sobota, 29 października 2011

Konkurs z książką "Zapach spalonych kwiatów"

Nie zawsze pomyłki kończą się źle;) Do mnie, omyłkowo, trafiły dwa egzemplarze ksiązki do recenzji z Wydawnictwa Znak. Uzgodniłam z panem Tomaszem, że w związku z tym zrobię konkurs na blogu. I dlatego możecie powalczyć o książkę Melissy De La Cruz, zatytułowaną "Zapach spalonych kwiatów".

Aby ją zdobyć, należy wypowiedzieć się w następującej kwestii:

"Jeśli byłabyś Czarownicą, jakie moce chciałabyś mieć i do czego byś je wykorzystywała?" (czarodziejskie pytanie także dla przedstawicieli płci męskiej)

Na wasze odpowiedzi czekam do przyszłej soboty, gdy w niedzielę wrócę z targów, postaram się ogłosić zdobywcę nagrody:)

Powodzenia:)


Marta Magaczewska "Bahama Yellow"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Janka.


"Tragikomiczna farsa o człowieku". Tak pisze o swojej książce Marta Magaczewska. "Bahama Yellow" to miejscami dziwna, utopijna, absurdalna opowieść o ludziach żyjących pod jednym dachem. Zakład DOPC, w którym mieszkają bohaterowie to surrealistyczne miejsce, zawiadywane przez Tabiołkę. Kobietę, która obsesyjnie chce zajść w ciążę. Mieszkają tam także Lelech, Skomroch, Lala, Zajc, Koffel i Kauk. Postaci te są pełne sprzeczności, wad, lęków, demonów. W niektórych tkwi pierwiastek dobra, inne są do cna złe i zepsute. Świat, w którym istnieją, jest nieprzyjazny, odpychający i przytłaczający. Gdy dochodzi do morderstwa na terenie zakładu, mieszkańcy widzą winnego w każdym i nikt nikomu nie ufa. Lecz wiedzą, że muszą jak najszybciej wskazać mordercę, bo inaczej Zakład zostanie zamknięty, a oni sami przewiezieni w inne miejsca. Nie mogą do tego dopuścić. Czy wystarczy wylosować? Wskazać przypadkową ofiarę, której przypiszą rolę kata? A może decyzja ta będzie spowodowana najniższymi instynktami i zranioną dumą odrzuconej kobiety?


Książka Marty Magaczewskiej pokazuje jak nisko może upaść człowiek, jak płaskie czasami są jego myśli, jak małymi wartościami się kieruje. A jednocześnie, jak bardzo zagubiony potrafi być, jak mocno potrzebuje obecności drugiego człowieka, jak wiele by poświęcił, aby poczuć odrobinę ciepła drugiej osoby.


Właściwie ciężko powiedzieć o czym właściwie traktuje "Bahama Yellow". Psychologiczne studium człowieczeństwa? Farsa połączona z wątkiem kryminalnym? Tragiczna opowieść o zagubieniu i pragnieniu szczęścia? Nie potrafię wybrać właściwej odpowiedzi. Wiem jednak, że jest napisana bardzo dojrzałym, pełnym metafor, odniesień, porównań językiem. Zastanawia, pobudza do refleksji, zmusza do uważnej lektury. Nie jest to łatwa pozycja, którą można przeczytać bez zbytniego skupienia. Ale czasami warto sięgnąć po coś innego, innowacyjnego, odbiegającego od trendów i książka pani Marty właśnie taką jest. Dziwne miasto, pogrążone w smogu, upale, lepiące się, brudne, kloaczne. Ciemne obrazy, niepokojące dźwięki, pokraczni ludzie. Wszystko to może wpływać depresyjnie, ale tak nie jest. Postaci są zarysowane bardzo mocną kreską i pomimo swej groteskowej niekiedy obskurności, wzbudzają jednak wielość wrażeń u czytelnika, nie tylko tych negatywnych. Dzieje się tak dzięki umiejętnej konstrukcji i językowi, zastosowanych przez autorkę. A do czego to wszystko prowadzi? Do jakiego zakończenia i jakich wniosków? Na pewno nie znajdziecie tutaj odpowiedzi. I nie wiem, czy znajdziecie odpowiedź po przeczytaniu tej książki. Najlepiej sprawdźcie to sami, nie jestem skłonna niczego wam ułatwiać.



"- Jak to jest:zabić? - zapytał nagle Skomroch, czując, że uspokaja się, a język na powrót zaczyna drętwieć.

Zajc zamyślił się.
- To takie uczucie... jakby, wiesz... jakbyś był zupełnie sam na świecie, wokół ciebie była pustka, w tej pustce były straszne dźwięki i potwory, które przerażają nie tylko dlatego, że są krwiożercze, ale dlatego, że są ci zupełnie obce. Bo nie mają w sobie nic z grozy, jaką już znasz.
Skomroch pokiwał głową. Potem, czując, że język, nienapędzany adrenaliną, stopniowo wiotczeje, powiedział:
- Tak mi ciebie szkoda.
I zamilkł na dobre."

piątek, 28 października 2011

Październikowa porcja lektur-odsłona trzecia i jeszcze COŚ!

Takie oto książki czekały na mnie po powrocie z pracy:



I od góry:
Jill Smolinski "Następna rzecz na liście" - Videograf II
J.R. Ward "Księżycowa przysięga" - Videograf II
Piotr Wojasz "Niebieski ptak" - Videograf II (wkrótce konkurs z tą pozycją na CPA)
Iwona J. Walczak "Nagie myśli" - Replika
Katarzyna Berenika Miszczuk "Ja, anielica" - WAB
Colette "Klaudyna odchodzi" - WAB

Ale to jeszcze nie wszystko:) Czekała także na mnie duża paka. A w niej? Egzemplarze autorskie "Zakładu o miłość", który już od 9 listopada w sprzedaży:))) Mój Ci ON!!!


czwartek, 27 października 2011

"Biała jak mleko czerwona jak krew" KONKURS!!!


KONKURS od 28.10.2011 


Wyraź swój nastrój kolorem
  
O co chodzi?:)

Mamy dla Was konkurs pełen kolorów na przekór jesiennej szarościJ Zainspirował nas do tego Leo – główny bohater bestsellerowej książki Biała jak mleko, czerwona jak krew, który opisuje swój świat za pomocą barw.
  
Jakie macie zadanie?

Zrób zdjęcie nawiązujące do hasła  konkursowego: wyraź swój nastrój kolorem. Masz pełną swobodę w interpretacji hasła, najważniejsze jest, żebyś zdjęcie podpisałJ

Jak działa konkurs?

Ty umieszczasz zdjęcie (http://www.bialajakmleko.pl/) , a inni na nie głosują. Możesz zachęcać swoich znajomych, żeby wsparli Twoje dzieło. Masz czas do 31 grudnia (jeśli do tego czasu Twoja praca zawiśnie w galerii, masz szansę na wygraną)! Jeśli Twoje zdjęcie zdobędzie najwięcej głosów – wygrywasz!

Co możesz wygrać?

Kolorowego iPoda – Ty wybierasz kolor! I oczywiście książkę, od której wszystko się zaczęło czyli egzemplarz Białej jak mleko, czerwonej jak krew.
Będą też 3 wyróżnienia, a za nie kody zakupowe na 100 zł każdy do wydania w naszej księgarni internetowej.

Do dzieła!


