piątek, 29 lipca 2011

Do zobaczenia:)


Kochani, chciałam się pożegnać na dwa tygodnie. Dzisiaj, wraz z Sil, Kaś, Milenką i Dorci i oczywiście z gorszymi połówkami i inwentarzem dziecięco-młodzieżowym, wyjeżdżamy do Chorwacji. Każda z nas, oprócz baterii olejków do opalania i innych takich, wiezie ze sobą walizkę książek. Dosłownie. Mój małż, gdy wczoraj zobaczył przyszykowane do spakowania lektury, spytał się, czy mam zamiar wspomóc jakąś polonijną bibliotekę po drodze. Bardzo śmieszne... A ja się zastanawiam, czy mi ten zapas wystarczy na dwa tygodnie? Ale gdy będzie kryzys, to pożyczę od którejś z dziewczyn, w końcu nie ja sama nienormalna jadę.

Oczywiście, tęsknić za blogowym światem będę, rzecz to jasna i nie podlega dyskusji;)

Na pożegnanie podrzucam Wam moją recenzję książki "Jeden dzień" Davida Nichollsa, która najpierw ukazała się na portalu DużeKa TUTAJ

Przypominam o konkursie:) KONKURSOWO Z AGĄ:) 

Pappapapapapaaaa:*:*:*

Aaa, to nasza plaża, jak coś: (bez faceta... chyba...;) No, chyba że to autochton, mieszkający na stałe na plaży...

wtorek, 26 lipca 2011

Konkurs z Agą - odsłona 1

Zapraszam do udziału:)

Szczegóły TUTAJ

 

Diana Palmer "Miłosne perypetie detektywów z Houston"


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Mira.



Ona nieśmiała, on porywczy i buntowniczy. Najczęściej znacznie od niej starszy. Ona go kocha od pierwszego młodzieńczego zauroczenia. On ją prawdopodobnie też, ale nie zamierza się do tego przyznawać. Najczęściej jest facetem „z przeszłością” i nie zamierza nią obarczać tej zakochanej w nim dziewczyny. Ona też chce stłamsić tę nieszczęśliwą miłość, ale bez powodzenia. I tak tkwią przez pewien czas w tym uczuciowym impasie, aż w końcu paląca ich namiętność wybucha i już nic nie jest ważne. To schemat, wedle którego Diana Palmer stworzyła trzy miłosne historie w zbiorze zatytułowanym „,Miłosne perypetie detektywów z Houston”.


Pierwsza opowieść „A mogłem cię stracić…” przedstawia miłosne zawirowania właściciela agencji detektywistycznej, Dane Lassitera i jego sekretarki, Tess Merriwether. Dziewczyna od lat kocha się w swoim szefie, ale po pewnym wydarzeniu sprzed trzech lat wyraźnie się go boi. Co nie przeszkadza zerkać na przystojniaka zakochanym wzrokiem. Dane jest okropnie zaborczy i porywczy, sam przed sobą nie chce przyznać, że kocha Tess, wielokrotnie raniąc zakochaną w nim dziewczynę.

Kolejna historia to „Samotnik z wyboru”, w której bliżej poznajemy detektywa Nicka Reeda, którego poznaliśmy już w poprzedniej opowieści. Nick jest byłym agentem FBI, od zawsze podobała mu się jego sąsiadka Tabby, ale kilka lat temu odtrącił ją i od tamtej pory jest samotnikiem. Gdy na polecenie swego szefa, Dane Lassitera, Nick jedzie do Waszyngtonu, spotyka tam Tabby, która potrzebuje jego pomocy. Uczucia z przeszłości wracają, a bohaterowie wikłają się w pasmo wzajemnych pretensji.

Ostatnia opowieść to „Cofnąć czas”. Tutaj bohaterką jest Kit Morris, także pracownica agencji detektywistycznej Lassitera. Dziewczyna wcześniej pracowała u przystojnego Logana i skrycie się w nim kochała. Gdy mężczyzna zranił ją, zaręczając się z inną, wówczas Kit postanowiła odejść. Teraz pracuje u Dane Lassitera i dostaje nowe zlecenie. Jakże wielkie jest jej zdumienie i jednocześnie niechęć, gdy okazuje się, że zleceniodawcą jest… Logan. Przeszłość wraca, czasu nie da się cofnąć, ale może uda się naprawić to, co zostało popsute?

Proza Diany Palmer jest lekka, niezobowiązująca i na pewno niewymagająca. Historie tworzone wedle jednego wzorca, bohaterowie, jakby rysowani jedną kreską, miłosne opowieści wyraźnie prowadzące do happy endu. Książkę czyta się szybko, ale bez zbytniego zaangażowania, gdyby ktoś wyrwał mi ją z ręki i uniemożliwił dokończenie lektury, nie rozpaczałabym zbytnio. Na pewno dla osób lubiących proste historie, pełne miłości i erotyki, okraszone odrobiną sensacji, ta pozycja będzie fajną lekką lekturą na lato. Zresztą kto raz spotkał się z prozą Palmer, doskonale wie jakiego rodzaju książki ta autorka tworzy. Czasami można się oderwać od przytłaczającej rzeczywistości, wyłączyć męczące myśli i na chwilę stać się cichym obserwatorem miłosnych perypetii detektywów z Houston. Polecam wyznawcom gatunku:)

Antologia "Książki Moja Miłość" już w sprzedaży:)

Zbiór opowiadań "Książki Moja Miłość" można już zamawiać w księgarni Wydawnictwa Radwan

TUTAJ

poniedziałek, 25 lipca 2011

Sławomir Koper "Afery i skandale Drugiej Rzeczypospolitej"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Bellona


"Afery i skandale Drugiej Rzeczypospolitej" to kolejna pozycja autorstwa Sławomira Kopra, z którą miałam niewątpliwą przyjemność się spotkać. I mogę z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że było to spotkanie nader interesujące.

Tym razem mamy okazję poznać wzbudzające powszechne oburzenie kampanie Boya-Żeleńskiego, w których, między innymi, żądał zniesienia kar dla kobiet dokonujących aborcji, podjął się także dysputy na temat reformy prawa małżeńskiego. Jesteśmy niemymi świadkami Afery Żyrardowskiej, a także powtórnego małżeństwa prezydenta Mościckiego z sekretarką swojej zmarłej żony, Marią Dobrzańską-Nagórną. Pikanterii dodawał fakt, że propozycja małżeństwa padła już trzy miesiące po śmierci małżonki-Michaliny Mościckiej. Nie brakuje także sensacyjnych i kryminalnych wątków, ukazujących wydarzenia, które znamy z historii, ale w taki sposób, że odbiera się je bardziej jako scenariusz dobrego kryminału, a nie suche fakty z przeszłości. Tajemnicze zaginięcie generała Zagórskiego, zamach na prezydenta Narutowicza dokonany przez Eligiusza Niewiadomskiego, czy wreszcie sprawa Gorgonowej. Ta ostatnia historia zawsze bardzo mnie pasjonowała, czytałam wiele artykułów na ten temat, oglądałam także film, ale po raz kolejny z wielkim zainteresowaniem przeczytałam o okrutnym zabójstwie nastolatki, dokonanym przez opiekunkę dzieci architekta Zaremby a także jego kochankę. Ale czy na pewno Rita Gorgonowa była morderczynią? Podczas żmudnego procesu pojawiło się tak wiele poszlak i niewyjaśnionych wątków, jak ten z zastanawiającą postawą ogrodnika, Józefa Kamińskiego, że do teraz wyrok skazujący kobietę nie jest do końca jednoznaczny. Myślę, że ta sprawa na zawsze pozostanie niewyjaśnioną zagadką jednego z głośniejszych przedwojennych morderstw.

