprawiają, że raz po raz wybucha się gromkim śmiechem.
Tak więc, jeśli oczekujecie rozrywki, napięcia, dreszczyku emocji i wielu miłych… wrażeń, zapewniam, „Pucked” jest właśnie dla was! A! I nie zapomnijmy jeszcze o miłej dla oka powierzchowności głównego męskiego bohatera. To także niewątpliwy plus, duży plus, baaardzo duży plus tej historii.
Wydawnictwo Szósty Zmysł.
środa, 18 kwietnia 2018
J.A. Redmerski "Zabić Sarai"
Jeśli widzę w opisie, że bohaterem jest płatny zabójca, to wiadomo, że muszę taką książkę przeczytać. Jeśli znacie moją twórczość, a zwłaszcza powieść o Midasie, to pewnie wiecie dlaczego.
W powieści J.A. Redmerski, zatytułowanej „Zabić Sarai” główną bohaterką jest Sarai, która od czternastego roku życia jest uwięziona w meksykańskiej willi barona narkotykowego. Jest jego niewolnicą i kochanką. Gdy do posiadłości przybywa tajemniczy mężczyzna w długim czarnym płaszczu, Sarai orientuje się, że to płatny zabójca, ale jest Amerykaninem i dziewczyna upatruje dla siebie szansę na ucieczkę do swojego ojczystego kraju. Udaje się jej przedostać do samochodu mężczyzny i wydostaje się z terenów rezydencji. Lecz nie wie, że trafiła w ręce człowieka, który już dawno wyzbył się wszelkich uczuć, emocje to dla niego pojęcie zupełnie nieznane, a zabić znaczy dla niego mniej, niż podrapać się po głowie. Victor jest członkiem tajnej organizacji, zwanej Zakonem, która szkoliła go na płatnego mordercę od dziewiątego roku życia. Postanawia wykorzystać Sarai do własnych celów, aby zyskać dwóch zleceniodawców i przysłowiowo, upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Lecz czy mu się to uda? I czy będzie umiał oddać dziewczynę w ręce Javiera, który na pewno pozbawi ją życia?
„Zabić Sarai” to pierwszy tom nowej serii amerykańskiej pisarki, zatytułowany „W towarzystwie zabójców”. Cykl ma być podobno zekranizowany. Książkę czyta się błyskawicznie, a Victor, jako postać mroczna i w swej wymowie dwuznaczna moralnie, wzbudza szereg emocji i oczywiście ogrom sympatii. Polecam serdecznie.
piątek, 23 marca 2018
Kiedy zniknę i Kiedy wrócę w przedsprzedaży :)
Ruszyła przedsprzedaż na empik.com
"Kiedy zniknę" i "Kiedy wrócę" już na TOP100 empiku, w kategorii ROMANS na 1 i 2 miejscu!
D Z I Ę K U J Ę !!! !!! !!!
wtorek, 20 marca 2018
Abbi Glines "Kocham cię bez słów"
„Kocham cię bez słów” to pierwszy tom nowej serii bestsellerowej pisarki, specjalizującej się w New Adult. Abbi Glines zabiera nas do świata licealnych miłości, intryg, knowań, świata młodych ludzi, stojących na progu dorosłości, którzy próbują odnaleźć własną drogę, a los im tego nie ułatwia.
Maggie Carleton trafia do domu wujostwa, po tym jak jej własne życie legło w gruzach. Ojciec siedzi w więzieniu za zamordowanie swojej żony-mamy Maggie. Od tamtej pory dziewczyna nie wypowiedziała żadnego słowa. Nie chce wspominać i nie chce opowiadać o tym, co wydarzyło się w jej rodzinnym domu. Brady, jej kuzyn, dostaje ją pod opiekę, z czego nie jest zbytnio zadowolony. Zwłaszcza, że dziewczyna jest prześliczna i od razu zwraca uwagę jego przyjaciół z drużyny futbolowej.
Jego przyjaciel, West Ashby, skrywa bolesną tajemnicę związaną ze śmiertelnie chorym ukochanym ojcem. Ucieka w świat łatwych doznań, których z chęcią dostarczają mu koleżanki z liceum. Kiedy spotyka milczącą i piękną Maggie, na początku zachowuje się jak skończony drań, ale potem dzieje się coś, co całkowicie zmienia życie zarówno dziewczyny, jak i jego samego.
„Kocham cię bez słów” to piękna historia o prawdziwej miłości, o bolesnych wydarzeniach w życiu młodych ludzi, o ich walce o własne szczęście. Abbi Glines jak zawsze dostarcza szeregu emocji i wzruszeń, a wszystko jest podane w smakowity i poruszający sposób.
Serdecznie polecam tę powieść wszystkim fankom tej autorki, a także tym, którzy lubią wzruszające historie o porywach uczuć.
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Pascal.