Biała jak mleko-LINK



środa, 26 października 2011

Magdalena Kawka "Rzeka zimna"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa SOL



Handel ludźmi, nielegalne adopcje, współczesne niewolnictwo. To koszmarne hasła, które słyszymy czasami w wieczornych wiadomościach i biją nas po oczach czarną czcionką na pierwszych stronach gazet. Zawsze gdzieś daleko, zawsze gdzieś obok, nigdy nie dotyczy to bezpośrednio nas. Ale czy na pewno? Czy uśmiechnięta sąsiadka, która zawsze pochyla się nad dziecięcym wózkiem nie może być pośredniczką w tym niecnym procederze? A sąsiad z parteru, który ciągle gdzieś wyjeżdża i w jego samochodzie można dostrzec grzechotkę, a on wcale nie ma dzieci, czy to przypadek, czy pierwszy trop? No właśnie? Kim są ludzie, którzy traktują innych ludzi, dzieci przedmiotowo, jak towar, jak rynkową ofertę? Czy muszą wyglądać podejrzanie, okrucieństwo mieć wypisane na twarzy? A jeśli… handlarz żywym towarem, pośredniczka nielegalnych adopcji ma twarz dobrotliwej pani lub pana z sąsiedztwa? Co wtedy?

Książka Magdaleny Kawki „Rzeka zimna” rozpoczyna się od momentu, kiedy mieszkająca we Francji Tamara zaczyna niepokoić się milczeniem swojej matki, która mieszka w Polsce. Małgorzata Zawistowska jest znaną pisarką, której książki są rozchwytywanymi bestsellerami, a prasa nieustannie ją śledzi. Jednakże od jakiegoś czasu telefon Małgorzaty milczy i Tamara postanawia zostawić swoją francuską rodzinę i jechać do Polski. Nie, żeby szczególnie tęskniła za matką, z którą łączą ją dosyć skomplikowane stosunki, ale to niepokojące milczenie zaczyna dziewczynę poważnie martwić. Przyjeżdża do miejscowości Grzmoty, w której rodzicielka zakupiła dom i rozpoczyna dyskretne poszukiwania. Wkrótce dołącza do niej przyjaciółka i jednocześnie przedstawicielka wydawnictwa, Weronika. Obie kobiety prowadzą osobiste śledztwo, jednocześnie poznając mieszkańców miasteczka. Wnikają w ten specyficzny klimat małej grupy ludzi, którzy świetnie się znają i wszystko o sobie wiedzą. Lecz  nie jest to sielankowy i dobrotliwy obraz małomiasteczkowej kliki, to raczej początek góry lodowej, która ukrywa niecne występki, liche pragnienia i kult pieniądza, który zdaje się dyktować wszystkie warunki. Co dzieje się pod płaszczykiem swojskości i tak zwanego „miejscowego kolorytu”? Co stało się z Małgorzatą? Komu powinna ufać Tamara a kogo wystrzegać? Wiele pytań kołacze się po głowie czytelnika podczas lektury tej książki. A odpowiedzi mogą naprawdę zaskoczyć.

„Rzeka zimna” to nader wciągająca historia, która łączy w sobie wątek kryminalny i obyczajowy. Bo oprócz intrygi mamy tutaj skomplikowane układy międzyludzkie, niedopowiedzenia na linii matka-córka, wzajemne żale i niezrozumienie. Książka jest zgrabnie napisana, przez zbędnego przegadania, akcja rozwija się szybko i pochłania czytelnika, który obserwując zmagania bohaterów ze swoim życiem, jednocześnie pragnie jak najszybciej odkryć prawdę. Co tak naprawdę dzieje się w zasypanych śniegiem Grzmotach? Wciągająca lektura dla każdego, polecam.

poniedziałek, 24 października 2011

Październikowa porcja lektur-odsłona druga

Tym razem takie ciekawe pozycje do mnie dotarły:


Magdalena Kawka "Rzeka zimna" - Wydawnictwo SOL (jestem w trakcie lektury)
Maria Ulatowska "Domek nad morzem" - prezent od autorki ze wspaniałą dedykacją - Dziękuję Rysiu!!!
Melissa De La Cruz "Zapach spalonych kwiatów" - Wydawnictwo ZNAK

A to jeszcze nie koniec! :)))

sobota, 22 października 2011

Arne Dahl "Na szczyt góry"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Muza.




"Na szczyt góry" autorstwa Arne Dahla to trzecia książka z cyklu o Drużynie A. Ten szwedzki pisarz, który naprawdę nazywa się Jan Arnald, jest także krytykiem literackim i literaturoznawcą. Zadebiutował w 1990 roku i napisał jedenaście książek z serii o Drużynie A. Wydawnictwo Muza wydało już "Misterioso" i "Złą krew".

"Na szczyt góry" to kolejna odsłona wielowymiarowych śledztw, w których uczestniczą Hjelm, Holm, Norlander, Söderstedt, Chavez, Nyberg i ich szef Hultin. Wskutek wydarzeń, które nastąpiły w poprzedniej części, Drużyna A uległa rozwiązaniu. Zespół rozproszył się, a policjanci zostali przydzieleni do różnych zadań. Jednakże gdy nastąpi skomasowany atak różnego rodzaju aktów przestępczych, policyjna "góra" podejmie decyzję o przywróceniu zespołu najzdolniejszych i najskuteczniejszych gliniarzy.

Zabójstwo kibica w klubie, wybuch w więzieniu, w wyniku którego zginie jeden z pensjonariuszy tego przybytku, spotkanie dwóch przestępczych ugrupowań, które przerodzi się w krwawą jatkę. Na pierwszy rzut oka nic nie łączy te trzy sprawy. Gdy do tego dojdą przestępstwa popełniane na dzieciach, pedofilska siatka i okrucieństwo wobec nieletnich, wydawać się może, że to kompletnie nie ma ze sobą nic wspólnego. Do tego dochodzi wątek skrzywdzonych dzieci i konsekwencje tego w ich późnejszym życiu. Jednakże członkom policyjnej organizacji uda się połączyć elementy układanki i doprowadzić tę zagmatwaną sprawę do końca.

Oprócz pasjonującego śledztwa poznajemy losy poszczególnych członków grupy, ich tajemnice, pragnienia, przekleństwa przeszłości. Każdy z nich nosi swój krzyż i stara się nie załamywać pod jego ciężarem.

"Na szczyt góry" to świetnie napisany kryminał z wątkami politycznymi i społeczno-obyczajowymi. Porusza tragiczne i trudne tematy takie jak pedofilia, rasizm, terroryzm. Niekóre opisy wzbudzają przerażenie, szok, niedowierzanie, a jednocześnie agresję i złość. Książka napisana jest wciągającym językiem, który oprócz otoczki sensacyjnej i kryminalnej jest na swój sposób niekiedy poetycki a nawet metaforyczny. A jednocześnie bezlitosny, prawdziwy i jednoznaczny. Krótkie zwroty, zdania, czasami brutalne, innym razem żartobliwe dialogi, wszystko to sprawia, że prozę Dahla czyta się wyśmienicie. Idealna lektura dla miłośników dobrze napisanych historii kryminalnych, wielowątkowych, z dopracowaną i rozbudowaną intrygą. Polecam i zachęcam także do sięgnięcia po wcześniejsze książki z tej serii.