Sławmir Koper w sposób niezwykle zgrabny prezentuje wydarzenia sprzed lat, pokazując historię w całkiem innej formie. Przedstawia fakty, komentuje je, okrasza cytatami, fotografiami, sprawiając że czytelnik pochłania tę wielowątkową i wielopostaciową opowieść jak dobry dramat społeczno-obyczajowy z elementami sensacji i kryminału. Gdyby w podobny sposób pisane były podręczniki do nauki historii, myślę że świadomość polityczno-społeczno-historyczna u naszych dzieci i u nas samych, byłaby o wiele bogatsza.

Zachęcam do przeczytania tej pozycji, warto wzbogacić swoją wiedzę historyczną, warto przekonać się, że nasza narodowa przeszłość to nie tylko walka narodowo-wyzwoleńcza, ale to także afery polityczne, skandale obyczajowe, niewyjaśnione zagadki kryminalne, tajemnice i wzbudzające oburzenie opinii publicznej akcje społeczne. A jeśli to wszystko napisane jest zgrabnym, ujmującym językiem, to jest to kolejny powód, aby sięgnąć po "Afery i skandale Drugiej Rzeczypospolitej". Polecam

sobota, 23 lipca 2011

Lena Wilczyńska "Odwiedź mnie we śnie"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Skrzat.


O czym może marzyć nastoletni chłopiec? Może o nowej grze na Playstation3? Albo o komórce z dotykowym ekranem? O nowym rowerze, a może nawet motorowerze? O tym, aby wakacje w ciepłym kraju były tak udane, jak te w zeszłym roku? A może o tym, aby ta blondynka z domu naprzeciwko umówiła się z nim do kina? Czy to zbyt wiele? Czy to za dużo, czy to musi znajdować się w sferze marzeń?

Pewnie nie dla wszystkch.

Ale dla Łukasza Maślonki takie myśli są zupełną abstrakcją. Bo jego marzenia dotyczą czegoś innego. Aby ojciec w końcu przestał pić. Aby wybudował im dom, w którym każdy miałby swój pokój. Aby córka miejscowego bogacza zwróciła na niego uwagę. Aby ojciec nie sprzedał jego kolejnego roweru, tak jak to zrobił z wszystkimi prezentami komunijnymi swoich synów i nie przepił tych pieniędzy w pobliskiej knajpie "Laguna".

Łukasz Maślonka to główny bohater i jednocześnie narrator książki Leny Wilczyńskiej "Odwiedź mnie we śnie". Na niewielu stronach autorka przekazała tak wiele treści, wrażeń, uczuć i wzruszeń, co niekiedy nie udaje się umieścić w opasłych tomiskach powieści. Ukazany świat jest do gruntu prawdziwy, realny, nieco cyniczny, ale za to nie ma w sobie nic z fantazji czy sielanki. Przedstawione życie chłopca z małej wsi, który próbuje po prostu żyć w świecie, w którym ojciec notorycznie chodzi pijany, matka podupada na zdrowiu, a on, jego trzech braci i mała siostrzyczka muszą sobie jakoś radzić.

Ta książka naprawdę wstrząsa. Postać Łukasza, historia jego rodziny, jego przyszłość, która niepokojąco wyziera z ostatnich stron opowieści wryła mi się głęboko w umysł i sprawiła, że uświadamiam sobie kilka rzeczy. Że takie książki powinny być obowiązkowymi lekturami dla gimnazjalistów. Aby im pokazać, uzmysłowić, że powinni być wdzięczni za każdy dzień, za każdy dar, prezent, jaki otrzymują, że powinni dostrzegać w każdej rzeczy coś pozytywnego, gdyż życie naprawdę jest cudowne, zwłaszcza gdy ma się wokół siebie kochającą rodzinę, żyjącą w zgodzie i spokoju.

Wielkie uznanie dla autorki za przedstawienie tego trudnego tematu i za doskonałą konstrukcję głównego bohatera-narratora, który jest autentyczny i tym samym nie daje się zapomnieć.
Historia wzrusza, może być doskonałym materiałem dydaktycznym, a także przedmiotem wielu refleksji.

Polecam bez wyjątku wszystkim, młodzieży, dorosłym, matkom, ojcom, synom, córkom. Obowiązkowa lektura dla każdego.

piątek, 22 lipca 2011

Richard Paul Evans "Kolory tamtego lata"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Znak.


Zamykam książkę, odkładam ją na stolik. Ocieram łzę, uśmiech nie schodzi mi z ust. Wzdycham. Jestem szczęśliwa. Wzruszona. Poddenerwowana. Rozmarzona.

Takie emocje ogarniają mnie po lekturze powieści Richarda Paula Evansa, zatytułowanej "Kolory tamtego lata". Jak podaje okładka, a także pierwsze strony książki, jest to historia, która wydarzyła się naprawdę. Jeśli tak, to wraca wiara w to, że pełne romantyzmu opowieści mogą istnieć i to nie tylko w wyobraźni twórcy.

Pan Evans przedstawia historię Amerykanki Ellen, młodej malarki, która wychodzi za mąż za Włocha Maurizzio Ferrini i wyjeżdża z nim do Toskanii. Zamieszkuje w przepięknej posiadłości, w której kiedyś żył, tworzył i zmarł Machiavelli. Państwo Ferrini mają wszystko, dom, majątek, winnice, ślicznego synka Alessio. Mogłoby się wydawać, że czeka ich cudowne życie. Jednakże Maurizzio jest w ciągłych rozjazdach, a osamotniona Eliana musi radzić sobie sama, zarówno z prowadzeniem domu, atakami astmy synka, a także z tęsknotą za mężem i tłumaczeniem sobie jego zdrad. Kobieta nie ma wyjścia, czuje się zapędzona w ślepy zaułek, mąż bowiem przyłapany na zdradzie, stwierdza że Włosi tak mają i Eliana musi się z tym pogodzić. Amerykanka wie, że nie będzie mogła wyjechać razem z synkiem, gdyż Maurizzio nigdy nie wyrazi zgody na wyjazd dziecka do Stanów. I gdy Eliana myśli, że już nic nie zmieni się w jej życiu, pojawia się Amerykanin Ross Story. Mężczyzna z jednym plecakiem w ręku, przystojny i tajemniczy, zamieszkuje tuż obok. Gdy Alessio dostaje kolejnego ataku astmy, Eliana zwraca się do sąsiada o pomoc w dowiezieniu dziecka do szpitala. I tak zaczyna się przyjaźń a potem miłość tych spragnionych uczucia i przyjaznej duszy osamotnionych ludzi. Bo Ross ukrywa bolesne wspomnienia z przeszłości, kiedy to także został zraniony, a potem przeszedł prawdziwe piekło.
Autor wspaniale przedstawił dwójkę życiowych rozbitków, ich pragnienia, pasje, marzenia, wątpliwości i rozterki. Gdy jako tło dołożymy piękno włoskich uliczek, Florencję z mnogością zabytków w galerii Uffizi i cudowne połacie winorośli, możemy z pełnym zaufaniem dać się porwać tej magicznej opowieści o miłości, poszukiwaniu drugiej bratniej połówki i walce o prawdziwe uczucie.
Jestem zachwycona tą powieścią, może też dlatego, że olbrzymim sentymentem darzę Włochy, samą Toskanię i cudowną włoską kuchnię.
Na uwagę zasługuje także język, jakim posługuje się autor, pełen ciepła, emocji, uczuć, a także w sposób niezwykle obrazowy ukazujący atmosferę i obraz życia we Włoszech.