środa, 7 marca 2018
"Kredziarz" C.J. Tudor
„Kredziarz” C.J. Tudor to thriller przedstawiający historię mordercy, który przez lata potrafił doskonale ukrywać swą tożsamość, bawił się ludźmi i rzucał fałszywe tropy. Akcja toczy się w małym miasteczku w połowie lat osiemdziesiątych. Grupka nastoletnich przyjaciół, Eddie, Gruby Gav, Mickey Metal, Hoppo i Nicky, spędzają razem czas, bawią się, kłócą, nie wiedząc jeszcze, że wkrótce zdarzy się coś, co na zawsze zmieni ich życie. Podczas zabawy na wesołym miasteczku dochodzi do tragicznego w skutkach wypadku, jedna z koleżanek zostaje ciężko ranna i trafia do szpitala. Losem Elisy interesuje się dziwaczny nauczyciel, pan Halloran, z którym łączy Eddiego coś na kształt przyjaźni. Zainteresowanie nauczyciela losem dziewczyny nie jest tylko uprzejmością, co staje się punktem zapalnym pomiędzy Halloranem, a mieszkańcami miasteczka. Gdy dziewczyna zostaje znaleziona martwa, a jej zwłoki poćwiartowane, społeczność od razu wydaje wyrok na nauczyciela. Ale to dopiero początek wydarzeń, do których bohaterowie wracają po ponad dwóch dekadach. I wtedy i teraz pojawiają się zagadkowe rysunki rysowane kredą i wciąż nie jest wiadomo, co tak naprawdę wydarzyło się w 1986 roku.
„Kredziarz” określany jest mianem thrillera, ja dopisałabym jeszcze przymiotnik „obyczajowy” i powiem szczerze, że w niektórych momentach przypominała mi ta książka styl pisania Stephena Kinga. Tajemnice sprzed lat, małe miasteczka, nastoletni bohaterowie, którzy dźwigają swe brzemię przez lata. Eklektyczny klimat, duszna atmosfera, okrucieństwo. To wszystko bardzo było tożsame z prozą Kinga. Może dlatego oczekiwałam jakiegoś wielkiego BUM na koniec, otrzymałam zaskakujące, fakt faktem, zakończenie, ale bez zbytnich fajerwerków.
„Kredziarz” to niewątpliwie dobrze napisany thriller, wielowątkowy i powoli budujący atmosferę grozy. Jeśli pamiętacie stare książki Kinga, to ta także powinna wam przypaść do gustu.
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Czarna Owca.
wtorek, 13 lutego 2018
Natalia Nowak-Lewandowska "Układanka"
„Układanka” to trzecia powieść w dorobku łódzkiej autorki, Natalii Nowak-Lewandowskiej, otwierająca trylogię zatytułowaną „Teoria gier”. Tym razem mamy do czynienia z miejskim kryminałem, którego akcja rozgrywa się w Katowicach, kryminałem pełnym także wątków obyczajowych, psychologicznych i nawet New Adult.
Pojawia się tu cała plejada niebanalnych bohaterów, którzy swoimi działaniami, ale i charakterami, tworzą tytułową układankę.
Główne postaci to energiczna dziennikarka z ciężką przeszłością, Julianna, jej brat-policjant, Jakub i jego córka, nastoletnia Majka. Wszystko rozpoczyna się w momencie, gdy w lesie, w beczce, zostają znalezione ludzkie szczątki. Jakub rozpoczyna śledztwo policyjne, a Julianna zbiera jak najwięcej materiałów na temat tajemniczego zabójstwa, bo że o to właśnie chodzi, nie ma najmniejszych wątpliwości. Pracę utrudnia jej nieco lekarz sądowy, niejaki Wojciech Stankiewicz, który dziennikarkę zarówno wkurza, jak i pociąga. Jakub prowadzi żmudne śledztwo, jednocześnie próbuje walczyć z demonami przeszłości, wychowaniem córki i brakiem miłości do obecnej, drugiej żony. Powoli śledztwo nabiera rumieńców, odkrywane są coraz to nowsze elementy układanki, które prowadzą do dynamicznego zakończenia. Moją uwagę przyciągnął także wątek literatury New Adult, którego bohaterką jest nastolatka-Majka i niejaki Tomek. Cieszę się, że ten wątek będzie kontynuowany.
„Układanka” to zgrabnie napisana historia, w której nic od razu nie jest oczywiste, wciągająca od pierwszej strony, zarówno pod kątem zagadki kryminalnej, jak i obyczajowej opowieści o ludziach. Jest miłość, seks, zdrada, zemsta i morderca. Doskonałe połączenie dynamicznej kryminalnej historii i opowieści o ludziach, ich problemach, pragnieniach i zwykłych ludzkich błędach. Polecam i czekam na tom drugi!
Subskrybuj:
Posty (Atom)