31.10 Halloween po polsku

Wiecie co się stanie, gdy zbierze się grupa ludzi kochających pisać, lubiących mroczne i pełne krffii opowieści? Powstanie taki oto zbiór opowiadań strasznych, groźnych, mrożących krefff w żyłach, ale i zabawnych.

"31.10 Halloween po polsku" to zbiór ponad 30 opowiadań, ponad 20 autorów. Wydany w formie e-booka w promocyjnej STRRASZNEJ cenie 0.00zł.

MUSISZ ZACZĄĆ SIĘ BAĆ!!!!


W zbiorze znajdziecie także moje opowiadanie grozy "Demoniada, czyli Pani Życia i Śmierci".


Spis autorów:

1. Szymon Adamus
2. Krzysztof T. Dąbrowski
3. Chepcher Jones
4. Anna Klejzerowicz
5. Karol Kłos
6. Antonina Kostrzewa
7. Daniel Koziarski
8. Rafał Kuleta
9. Agnieszka Lingas-Łoniewska
10. Krzysztof Maciejewski
11. Adrian Miśtak
12. Piter Murphy
13. Kinga Ochendowska
14. Romuald Pawlak
15. Katarzyna Pessel
16. Kornelia Romanowska
17. Anna Rybkowska
18. Wal Sadow
19. Jacek Skowroński
20. Michał Stonawski
21. Marek Ścieszek
22. Katarzyna Szewczyk
23. Agnieszka Turzyniecka
24. Karolina Wilczyńska
25. Mariusz Zielke

Tutaj można pobierać książkę: KLIKNIJ

Tutaj można odwiedzić stronę www książki: KLIKNIJ

A tu można obejrzeć filmowy trailer książki: KLIKNIJ

Uważaj, Ty możesz być następny/a :DDDDDD

czwartek, 20 października 2011

Tess Gerritsen "Labirynt kłamstw"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości serwisu Zbrodnia w Bibliotece.



Czym jest kłamstwo? Subiektywną prawdą? Przekształceniem rzeczywistości na własny użytek. Odbiciem prawdy? Próbą zatajenia tego co widzimy? Bohaterowie zbioru „Labirynt kłamstw” autorstwa Tess Gerritsen na pewno mieliby jedną definicję tego słowa. Okrucieństwo, mające na celu pozbycie się niewygodnych świadków.

W pierwszej opowieści z tego zbiorku, zatytułowanej „Telefon o północy” poznajemy losy świeżo upieczonej mężatki, Sarah, która pewnej nocy otrzymuje koszmarny telefon z departamentu stanu. Agent Nick O’Hara informuje ją, że jej mąż zginął w pożarze w hotelu w Berlinie. Zszokowana Sarah nie może w to uwierzyć, a jednocześnie w jej głowie mnożą się setki pytań. Jakim sposobem jej mąż znalazł się w Niemczech, skoro miał być w Londynie? Kim właściwie jest O’Hara i dlaczego ktoś zaczyna  na nią polować? I wreszcie, gdy otrzymuje kolejny telefon, ale tym razem słyszy w słuchawce głos swojego martwego, jakoby, męża, zaczyna wątpić we wszystko to, w co do tej pory wierzyła. Jej małżeństwo okazuje się być  jedną wielką mistyfikacją, ktoś nastaje na  życie kobiety, a obecny przy niej agent Nick zaczyna wzbudzać niepokój i w jej głowie, a także i w sercu. Kłamstwa mnożą się a Sarah powoli odkrywa całą prawdę. Która będzie dla niej i szokująca i niebezpieczna.

Druga opowieść, zatytułowana „Bez odwrotu”, także utrzymana jest w sensacyjno-szpiegowskim klimacie. Główną bohaterką jest filmowa charakteryzatorka, Catherine Weaver. Dziewczyna jadąc do przyjaciółki potrąca mężczyznę, który pojawia się znikąd. Okazuje się, że Victor Holland jest ranny, ale nie od zderzenia z pojazdem, tylko ma ranę postrzałową i wyraźnie się czegoś obawia. Gdy zginie koleżanka Cathy, a ona sama znajdzie się w śmiertelnym niebezpieczeństwie, przy jej boku pojawia się Victor, który okazuje się być znanym biochemikiem. Oboje stają oko w oko z bezwzględnymi ludźmi, dla których życie innych jest bez żadnej wartości.  Broń biologiczna, zabójca na zlecenie, konfidenci i budzące się uczucie pomiędzy ściganymi Sarah i Victorem, to wybuchowa mieszanka, która na pewno wciągnie niejednego czytelnika.

Obie opowieści Tess Gerritsen to swoista mieszanina gatunków. Sensacja przeplata się z romansem, intryga z wątkiem szpiegowskim. Czyta się to łatwo, miło i przyjemnie. Akcja rozwija się w tempie błyskawicy jak w filmie sensacyjnym. Myślę, że całkiem przyjemnie by się to oglądało. Oczywiście wątek romansowy odgrywa znaczące role w obu historiach, a uczucie spada na bohaterów jak grom z jasnego nieba. Dla niektórych może to wydawać się nieco naciągane, ale w końcu od tego są takie historie, aby bawić, denerwować i wzbudzać emocje. Nie zawsze wszystko musi iść zgodnie z ogólnie przyjętymi normami czy przekonaniami. Tak więc jeśli ktoś ma ochotę na szpiegowskie historie z miłością w tle, powinien sięgnąć po „Labirynt kłamstw”. Polecam.

środa, 19 października 2011

Plakat do "Zakładu o miłość"

Tak będzie wyglądał plakat reklamujący "Zakład o miłość". Jak widzicie pojawiło się logo magazynu "BLUSZCZ", który jest patronem medialnym książki. W grudniowym numerze ukaże się co nieco o ZOM :) Szczegóły wkrótce:)))


wtorek, 18 października 2011

To ja jestem twoim bogiem...

Mój kryminał "Szósty" znowu pojawił się w sprzedaży w Empiku. Są to resztki nakładu, tak więc jeśli ktoś ma ochotę na "śląski" thriller z elementem nadprzyrodzonym w tle, to zapraszam:)




"W szóstym dniu Bóg stworzył człowieka - mężczyznę i kobietę. W szóstym dniu… odbiorę Ci życie, bo ja jestem twoim bogiem…" To motto seryjnego zabójcy, który poluje na zielonookie blondynki. Sprawę prowadzi Śląska Grupa Śledcza pod dowództwem inspektora Marcina Langera. Pomaga mu profilerka - Alicja Szymczak. Okazuje się, że tych dwoje łączy nie tylko praca ale i przeszłość, chociaż jeszcze nie zdają sobie z tego sprawy. Inspektora Langera z zabójcą łączy jeszcze więcej...".


Do kupienia TUTAJ

niedziela, 16 października 2011

Mari Jungstedt "Podwójna cisza"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Bellona.

"Podwójna cisza" Mari Jungstedt to ostatnia z siedmiu książek o śledztwach prowadzonych przez inspektora Andersa Knutasa, Karin Jacobsson i resztę zespołu policjantów z Gotlandii. Akcja rozgrywa się dwa lata po zakończeniu ostatniej historii. 