Polecam "Kolory tamtego lata" bo jest to magiczna opowieść o ludziach, ich pragnieniu bycia szczęśliwym, a co najważniejsze, jest to prawdziwa historia, którą mogło napisać tylko życie.

"Miłości nie wystarcza to, że ma władzę nad nami. Ona musi nas jeszcze dręczyć. Nic innego jej nie zadowala"
Metastasio.

Ostatni... przed urlopem:)

Zostało mi siedem dni wyjazdu i dzisiaj przyszły dwie przesyłki, z wydawnictwa Skrzat i Świat Książki (tutaj za pośrednictwem DużegoKa).

Oto ich zawartość:
















David Nicholls "Jeden dzień" - dzięki uprzejmości portalu DużeKa
Lena Wilczyńska "Odwiedź mnie we śnie", Jan Brzechwa "Akademia Pana Kleksa", Frances H. Burnett "Tajemiczy ogród" i R.L. Stevenson "Wyspa skarbów" - dzięki uprzejmości wydawnictwa Skrzat

SERDECZNIE DZIĘKUJĘ:)))

I specjalnie dla Sabinki:

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

środa, 20 lipca 2011

Darkaraghel "Gniew Meleghorna. Opowieści z Borgaanu"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Autora, za co serdecznie dziękuję:)




Darkaraghel, czyli Paweł Rejdak, to młody entuzjasta i twórca literatury fantasy, który ostatnio został nagrodzony Nagrodą Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Zadebiutował zbiorem opowiadań "Oko węża. Opowieści z Borgaanu", która to publikacja doczekała się kontynuacji.
  
Jest nią "Gniew Meleghorna. Opowieści z Borgaanu", antologia fantasy, składająca się z pięciu opowiadań, zatytułowanych: "Zmierzch tytanów", które jest kontynuacją opowieści z pierwszego tomu, "Cena honoru", "Gniew Meleghorna", "Róża zmierzchu" i "Bez przebaczenia". Każda opowieść przedstawia niebezpiecznie zmagania różnych postaci, które jednakże łączy jedna nić wątku, będącego myślą przewodnią całego zbioru opowiadań. Których akcja naprawdę jest niezwykle dynamiczna, niejednokrotnie zaskakuje i trzyma w napięciu. Pozytywnie zaskakuje także język, jakim posługuje się autor, z jednej strony finezyjny i pełen metafor, porównań, malowniczych opisów, a z drugiej ostry, brutalny, prostolinijny. To sprawia, że przedstawione wydarzenia odbiera się jak dobrą sensacyjną opowieść, umiejscowioną jedynie w nieco bajkowym, żeby nie rzec, mitycznym świecie.

Bohaterowie są ciekawie wykreowani, historia świetnie komponuje się z wydarzeniami, które znamy z mitologii greckiej, opowieść jest spójna i bardzo dobrze skonstruowana. Bogate opisy, będące dowodem żywej wyobraźni autora, współgrają z niekiedy zabawnymi dialogami i dynamicznie następującymi wydarzeniami. Moją liderką w tym swoistym panteonie heroicznych bohaterów ukazanych w książce, jest Miranda Tears, której język ostry jak brzytwa wspaniale łączy się z obcesowym sposobem bycia, piękną powierzchownością i niesamowitymi zdolnościami gladiatorki. Myślę, że podczas czytania tej książki, niejeden Czytelnik odnajdzie swojego ulubieńca, któremu będzie kibicował, podczas zmagań jakie zgotował mu autor.

Polecam "Gniew Meleghorna" nie tylko wielbicielom opowieści fantasy, a także tym, którzy cenią sobie żywy język, bogate opisy, obrazy oddziałujące na wyobraźnię czytającego, a to wszystko okraszone akcją na miarę dobrej sensacji. Zachęcam do sięgnięcia po tę lekturę.

Zapraszam także na stronę internetową Darkaraghela: TUTAJ

wtorek, 19 lipca 2011

Anna Rybkowska "Jednym tchem"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości samej autorki, za co serdecznie dziękuję :)


"Miłość; to ona tutaj mnie przywiodła;
Ona mi dała siły, ja jej – oczy.
Sterem nie władam, jednak gdybyś była
Na zagubionym mórz najdalszym brzegu,
Śmiałbym wyruszyć po taki ładunek?"

Wiliam Shakespeare "Romeo i Julia"


Miłość potrafi popchnąć człowieka nawet do najbardziej nieoczekiwanych działań. Czasami jest aktem desperacji, czasami szaleństwa, czasami okrucieństwa. Może być ślepa, może być nieodwzajemniona. Ale najgorzej gdy jest... chora.

Książka Anny Rybkowskiej "Jednym tchem" przedstawia historię właśnie takiej miłości. Główna bohaterka to Natalia Skowrońska, poznanianka, żona Mateusza i matka czwórki dzieci. Wiliam Barlow to Londyńczyk, znany niemal na całym świecie jako wokalista, instrumentalista i frontman rockowej grupy Hexagon. Jak to możliwe, że ich drogi życiowe się zbiegły? To szalona fascynacja Barlowa pewnym obrazem, sprawiła że odnalazł swoją jedyną ukochaną Nell. Jest nią właśnie Natalia, która wskutek działań gwiazdora trafia do jego domu, do jego sypialni i oczywiście do jego serca. Ich związek jest trudny, pełen upadków, bo wzlotów jest tutaj niewiele. Może przez wyrzuty sumienia i niezdecydowanie Natalii, a na pewno przez szalony i pełen sprzeczności charakter Wiliama. Który potrafi być równie czuły co bezlitosny. Za to jego uwielbienie względem Polki graniczy z szaleństwem. Nie jest to w smak Miriam, dzięki której Barlow zrobił karierę, w zamian zaspokajając jej wyuzdane zachcianki. Jak w tym wszystkim ma się odnaleźć Natalia, którą ciągle miotają sprzeczne uczucia? A Miriam? Czy nie na darmo Wiliam nazywa ją "wyżlicą"? Jest w stanie wytropić i zniszczyć to, co staje jej na drodze?

Powieść Anny Rybkowskiej zaskakuje. I konstrukcją i stylem, językiem. Autorka posiada olbrzymią wiedzę z zakresu muzyki, sztuki, malarstwa, świetnie łączy wersy, w których zepsute gwiazdy rocka wymieniają mało subtelne uwagi z metaforyczno-filozoficznymi wywodami samego Barlowa, który jest postacią tak złożoną, że podziwiam panią Annę za umiejętność wiarygodnego przedstawienia bohatera tego typu.

"Jednym tchem" ma bardzo adekwatny tytuł do szybkości czytania, a właściwie "połykania" tej pozycji. I co ważniejsze, książka ta nie jest typowym romansem, to fascynująca powieść o miłości owszem, ale także studium człowieka miotanego namiętnościami, człowieka uwięzionego w szponach despotki, historia ludzi pochodzących z odległych i bardzo różniących się światów. Świetny język, wciągająca akcja, namiętność, walka, szaleństwo i okrucieństwo. Wspaniała lektura także dla wymagającego czytelnika.

A na zakończenie jeden z wielu monologów Barlowa, który pomimo swego szaleństwa, wzbudzał we mnie wiele litości i współczucia:

"Wiesz, jak to jest brać niekończący się prysznic? Nie możesz z siebie spłukać wszystkiego, a pragniesz się rozpuścić w wodzie i spłynąć do rynsztoka. Masz przeświadczenie, że tam właśnie jest teraz twoje miejsce – razem z wydartymi podczas aborcji strzępami ludzkich embrionów, pośród odpadów cywilizacji, w workach z odsysanym tłuszczem, na tyłach luksusowych gabinetów piękności!"

poniedziałek, 18 lipca 2011

Marek Krajewski "Liczby Charona"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości serwisu DużeKa.
Recenzja znajduje się także TUTAJ


"Wynikanie wniosków będzie bowiem bezbłędne, zimne i piękne. Jak kryształ. Jak matematyka”.


Przystępując do lektury książki Marka Krajewskiego „Liczby Charona”, czyniłam to z pewną obawą. Żeby nie posłużyć się słowami starej reklamy, z pewną taką nieśmiałością. Było to moje pierwsze spotkanie z prozą wrocławskiego pisarza, wcześniej jakoś nam było „nie po drodze”. I mogę teraz powiedzieć jedno. Niezmiernie żałuję, że nasze drogi przecięły się dopiero teraz. A i jednocześnie cieszę. Bo pan Marek ma na koncie już sporo wydanych pozycji i będę je teraz mogła z przyjemnością pochłaniać, nie martwiąc się oczekiwaniem na kolejne premiery jego książek.

„Liczby Charona” to porywający kryminał, którego akcja dzieje się w przedwojennym Lwowie. Głównym bohaterem jest były komisarz policji, Edward Popielski, który wskutek zatargu ze swoim przełożonym i jednocześnie dzięki swojej porywczej naturze, zostaje bez pracy. Aby utrzymać dom, zamieszkały przez ukochaną córeczkę Ritę, kuzynkę Leokadię i służącą Hannę, udziela korepetycji uczniom gimnazjum. Lecz ciągle brakuje mu pieniędzy, a co chyba ważniejsze i dla niego bardziej bolesne, tęskni za swoją policyjną robotą. W tym samym czasie zostają odnalezione zwłoki podstarzałej wróżbiarki, która została zamordowana w dość specyficzny sposób. Zaraz po zabójstwie, inspektor Kocowski, antagonista Popielskiego, dostaje anonimowy list pokryty hebrajskimi znakami. Gdy pojawia się kolejna ofiara, tym razem prostytutka i kolejny zagadkowy list, lwowska policja popada w przerażenie. I wówczas, ku jawnemu niezadowoleniu Kocowskiego, o pomoc zostaje poproszony Edward Popielski, którego rozległa wiedza i filologiczna i matematyczna może okazać się pomocna.

Jest to niewątpliwy ratunek dla byłego policjanta, gdyż akurat znajduje się w rozpaczliwej sytuacji, zarówno osobistej, jak i materialnej. I widzi w tym śledztwie szansę na odzyskanie posady, a także na podratowanie rodzinnego budżetu. Ale jest też coś więcej. Rozszyfrowanie zagadkowego przesłania, pochodzącego niewątpliwe od mordercy, stanowi dla niego i wyzwanie i porywającą przygodę, której daje się zawładnąć niemal w pełni. Dokonuje przełomowych odkryć, co potwierdza jego wiedzę i umiejętności i staje się solą w oku inspektora Kocowskiego.

Marek Krajewski zafundował nam wspaniałą, trzymającą w napięciu kryminalną historię z zagadką w tle. Niebywała to gratka dla osób, lubujących się w szaradach i łamigłówkach, ceniących żmudne dochodzenie do celu i odnajdywanie rozwiązania, które zaskakuje i szokuje. Książkę czyta się z przyjemnością, Edward Popielski to człowiek z krwi i kości z wszystkimi zaletami i wadami, nie jest papierową postacią, jest mężczyzną, który czasami popełnia błędy, który miotany jest różnymi pragnieniami i wątpliwościami. Kolejnym plusem jest oczywiście umiejscowienie akcji i dbałość o szczegóły topograficzne i historyczne. No i sama zagadka, związana z liczbami Charona, doskonale widać, że autor dopracował szczegóły intrygi i idealnie je do siebie dopasował. Podobał mi się także język, jakim napisana jest książka, pełen lwowskich wtrętów i regionalnych powiedzonek. Ukazany Lwów i zamieszkujący go ludzie są ukazani szczerze, bez zbytniego upiększania, bez ubierania w piękne słówka, bez skrępowania czy delikatności. Autor nazywa rzeczy po imieniu i przedstawia realia ówczesnego życia. I to też mnie ujmuje w prozie Marka Krajewskiego. Nazywanie rzeczy po imieniu. Ukazywanie prawdy, rzeczywistości, czasami brutalnej, kloacznej, wywołującej niesmak, oddziałującej na wyobraźnię. To wielka sztuka i jednocześnie ryzyko. Oceniam tę umiejętność u autora bardzo wysoko.

Polecam „Liczby Charona” przede wszystkim wielbicielom kryminałów retro, a także pasjonatom łamigłówek, zagadek i tajemnych szyfrów. To wciąga, uczy, może też bawić. Świetna przygoda, której warto dać się porwać. Ja się dałam.

niedziela, 17 lipca 2011

"Książki Moja Miłość" - premiera tuż tuż :)))

„KSIĄŻKI. MOJA MIŁOŚĆ”. Tym jakże niewinnym tytułem opatrzono książkę zawierającą treści – nie bójmy się tego powiedzieć – obrazoburcze i sprzeniewiercze wobec wszelkich statystyk i analiz rynku czytelniczego w Polsce! Książkę popularyzującą niezwykle groźną herezję, zataczającą w społeczeństwie coraz szersze kręgi… Czytanie!

Podobno w Polsce w zastraszającym tempie maleje liczba osób, które sięgają po książki dla przyjemności. Statystyki lecą na łeb, na szyję, eksperci grzmią w mediach o wtórnej analfabetyzacji naszych krajanów, a biblioteczne i księgarniane regały pokrywają się podobno niebezpiecznym dla zdrowia kurzem…A tu – proszę! Pojawia się nagle grupa maniaków, którzy nie tylko nie wstydzą się przyznać do tego, że książki darzą uczuciem gorącym i żywiołowym, lecz w dodatku tę swoją literacką miłość ośmielają się przelewać na papier, tworząc w ten sposób… kolejną książkę. I są to zarówno wielokrotni recydywiści w tej dziedzinie, jak i debiutanci, którzy do tej pory twórczość literacką uprawiali pokątnie, do szuflady i dopiero wkraczają na drogę literackich zbrodni…

Plon ich działań oraz machinacji okazuje się bardzo różnorodny – od najmroczniejszych wizji świata, w którym książki są puste (Cicha praca automatów) lub niepotrzebne (Nawet gołębie popełniają samobójstwo), poprzez literackie dowody na silne powiązania literatury z życiem uczuciowo-erotycznym istot ludzkich (Książka na poprawę humoru, Pasażerka, Miłość dzięki książce, Magiczna książka), po teksty silnie uwydatniające, jeśli nie magiczną, to co najmniej podejrzanie tajemniczą moc lektury (Uczeń czarodzieja, Martyna Raj). Nie zabraknie też rozważań na temat książek, które stają się substytutami życia (Mur z książek), znaczenia aktu czytania (Lubimy czytać), trudności związanych z aktem tworzenia (Fatalny manuskrypt), inspirującej – nie zawsze do dobrych rzeczy – mocy książek (W pogoni za mordercą) oraz wyznań… tytułowej bohaterki (Przygoda z ludźmi). Czytelnik zawita też na moment do świata fantasy (Zaklinaczka zła) A na deser – kilka cytatów z życia tych, którzy niekoniecznie czytają dla przyjemności, czyli dręczonej lekturami młodzieży szkolnej (Światowy Dzień Książki).

Czyżby dla każdego coś miłego? To już ocenią czytelnicy, którzy odważą się sięgnąć po tę nietypową publikację. Publikację, która zapewne nie dostanie Nobla, ba, nawet NIKE, ale która – mimo wszystko – zasługuje na uwagę jako istotny argument w toczącej się od lat dyskusji na temat stanu czytelnictwa w Polsce. I dowód na to, że niektórzy nie tylko czytają z zapałem, ale też sami sięgają po pióro, by otwarcie wyrażać swoją miłość.