W tej odsłonie autorka naprawdę mnie zaskoczyła. W poprzednich częściach zawsze gdzieś w połowie, albo po przeczytaniu dwóch trzecich tekstu zaczynałam domyślać się kto jest mordercą. Tutaj, w "Podwójnej ciszy", było tak dużo wątków, krętych ścieżek, zagadek, że niemal do ostatnich stron nie byłam w stanie ułożyć sobie w głowie intrygi, jaką tym razem miałam przyjemność śledzić. 
Akcja książki toczy się wokół Ingmara Bergmana i imprez kulturalnych poświęconych jego twórczości. Grupa przyjaciół z jednej z bogatszych dzielnic Visby przybywa na wyspę Fårö, wyspę, na której niegdyś mieszkał sławny reżyser i gdzieś, w ukryciu, znajduje się jego dom. Przyjaciele z Visby są ze sobą bardzo zżyci, każdą chwilę spędzają razem, organizują wspólne wyjazdy, razem świętują. Są sobie bliżsi niż niejedna rodzina. Andrea i Sam, Stina i Håkan, Beata i John. Co tak naprawdę ich łączy?

Przyjaźń? Być może. Ale tym razem na pewno koszmar wspólnego wyjazdu. Bo po kolei znikają z grupy wycieczkowiczów: najpierw Sam, a potem okazuje się, że zaginęła także Stina.

Gdy okazuje się, że zostało popełnione morderstwo, Karin Jacobsson rozpoczyna śledztwo. W międzyczasie próbuje wyprostować swoje sprawy osobiste i raz na zawsze rozliczyć z przeszłością. Potem pojawia się kolejna ofiara morderstwa, ściśle związana z wyspą Bergmana i okazuje się, że ta sprawa ma bardzo wiele płaszczyzn. Gliniarze z Visby próbują odkryć, co tak naprawdę łączyło grupę przyjaciół, którzy są sobie tak bliscy. 
Poznajemy także dalsze losy dziennikarza Johana Berga, który został odstawiony troszkę na boczny tor, zajmując się dwójką swoich dzieci. Autorka świetnie pokazała prywatne problemy głównych bohaterów, a także przygotowała Czytelnikom niezłą kryminalną zagadkę. 
Jungstedt naprawdę urzekła mnie swoją serią, świetnymi intrygami, rysem charakterologicznym głównych postaci, obrazowymi opisami pięknej Gotlandii i niekiedy zaskakującymi zakończeniami. Czy żałuję, że to już koniec? Oczywiście, że tak. Ale... czy na pewno? Aby się o tym przekonać... należy na pewno sięgnąć po tę książkę. A najlepiej po całą serię. Polecam i zachęcam. Świetne kryminalne przygody z surowym gotlandzkim krajobrazem w tle. To musi być pokusa dla prawdziwego kryminalnego maniaka. Takiego jak ja.

sobota, 15 października 2011

Frances Hodgson Burnett "Tajemniczy ogród"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Skrzat.

  
Opowieść o miłości. O poszukiwaniu właściwej drogi. O bardzo błędnych decyzjach, podejmowanych we wzburzeniu, może rozpaczy. O przyjaźni. O wierze. O czynieniu dobra. O zagubionych duszach.
Jaką książkę chciałabym Wam tym razem zaproponować, przybliżyć, może przypomnieć?

Jest nią "Tajemniczy ogród" Frances Hodgson Burnett. To powieść, z którą chyba każdy z nas się kiedyś zetknął, a jeśli nie, to należy jak najszybciej ten niewątpliwy "brak" czytelniczy uzupełnić. Historia rozpoczyna się w momencie, gdy do domu Anglika, Archibalda Cravena, przybywa bratanica jego zmarłej żony. Mary Lennox, bo tak nazywa się dziewczynka, mieszkała w Indiach, a po wybuchu epidemii cholery została calkiem sama. Dziecko było od zawsze wychowywane przez ciągle zmieniające się guwernantki, które wskutek kapryśnego i despotycznego sposobu bycia Mary, krótko z nią wytrzymywały. Gdy mała Lennoxówna przybywa do rezydencji Cravenów, zaskakuje ją atmosfera panująca w posiadłości. Wuj Archibald to zamknięty w sobie ponurak, obok domu umiejscowiony jest olbrzymi ogród, zamknięty na cztery spusty, a nocą dochodzą dziewczynkę dziwne jęki. Okazuje się wkrótce, że to nie żaden duch, tylko syn Archibalda-Colin. Chory, nieszczęśliwy i kapryśny chłopiec, osamotniony i pragnący miłości i akceptacji ojca. Jednakże ten oskarża dziecko o śmierć swojej żony, więc nie potrafi spojrzeć inaczej na jedynego syna. Ale czy Colin naprawdę jest chory? I jaka historia wiąże się z tajemniczym ogrodem? Dlaczego jest ciągle zamknięty? I czy Colin potrafi jeszcze być dzieckiem?

Książka na pewno odpowie na te i inne pytania. Ponadczasowa opowieść o skrzywdzonych dzieciach, które potrafią same odnaleźć drogę do szczęścia. Okazują się być mądrzejsze niż niejeden dorosły i dzięki determinacji i wrodzonej krnąbrności odzyskują i wolność, jako radosne dzieciaki a także znajdują drogę do miłości i akceptacji.

Książka, która uczy i pokazuje jakie błędy wychowawcze czasami można popełnić, kierując się emocjami i mylnymi przekonaniami, a także własną krzywdą, którą przenosi się na niewinne istoty, jakimi są właśnie dzieci. "Tajemniczy ogród" napisany jest przystępnym, wciągającym językiem, bez zbędnego przegadania, myślę że dzięki temu jest w stanie zainteresować bardzo młodego czytelnika. Dodoatkowo wydanie Wydawnictwa Skrzat zawiera wspaniałe ilustracje autorstwa Alicji Rybickiej, piękną twardą okładkę i wstążeczkę-zakładkę. Myślę, że to doskonały prezent dla małego książkożercy, stanowiący dziedzictwo jego biblioteczki w przyszłości.
 
 

piątek, 14 października 2011

Helene Tursten "Mężczyźni, którzy lubią niebezpieczne zabawy"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Videograf II



Helen Tursten to szwedzka autorka kryminałów. Stworzyła postać nieustraszonej inspektor Irene Huss, która jest także bohaterką książki, którą miałam przyjemność przeczytać. "Mężczyźni, którzy lubią niebezpieczne zabawy" to thriller, którego akcja rozgrywa się i w Göteborgu i Kopenhadze. 
Akcja rozpoczyna się w momencie, gdy na wybrzeżu w jednej z zatoczek zostaje znaleziony worek z okaleczonym ludzkim korpusem. Jedynym śladem, który mógłby stanowić jakiś trop, jest fragment tatuażu, prawdopodobnie przedstawiający smoka. Inspektor Huss i jej koledzy ze szwedzkiej policji rozpoczynają śledztwo. Nie wiedzą jeszcze z jak wielkim koszmarem przyjdzie im się zmierzyć. Okazuje się, że już wcześniej zostało popełnione podobne morderstwo. Irene wyjeżdża do Kopenhagi, bo tam prowadzą tropy i zaczyna współpracować z duńskimi policjantami. Brudne zakamarki miasta, ciemne uliczki, podejrzane bary, domy schadzek, salony masażu, gejowskie kluby. Śladów jest wiele ale wszystkie prowadzą do środowiska szwedzkich i duńskich homoseksualistów. Jednakże, czy należy szukać aż tak daleko? A może rozwiązanie jest tuż obok? Kto okaże się być nekrosadystycznym mordercą, dla którego życie ludzkie jest nic nie ważne? Który, aby zaspokoić swoje chore pragnienia, posunie się do najokrutniejszych czynów?