Przyjmijcie to "dziecko miłości" życzliwie. A może sami zainspirujecie się zawartymi w tej książce historiami i sięgniecie po pióro tudzież klawiaturę, by wzbogacić świat literatury o własne dzieło?



Zapraszamy również do odwiedzenia strony naszej książki na Facebooku: TUTAJ
Tu można zobaczyć trailery do książki: TUTAJ oraz TUTAJ
Zapraszamy również na stronę internetową: Książki Moja Miłość

sobota, 16 lipca 2011

Jeffrey Archer "Synowie fortuny"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości serwisu Zbrodnia w Bibliotece.

„Synowie fortuny” Jeffrey'a Archera to kolejna saga rodzinna, w której walka o siebie, realizacja wysoko postawionych celów, ambitne plany, przeplatają się z tajemnicą, wątkami kryminalnymi, miłosnymi i społeczno-ekonomicznymi. Nat Cartwright, zdolny finansista, były żołnierz, walczący w Wietnamie, odznaczony Medal of Honour, mąż i ojciec. Robi karierę w bankowości, tocząc czasami nierówną walkę z konkurencją, a także z oszustami i swoim odwiecznym wrogiem, Ralphem Elliotem. Fletcher Davenport, zdolny prawnik, absolwent Yale, mąż i ojciec, robiący karierę w polityce, zmaga się z wieloma przeciwnościami losu, a na jego drodze także często staje pewien mężczyzna. Ralph Elliot. Czy to zbieg okoliczności, że w życiu Nata i Fletchera pojawia się wspólny antagonista? Czy obu mężczyzn łączy coś jeszcze? Przecież nawet się nie znają? Ale skąd u Fletchera przeczucie, że Nat Cartwright żyje, w momencie, gdy zaginął w wietnamskiej dżungli? I dlaczego ich los ciągle w jakiś dziwny sposób się przeplata? To jedna z tajemnic, która od początku jest jasna dla czytelnika, a niekoniecznie dla bohaterów.

Archer stworzył kolejną opowieść, której akcja toczy się na przestrzeni lat, ukazując historię dwóch rodzin, a właściwie dwóch mężczyzn z bardzo rozbudowanymi wątkami pobocznymi. Świetnie wpasowane przeżycia Nata i Fletchera w aktualnie panującą sytuację społeczno-ekonomiczną Stanów Zjednoczonych, ukazany „amerykański sen” i szereg sposobów na jego zrealizowanie. Złe charaktery, które niczym plaga spadają na głównych bohaterów, czasami niemal ich niszcząc. I siła ducha, którą zarówno Fletcher, jak i Nat, pokonują wszelkie przeszkody. Aby w końcu... spotkać się i to w dość dramatycznych okolicznościach i dowiedzieć się czegoś więcej o sobie nawzajem.

Powieść czyta się naprawdę świetnie, wciąga od pierwszych stron, obrazy przewijają się przed oczami czytelnika, niemal jak kadry w amerykańskiej sadze filmowej o ambicji, honorze, miłości i walce o władzę.

Powieści Archera łączy na pewno jedno. Pewien schemat tworzenia głównych postaci, a także umiejscowienie ich działań na przestrzeni kilkunastu lub kilkudziesięciu lat, w towarzyszącej im zawierusze politycznej, społecznej, obyczajowej. To sprawia, że sporą objętościową książkę, czyta się w błyskawicznym tempie i naprawdę chciałoby się obejrzeć ekranizację takiej historii. Zresztą niektóre powieści tego pisarza zostały już zekranizowane, warto przypomnieć chociażby książkę i film „Kane i Abel”.

Polecam lekturę tej powieści, która nawet wymagającemu czytelnikowi zapewni mnogość wrażeń, nerwów i nieodpartej chęci zerknięcia na ostatnią stronę, aby dowiedzieć się, jak skończy się ta pasjonująca historia.

Na tylnej obwolucie książki napisano:

„Zdarzają się chwile, w których za sprawą przypadku bądź czyjejś decyzji zmienia się całe nasze życie”.

Po lekturze tej powieści, możemy tylko rozmyślać o tym, jak rozegrałaby się akcja powieści, gdyby...

No właśnie.

Przekonajcie się sami.

środa, 13 lipca 2011

"Książki Moja Miłość" - premiera 20 lipca

Już 20 lipca nakładem Wydawnictwa Radwan ukaże się zbiór opowiadań "Książki Moja Miłość"

W Antologii znajdziecie moje opowiadanie "W pogoni za mordercą", które napisałam wspólnie z Kasią Pessel i Sylwią Szymkiewicz-Borowską.
W zbiorku znajdą się także opowiadania poniższych autorów:

Hubert Hurbański
Anna Klejzerowicz
Jolanta Kwiatkowska 
Piotr Olszówka 
Andrzej S. Pilski
Aleksander Sowa
Ewelina Staniszewska
Andrzej Te
Joanna Turczyn
Monika Walas
Anula Wawrzyniak
Przemysław Rafał Wieczorek
Agata Wiśniewska
Magdalena Witkiewicz

Zapraszam także do oglądnięcia filmowej zapowiedzi książki: TUTAJ

Anna Siwek "Powiedz, że mnie kochasz"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Replika.

Jesteś młoda, ładna, skończyłaś studia, znasz języki. Dostajesz swoją pierwszą posadę w firmie opanowanej przez mężczyzn. Ale jesteś ambitna, znasz swoją wartość, chociaż czasami miotają tobą wątpliwości. Ale wierzysz, że dasz sobie radę. Gdyby tylko… gdyby tylko twój szef nie był takim szowinistycznym despotą, a do tego mniej przystojnym… wówczas pracowałoby ci się o niebo lepiej.

Martyna znajduje się właśnie na takim życiowym zakręcie. Jest młoda, rozpoczyna swoją pierwszą pracę i rozpaczliwie pragnie się zakochać. Jej szef, Hubert, przystojny i zimny, okazuje się być do tego jeszcze czasami chamski i uszczypliwy. Dziewczyna darzy go ambiwalentnymi uczuciami i nie zauważa, że mężczyzna zaczyna patrzeć na nią całkiem inaczej. Może dlatego, że w jej życiu pojawia się przystojny Czarek, który zdaje się być tym wyśnionym i wymarzonym. W domu Martyny także pojawia się mężczyzna, który pomaga jej babci i mamie w usuwaniu skutków zalania mieszkania. Jej przyjaciółki Zosia i Sandra również przeżywają miłosne rozterki, tak więc dziewczyny często się spotykają i próbują obdarzać się dobrymi radami.

Dochodzi również do wielu zmian w życiu Huberta, a Martyna zaczyna postrzegać go całkiem inaczej i to w sposób, który mężczyznę doprowadzi zapewne albo do napadu śmiechu, albo szału.
Jak skończy się ta komedia omyłek? To poszukiwanie bratniej duszy? Co tak naprawdę siedzi w duszy Huberta? Czy dziewczyna nie dokonuje pewnych nadinterpretacji? Kim okaże się uczynny sąsiad? I wreszcie, co ma tarot do losów bohaterów?