Jeśli chcecie wspólnie z inspektor Huss rozwiązać tę pasjonującą zagadkę, nie pozostaje mi nic innego, jak zachęcić Was do lektury tego thrillera.

Ale uprzedzam, książka obfituje w subiektywne opisy makabrycznych zbrodni, okrutnych okaleczeń i innych obrazów dyktowanych przez chory umysł psychopaty.

Książkę, pomimo jej objętości, czyta się bardzo szybko, akcja rozwija się z każdą stroną, a w głowie czytelnika aż roi się od tropów i podejrzeń. Praktycznie każda postać może być mordercą, a autorka półsłówkami i niedpowiedzeniami umiejętnie tę niepewność podsyca.

Na obwolucie książki przeczytałam, że opowieść ta została sfilmowana. W 2007 roku w Szwecji został nakręcony film pod tym samym tytułem co książka. Bardzo się cieszę, że udało mi się najpierw przeczytać kryminał, teraz na pewno sięgnę po ekranizację.

I cóż.... Było to moje pierwsze spotkanie ze śledztwami prowadzonymi przez Irene Huss i pierwsze spotkanie z trzymającą w napięciu prozą Helene Tursten. Ale już wiem, że nie ostatnie. Polecam wszystkim pasjonatom thrillerów i kryminałów, odpornym na okrutne obrazy i ponure opisy, które mogą niekiedy oddziaływać na naszą wyobraźnię. I to w sposób, jakiego byśmy sobie nie życzyli. Zwłaszcza budząc się o czwartej rano w ciemnym pokoju.

Październikowa porcja lektur-odsłona pierwsza

Pojawił się.
Pierwszy stosik w październiku. 
Kolejne porcje napływają, a tymczasem... odsłona pierwsza:


I tak od góry:

Arne Dahl "Na szczyt góry" - Wydawnictwo Muza
Marta Magaczewska "Bahama Yellow" - Wydawnictwo Janka
Mari Jungstedt "Podwójna cisza" - Wydawnictwo Bellona
Renata L. Górska "Za plecami anioła" - Wydawnictwo Replika

czwartek, 13 października 2011

wtorek, 11 października 2011

Katarzyna Lewcun "Wyznania pizzonosza"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Skrzat.


Czy macie czasami ochotę poczytać coś lekkiego, luźniejszego, swobodniejszego? O ludzkich problemach, przeżyciach, ale przedstawionych w sposób żartobliwy, z przymrużeniem oka, z humorem i swego rodzaju optymizmem? Jeśli tak to zachęcam do sięgnięcia po króciutką książkę Katarzyny Lewcun, zatytułowaną „Wyznania pizzonosza”.


Jest to zabawna i nieco przewrotna opowieść o młodym chłopaku, Mateuszu, który po ukończeniu szkoły średniej podejmuje pracę jako dostawca pizzy.  Robi to na przekór swoim rodzicom, którzy spodziewają się, że ich syn pójdzie na studia i podejmie jakieś wiążące decyzje odnośnie swojej przyszłości. Tak jak zrobiła to jego starsza siostra. Jednakże Mat ma inne zamiary, podoba mu się jego praca, wyprowadza się z domu i jest zadowolony z tego co ma. Cały czas rozpamiętuje związek z ukochaną Kasią, ale wokół niego ciągle kręcą się kobiety, bo chłopak jest bardzo atrakcyjny, pewny siebie i ujmujący. Historia pizzonosza przedstawiona jest z perspektywy głównego bohatera, który pisze swoisty pamiętnik. Opowiada w nim nie tylko o swoich osobistych doświadczeniach, przeżyciach, pragnieniach, ale także jest to swego rodzaju dziennik obserwacji ludzkich zachowań, których bohater jest świadkiem podczas dostarczania pizzy. A spotykamy tu bardzo ciekawe postaci. Jednakże główny nacisk położony jest na miłosne i egzystencjonalne rozterki Mateusza: kogo naprawdę kocha i co ma robić dalej ze swoim życiem.

Książka stanowi relaksującą lekturę na leniwe deszczowe popołudnie, zawiera wiele żartobliwych scen i cytaty z wielu znanych przebojów, które stanowią doskonałe uzupełnienie dialogów i przemyśleń bohaterów. Miła i niezobowiązująca lektura z równie miłym, acz nieco zwariowanym niekiedy bohaterem. Dla złapania oddechu-idealna.

„Po takim wstępie zapewne pomyśleliście sobie, że będę wyłącznie narratorem tej opowieści. Ja – wieczny podglądacz. Że opowiem wam o czyichś problemach małżeńskich, albo że przypadkowo stałem się świadkiem morderstwa. No i błąd! Główną postacią tej książki będę ja – bo szczerze mówiąc, jestem najbardziej interesującą osobą jaką znam (oj, nie krzywcie się, tylko żartowałem… ale nadaję się na bohatera powieści, prawda?).


Książka ta jest pozycją z serii Wydawnictwa Skrzat, zatytułowaną „Smak dorosłości”. Jak podaje Wydawca ta seria to:

Seria książek o losach współczesnych młodych Polaków, którzy zaczynają samodzielne życie tu i teraz. Nie chcą wyjeżdżać z kraju i uparcie pokonują problemy codzienności. To portret nowej generacji ludzi – otwartych, samodzielnych, nastawionych nie tylko na posiadanie, ale również na istnienie i realizowanie swoich pasji, albo po prostu na spokojne, wygodne życie, na które chcą zapracować sami. Ich historie są momentami gorzkie, ale też pełne humoru i lekkie, bo ostatecznie każdy z bohaterów może powiedzieć „Kocham cię, życie”, mimo wszystko…

poniedziałek, 10 października 2011

Katowickie Targi Książki - do zobaczenia:)

Dostałam przemiłe zaproszenie na Katowickie Targi Książki, które odbędą się w dniach 20-23 października.

Będę tam gościć w piątek, 21 października, już od godziny 15-tej.
W tym właśnie czasie spotkacie mnie na stoisku portalu Granice.pl
A o 15.30 pojawię się w kąciku "Kawa z pisarzem", gdzie z chęcią odpowiem na wszystkie pytania zainteresowanych moją twórczością Czytelników.

Najpierw proponowano mi termin niedzielny, ale w tym czasie wyjeżdżam do Warszawy, tak więc myślałam, że nie uda mi się przybyć na te targi:(
Ale dzisiaj otrzymałam telefon i okazało się, że jest możliwość spotkania właśnie w piątek, 21.10. Tak więc z wielką przyjemnością przybędę do Katowic i spotkam się z Czytelnikami.

ZAPRASZAM i DO ZOBACZENIA:)))


Alessandro D'Avenia "Biała jak mleko czerwona jak krew".

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Znak.





„Miłość istnieje nie po to, by dać nam szczęście, ale po to, byśmy mogli sprawdzić, jak silna jest nasza odporność na ból.”

To słowa jednego z bohaterów książki włoskiego pisarza Alessandro D’Avenia, zatytułowanej „Biała jak mleko czerwona jak krew”. Jest to opowieść o nastoletniej miłości, ale nie takiej dziecinnej, naiwnej, pełnej radosnych momentów i banalnych problemów. Szesnastoletni Leo, uczeń trzeciej klasy liceum, zapalony piłkarz jest chłopakiem, który na pierwszy rzut oka może uchodzić za pewnego siebie zarozumialca. Postrzegany jest jako dusza towarzystwa, zawsze pierwszy, aby rzucić nauczycielowi ciętą ripostę. Ale w głębi duszy to zagubiony nastolatek, który wciąż szuka swojego marzenia i celu w życiu. Niko, to jego przyjaciel, z którym gra w piłkarskiej drużynie „Piratów”. Niko ma sprecyzowane plany na przyszłość i jasno wytyczony cel, co chce w życiu robić. Silvia, przyjaciółka i powierniczka Leo, jest zawsze przy nim. Lecz czasami boli ją to, że Leo jest taki krótkowzroczny i nie dostrzega tego, co ma tuż obok siebie.

Młodzież. Pełna marzeń, ale i wątpliwości. Mnożących się pytań i nie zawsze prawidłowych rozwiązań.  Autor świetnie pokazuje rozterki młodych ludzi, ich poszukiwanie siebie, odnajdywanie odpowiedzi na piętrzące się pytania. Ale gdzie ta zapowiadana miłość? Jest. Silna, druzgocąca i bolesna. Leo kocha się w Beatrice, uczennicy tego samego liceum. Marzy o niej, wyobraża sobie wspólną przyszłość, kocha się w jej rudych włosach i zielonych oczach. Jest jego muzą, boginią, marzeniem silnie związanym z przyszłością. W niej upatruje wszystko to, co ma związek z jego planami na dalsze życie. A co, jeśli okrutny los zadecyduje inaczej? Jeśli ciągle będzie stawiał przed Leo przeszkody, które uniemożliwią mu nazwanie i wypowiedzenie na głos uczuć, jakie go przepełniają? Jeśli los będzie chciał inaczej skierować drogę, którą kroczy Beatrice? Zapewniam, że znajdziecie w tej powieści odpowiedzi na powyższe pytania.  I na wiele innych. Czy warto kochać? Czy warto wierzyć w drugiego człowieka? Jak bardzo jesteśmy w stanie poświęcić się dla ukochanej osoby? Czy wobec tragedii i okrutnego kaprysu losu młoda osoba jest w stanie przejść błyskawiczny kurs dojrzałości i podejmować decyzje godne dorosłego odpowiedzialnego człowieka?

Gwarantuję, że po tej lekturze mnóstwo pytań będzie się kołatać w waszych czytelniczych głowach. Nie wiem nawet jak mam określić tę książkę? Dramat? Romans? Książka psychologiczna? Chyba wszystkiego po trochu odnajdziemy w historii Leo, Beatrice i Silvii. Powieść wzrusza i pobudza wszystkie czułe struny jakie wrażliwy człowiek ma w sercu. Napisana jest wciągającym językiem, jednocześnie prostym i pełnym metafor i jak na nastoletniego narratora, bardzo dojrzałym. Książkę tę przeczytałam praktycznie w jedno niedzielne popołudnie. Pomimo że jej konstrukcja zbliżona jest do monologu z nielicznymi dialogami, to przedstawiona historia jest tak wciągająca, że nie sposób się od niej oderwać.

„Biała jak mleko czerwona jak krew” to na pewno powieść dla młodych osób, które powinny zobaczyć jak ulotne jest życie i jak czasami warto się nad nim pochylić i wykorzystać każdą sekundę, jaka jest nam dana. Ale polecam ją wszystkim, proza przepełniona wrażliwością, pytaniami o sens życia i poszukiwaniem na nie odpowiedzi, to chyba tematyka, która raczej nie powinna być nam obca. Zachęcam.

niedziela, 9 października 2011

Mari Jungstedt "Słodkie lato"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości serwisu Zbrodnia w Bibliotece.


Od pierwszych stron wiesz, że intryga będzie miała wiele wątków. Że niejednokrotnie wejdziesz na mylny trop. Że historia ma swój początek nie tutaj i teraz, ale to coś w przeszłości naznaczyło tor obecnych wydarzeń. Że bohaterowie będą mieli swoje tajemnice, których nigdy nie chcieliby ujawnić. I wreszcie... że zło wraca a za wyrządzone krzywdy przyjdzie kiedyś zapłacić.

Takie odczucia, a raczej przeczucia, mogą ogarnąć was podczas lektury kryminalnej serii napisanej przez Mari Jungstedt. "Słodkie lato" to szósta książka z cyklu o śledztwach prowadzonych przez inspektora Andersa Knutasa i jego zespół. Akcja dzieje się jak zawsze na Gotlandii, a główni bohaterowie, czyli Anders, Karin, Johan, Emma, oprócz powinności zawodowych muszą radzić sobie także z własnymi problemami i życiowymi zawirowaniami.

W tej odsłonie Karin, pod nieobecność swojego szefa,, który przebywa na rodzinnym urlopie, rozpoczyna śledztwo w sprawie zagadkowej śmierci właściciela firmy budowlanej. Peter Bovide, bo to o nim mowa, zostaje znaleziony martwy w wodzie, niedaleko brzegu, a rodzaj odniesionych ran wskazuje na okrutne morderstwo, a raczej egzekucję. Trop prowadzi do jego firmy, w której zatrudniał pracowników z innych państw, między innymi i z Polski i oczywiście pracowali oni "na czarno". Peter miał problem z wypłacalnością i tutaj policja upatruje powodów zabójstwa. Czy słusznie? Inspektor Knutas przerywa urlop i wraca do zespołu, ponieważ jest coś w tym zabójstwie, co budzi jego wątpliwości. Potem pojawia się kolejna ofiara i grupa śledcza już wie, że rozwiązanie wcale nie jest takie proste. Co odkryją? Co łączyło obie ofiary morderstwa? Co wydarzyło się latem 1985 roku? Pytania, wątki, szczątkowe tropy rzucane na zachętę czytelnikowi, sprawiają że książkę czyta się wyśmienicie, w rekordowym tempie pokonując kolejne strony, aby jak najszybciej odkryć prawdę i przekonać się, czy osobiste śledztwo prowadzone w głowie, szło właściwym szlakiem.

Mogę z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że i tym razem Mari Jungstedt mnie nie zawiodła. I to nie dlatego, że niejako przyzwyczaiłam się do jej prozy, do konstrukcji jej historii, czy do głównych bohaterów. To na pewno też ma wpływ na moje osobiste przywiązanie do tego cyklu, ale nie znaczący. I w tej historii autorka pokazała swój kryminalny kunszt tworzenia historii składnych, intrygujących i trzymających w napięciu. Dlatego też zachęcam wszystkim do sięgnięcia po całą serię, którą najlepiej czytać w kolejności ukazywania się poszczególnych książek. Wprawdzie w każdej odsłonie bohaterowie prowadzą odrębne śledztwo, ale ich osobiste losy tworzą pewien ciąg, który warto śledzić na bieżąco.

Zachęcam i polecam, dla "kryminalniaków" nie lada gratka.


piątek, 7 października 2011

Urodzinowo...

Moja Madzia kończy dzisiaj 10 lat. Dokładnie o 20:55.
Magdalena Agnieszka...
Moja mała żaba:*
Kocham Cię!
A tu Magda ze swoim prezentem urodzinowym, czyli koncertowo...
Play Guitar Hero!