Myślę, że jeśli lubicie historie z życia wzięte, napisane prostym, wciągającym językiem, z nutką romantycznej miłości w tle, to powinniście sięgnąć po książkę Anny Siwek, zatytułowaną „Powiedz, że mnie kochasz”. Czyta się ją szybko, historia w sumie mogłaby się przydarzyć każdej młodej dziewczynie, bohaterowie wzbudzają sympatię, a każdy rozdział przynosi jakieś nowe zawirowania w życiu postaci. Trochę mnie zastanawiało pragnienie znalezienia męża, które niemal od pierwszych stron przepełniało młodziutką bohaterkę. Patrząc na dzisiejsze czasy, w których tradycyjne związki zdają się być passe, marzenia o zamążpójściu zdają się być czymś oderwanym od rzeczywistości, w której żyjemy. Ale może to dobrze, że są jeszcze takie romantyczne książki, które pokazują, że miłości i oddania nie można rozmieniać na drobne i warto wierzyć w uczucie do drugiego człowieka.

Książka lekka i przyjemna, wciągająca i dająca chwile relaksu. Czasami zabawna, miejscami irytująca, a nawet denerwująca, gdy bohaterowie wyciągają mylne wnioski. Polecam na wakacyjne leniwe dni, szczególnie miłośniczkom romantycznych opowieści o sile uczucia.

wtorek, 12 lipca 2011

Jonathan Nasaw "Dziewczyny, których pożądał"

Książkę przeczytalam dzięki uprzejmości serwisu Zbrodnia w Bibliotece.

Osobowość wielokrotna to najbardziej skrajna forma dysocjacji. Jednostka może wytworzyć dwie lub więcej odrębne osobowości, które istnieją równolegle, ale nie mają do siebie dostępu, bez zgody tak zwanego "gospodarza". Do wytworzenia wielu alter ego dochodzi wskutek przemocy seksualnej, fizycznej i emocjonalnej, której poddawane są dzieci nawet w okresie niemowlęcym. Ofiara nie może się bronić, więc tworzy w umyśle osobowości wielorakie, próbując poradzić sobie z traumą, jaką przeżywa.

Czytając thriller Jonathana Nasawa, pt.:"Dziewczyny, których pożądał", możemy dowiedzieć się wiele na temat tej choroby psychicznej, na którą choruje jeden z głównych bohaterów powieści. Ulysses, Max, Kinch, Lyssy, Alicea, Mosze, Peter. Kim są? Do czego są zdolni? Co przeżyli w dzieciństwie? Czy wiedzą o sobie nawzajem?

Te wszystkie postaci zamieszkują umysł Ulyssesa, mężczyzny, który jest jednym z najbardziej poszukiwanych psychopatycznych zabójców w USA. Gdy podczas rutynowej kontroli drogowej zostaje zatrzymany niewinnie wyglądający przystojniak, obok niego znaleziona zostaje dziewczyna o kolorze włosów, zwanym "truskawkowym blondem". Dziewczyna jest niemal rozpłatana wpół, a siedzący za kierownicą mężczyzna atakuje również policjantkę, która zatrzymała samochód. Rozpoczyna się gra, w której zabójca od początku jest na wygranej pozycji, bo przecież nie jest sam, ma świetnych pomocników, których wyszkolił i których kontroluje. W tym także i głównego właściciela osobowości. Morderca zostaje zamknięty w areszcie, o jego zdiagnozowanie zostaje poproszona psycholog Irene Cogan i na początku nikt nie łączy osoby dziwnego mężczyzny z serią zaginięć i zabójstw "truskawkowych" blondynek. Gdy wpada na to agent FBI, E.L. Pender, jest już za późno.

Max, który okazuje się być "gospodarzem" osobowości, bierze sprawy w swoje ręce, zostawiając po sobie pasmo zakrwawionych ofiar, ucieka z aresztu. Doktor Irene staje się jego zakładniczką i to co najmniej z dwóch powodów. Jest psychiatrą, specjalizującą się w zaburzeniach dysocjacyjnych, ale także piękną kobietą, której naturalny kolor włosów, to... truskawkowy blond.

Rozpoczyna się walka z czasem, agent Pender chyba jako jedyny idzie właściwym tropem, a Irene zostaje zamknięta w ponurej posiadłości Maxa, w której znajduje się ktoś jeszcze. Biorąc pod uwagę, że niektóre z osobowości Maxa to książkowe okazy socjopatów, pani psycholog znajduje się w prawdziwej jaskini zła.
Zło. Właśnie ono jest wszędzie. Wychodzi z kartek tego thrillera, rysując przed czytającym okrutne obrazy, które czasami są nie do zniesienia. Bo do czego może doprowadzić okrucieństwo, którego ofiarą pada niewinny chłopiec? Co może zrobić ludzki umysł, aby przetrwać i radzić sobie z potwornościami, które stają się niemal codziennością? Czy naprawdę zło może tkwić w człowieku od urodzenia, czy może działanie innych ludzi powoduje, że rozrasta się w umyśle, zabijając na zawsze człowieczeństwo?

Pytań, które nasuwają się po lekturze tej przerażającej książki, jest wiele. Powiem szczerze, że to naprawdę mocny tekst i to dla ludzi o silnych nerwach, radzących sobie z okrutnymi obrazami. Dla pasjonatów thrillerów, w których akcja połączona jest z tajemnicą i mocnym podłożem psychologicznym "Dziewczyny, których pożądał" mogą stanowić niezłą gratkę. Polecam, dla "widzów dorosłych i o mocnych nerwach".

" - Wiesz, co powiedziała Paula Ann przed śmiercią?
(...) - Nie, nie wiem.
- Powiedziała "Och". Tylko tyle. Och. Żałosne co? Właśnie "och", spośród tych wszystkich rzeczy, które mogła powiedzieć.
- Zapewne była w szoku.
Cóż, na Boga, czyż możesz mieć jej to za złe?"

piątek, 8 lipca 2011

Wakacyjny materiał do uczty dla duszy:)

I tym samym do końca wakacji mam co czytać (biorąc pod uwagę ostatnie przesyłki od Wydawnictw, Serwisów i zakupy własne) :)


I od góry:
Anna Rybkowska "Jednym tchem" - od samej autorki z przepiękną dedykacją, DZIĘKUJĘ :*
Juli Zeh "Corpus delicti" - od Wydawnictwa WAB
Richard Paul Evans "Kolory tamtego lata" - od Wydawnictwa Znak
Anna Siwek "Powiedz, że mnie kochasz" - od Wydawnictwa Replika
Kenneth B. Andersen "Kostka śmierci" - od serwisu DużeKa

Za wszystkie książki serdecznie dziękuję, liczę, że będą to niezapomniane wrażenia! :)

II etap konkursu CZTERY WYMIARY

ZAPRASZAMY DO UDZIAŁU TUTAJ

czwartek, 7 lipca 2011

Jussi Adler-Olsen "Kobieta w klatce"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości serwisu DużeKa. Recenzja dostępna TUTAJ

Jesteś znaną parlamentarzystką. Piękną kobietą. Oddanym politykiem. Kochającą siostrą. Sierotą, która straciła rodziców w strasznym wypadku samochodowym. A teraz pozostał ci tylko młodszy brat, który od wypadku jest głęboko upośledzony. Życie bardzo cię doświadczyło, ale jakoś sobie radzisz. Przecież nie może chyba być już gorzej?
Nie może?
Jesteś pewna?
Możesz spać spokojnie, ale któregoś dnia popłyniesz z bratem promem i gdy ponownie otworzysz oczy... będziesz kobietą w klatce.
 
"Kobieta w klatce" to pasjonujący thriller duńskiego pisarza Jussi Adler-Olsena. Przedstawia dramatyczne losy młodej parlamentarzystki, Merete Lynggaard, która znika w tajemniczych okolicznościach w 2002 roku. Mija pięć lat i kopenhaski policjant, Carl Morck, po traumatycznych przejściach dostaje nową szansę od szefostwa. Właśnie utworzono Departament Q, który ma zająć się dotychczas nierozwiązanymi sprawami. A tak naprawdę chodzi o to, żeby zainwestować gdzieś otrzymane do budżetu miliony koron, niekoniecznie stawiając na wysoki procent wykrywalności starych spraw. Carl wciąż nie może się otrząsnąć po nieudanej akcji, w której jeden jego przyjaciel zginął na miejscu, a drugi leży w szpitalu sparaliżowany, bez szans na wyzdrowienie. Mężczyzna z pewną dozą obojętności przyjmuje posadę szefa Departamentu Q, dostając do pomocy ciemnoskórego Assada. Obaj mają swoje tajemnice i swoją przeszłość, do której nie chcą wracać. I gdy Carl myśli, że to koniec jego kariery w policji, na jego biurko trafia zagadkowa sprawa zniknięcia młodej pani polityk. Od tego momentu Morck i Assad wchodzą coraz głębiej w tajemnicze śledztwo, którego rozwiązanie będzie okrutne i tak nieprawdopodobne, że ciężko jest sobie uzmysłowić realność tych wydarzeń.

Merete spotkała potwora, który zamienił jej życie w jeden z najgorszych koszmarów. A właściwie... odebrał jej życie i to w tak umiejętny sposób, że ciągle żyła, a tak naprawdę była martwa. A wydostanie się z tytułowej "klatki", mogło oznaczać dla kobiety tylko jedno. Śmierć w najgorszych męczarniach. I to nawet bez użycia fizycznej przemocy.
 
Adler-Olsen stworzył trzymającą w napięciu historię o tym, że przeszłość zawsze potrafi nas dogonić, że czasami trauma potrafi wyzwolić w człowieku ukrytego potwora, który bierze całe człowieczeństwo w bezwzględne władanie. Autor stworzył ciekawe postaci, zarówno Carla i Assada, jak i Merete i jej upośledzonego brata Uffe. Książka ma ciekawą konstrukcję, poznajemy tok wydarzeń i z perspektywy policjanta, a także zaginionej kobiety. Końcówka jest bardzo dynamiczna, trzyma poziom, denerwuje i wzrusza. Doskonała lektura dla pasjonatów pełnych akcji thrillerów, dostarczających czytelnikowi mylnych wskazówek i szczegołów żmudnego, a czasami niebezpiecznego policyjnego śledztwa. A także unoszącej się nad wszystkim tajemnicy. Polecam.
 
"Może stanowiła przedmiot chorego zakładu. Ludzie zawsze potrafili traktować cierpienia swoich bliźnich jak rozrywkę. Każdy etap w historii ludzkości tworzył nieskończenie grubą warstwę współczucia. A osady tworzące kolejną warstwę cały czas się odkładały, odczuwała to teraz na własnym ciele. Dlatego nie chciała już dłużej żyć".
 

środa, 6 lipca 2011

Sławomir Koper "Życie prywatne elit Drugiej Rzeczypospolitej"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Bellona.

„Życie prywatne elit Drugiej Rzeczypospolitej” autorstwa Sławomira Kopra, to ciekawie przedstawione kulisy życia prywatnego osób, znajdujących się na politycznym świeczniku dwudziestolecia międzywojennego. Jakie słabości miał Józef Piłsudski? Co było jego ulubionym napojem? Dlaczego jego kochanka, młoda lekarka Eugenia Lewicka, popełniła samobójstwo? Kim naprawdę był Wieniawa-Długoszowski? Był bardziej pierwszym ułanem Rezczypospolitej, czy może lirykiem i artystą? Kto tak naprawdę rządził w domu Ignacego Paderewskiego? Jaka jest tajemnica jego testamentu? A Rydz-Śmigły? Artysta plastyk, czy może idealny dowódca? A może kolaborant? Poznajemy także szczegóły życia Ignacego Mościckiego i Stanisława Wojciechowskiego.

Książka przedstawia znane osobistości z całym arsenałem ich człowieczeństwa. Przestają być tylko suchymi nazwiskami, zapisanymi na kartach historii, stają się żywymi ludźmi z wszystkimi konsekwencjami z tym związanymi. Kochają, bawią się, piją, kłamią, zdradzają, w końcu giną. W różny sposób, czasami tragicznie, czasami cicho, czasami śmiercią samobójczą.

Historię czyta się sprawnie, jak czarno-biały film z lat dwudziestych, można poczuć atmosferę klubów, kawiarni, kabaretów. Bo pomimo ciągłych rozruchów na polu bezpieczeństwa państwa, ludzie toczyli normalne życie, oddawali się rozrywce, pasjom, grali w brydża, odwiedzali kabarety, po prostu żyli. I w taki właśnie sposób Sławomir Koper przedstawił elity drugiej RP. W sposób ludzki, zrozumiały, prosty, bez ubarwień, niepotrzebnej sztampy czy fajerwerków.

Zachęcam do lektury tej książki, która dostarcza oprócz wiedzy czysto historycznej, informacji o normalnym życiu w dwudziestoleciu międzywojennym, a także o ważnych dla Polski chwilach, pokazanych od tej drugiej, mniej oficjalnej strony.

A na zakończenie wiersz autorstwa Wieniawy-Długoszowskiego, zwanego pierwszym ułanem Rzeczypospolitej, zatytułowany „Ułańska jesień”:

„Przeżyłem moją wiosnę szumnie i bogato

Dla własnej przyjemności, a durniom na złość,

W skwarze pocałunków ubiegło mi lato

I szczerze powiedziawszy-mam wszystkiego dość…

Ustrojona w purpurę, bogata od złota

Nie uwiedzie mnie jesień czarem zwiędłych kras,

Jak pod szminką i pudrem starsza już kokota,

Na którą młodym chłopcem nabrałem się raz.

A przeto jestem gotów, kiedy chłodną nocą

Zapuka do mych okien zwiędły klonu liść,

Nie zapytam o nic, dlaczego i po co,

Lecz zrozumiem, że mówi: „no, czas bracie iść”.

wtorek, 5 lipca 2011

Maria Ulatowska "Pensjonat Sosnówka"

"Nie wolno tracić nadziei, dopóki człowiek żyje z człowiekiem."

Karl Jaspers
 
Maria Ulatowska jest przemiłą kobietą, o świetnym poczuciu humoru i szczerze dobrym sercu. Kocha zwierzęta, kocha pisać i tworzyć ciepłe opowieści. O życiu, ludziach, zwierzakach, miłości, przyjaźni. Opowieści przepełnione wiarą w człowieka, wiarą w to, że ten świat nie jest aż do końca zepsuty, zły, nienawistny i jest jeszcze dla nas nadzieja. Dla ludzi.

Taką też opowieścią, przepełnioną ciepłem, prostotą, oddaniem, przyjaźnią, jest kontynuacja „Sosnowego dziedzictwa”, czyli „Pensjonat Sosnówka”. Ponownie możemy śledzić losy Anny Towiańskiej, która wzięła los w swoje ręce i postanowiła zrealizować marzenia, które dla przeciętnego zjadacza chleba mogłyby wydawać się nierealne. Ale świat, w którym żyje Anna, zdaje się „sprzyjać potajemnie jej pragnieniu”. Bohaterka otwiera pensjonat, w którego prowadzeniu pomagają jej przyjaciele. Wszystko układa się jak najlepiej, jakby wedle precyzyjnie ułożonego planu. Lecz przed Anną pojawiają się także wciąż nowe i nowe wyzwania. Musi się odnaleźć, nie tylko jako sprawna bizneswoman, ale także jako kobieta, człowiek, a czasami nawet psycholog. Dziewczyna żyje z ludźmi, którzy także mają swoje problemy, tajemnice, słabości i robi wszystko aby im pomóc. Tak jak oni pomogli i pomagają jej. Czy taka symbioza jest możliwa tylko w książkach? Nie wiadomo. Patrząc na dzisiejszy świat, należałoby pokusić się o stwierdzenie, że można tylko o tym przeczytać, ale nigdy doświadczyć. Jednak moja optymistyczna natura ciągle wierzy w ludzi i w dobre intencje. A książki takie jak „Pensjonat Sosnówka” jeszcze tę wiarę podtrzymują.