50 000 zbliża się :)

Powoli zbliżam się do magicznej cyfry odwiedzin mojego bloga
50 000
Dlatego przymierzam się do kolejnego konkursu odwiedzalności:)
Nie wiem jeszcze co będzie nagrodą, ale w związku z nadchodzącą premierą mojej najnowszej książki... domyślcie się sami:D:D:D

Zatem...
Obserwujcie bloga, gdy będę już blisko tej magicznej cyfry, wrzucę Konkurs odwiedzalnością dyktowany :)

czwartek, 6 października 2011

Zbigniew Białas "Korzeniec"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa MG.



„Dwudziestego dziewiątego czerwca 1913 roku o godzinie szóstej rano na nasypie kolejowym w centrum Sosnowca znaleziono ciało pozbawione głowy i na podstawie dokumentów, które znajdowały się wciąż w wewnętrznej kieszeni marynarki, ustalono natychmiast,  że zwłoki należą do Alojzego Korzeńca, syna Józefa, urodzonego we wsi Tuczna Baba, właściciela firmy kafel karskiej”.

Można powiedzieć, że od tego wszystko się zaczęło. Przynajmniej główny wątek książki Zbigniewa Białasa, zatytułowanej „Korzeniec”. Ale tak naprawdę historia ta sięga wiele lat wstecz, rozpościera swoje macki przeszłości na wiele osób, na wiele rodzin, obejmując szereg wydarzeń historycznych, społecznych i politycznych. Poznajemy mnóstwo ciekawych postaci, które żyjąc na granicy trzech cesarstw muszą radzić sobie w tym niepewnym trochę politycznie świecie. Gdy na nasypie kolejowym zostaje odnalezione ciało wyżej wymienionego Korzeńca, historia startuje z kryminalnym akcentem. Ale nie jest to stricte kryminał. Oczywiście jest dziennikarskie śledztwo, prowadzone przez redaktora „Iskry” Waleriana Monsiorskiego, który nawiasem mówiąc czuje niebezpieczny pociąg do wdowy po ofierze, pani Jadwigi. Ta ostatnia jest także niezwykle ciekawą postacią, niespełniona żona, której brakuje w życiu zwykłej czułości i pożądania, realizuje się nieco na innym polu. Jako Klandestyn Bizukont pisze romantyczne opowiadania, które drukowane są właśnie w „Iskrze”.  O jej podwójnej tożsamości wie oczywiście Walerian, który trzyma tę wiedzę w ścisłej tajemnicy. W powieści pojawia się cały kalejdoskop postaci, z których każda ma swoją tajemnicę, swoją przeszłość, swoją historię. A to wszystko umiejscowione w swoistym tyglu kulturowym, gdzie mieszają się nacje Polaków, Niemców, Rosjan i Żydów. Zależności polityczne, kulturowe, społeczne przeplatają się w życiu bohaterów, ukazując jak niepewne i nawet niebezpiecznie było wówczas ich bytowanie w takim a nie innym miejscu. A cała akcja rozgrywa się w przededniu wybuchu I wojny światowej, tuż przed zamachem na arcyksięcia Sarajewa-Ferdynanda.

Jak czyta się „Korzeńca”? Na pewno bardzo uważnie. W skupieniu. Gro postaci, ich historie, obrazy z życia, sprawiają że niekiedy można się pogubić w gąszczu wątków i reminiscencji. Jednakże każda opowieść ma swój urok i na pewno przybliża rys poszczególnej postaci występującej w tej książce. „Korzeniec” to także swoisty tygiel gatunkowy, bo oprócz wątku kryminalnego znajdziemy tu także wątek sensacyjny, historyczny, uczuciowy i satyryczny. Książka ta niejednokrotnie wywoływała u mnie śmiech, gdyż pełno w niej zabawnych dialogów bądź humorystycznego opisu poszczególnych bohaterów.

Na pewno to ambitna lektura, fascynująca dla mieszkańców Śląska, którzy mogą śledzić wydarzenia sprzed lat i odnajdywać ich ślady w czasach obecnych. Poza tym to doskonały dokument historyczny, dzięki któremu możemy dowiedzieć się o sytuacji tego regionu i ludzi tam mieszkających na początku ubiegłego wieku. Polecam czytelnikowi, który oprócz rozrywki oczekuje od literatury czegoś więcej.

„(…) Bo jak nie… - Szpigiel pogroził mi na pół żartobliwie - … to felczer będzie musiał palec odjąć.
- Co znaczy odjąć? – zaniepokoił się redaktor Monsiorski.
- Amputować. Uciąć.
- O mój Boże.
- A tak na wszelki wypadek, gdyby nie pomogło, gdyby pan potrzebował felczera, to polecam Szwajcera z Modrzejowskiej. Zna go pan?
- Nie znam. Z felczerów znam tylko Warszawskiego, bo on jest też przy okazji dziennikarzem.
- Warszawskiego bym nie polecał. – Mrugnął okiem aptekarz. – On jest podobno sympatykiem socjal-syjonizmu. Mógłby panu za niektóre artykuły w „Iskrze” odciąć całą stopę.
Szpigiel zarechotał, jakby opowiedział przedni dowcip.
Wieczorem redaktor Monsiorski zaczął sobie zadawać tortury – w nadziei uniknięcia gorszych. Krzyczał, rytmicznie wsadzając nogę do miednicy:
- Wsadzić! Wyjąć! Wsadzić! Wyjąć! Auuuu. Wsadzić! Wyjąć! Wsadzić! Ein! Zwei! Auuuu!”.

wtorek, 4 października 2011

Konkursowo z wydawnictwem Mira u Sil

Zapraszam na blog Sil, gdzie ma miejsce kolejna odsłona konkursu z wydawnictwem Mira


KONKURSOWO Z MIRĄ U SIL-kliknij:)

 

"Jaśnie panicz" - zapowiedź Wydawnictwa MG

Joanna Siedlecka jest jedną z najciekawszych biografek polskich. A jej „Jaśnie Panicz. O Witoldzie Gombrowiczu” to książka niezwykła.
Sama autorka pisze o niej tak:
Zdążyłam przed Panem Bogiem. Dosłownie w ostatniej chwili, pod koniec lat siedemdziesiątych zebrałam i spisałam relacje żyjących jeszcze wtedy osób, które znały Witolda Gombrowicza w różnych okresach jego życia, od kolebki po grób.
Rozpoczęłam swą wędrówkę od gombrowiczowskiego matecznika – Małoszyc, Bodzechowa, Wsoli, od wspomnień Władki Dulnej i Janka Popka, którzy bawili się z paniczem Itkiem, zakończyłam w Maison-Laffitte, rozmową z Jerzym Giedroyciem, która, ze względów cenzuralnych, nie weszła do pierwszego wydania książki.

Książka jest biografią tego niezwykłego pisarza. Autorka uchyla w niej słynną gombrowiczowską maskę, przedziera się przez pozy i miny, którymi się zasłaniał, odkrywa cnoty, do których nigdy się nie przyznawał: niezależność, bezkompromisowość, odwagę cywilną, wrażliwość pomimo pozorów chłodu i wyniosłości. Jest to wspaniały opis jednostki, ale i epoki.

Obecna edycja zdecydowanie różni się od poprzednich szatą graficzną - zawiera około 80 dużych, ilustrujących tekst, zdjęć.

Patronat nad wydaniem objęły: Rzeczpospolita, granice.pl oraz nakanapie.pl.