Jeśli chcecie dowiedzieć się z jakimi problemami musiała się borykać Anna Towiańska, podczas prowadzenia pensjonatu, czego, a raczej kogo zapragnął pan Dyzio, co chciała uczynić Wiola, jaką niespodziankę sprawiła Szyszka, sięgnijcie po książkę Marii Ulatowskiej. Miejcie świadomość, że sięgacie po opowieść pełną dobroci, sielankowości, wiary w ludzi, pokłonu ku naturze, przyrodzie i zwierzętom. Jeśli oczekujecie zbytniego realizmu, możecie poczuć się jak nie w tej bajce. Bo ta książka, to taka po trochu bajka, a niekiedy koncert życzeń. Aby ludzie byli lepsi, życzliwsi, przyjaźniej nastawieni do siebie, do otoczenia, do fauny i flory. Uważam, że takie historie powinny powstawać, aby utrzymywać w nas tę optymistyczną część natury, która pozwoli wierzyć, że sielankowe życie jest możliwe i wcale nie musi być nudne. Polecam, wielbicielom opowieści o ludzkich losach, opisanych bez zbytniego dramatyzmu, ale za to z ogromną dozą optymizmu i nadzieją na lepsze jutro.

poniedziałek, 4 lipca 2011

Przesyłka z wymianki u Sabinki i książka z Miry

Dzisiaj po powrocie do domu, czekały na mnie dwie przesyłki.
Najpierw pokażę Wam niespodziankę, którą w ramach wakacyjnej wymianki u Sabinki, otrzymałam od Moniki Szumińskiej. SERDECZNIE DZIĘKUJĘ :*

"Dziewczynkami ze świata maskotek" trafiłaś w dziesiątkę, Moniko, gdyż bardzo chciałam przeczytać tę książkę. Drugą pozycję również chętnie przeczytam. Jeszcze raz wielkie dzięki i ukłony dla Sabinki, za zorganizowanie tej świetnej zabawy:)

A w drugiej przesyłce była pozycja do zrecenzowania, czyli "Miłosne perypetie detektywów z Houston" Diany Palmer. Pani Moniko! DZIĘKUJĘ:)

niedziela, 3 lipca 2011

O stosach rzecz jasna...

Na temat szaleństw stosikowych i związanego z tym ryzyka, możecie przeczytać w moim krótkim artykule, który ukazał się w 4 numerze "LifeStyle Magazine" TUTAJ
W tymże odnajdziecie także ciekawy tekst o diecie, autorstwa Sil

A poniżej prezentuję moje ostatnie nabytki, zakupione i pożyczone:) Jadą ze mną na urlop:D

I od góry:
"Zapisane w kościach" Simona Becketta - pożyczone od Milenki
"Erynie" Marka Krajewskiego - pożyczone od Kaś
"Widma w mieście Breslau" Marka Krajewskiego - zakup własny
"Gra o Ferrin" Katarzyny Michalak - zakup własny


Mari Jungstedt "Umierający dandys"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości serwisu Zbrodnia w Bibliotece.

"Umierający dandys" Mari Jungstedt to piąta książka z cyklu o szwedzkim inspektorze policji, Andersie Knutasie. Akcja powieści rozgrywa się na Gotlandii, w mieście Visby, a przed bohaterami serii pojawia się nowa zagadka do rozwiązania. Tym razem na bramie murów starówki miasta zostają znalezione powieszone zwłoki jednego z mieszkańców, Egona Wallina, który był znanym właścicielem gotlandzkiej galerii. Knutas i jego zespół, w tym ulubiona inspektor Karin Jacobsson, zaczynają działać, chcąc jak najszybciej ująć mordercę i wyjaśnić wszelkie zawiłości śledztwa. A będzie ich sporo, bo okazuje się, że szanowany piewca sztuki miał wiele tajemnic i to niezbyt chlubnych. W zakamarkach jego domu odnaleziono skrytkę z kradzionymi dziełami sztuki, odkryto, że sprzedał galerię i zamierzał wyjechać z Visby zostawiając żonę, poza tym miał niewątpliwie homoseksualne skłonności i to wszystko nierozerwalnie łączy się z motywami popełnionego na nim morderstwa. Ale zanim grupa inspektora Knutasa wyjaśni wszystkie meandry tej sprawy, będzie musiała pokonać wiele trudności. Bo pojawia się Johan Berg, dziennikarz znany z poprzednich części, który z wrodzonym śledczym zapałem, odkrywa inne, bardziej mroczne zakamarki tej ponurej historii, po raz kolejny ściągając na siebie, a tym razem nie tylko na siebie, śmiertelne niebezpieczeństwo. Wkrótce też pojawia się kolejna ofiara, a miejsce odnalezienia jej zwłok, w sposób jednoznaczny łączy obie sprawy. Knutas stara się rozwikłać zagmatwane śledztwo, jednocześnie próbując pełnić swoje obowiązki jako przełożonego. Jedna decyzja prowokuje kolejną, w zespole po raz pierwszy chyba rodzą się antagonizmy, a morderca wciąż jest na wolności. Czy tym razem Anders Knutas pokona przeciwności i doprowadzi do ujęcia winnego lub winnych? Myślę, że warto sięgnąć po tę pozycję, aby się o tym przekonać.

Mari Jungstedt i tym razem mnie nie zawiodła, tworząc historię, która na początku powoli się rozkręca, nabierając rozpędu i w szalonym tempie zmierzając do zaskakującego i pasjonującego finału. Poza tym oprócz interesującego śledztwa, zyskujemy faktyczną wiedzę na temat szwedzkich twórców, artystów, malarzy, domów aukcyjnych i idących za tym wielkich pieniędzy. A także wchodzimy w świat pokus, pragnień i ukrytych skłonności, które czasami odkrywają tę drugą naturę człowieka. Niekoniecznie dobrą. Albo sprawiają, że... w kims innym może obudzić się potwór.

Polecam kryminał szwedzkiej pisarki, kolejna świetna odsłona serii, ciekawa historia, intrygujące śledztwo i pasjonujący finał. Idealna lektura na wakacje i oczywiście dla pasjonatów kryminałów. Zachęcam.

piątek, 1 lipca 2011

Kilka spraw, ściśle związanych ze słowem pisanym:)

Zacznę od I odsłony konkursu, który zorganizował Kamil Czepiel. "Cztery wymiary" wystartowały, szczegóły znajdziecie pod tym linkiem: CZTERY WYMIARY

Jakiś czas temu, w kwietniu, w Światowym Dniu Książki, miał swoją premierę e-book "Książki Moja Miłość", do którego także napisałam opowiadanie, wspólnie z moimi przyjaciółkami. Okazało się, że znalazło się wydawnictwo, które zechciało wydać ten zbiorek w formie papierowej. I tak 20 lipca, nakładem wydawnictwa Radwan, ukaże się zbiór opowiadań "KMM", a dochód ze sprzedaży zostanie przekazany na zakup książek dla uczniów Szkoły Podstawowej przy ul. Malborskiej w Krakowie. :)

I na koniec fotografia, przesłana przez znajomą i wspaniałą pisarkę, która trafiła na moją książkę w jednym z warszawskich Empików, wystawioną na półce z szumnym napisem "bestsellery". :)