Jaśnie Panicz” ukaże się 6 października.




poniedziałek, 3 października 2011

niedziela, 2 października 2011

J.R.Ward "Droga przeznaczenia"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Videograf II.


Bractwo Czarnego Sztyletu - tajna organizacja mistrzów sztuk walki, której zadaniem jest obrona rasy wampirów przed Korporacją Reduktorów. Dzięki właściwemu doborowi genetycznemu członkowie Bractwa obdarzeni są potężnym ciałem i umysłem oraz niecodzienną zdolnością regeneracji. Bratcwo wyławia kandydatów na swoich członków, którzy zazwyczaj nie są rodzonymi braćmi. Agresywni, pewni siebie, a przy tym tajemniczy, trzymają się z dala od cywilów i nie utrzymują kontaktów z członkami pozostałych kast, o ile nie potrzebują się dokrwić. W świecie wampirów bracia cieszą się wielkim poważaniem. O ich wyczynach krążą legendy. Giną tylko od bardzo poważnych urazów, takich jak rany postrzałowe, cios w serce, itp.

"Droga przeznaczenia" J.R.Ward to dziewiąta odsłona przygód Ghroma i jego bractwa. Miałam przyjemność zapoznać się z wszystkimi częściami tej serii, a "Drogę przeznaczenia" otrzymałam do recenzji od wydawnictwa Videograf, za co oczywiście dziękuję. O czym jest ta książka? O walce dobra ze złem, gdzie wampiry należą do tych dobrych, a reduktorzy stanowią uosobienie wszelkiego zła. W tym tomie poznajemy dalsze losy bractwa, a w szczególności walkę Johna o odzyskanie porwanej w poprzedniej części Xhex, symphatkę, w której niemy John kocha się od dawna. "Droga przeznaczenia" nie daje jednak czytelnikowi odpowiedzi na wszystkie pytania, gdyż historia Johna i Xhex została podzielona i czekać teraz trzeba na tom dziesiąty, aby dowiedzieć się, jak potoczyły się ich losy. J.R.Ward stworzyła wielowątkową opowieść, w której w każdym tomie poznajemy dzieje jednego z braci i walkę nie tylko z odwiecznym wrogiem, ale także walkę o miłość. Każda odsłona ukazuje kolejnego wampira i jego drogę ku znalezieniu swojej Wybranki. Muszę przyznać, że wciągnęłam się w tę nadprzyrodzoną historię, może dlatego, że oprócz wątków miłosnych jest tutaj bardzo dobrze zarysowany główny temat cyklu, z dopracowanymi wszelkimi szczegółami. Książkę tę, tak jak i poprzednie, czyta się jak dobrą sensację i choć niektórzy nazywają tę serię romansem paranormalnym, ja zastosowałabym inną nazwę. Sensacja paranormalna z romansem w tle. Według mnie to byłoby idealne określenie na cykl autorstwa J.R.Ward. Uprzedzam także, że książka obfituje w dosyć drastyczne sceny, nie brakuje w niej także ostrego i wulgarnego języka, jakim posługują się postaci, a także znajdziemy w tekście bardzo sugestywnie opisane sceny seksu, pragnień, żądzy.

Poza tym warto zwrócić uwagę na coś innego. Prawie w każdej odsłonie pojawia się bohater, który ma, nazwijmy to, jakiś uszczerbek, wadę, przywarę, skłonność. Domyślam się, ża autorka chciała pokazać przez to, że wszyscy ludzie są równi i nawet takie maszyny do zabijania, jak umięśnieni wojownicy Bractwa mają swoje wady, grzeszki, ubytki. A mimo to są świetni w tym co robią i zasługują na sprawiedliwe traktowanie.

Polecam, szczególnie czytelnikom lubującym się w tego typu literaturze, lecz proponuję zacząć lekturę od tomu pierwszego, na pewno będzie wówczas łatwiej zrozumieć i śledzić losy bohaterów. A mi nie pozostaje nic innego, jak czekać na tom dziesiąty, który zakończy losy Johna Matthew i Xhex i rozpocznie kolejny wątek, bo taka jest zawsze struktura powieści J.R.Ward.

sobota, 1 października 2011

Nora Roberts "Rodzinne sekrety"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Mira.


Każda rodzina ma swoje sekrety. Małe lub duże tajemnice, chowane przez lata, przekazywane tylko członkom rodziny. Minione chwile, historie, które określają istnienie małej spokrewnionej społeczności. Jednakże czasami te sekrety mogą stanowić zagrożenie. I dla jednostki i dla ogółu. Wówczas... z takich rodzinnych sekretów rodzi się nowa historia. Nie zawsze miła i nie zawsze... bezpieczna.

W książce autorstwa Nory Roberts "Rodzinne sekrety" znajdujemy dwie historie o właśnie takich rodzinnych tajemnicach. Pierwsza z nich, zatytułowana "Partnerzy czy rywale", opowiada o dziennikarskim śledztwie dwójki rywalizujących redaktorów pewnej poczytnej gazety. Laurel Armand i Matt Bates nie przepadają za sobą, ale dostają wspólną sprawę do wyjaśnienia. Zagadkowa śmierć żony właściciela posiadłości Heritage Oak, której ciało zostało znalezione na bagnach, nie daje spokoju jej siostrze, Susan. Która nie wierzy w nieszczęśliwy wypadek. Zwraca się o pomoc do znanej gazety i tym samym Laurel i Matt otrzymują zlecenie zajęcia się tą sprawą od szefa, a jednocześnie ojca Laurel. Dwójka dziennikarzy rozpoczyna żmudne śledztwo, jednocześnie zauważając, że zaczyna się coś dziać pomiędzy nimi samymi. Ale czy na pewno Matt dopiero teraz dostrzegł Laurel? I czy dziewczyna będzie potrafiła zapomnieć o niezależności? I wreszcie, czy na pewno wypadek na bagnach w Heritage Oak był tylko wypadkiem? Aby się o tym przekonać, zachęcam do lektury tej opowieści.

Druga historia nosi tytuł "Sztuka mistyfikacji". Przedstawia losy młodego i cenionego malarza, Adama Haines'a, który trafia do posiadłości znanego malarza Philipa Fairchilda i jego córki Kirby. Pięknej dziewczyny, która także staje się uznaną artystką. Adam pojawia się tam na zaproszenie Philipa, często goszczącego u siebie młodych twórców. I od razu u czytającego rodzą się pytania: czy na pewno tylko dlatego mężczyzna pojawił się w posiadłości artystów? I czy ojciec i córka nie mają czegoś do ukrycia? Czy gra niedomówień się skończy i trójka ludzi pozna prawdę? Myślę, że po lekturze już wszystko będzie jasne.

Szczerze mówiąc spodziewałam się kolejnych romansów, z małym wątkiem kryminalnym. Ale zostałam mile zaskoczona. Gdyż wątek kryminalny jest bardzo intrygujący, zaskakujący i zgrabnie poprowadzony. A nawet denerwujący. Oczywiście jest też romans, jest wzajemne przyciąganie bohaterów, jest miłość i pożądanie. Ale proporcje przechylają się tutaj w stronę intrygi kryminalnej. Książkę czyta się świetnie, błyskawicznie, dynamika i akcja przeplata się z romantyzmem i uczuciami buzującymi na każdym kroku.

Cóż mogę dodać? To cała Nora Roberts, w pełnej krasie i w moim ulubionym wydaniu. Polecam, świetna lektura na jesienny słoneczny weekend.